piątek, 23 maja 2014

"Dotyk Gwen Frost" - Jennifer Estep

źródło
Tytuł: "Dotyk Gwen Frost"
Autorka: Jennifer Estep
Seria: Akademia Mitu
Część: 1
Wydawnictwo: Dreams
Ilość stron: 312

Na "Dotyk Gwen Forst" czekałam bardzo długo, a gdy w końcu powieść wpadła mi do rąk, nie zwlekając, wzięłam się za lekturę. Oceny, które widziałam na różnorakich stronach co prawda nie były jakoś wybitnie pozytywne, aczkolwiek ja postanowiłam zaryzykować i podejść do lektury z pozytywnym nastawieniem i niejakim wyczekiwaniem. Piękna okładka, oczywiście dzieło wspaniałego wydawnictwa Dreams, które słynie z niezwykłej szaty graficznej książek, zwielokrotniła mój entuzjazm. Właściwie nie mam pojęcia dlaczego tak bardzo wiele wyczekiwałam od tego tworu. Być może fakt, iż mieliśmy mieć do czynienia z mitologią mnie ucieszył. Nie od dziś wiadomo, iż jestem wielką fanką wszelkich mitów uwzględnianych przez pisarzy w powieściach. Szczególnie tych młodzieżowych. Poza tym do tej pory niezwykle mile wspominam spotkanie z "Dziewczynami z Hex Hall", gdzie również mieliśmy styczność z pewnego rodzaju Akademią. W każdym razie, nie przedłużając, przejdźmy do właściwej części recenzji. 

„Ale tak właśnie jest z tajemnicami - rzadko kiedy są radosne.”

źródło
Gwen Frost - tytułowa, siedemnastoletnia, osierocona bohaterka serii Akademia Mitu, jest Cyganką posiadającą niezwykły dar. Za pomocą dotyku może zobaczyć całą przeszłość danego przedmiotu czy osoby. W przypadku żywego stworzenia potrafi także odczuwać emocje i uczucia towarzyszące danemu osobnikowi w różnych sytuacjach. Jej niezwykła umiejętność, którą dziewczyna w nazywa "psychometrią", bardzo służy właścicielce. Gwen staje się ekspertem od znajdywania zaginionych przedmiotów i odkrywania tajemnic innych ludzi. Właśnie w taki sposób zaczyna się opowieść o naszej Cyganeczce. Nastolatka z prośby kolegi, poszukuje bransoletki, którą jak się okazało, ukradła chłopakowi Daphne - walkiria, która jest w nim zakochana i nie chce nawet wyobrażać sobie, iżby Carson mógł podarować prezent innej. Z pozoru niewinna sytuacja, daje tak naprawdę rozpęd akcji, którą autorka postanowiła wdrążyć już na początku swego dzieła. Tajemnicza Akademia Mitu okazuje się bowiem nie być tak bezpiecznym miejscem, jakim by się zdawała. Kiedy ginie jedna z najpopularniejszych i najładniejszych dziewczyn w szkole, a nikt nie reaguje na jej śmierć w żaden sposób, Gwen postanawia rozpocząć własne śledztwo, z którego skutkami przyjdzie liczyć jej się później... Wraz z odkrywaniem coraz to nowych poszlak, Cyganka zaczyna dowiadywać się też iż magia, mitologia i bogowie, o której opowiadają nauczyciele w jej szkole, tak naprawdę są prawdziwe, a jej pochodzenie nie jest tak do końca zwykłe, jak mogłoby się wydawać. Wraz z gromem nagłych ataków i dziwnych zachowań uczniów w szkole, Gwen dowiaduje się, że poplecznicy straszliwego, nordyckiego boga chaosu - Lokiego, niegdyś uwięzionego za złe uczynki, chcą go uwolnić i tak naprawdę na przeszkodzie stoi im wyłącznie ona. Dziewczyna oprócz tego, że bezwiednie wpakowała się w straszliwy bałagan, to tak naprawdę nie może na nikogo liczyć, gdyż lekko mówiąc - jest odludkiem i dziwadłem w szkole pełnej snobistycznych bogaczy, rozpieszczonych przez rodziców. Przez czas odkąd wylądowała w Akademii nie znalazła sobie żadnych kolegów i może polegać wyłącznie na sobie. Z czasem oczywiście, jak to w paranormalnych romansach bywa, pojawia się olśniewający, tajemniczy, super przystojny łamacz kobiecych serc - Logan, który należy do grupy Spartaninów. Nasza mała buntowniczka ulega jego czarowi co skutkuje oczywiście fascynacją i zakochaniem. Ale czego mogliśmy się spodziewać po tego typu lekturze?

„Najniewinniej wyglądająca osoba może mieć najczarniejsze serce.”

źródło
Muszę przyznać, że powieść miała swoje lepsze i gorsze momenty. Dzięki młodzieżowemu, luźnemu, przyjemnemu językowi i zwięzłemu stylowi autorki, książkę czyta się bardzo szybko, niemal tego nie czując. Sama bohaterka nie wzbudziła jakoś specjalnie mojej sympatii. Co rusz powtarzała jak to strasznie jest być Cyganką bez przyjaciół, jak bardzo cierpi po śmierci matki, jak bardzo żałuje, że wylądowała w Akademii, gdzie w ogóle nie pasuje. Ale bywały chwile, kiedy naprawdę ją lubiłam, jak na przykład wtedy gdy okazało się, że dziewczyna jest oryginalna lubując komiksy. W pewien sposób, dla mnie była to całkowita nowość, ponieważ zwykle główne postacie ograniczają się do bycia utalentowanym w jakimś sporcie, przedmiocie szkolnym czy też magicznym. Gwen z całą tą swoją naiwnością i irytującą ciekawością była całkiem normalna i to sprawiło, że w pewien sposób zapadła mi w pamięci. Natomiast jeśli chodzi o obiekt westchnień to również się zawiodłam. Logan od początku nie przykuwał mojej uwagi i prawdę powiedziawszy dziwiłam się za każdym razem, gdy pisarka powtarzała jaki to on był niezwykły i wspaniały. Mnie znacznie bardziej ujęła swoim byciem złośliwa Daphne, czy choćby nasz słodki członek kapeli - Carson. Mimo tych minusów, książkę czytało mi się niezwykle przyjemnie, nieraz nawet uśmiechałam się sama do siebie czytając fragmenty powieści. Akcji nie było jakoś specjalnie dużo. Wszystko kręciło się wokół śledztwa co też miało swoje wady i zalety. Jennifer Estep miała świetny pomysł na książkę, jednak muszę przyznać, że mimo wszystko się zawiodłam. Niemniej, aktualnie jestem w trakcie czytania drugiej części i myślę, że już od początku wydaje się bardziej dopracowana niż pierwsza. Z pewnością na moją podwyższoną ocenę wpłynęła obecność bogów i mitologii, jak na przykład Lokiego - boga nordyckiego, czy Nike - bogini zwycięstwa, pochodzącej z mitologii greckiej. 

„Ludzie, których się kocha, nigdy naprawdę nie umierają, żyją, dopóki się o nich pamięta, dopóki są w twoim sercu.”

Czy polecam powyższą powieść? Myślę, że to wy - czytelnicy musicie odpowiedzieć sobie na pytanie czy taki typ literatury jest dla was. Wiele osób uwielbia tę serię więc myślę, że powinni po nią sięgać sympatycy powieści młodzieżowym i mitologii w książkowym wydaniu - przede wszystkim. Mimo, że "Dotyk Gwen Forst" do ambitnych lektur nie należy, to czytając tę powieść czułam się naprawdę rozluźniona i odprężona, dlatego ocenę pozostawiam taką jaka jest.

Pozdrawiam,
Sherry


7/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry