niedziela, 25 maja 2014

"Cień Nocy" - Andrea Cremer

źródło
Tytuł: Cień Nocy
Autorka: Andrea Cremer
Trylogia: Cień Nocy
Tom: 1/3
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 416

Moja historia z rozpoczęciem cyklu "Cień Nocy" jest prosta. Przeglądałam kiedyś trailery książek na YouTube i natrafiłam na zapowiedź ostatniej części trylogii. Zafascynowana "cudownym Shay'em i seksownym Renierem" po upewnieniu się, że te książki się do czegoś nadają, pojechałam do księgarni i nabyłam obydwie części. Nie byłam do nich przekonana na 100%. Nienawidzę w romansidłach trójkątów miłosnych i tych pytań bohaterek: "którego z nich wybrać?", więc rozpoczynając przygodę z powieściami pani Cremer byłam lekko zdystansowana. 

źródło
Główną bohaterką jest wilkołaczyca Calla - samica alfa z klanu Cienia Nocy. Jej życie do pewnego momentu toczy się niemal zwyczajnie. Dziewczyna ma platynowe włosy, super przyjaciół i... narzeczonego, z którym wkrótce ma wziąć ślub. Owym szczęściarzem jest Ren - wilkołak z klanu Kara Nocy. Ślub ma przypieczętować Unię między tymi dwoma klanami i sprowadzić względny pokój. Opiekunowie - czyli czarownicy, którzy niegdyś stworzyli rasę wilkołaków do walki z Poszukiwaczami, nie za bardzo przejmują się brakiem miłości ze strony obydwu nastolatków. Calla nie sprzeciwia się swojemu przeznaczeniu. Wie, że od lat, wilkołaki dobierali się w pary, aby potomstwo było silniejsze. Zdaje sobie sprawę z ciążącego na niej obowiązku. Wszystko się zmienia, gdy pewnego razu w lesie widzi chłopaka, którego zaatakował niedźwiedź. Lekceważąc zasady, które wpajano jej do głowy, ratuje go jako wilk, a później ukazuje mu się w ludzkiej postaci. Na jego widok serce zaczyna jej szybciej bić. Chłopak jest nieludzko piękny i od razu powoduje, że dziewczyna nie przestaje o nim myśleć. Całkiem przypadkowo uratowany przez nią Shay zaczyna uczęszczać do jej szkoły. Fascynacja nim, psuje Calli wizerunek wśród swoich, a ona sama zaczyna się wahać. Czy obowiązek powinien wygrać z miłością?

Pierwsze co rzuca się w oczy w tej książce to po prostu niezwykle barwnie  wykreowane postaci. Jest ich sporo, ale każda ma unikalny charakter, który czyni ją wyjątkową. Począwszy od stanowczej, pewnej siebie Calli, do jej uroczego brata. Odnośnie fabuły... mamy tu wszystko to, co powinno być w paranormal-romance: akcja, miłość, tajemnica, niebezpieczeństwo, nadzwyczajni bohaterowie. Andrea świetnie wprowadziła czytelnika do świata magii i tajemnic, a także starożytnej siły i potężnych mocy.



źródło
Co zaś się tyczy chłopaków między, którymi przyjdzie wybierać Calli... zacznę od mojego faworyta. Renier Laroche jest nieugiętym, przystojnym, złośliwym, niemal zarozumiałym i bardzo zaborczym względem swojej dziewczyny wilkołakiem. W szkole stanowi typ ideału - wszystkie dziewczyny za nim wzdychają, ale on doskonale zdaje sobie sprawę z ciążącego na nim obowiązku. Mnie ujął chyba tym jak się zachowywał. Nie było w nim ani grama sztuczności, był wykreowany dokładnie tak jakbym sobie życzyła. Nie miał słabości, no może poza zazdrością jaka go napadała, gdy wokół Calli zaczynał kręcić się jakiś chłopak. W drugiej części o ile to możliwe, pokochałam go jeszcze bardziej, a po trzeciej... Moja miłość osiągnęła tak krytyczny poziom, że płakałam przez niego jak głupia.  Na przestrzeni wszystkich trzech tomów widzimy zmianę jaka w nim zachodzi. Jak z nieugiętego aroganta zmienia się w troskliwego, zagubionego chłopaka, który jest gotów poświęcić wszystko za tych, których kocha. Nie chcę opowiadać o tym co się stało, ale ja osobiście mam nadal ochotę skrzywdzić autorkę i Callę, za zakończenie trylogii. 

źródło
Przejdźmy dalej: Shay - uratowany, "słodki, cudowny", nieco nieśmiały chłopak, w którym zakochuje się bohaterka. Mnie osobiście bardzo irytował. Był tak wkurzający tą swoją "niby niewiedzą i niewinnością". O ile na początku wydawać by się mogło, że to urocze, to w drugiej części trylogii już tym niemal plułam, a w trzeciej myślałam, że przejadę się do Ameryki, żeby zmusić autorkę do zabicia go. W niektórych sytuacjach miałam ochotę rzucić przez niego książką o ścianę, a nie łatwo mnie wprawić w taki nastrój, szczególnie jeśli chodzi o książki, które całkiem nieźle się czyta. Zaborczy, egoistyczny, sztuczny, fałszywy cwaniak. Jeden z moich najbardziej znienawidzonych bohaterów, z którymi do tej pory miałam do czynienia.

Przez pierwszy tom przebrnęłam w bardzo szybko. Świat wykreowany przez autorkę bardzo mnie od siebie uzależnił i gdy tylko przewróciłam ostatnią stronę nie mogłam uwierzyć "To już koniec?". Książka ukazywała w bardzo przyjemny sposób jak nastoletnia dziewczyna musi sobie radzić w świecie, w którym wydawać by się mogło, wszyscy coś przed nią ukrywają. Ciążący na niej obowiązek walczy o pierwsze miejsce z miłością, ale co wygra w ostatecznym rozrachunku? Można wygrać bitwę, ale to wynik wojny kończy cały burzliwy czas. 

źródło
Cóż mogę jeszcze dodać? O ile do ostatniej części trylogii, jeszcze jako tako ją lubiłam to sam finał... Znienawidziłam go do tego stopnia, że teraz nie jestem wam nawet w stanie polecić tego tomu, choć niegdyś go uwielbiałam. Calla zrobiła się straszną, ciapowatą, niezdecydowaną, irytującą jędzą, Shay'a miałam ochotę zabić, a Ren... A Ren... Mój Ren... W każdym razie. Autorka operuje prostym stylem, który wielu pokochało, natomiast z tomu na tom, widać że coraz gorzej sobie radzi z piórem. Brak pomysłów na zakończenie fabuły, koszmarnie dłużąca się akcja... Z powodu kolejnych tomów i pierwszego wam nie polecam, a wręcz odradzam sięgnięcie. 

Pozdrawiam
Sherry


5/10


2 komentarze:

  1. Chyba muszę w końcu sama się przekonać jak odbiorę tę trylogię, skoro od dawna dwa jej pierwsze tomy od dawna goszczą na mojej półce :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedynka jest jeszcze w miarę, jak już wspomniałam - kiedyś ją lubiłam. Dwójka... gorsza, ale da się przeżyć, ale trójka... Toż to po prostu okropieństwo! :(
      Aczkolwiek życzę miłego czytania!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry