piątek, 23 maja 2014

"Cienie" - Amy Meredith

źródło
Tytuł: Cienie
Autorka: Amy Meredith
Seria: Dotyk Ciemności
Tom: 1/4 (Cienie, Polowanie, Gorączka, Zdradzona)
Data wydania: październik 2010
Liczba stron: 247
Wydawnictwo: Amber

Książka "Cienie" jest literackim debiutem Amy Meredith, która twierdzi, że zawsze fascynowało ją wszystko, co nadnaturalne, chociaż jeśli ma być zupełnie szczera, w prawdziwym świecie o wiele bardziej od walki z demonami woli zakupy… 

Powieść ta zawiera w sobie dużo wątków, które teraz są "modne" i cieszą się sławą, jeśli chodzi o czytelniczki. Nikogo nie zdziwi występowanie trójkącików miłosnych w lekturach, odwieczne pytania bohaterek: "którego z nich wybrać?", a przede wszystkim gatunek - paranormal-romance. 

Niekoniecznie lubię gdy w książkach, najczęściej dziewczyna - główna bohaterka i nasza przewodniczka po książce ma super moce, wyróżnia się spośród innych, świat bez niej zginie, blablabla. Z takim motywem mamy styczność np. w serii Dom Nocy, gdzie Zoey zamieniła się już niemal w boginię! Ale nie o tym miałam pisać. Te "dary" mnie strasznie irytują, ale istnieją autorki, które bardzo zgrabnie potrafią spleść to wszystko w jedno i wychodzi im to bezbłędnie, a nam czytelnikom wydaje się, że to, iż bohaterka się wyróżnia  jest w pełni naturalne. "Cienie" jest właśnie jedną z takich książek. Co już wpływa na jej plus. 

źródło
Główną bohaterką jest tu Eve Evergold - jedna z najpopularniejszych i najpiękniejszych dziewczyn w szkole. Ma ona słabość do zakupów i często jej rodzice muszą się liczyć z tym, że ich córeczka przekracza limity na karcie kredytowej. Pewnego dnia odkrywa, że ma naprawdę niezwykłą moc. Zaczyna zgłębiać się w historię Wiedźmy z Deepdene, udowadniając czytelnikowi, że nie tylko moda jej w głowie i tak zupełnie tępa nie jest jak z początku mogło się wydawać. Jeśli na początku Eve trochę irytuje to z czasem można ją polubić, zresztą tak samo jak jej przyjaciółkę - Jess, chociaż... Obydwie częściej niżbyśmy chcieli, zachowują się naiwnie i denerwująco.  

Powieść jest przyjemna, lekko się ją czyta, a to dlatego, że styl autorki jest dość prosty, a fabuła przewidywalna. Może nie jest to książka, która coś wnosi, jakąś życiową sentencję czy też morał, ale na pewno jest ona niezłym umileniem wieczoru. Jestem bardzo, ale to bardzo zła, że ma ona tylko niecałe 250 stron! Zwłaszcza za taką cenę! Zresztą kolejne części tej serii nie są grubsze, choć mają w sobie jeszcze więcej tajemnic i akcji. 

Fabuła? Do małego miasteczka Deepdene sprowadzają się dwaj chłopacy. Luke - syn pastora i nieziemsko uroczy chłopak, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki od razu wzbudził moją sympatię. Wydawał się zupełnie naturalny, a poza tym cieszyła mnie ironia jego istnienia i życia. Jest jeszcze Mal - seksowny, tajemniczy, małomówny uczeń, który wprowadził się do rezydencji, którą niegdyś zamieszkiwała gwiazda rocka. Co dziwne ich egzystencja w miasteczku kończy spokój, który dotąd w nim panował, a zaczyna erę demonów, która utrzymywać się będzie przez wszystkie cztery części. Tak naprawdę do pewnego momentu nie możemy być na 100% pewni, który z chłopców jest odpowiedzialny z ataki potwornych istot i który może być jednym z nich. 


Myślę, że książka przypadnie do gustu jedynie fanatykom gatunku, ponieważ w oczach bardziej wymagających czytelników, może się jawić jako naprawdę naiwna, banalna i głupia. Wbrew pozorom naprawdę może wciągnąć i ponieść naszą wyobraźnię w świat demonów i wiedźm, a jednocześnie przypominać nam o zwykłych, pospolitych zainteresowaniach współczesnych nastolatek. Poza tym na rynku nie ma dużo książek, w których bohaterka nie jest ofiarą, a sama potrafi walczyć o to co dla niej najważniejsze. To właśnie odróżnia Eve od innych jej podobnych. Swoją postawą udowadnia nam, że nie różni się zbytnio od realnych dziewczyn w jej wieku, a to też z pewnością działa na korzyść tej książki.

''Niegrzeczni chłopcy są fajni, ale randkowanie z demonem?''

7/10

Pozdrawiam,
Sherry

„- Może potrafisz robić niesamowite rzeczy – wyrwał kartkę ze swojego segregatora i położył na stole między nimi. – Sprawdź, czy potrafisz to przesunąć.
Eve spojrzała mu w oczy. A potem powoli wyciągnęła rękę, położyła palec na kartce i przesunęła ją po stole. - Wow! Udało się! – wykrzyknęła.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry