niedziela, 25 maja 2014

"Porzuceni" - Tomasz Jacek Graczykowski

Źródło
Tytuł: Porzuceni
Autor: Tomasz Jacek Graczykowski
Forma: E-book
Wydawnictwo: Goneta.net
Data wydania: 9 września 2013
Liczba stron: 167

Science-fiction. Gatunek, z którym coraz częściej zaczynam mieć styczność, z czego niezmiernie się cieszę, oczywiście. Dzięki temu upodobaniu poznaję kolejne interesujące pozycje, którymi wcześniej pewnie bym się w ogóle nie zainteresowała. Ale czym charakteryzuje się s-f? Ukazuje wpływ nauki i techniki na życie jednostki lub społeczeństwa. Także i w prozie Tomasza Graczykowskiego, którą miałam okazję przeczytać dzięki uprzejmości autora, widzimy tenże motyw. Mnie osobiście akcja "Porzuconych" skojarzyła się nieco z dystopią, co oczywiście spowodowało, że powieść tym bardziej przypadła mi do gustu. Ale może przejdźmy do fabuły, od której tak wiele zależy w dzisiejszych czasach...

Rys. Tomasz Jacek
Graczykowski
Z całą pewnością na tej płaszczyźnie, autor wykonał solidną robotę. Prawdę powiedziawszy, to właśnie dzięki opisowi powieści, zdecydowałam się na jej przeczytanie, ponieważ niezwykle mnie zafascynowała. Interesowało mnie w jaki sposób pan Tomasz przedstawi nową wizję świata. Czy się zawiodłam? Niekoniecznie. Jest rok 2138, większość ludzi opuściła naszą planetę, by zaludnić tzw. "Nowy Ład". Na Ziemi bowiem, powietrze stało się trujące i zaczęło powodować gnicie ciał i śmierć organizmów żywych. Natura umarła, zwierzęta nie istnieją, a czysta woda jest prawdziwym darem. Wszystko byłoby w porządku, gdyby odlatujący ludzie nie zostawili na Ziemi największych kryminalistów, nie ryzykując, że na "Nowym Ładzie" także będą mordować, gwałcić i generalnie naprzykrzać się ludziom. Porzuceni na zatrutej planecie muszą toczyć własną walkę o życie, zamiast tworzyć idylliczny, pozbawiony zbrodni świat w nowym miejscu zaludnienia. Na pewnym obszarze umierającej planety powstaje siedem miast - jednych z większych skupisk ocalałych mieszkańców. Trzy zrujnowane miasta i cztery miasta Korporacji różnią się od siebie tym, że te drugie, otoczone są kopułami, które chronią mieszkańców przed zanieczyszczeniem. Pod bezpiecznymi kopułami obywatele Korporacji spędzają całe miesiące i lata w komorach snu, gdzie pod wpływem narkotyku: nexsu 9, przeżywają kolejne idealne życia. Jednak rzeczywista akcja utworu i pewnego rodzaju początek dramatu ma miejsce w jednym ze zniszczonych miast, gdzie nas bohater - zabójca zostaje wmieszany w, z pozoru prostą sprawę, która później może przynieść ponure konsekwencje...

Rys. Tomasz Jacek
Graczykowski
Steeler jest płatnym zabójcą, którego pewnie mieszkańcy zrujnowanych miast kojarzą nie tylko z imienia. Skuszony niezłą sumką, podejmuje się zadania, polegającego na zlikwidowaniu jednego z mieszkańców "śniących miast". Myślę, że nikt nie mógł się spodziewać konsekwencji jakie przyniesie ze sobą ta szalona misja skutkująca kolejnymi wydarzeniami, które nadają fabule ostrzejszy wymiar. W niektórych momentach powieści czułam się niczym na lekcji chemii: "akcja-reakcja" i tak dalej, jeśli wiecie o co mi chodzi. W każdym razie, jeśli chodzi o moje indywidualne odczucia, to mimo, że stawiam pierwsze kroki w gatunku s-f, zabrakło mi w książce... dynamiki, akcji i pewnej ciągłości pomiędzy jednym wydarzeniem, a drugim. Zdawać by się mogło, że dotyczą one zupełnie innych światów, co niekoniecznie było mi na rękę, mimo różnych perspektyw występujących w rozdziałach. Poza tym nie byłam w stanie przywiązać się do bohaterów, choć nie mówię, że ich nie polubiłam. Zdaje mi się, że gdyby fabuła była rozłożona inaczej, a myśli poszczególnych postaci częściej występowałyby na łamach powieści, można by się bardziej zżyć z wykreowanymi przez autora zabójcami. Niemniej, muszę przyznać, że wizja świata przedstawionego była imponująca i zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Jak już wspomniałam - fabuła, zniewalająca i to nie podlega żadnym dyskusjom. Styl pana Tomasza Graczykowskiego również przypadł mi do gustu. Pozwalał na szybkie brnięcie w kolejne strony woluminu. Jeśli zaś chodzi o to co mi przeszkadzało... Już od pierwszych rozdziałów dotarło do mnie, że całość nie jest przeznaczona dla mnie - po prostu. Uważam, że płeć przeciwna o wiele lepiej odnalazłaby się w sztywnym świecie, pełnym zasad, broni, dronów, androidów i innych maszyn tam występujących. Same sceny walki, czy dialogi między postaciami upewniały mnie w przekonaniu, że nie będę w stanie wystawić oceny wyższej niż aktualnej, mimo że myślę, iż płeć przeciwna byłaby niezmiernie zadowolona lekturą i usatysfakcjonowana zakończeniem, które mi się wydawało pełnym niezgodności i przesyconym... czymś jeszcze. Czyżby niedosytem?

"Porzuceni" to niesamowita pozycja, która ucieszy niejednego fana science-ficition. Dodatkowo ubarwiona jest rysunkami autora, które stanowią rolę bonusowej atrakcji. Bardzo się cieszę, że dane mi było zakosztować przyjemności spotkania się z tą książką i oczywiście - nie zapominajmy, świetną fabułą oraz niezwykłym stylem autora. Jestem strasznie ciekawa jak na lekturę zareagowałby mój brat i jaką ocenę by wystawił - tak z męskiego punktu widzenia. Niemniej jednak, na tą chwilę życzę autorowi kolejnych wspaniałych powieści  i wielu pomysłów bo już w powyższej pozycji widać niezwykły potencjał. Poza tym, oczywiście bardzo serdecznie dziękuję za udostępnienie mi swego dzieła. Jestem naprawdę zadowolona, że miałam okazję zmierzyć się z kolejną powieścią tego gatunku. Jak na razie stawiam ocenę dobrą i liczę, że jeszcze wiele powieści polskich pisarzy tak miło mnie zaskoczy.

6/10

Pozdrawiam,
Sherry


2 komentarze:

  1. Pomysł wydaje się ciekawy, ale raczej nie przeczytam. Nie pałam miłością do sf, ba, nie lubię tego gatunku, dlatego powieść średnia na początek przygody raczej odpada, bo od razu by mnie zniechęciła, coś tak czuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację, jeśli jeszcze nie zaczęłaś przygody z s-f, warto zaznajomić się z innymi tytułami. Ja, swoją historię z tym gatunkiem rozpoczęłam "Piątą Falą", która - jak widać, dość skutecznie mnie zachęciła po sięganie po inne tytuły :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry