sobota, 24 maja 2014

Serial: "Filary Ziemi"

źródło

Tytuł:
 Filary Ziemi
Oryginalny tytuł: The Pillars of the Earth
Typ: Miniserial, ekranizacja książki Kena Folletta
Odcinki: 8
Emitowanie serialu: 2010
Gatunek: Dramat historyczny

Rok 1120 - u brzegu Normandii, tonie "Biały Statek", na którego pokładzie znajdował się następca Henryka I. Śmierć króla rozpoczyna okres spisków w drodze i walce o tron. Korona Anglii w końcu zostaje przyznana, mającemu poparcie Kościoła Stefanowi. Córka Henryka I - Matylda, ucieka do Francji, skąd ma zamiar walczyć o należny jej synowi tytuł. Brzmi to jak początek podręcznika do historii? Być może, ponieważ są to historyczne wydarzenia, które jednak są tylko tłem dla wielowątkowej opowieści, którą przedstawia Ken Follett w książce: "Filary Ziemi", na której podstawie, powstał serial. Muszę przyznać, że ja osobiście, najpierw znalazłam serial, a dopiero później zabrałam się za książkę. Zazwyczaj tego nie robię, ale kiedy już zaczęłam oglądać "Filary Ziemi"... nie mogłam przestać. Dlaczego? Postaram się do wyjaśnić, w dzisiejszej recenzji. Zapraszam.

źródło

Tom Builder jest szczęśliwym mężem, a także ojcem dwójki dzieci: Alfreda i Marthy. Jak zresztą możecie się domyślić, z zawodu jest budowniczym. Pewnego dnia, jego życie się zmienia. Aliena z Shiring, mówiąc kolokwialnie "daje kosza" Williamowi Hamleigh, co skutkuje tym, że ogarnięty żądzą zemsty chłopak, rezygnuje ze swojego nowego domu, którego budowę zlecono właśnie Tomowi. Zrozpaczony mężczyzna, wraz z brzemienną żoną i dziećmi, wyruszają w świat, mając nadzieję, że gdzieś znajdzie się dla Toma jakaś praca. Jednak w pewnym momencie, sprawy przybierają obrót, którego nikt nie mógł się spodziewać. Na drodze Toma staje zachwycająca Ellen oraz jej tajemniczy syn Jack Jackson, mieszkający w lesie. Nie będę może zdradzać szczegółów dotyczących tej... znajomości i tego co się za nią kryje, natomiast mogę rzec tyle, iż w końcu wszyscy lądują w Kingsbridge, malutkim hrabstwie na uboczu, które jak dotąd, nikomu nie zawadzało. Motywem przewodnim serialu jest budowa katedry, właśnie w Kingsbridge, jednak wokół niej zaczyna się dziać tyle różnych rzeczy, że widz z niemałą przyjemnością zagłębia się w ten wczesnośredniowieczny świat, poddając się jemu urokowi i naturalnemu magnetyzmowi postaci. 

źródło
Jack Jackson: krótko mówiąc - rudowłosa miłość Sherry :*

Historia serialu, jak już wcześniej wspomniałam, jest wielowątkowa, więc oprócz sporu Matyldy ze Stefanem o tron, oprócz budowy katedry w Kignsbridge, oprócz Toma Budowniczego i jego rodziny, mamy mnóstwo innych wątków - a nie mniej ważnych i ciekawych! Dlatego do wymienionych przeze mnie wcześniej, dochodzi na przykład spór stanu duchowieństwa ze szlacheckim, wyzysk chłopstwa, rozgrywki o władzę i pieniądze, nie zabraknie także miłości i to w najlepszym wydaniu. Miłość w "Filarach Ziemi" bowiem nie jest prosta, cukierkowa ani banalna! Mówiąc szczerze: jest ona powodem wielu kłopotów i... cierpienia. Sprawia, że dzieją się rzeczy tak straszne i przerażające, a ludzie są zdolni do tak podłych czynów... Może krew nie leje się strumieniami, ale ostrzegam - jeśli już jest: zapada w serce widza. Mamy tu na przykład niemal bratobójczą walkę o pewną młodą damę, mamy toksyczną, wręcz kazirodczą miłość matki do syna, mamy czułą, przepiękną, romantyczną miłość, która jednak jest skazana na porażkę. Jest także zauroczenie. Koszmarne zauroczenie, a może tylko pożądanie? ukazujące, jak człowiek może się zmienić z poczucia odrzucenia. I do czego wtedy może być zdolny...

źródło
Aliena (Hayley Atwell) z bratem Richardem (Sam Claflin)

W obsadzie serialu znalazło się tyle gwiazd, że głowa boli! No, ale może w skrócie, przedstawię wam tę wesołą gromadkę. Zaczynając od dwójki moich ulubieńców: wspaniałego, tajemniczego, cichego, utalentowanego, rudowłosego Jacka Jacksona, w którym Sherry obłędnie się zakochała, zagrał równie cudowny i wspaniały Eddie Redmayne, którego możecie kojarzyć choćby z "Nędzników", "Czarnej Śmierci" czy choćby serialu "Wojna i miłość". W rolę Alieny - obiektu miłości Jacka, a także obiektu pożądania pewnego... młodzieńca, wcieliła się przepiękna Hayley Atwell, którą zobaczycie także w filmie: "Capitan America: Pierwsze starcie" czy "Lotna brygada". Brata Alieny,uroczego Richarda, zagrał Sam Claflin, którego wam nie muszę przedstawiać. Myślę, że kojarzycie go choćby z roli Finnicka w "Igrzyskach Śmierci" czy Phillipa w "Piratach z Karaibów". Na uwagę zasługują też: David Oakes, który zagrał swą rolę tak perfekcyjnie, że od razu znienawidziłam jego postać. Ja generalnie, mam do niego słabość bo w"Borgiach" uwielbiam Juana, którego gra. :) W serialu można też spotkać Prezydenta Snowa - to znaczy, ekhem: Donalda Sutherlanda, który grał w "Igrzyskach Śmierci", właśnie Snowa, Matthew Macfadyena, znanego być może z roli Pana Darcy'ego w "Dumie i Uprzedzeniu", czy choćby Rufusa Sewella (Toma Budowniczego), który w"Iluzjoniście" zagrał księcia Leopolda. 

źródło

Aktorzy zagrali fenomenalnie! Ich gra zasługuje na wielkie brawa, tym bardziej, że świetnie pozwolili nam wczuć się w średniowieczny klimat utworu! Do nikogo nie mam większych zastrzeżeń. Były postacie, których pokochałam całym sercem, były postacie, którzy do tej pory wywołują u mnie obrzydzenie, a byli też tacy, których szczerze, jak tylko można najbardziej, nienawidzę. Scenariusz obfituje w zaskakujące zwroty akcji, tajemnice, zdrady i intrygi towarzyszą widzowi na każdym kroku, a płynne, pełne dynamiki tempo fabularne, nie pozwala odejść od ekranu. No i wątki... wątki tak ciekawe, uzależniające i pochłaniające treścią, że trudno dopatrywać się tutaj powodów do krytyki. 

źródło
Uroczy, zdawać by się mogło, William Hamleigh (kochany David Oakes), któremu Sherry życzyła śmierci, ilekroć pojawiał się na ekranie. W skrócie: jedno z licznych przekleństw tego serialu. 

Jeśli miałabym coś dodać od siebie... UWIELBIAM przedstawienie wątku Jacka i Alieny. Generalnie, uwielbiam ich postacie. Jack od początku intryguje widza swoją... tajemniczością i niebywałą niewinnością, która z czasem przeradza się w coś trudnego do zdefiniowania. Aliena natomiast, w moich oczach szalenie jasno zabłysła, zaskakując swoją odwagą, silną wolą, a także ujawnianą w nielicznych momentach delikatnością. To, że losy tej dwójki się splotły, uważam za najciekawszą i najcudowniejszą rzecz pod słońcem! Oczywiście, zawsze gdzieś w tle kręcił się przeklęty Alfred (kolejna osoba, której życzyłam śmierci), okrutny William, czy biskup Waleran (no obdarłabym go ze skóry, gdybym go dorwała!), co niweczyło plany tej dwójki (patrz: Alieny i Jacka), ale jak już wspomniałam (albo i nie) - fabuła jest nieprzewidywalna, a reżyser tym bardziej. :)

źródło

Serial jest przewspaniały, uzależniający i po prostu obezwładniający, więc... wiadome jest, że polecam go z całego serca! Uważajcie tylko, żeby nie zarwać nocki, gdy już się do niego dorwiecie. :) A! I pod żadnym pozorem nie zakochujcie się w Jacku! On jest MÓJ! :D Jeśli mogę coś zdradzić, to finał serialu jest inny niż książki, pod pewnym względem, ciekawszy i... atrakcyjniejszy, a przynajmniej mi się tak wydaje. Ach, no i chyba nie muszę dodawać, że "Filary Ziemi" jest jednym z moich najukochańszych seriali, do którego powracam praktycznie co pół roku?

Oczywiście produkcję oceniam na: 7/6, albo i 10/6, jak tam wolicie.

Pozdrawiam serdecznie!
Sherry

źródło
<3
A na koniec, w ramach... rozluźnienia, cudowny utwór, skomponowany przez równie cudownego Trevora Morrisa, otwierający serial "Filary Ziemi". Polecam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry