niedziela, 25 maja 2014

"Wariant" - Robison Wells

Źródło
Tytuł: Wariant
Autor: Robison Wells
Seria: Variant #1
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 17 stycznia 2012
Liczba stron: 304

Źródło
Był już ETAP Granta, a także Labirynt Dashnera. Przyszedł więc czas na Akademię Maxfield, Robisona Wellsa. W "Wariancie", nieletni lądują w ekskluzywnej szkole, ukrytej gdzieś w głębi lasu. Szkole... bez nauczycieli. Bez żadnych dorosłych. Głównym bohaterem jest Benson, którego życie jak dotąd nie było usłane różami. Przenoszony z jednej rodziny zastępczej do drugiej, w końcu zostaje przyjęty do Akademii Maxfield. Od razu orientuje się, że coś z nową szkołą jest nie tak. Kolczaste ogrodzenie? Olbrzymi mur? Uschnięty las i wiekowa szkoła, w której nie ma nauczycieli, a wszystkie obowiązki przejmują dzieciaki? Jakby tego było mało, jeśli Benson chce przeżyć, musi wstąpić do jednego z trzech gangów. I tak, ma do wyboru: Porządek, elitę, strażników kodeksu, uwielbiających wymierzać sprawiedliwość, podporządkowujących się wszystkim niewiadomym, godzących się z zamknięciem. Jest też Spustoszenie, naturalny wróg Porządku, robiący mu na złość, składający się z grupy nieco nad aktywnych osób o przeświadczeniu, że kłopoty trzeba rozstrzygać za pomocą pięści, sprzeciwiających się wszystkiemu co możliwe, bardzo gwałtownych i brutalnych. No i na końcu, mamy Wariant, który trzyma się gdzieś pomiędzy pozostałymi grupami. Stara się przestrzegać reguł, lecz w przeciwieństwie do Porządku, rozważa możliwość ucieczki z więzienia jakim niewątpliwie jest, Akademia Maxfield.

„Akademia Maxfield chciała, żebyśmy się bali. Nie chcieli,żebyśmy wiedzieli, po co tu jesteśmy.”

Do książki podchodziłam z zaciekawieniem, ale bez żadnych wymagań i chyba to odratowało wrażenie, jakie wywarła na mnie powieść. Może na początek, pod lupę wezmę plusy. Mroczny klimat grozy, nędzy i rozpaczy, a także dezorientacji, a jednocześnie woli walki i chęci ucieczki, wyczuwalny jest od pierwszych kilku stron. Opis lasu i okolic szkoły, sprawia, iż przed oczami, czytelnik zaczyna widzieć scenerię jak z horrorów. Pierwsze wydarzenia, mające za zadanie rozpędzić akcję, przyprawiają o zawrót głowy, choć mnie zachowanie bohaterów kojarzyło się z szaleństwem, i wszystko by było dobrze, gdyby torzeczywiście było szaleństwo, a nie jakiś głupi wybryk, który... ach, nieważne! Przecież miałam skupić się na plusach! A więc, klimat - zdecydowanie autor się postarał. Książka niczym połączenie młodzieżowego thrillera i powieści grozy sprawia, iż cała historia zyskuje taką tajemniczą, intrygującą otoczkę, dzięki której właśnie, widz brnie dalej w treść. Podział na gangi i ogólny pomysł fabularny również niezwykłe. Mimo, iż czytałam już Gonei Więźnia Labiryntu, to "Wariant" nie wydawał mi się kopią. Był czymś... po prostu innym. 

Źródło
Od pierwszych rozdziałów widać wyraźnie, iż nie jest to lektura ambitna, a tylko młodzieżówka, napisana właśnie pod młodzież, miewającą chwile nudy, które można zapełnić jakąś niezobowiązującą książeczką. "Wariant" jest nieco dziwny... trochę niepokojący, ale... przede wszystkim - nierealistyczny i o ile inne tego typu powieści czy dystopie potrafią być naprawdę pięknie wykreowane, niemalże w taki sposób, by czytelnik bez problemu mógł sobie wyobrazić, że taka a nie inna czeka nas przyszłość, Robison Wells się nie postarał. Pomiędzy mną, a bohaterami i akcją dziejącą się w Akademii, był jakiś mur nie do przebycia. Nie potrafiłam się związać z postaciami, ich cierpienie nie robiło na mnie żadnego wrażenia i mimo, iż im współczułam, jakoś specjalnie nie darzyłam ich sympatią. Jak by tego było mało, autor wziął na swoje barki trudne zadanie - wykreowanie i przedstawienie tak odizolowanego społeczeństwa, nieświadomego co się dzieje, że z czasem sam się we wszystkim pogubił. W pewnych sytuacjach, brak logiki był tak rażący, a naiwność dzieciaków, tak nieprawdopodobna, że traciłam cierpliwość. Poza tym, zaskakujące że odczuwalne były braki dynamiki, zwrotów akcji czy po prostu emocji!

„Sam wybierasz, czy chcesz stać przed czy za lufą.”

Źródło
Benson był... ciekawym bohaterem. Podobał mi się jego upór i faktyczna walka o ucieczkę, która u innych po prostu zanikała. Aczkolwiek nie przywiązałam się zbytnio do naszego narratora. Miewał przebłyski geniuszu, ale i głupoty, w którą ani trochę nie chciało mi się wierzyć. Poza tym, opisywał wszystko skrótowo i niedokładnie. Nie potrafiłam sobie na przykład wyobrazić większości bohaterów, bo autor skupił się właściwie tylko na jednej, rudowłosej osóbce o zielonych oczach... której i tak nie umiał należycie wykreować. Styl Wellsa ciekawy i nieco odmienny, ale trochę irytujący. Bohaterowie wydawali mi się strasznie płytcy i banalni, dlatego przywiązałam się jedynie do najbardziej wyrazistej postaci z książki - Oaklanda (choć do tej pory nie wiem właściwie jak to się wymawia), którego pewnie większość czytelników znienawidziła. Nie mogę jeszcze nie wspomnieć o dialogach, które zamiast udzielać odpowiedzi na pytania, jeszcze bardziej pogłębiały mgłę, w której błądził czytelnik, zirytowany niewiedzą oraz tym, że na niczym nie mógł oprzeć filarów podtrzymujących fabułę "Wariantu"

Mimo wszystko... kiedy już człowiek usiadł z powyższą książeczką w fotelu, pod ciepłym kocykiem... trudno było mu się oderwać od lektury, ponieważ miała ona w sobie coś naturalnie magnetycznego, co przyciągało widza do treści, niczym ćmę do światła. I myślę, że za to, oraz nieprzeciętny obraz odizolowania nastolatków od społeczeństwa i niesamowity, niemalże namacalny klimat grozy, należy się autorowi, taka a nie inna ocena. 

Właściwie, nie mam pojęcia komu mogłabym polecić tę pozycję. Jeśli ktoś lubi powieści młodzieżowe, o niezbyt skomplikowanej fabule, albo szuka czegoś na długie wiosenne popołudnia, "Wariant" może się nadać. Choć niczego nie obiecuję! Ja, ostatecznie oceniam powieść Robisona Wellsa, oceną dobrą i gratuluję ciekawego zakończenia książki. Szkoda, że całość nie była tak pasjonująca.

6/10
Pozdrawiam,
Sherry


2 komentarze:

  1. Szkoda, bo z tego, co widzę, książka miała podstawy do czegoś naprawdę dobrego, świetny pomysł, jak dla mnie. Ale widać dane jej było zostać tylko powieścią dobrą. Ubolewam nad wieloma książkami, których potencjał nie został do końca wykorzystany :( Może kiedyś sięgnę, jeśli trafi do mnie jakimś trafem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również żałuje, bo faktycznie - pomysł był niesamowity! Szkoła bez nauczycieli, nastolatkowie skazani na siebie... na ustalanie własnych reguł... na życie w odosobnieniu...
      Chyba właśnie ten brak pełnego wykorzystania potencjału sprawił, że książka jest tak mało popularna.
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry