niedziela, 25 maja 2014

"Gwiazd naszych wina" - John Green

Źródło
The Fault in Our Stars
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 6 lutego 2013
Liczba stron: 312

"To nasza tylko, nie gwiazd naszych wina"
William Szekspir, Juliusz Cezar

Źródło
John Green, wbrew powszechnej opinii, nie jest geniuszem. Absolutnie nie. Jest po prostu, bardzo utalentowanym pisarzem, który potrafił wzbudzić w tysiącach czytelników potężne uczucia, dzięki czemu jego książka zdobyła tytuł: "Najlepszej Książki Roku 2012", w wielu czasopismach i na licznych stronach. Oprócz tego, John Green wywalczył sobie uznanie w czytelnikach rozsianych po całym świecie, którzy mieli szczęście spotkać na swojej czytelniczej drodze, powyższą pozycję. Sukces "Gwiazd naszych wina" echem rozbrzmiał na rynku literackim. Prawa do wydania książki kupiło kilkudziesięciu wydawców z całego świata. Dzięki entuzjazmowi fanów Greena, postanowiono wykupić prawa do ekranizacji i obecnie trwają prace nad adaptacją filmową. Wszystko piękne, wszystko ładne. Ale na czym polega fenomen powieści i fenomen samego autora, którego ktoś, łaskawie uraczył epitetem: "kultowy"

„Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje.”

Źródło
Fabuła książki skupia się na szesnastoletniej Hazel Grace Lancaster, która trzy lata wcześniej zachorowała na raka. Nieodłącznym elementem jej życia jest aparat z tlenem, którego dziewczyna pieszczotliwie zwykła nazywać Philip'em. Nastolatka nie jest jedną z tych biednych dziewczynek, które dowiedziawszy się o chorobie, snują się od kąta w kąt, siedzą ukryte w piwnicy, czy co gorsze! Wspierają akcje charytatywne, by po śmieci stać się pewnego rodzaju oznaką bohatera, który toczył za życia, heroiczną walkę z rakiem. Hazel wie, że jej ludzka egzystencja nie pozostawi po sobie najmniejszego śladu we wszechświecie, zdaje sobie sprawę, iż umiera, ale przede wszystkim - co mnie najbardziej urzekło w tej postaci, jest zadziwiająco silna. Walczy słowem i swoimi odważnymi poglądami z otaczającymi ją ludźmi i jest zupełnie inna niż pozostali będący w podobnej sytuacji co ona. W każdym razie! Dziewczyna najchętniej czyta książki bądź ogląda "America's Next Top Model", a jej życie zachowuje rutynowy bieg, dopóki na jednym ze spotkań grupy wsparcia, nie poznaje Augustusa Watersa. To właśnie wtedy, jej życie, nieoczekiwanie, zmienia bieg o 180 stopni. 

„Świat nie jest instytucją zajmującą się spełnianiem życzeń.”

Źródło
Kim jest więc, szanowny pan Augustus (nazywany przez rodziców po prostu - Gusem)? Chłopak ma siedemnaście lat, jest wysoki, szczupły, muskularny. Niezły początek nie? Ale to nie koniec! Ma mahoniowe, proste, krótkie włosy, intensywnie niebieskie oczy i seksownie brzmiący głos. Dla Hazel wydaje się po prostu - atrakcyjny (nie żeby sam był jakoś szczególnie skromny). W każdym razie, między dwójką nastolatków: Hazel, a Augustusem, naradza się pewna szczególna więź. To dzięki niej, Hazel wreszcie będzie miała możliwość odbycia upragnionej, wytęsknionej podroży w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania: "czym są choroba i zdrowie, co znaczy życie i śmierć, jaki ślad człowiek może pozostawić po sobie na świecie". I mimo, iż wydawało mi się na początku, że znienawidzę wątek miłosny, to stało się wręcz na odwrót, gdyż okazało się, że uczucie jakie narodziło się pomiędzy bohaterami powieści, miało swoje logiczne wytłumaczenie i podstawy do zaistnienia! Uwielbiam odważne rozwiązania, nieocenzurowane myśli, słowa płynące prosto z serca. A to wszystko, i jeszcze więcej, miałam możliwość przeżycia z lekturą Johna Greena. 

„Tak cię pochłania bycie sobą, że nie masz nawet pojęcia, jaka jesteś nadzwyczajna”

Źródło
A skoro o nim mowa... Autor posługuje się językiem, który absolutnie mnie oszołomił. Ironiczny styl z nutką dowcipu, szalone snucie filozoficznych myśli, a jednocześnie krytykowanie ich i określanie jako czegoś powierzchownego i nieznaczącego... Absolutnie wspaniałe! Zasadniczo, były to czynniki, dzięki czemu powieść wylądowała na półce z moimi ulubionymi pozycjami. Powieści praktycznie niczego nie brakuje. Są przyjemne dla czytelnika myśli głównej bohaterki, odpowiednia dawka heroizmu przewleczona nitką cynizmu, miara miłosnych uniesień, śmiałych rozwiązań, odważnych, inteligentnych wypowiedzi, przebłysków talentu Green'a. I mimo, że chciałabym przyznać rację ludziom przypisujących książkę do kanonu "arcydzieł" czy "geniuszy" to nie mogę tego zrobić. Pozycja ta, nie zapominajmy, zalicza się do literatury młodzieżowej i mimo, iż w tej chwili staram się nie umniejszać Johnowi Green'owi, to... w żaden sposób, książka nie wbiła się do mojego umysłu. Owszem, w pewnym stopniu światopogląd mógł wrócić na właściwe tory, jednak... czy ja wiem? Po tych wszystkich zapewnieniach, że lektura jest wzruszająca i wyciska łzy z oczu, zawiodłam się. Niestety obeszło się bez płaczu. Nie mówię, że nie było poruszających sytuacji, ale to nie "Gra Endera", gdzie jednak autor potrafił zarządzać czytelnikiem jak marionetką. Gdzie przedstawił faktycznie brutalność, kruchość i patologię psychologiczną ludzkiego życia. 

„Ślady, które ludzie pozostawiają po sobie, zbyt często są bliznami.”

Źródło
Podsumowując: książka zapada w pamięć i naprawdę niesamowicie szybko się ją czyta. Właściwie nie ma momentu, gdzie czytelnik powiedziałby sobie: "mam dość, jestem zmęczony czytaniem", tak jak to może się zdarzać przy innych lekturach. John Green w moich oczach szalenie jasno rozbłysnął swoim zniewalającym stylem i liczę, że wkrótce jego kolejne powieści wylądują na mojej półce. Nie żałuję spotkania z Hazel i Augustusem i mimo, iż zakończenie przewidziałam, to pozostaję pod niezwykłym czarem rzuconym na fanów przez autora. Wam wszystkim, życzę abyście mieli okazję spotkać się z prozą Green'a i przekonać się na własnej skórze o co chodzi z tą moją miłością do stylu tego pana. 

8/10

Pozdrawiam,
Sherry

Inne książki Johna Greena zrecenzowane na Feniksie:
19 razy Katherine | W śnieżną noc | Papierowe miasta

„Czasami trafiasz na książkę, która przepełnia cię dziwną ewangeliczną gorliwością oraz niezachwianą pewnością, że roztrzaskany na kawałki świat nigdy już nie będzie stanowił całości, dopóki wszyscy żyjący ludzie jej nie przeczytają. Ale są też dzieła takie jak to, o których możesz opowiadać innym, książki tak rzadkie i wyjątkowe, i twoje, że dzielenie się nimi wydaje się niemalże zdradą.”


10 komentarzy:

  1. Nie wiem, nie przywykłam do takich książek, jakoś po prostu źle mi się je czyta, chociaż pół internetu wychwala je pod niebiosa.
    Może czas się przełamać, tak ja wreszcie z sf, bo zapewne, jak to się mówi, "nie wiem, co tracę"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi ci o to, że źle ci się czyta książki o chorobach - miałam te same wątpliwości. Nie znoszę chorób, w wydaniu młodzieżowym czy jakimkolwiek innym. Ale styl Greena jest... niezwykły. I z pewnością godny przeczytania :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Planuję przeczytać tę książkę, ale muszę mieć do tego odpowiedni nastrój i nastawienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba rzeczywiście tak. :) Ja parę tygodni odkładam lekturę tej książki, więc wiem co masz na myśli :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Strasznie chce przeczytać tą książkę .
    Zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, mam nadzieję, że będziesz mieć taką możliwość. :)
      Dziękuję za zaproszenie!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. To jest po prostu książka mojego życia! Dla mnie GNW jest idealne pod każdym względem! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywa i tak ^^ Nie dziwię się twojej miłości i uwielbienia dla tej książki. :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  5. Uwielbiam tę książkę całym sercem! A na myśl o filmie, który już tuż tuż po prostu skaczę z radości.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa jak film wypadnie w stosunku do książki :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry