niedziela, 25 maja 2014

"Ciemność przed świtem" - J.A. London

źródło
Tytuł: Ciemność przed świtem
Autor: J. A. London czyli tak naprawdę Jan i Alex Nowasky - pisarski duet matki i syna. (Jan jako Rachel Hawthorne napisała wiele powieści między innymi serię Strażnicy Nocy)
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 304
Data wydania: 29 maj 2012

Gdy ja po raz pierwszy zobaczyłam opis powieści, od razu pomyślałam o Pamiętnikach wampirów. Dwaj bracia? Dziewczyna? Nie byłam tym wszystkim zachwycona, zwłaszcza, że nienawidzę trójkątów miłosnych w powieściach. Jednakże książkę kupiłam i czy żałuję? Zaraz się przekonacie. Już na wstępie muszę powiedzieć, że opis tak naprawdę nie jest zgodny z treścią. Jestem ciekawa czy to wina wydawnictwa czy autora. 

Z panią Jan Nowasky miałam już styczność, czytając jej książki z serii Strażnicy Nocy. Byłam nimi zachwycona. Tym jak luźno przebrnęła przez cztery części i potrafiła wszystko ładnie ze sobą skomponować. Kupując tę książkę liczyłam na to, iż autorka mnie i tym razem nie zawiedzie.

Ciemność przed Świtem rozpoczyna Prolog, w którym to giną rodzice głównej bohaterki. Cała ta sytuacja była dla mnie niemalże komiczna bo nie wiedziałam co się w ogóle dzieje.W duchu modliłam się, żeby pozostała część książki była bardziej zrozumiała niż sam początek. 

Miasto, w którym dzieje się akcja jest przejęte przez złowrogie wampiry. Podobał mi się sposób w jaki autorzy przedstawili to miejsce. Jakby ono samo stanowiło wielkie niebezpieczeństwo. Taka powojenna antyutopia. Ludzie żyją w strachu przez napaścią oraz wypompowaniem krwi przez pijawki i muszą walczyć o to aby nie stracić nadziei. Opis i w ogóle wykreowanie takiego wizerunku miasta naprawdę się udało w tej książce. Sama miałam dreszcze czytając o obezwładniającej nocy i ciemności. Przede wszystkim jednak byłam zaskoczona jednym faktem: Coca cola zakazana?

Bohaterowie nie są wspaniali. Wydają się puści i... czarno-biali. Przejrzyści. Nie wiem jak to opisać. Tak jakby ich istnienie nie miało najmniejszego sensu. Tu się należy minus dla pisarzy. Główna bohaterka: Dawn po śmierci rodziców zostaje najmłodszą łączniczką, wysłanniczką, która reprezentuje ludność wśród wampirów. Jest odważna, bystra, choć nieraz wydawała mi się okropnie naiwna. Nie utożsamiałam się z nią, bo mimo wszystko odrzucała mnie czymś. Dziewczyna ma wrogów w szkole przez swoją "pracę" i musi sobie z nimi radzić na co dzień. Oprócz tego niektórzy ludzie chcą się jej podlizać, co doprowadza ją do wściekłości. Ma chłopaka - Michaela, który jest jednym z tych bohaterów, którzy od początku są przeze mnie nielubiani. Owszem w pierwszych rozdziałach słodki i troskliwy z czasem staje się zaborczy i wredny. Jak w wielu innych powieściach jest i najlepsza przyjaciółka! Tegan - bo tak ma na imię owa dziewczyna - bardzo mnie denerwowała i to od samego początku. Powinna wspierać jakoś Dawn, być z nią, a ona tymczasem postanowiła przełożyć nad przyjaźń - zauroczenie. Z czasem wszystko inne, oprócz jej nowego, tajemniczego chłopaka przestaje się liczyć. Beznadziejna postawa. 

Przejdźmy do wampirów. Najpierw należy wspomnieć główny "czarny charakter", który równocześnie jest przywódcą wampirów i sprawcą zamieszania w mieście. Valentine jest wredny, aczkolwiek podbił moje serce tym, że chciał przywrócić ówczesnemu światowi porządek i kulturę przeszłą. Można to udowodnić przywołując choćby taki fakt jak to, że wysłannicy na spotkania z nim, musieli ubierać się w starodawne stroje. Genialna taktyka. Drugim wampirem jakiego dane mi było poznać był Victor. Victor, do którego Dawn zaczyna z czasem coś czuć. Miłość walczy z nienawiścią, a jak kończy się ten pojedynek? Dziwacznie. Ale przekonacie się sami kiedy już przeczytacie tę książkę.

Nie jestem w stanie nic więcej napisać o tej książce bo po prostu się nie da. Nie był to szczyt marzeń jeśli chodzi o współczesne powieści, ale czytało się przyjemnie. Myślę, że po tę książkę powinni sięgnąć jedynie ci, którzy lubią taki typ. Dla pozostałych czytelników to może być udręka, jako że akcja się przeciąga, raczej brak tu dynamiki, a opisy... Jakie opisy?!

6/10

Pozdrawiam,
Sherry



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry