niedziela, 25 maja 2014

"Zagrożeni" - C.J. Daugherty

Źródło
Tytuł: Zagrożeni
Autorka: C.J. Daugherty
Seria: Wybrani/Nocna Szkoła
Tom III z V
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 5 lutego 2014
Liczba stron: 384

Akademia Cimmeria nie jest zwykłą szkołą z internatem. Właściwie to nawet uczniowie nie wiedzą, czego dokładnie są częścią. Wiedzą natomiast, że do Cimmerii uczęszczają nastolatkowie z wysokim ilorazem inteligencji, a także, że każde z nich ma wpływowego bądź bogatego rodzica. Allie Sheridan jest wyjątkiem od reguły. Dlaczego? Część odpowiedzi na to pytanie, czytelnicy serii poznali po przeczytaniu dwóch z pięciu wydanych tomów "Wybranych". Część trzecia: "Zagrożeni" miała jeszcze bardziej rozjaśnić nam i przybliżyć świat otaczający główną bohaterkę. Czy jednak tak się stało? Czy po trzecim tomie jest więcej wiadomych czy niewiadomych? W poniższej recenzji, postaram się opowiedzieć wam co nieco o moich wrażeniach po skończeniu"Zagrożonych".
„Zacznij mnie szukać, a natychmiast się pojawię. Ze mną wreszcie będziesz bezpieczna.”
Źródło
Krótko o fabule: Allie jest roztrzęsiona po wydarzeniach mających miejsce w poprzednim tomie. Przerażona, żądna zemsty dziewczyna, odsuwa się od przyjaciół i próbuje na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość. Cimmeria nie jest już bezpieczną ostoją, za jaką uważała szkołę panna Sheridan. Teraz, budynek zmienił się w fort pełen tajemnic, a równocześnie nieprzygotowany na nadciągające niebezpieczeństwo. Szpieg wroga Isabelle wciąż pozostaje nieuchwytny, a tajemnic nie ubywa. Nauczyciele i wtajemniczeni uczniowie tylko czekają na kolejny krok przeciwnika, jednocześnie obawiając się, że mogą zostać przyparci do muru. Allie wie, że musi przygotować się do walki. Allie wie, że walka jest nieunikniona. Allie wie, że sama sobie nie poradzi... Ale kto jest jest przyjacielem, a kto wrogiem? Komu może zaufać i powierzyć sekrety? Komu może zwierzyć się z obaw? Cimmeria jeszcze nigdy nie była w tak wielkim niebezpieczeństwie. Już wkrótce, to co wydawało się "normalne" może okazać się "totalnie niebezpiecznym". Nic więc dziwnego, że w szkole szerzy się paranoja. Czy Allie uda się pogodzić chęć zemsty z odruchem ratowania szkoły? Czy pozna odpowiedzi na piętrzące się pytania? Czy będzie w stanie dokonać słusznego wyboru?
Źródło
Za książkę zabrałam się z niemałą ciekawością, ponieważ dwa poprzednie tomy bardzo mi się podobały. Zwłaszcza "Dziedzictwo" sprawiło, że z niecierpliwością wyczekiwałam "Zagrożonych". Kiedy już zaczęłam czytać... Uderzyło mnie jedno uczucie. Rozczarowanie. Olbrzymie. Po poprzednich częściach zdążyłam się przyzwyczaić, że przez pierwsze sto stron, autorka nie umie sobie poradzić z treścią, ale tu, w "Zagrożonych", ta nieumiejętność sprawiła, że o mało nie zrezygnowałam z serii. Byłam gotowa skończyć swoją przygodę z Cimmerią, mimo ciekawości dotyczącej losów ulubieńców. I styl i tempo akcji, a raczej jej brak, przez te pierwszych kilka rozdziałów to istna tragedia! Brnąc przez tę, okropną treść, w mojej świadomości pojawiło się uczucie typu "a jednak miałam rację", ponieważ spodziewałam się, że trzeci tom będzie tak na "odczep się". Zresztą to samo przewiduję co do czwartej części. Żałuję, że autorka postanowiła zrezygnować z trylogii i rozszerzyć ją na pięć części. Uważam, że gdyby skończyła na trzech, całość wywołałaby lepsze wrażenie.

„Nie chciała go pocałować. Nie pamiętała nawet, jak to się stało. Po prostu ich usta nagle się zetknęły i znalazła się w jego objęciach.” 


Nigdy nie pałałam do Allie jakąś wielką sympatią, ale "Zagrożeni"sprawili, że odczuwałam do niej niechęć, graniczącą z nienawiścią. Była tak nieporadna, naiwna, głupia i nierozsądna, że zastanawiałam się jak ona niby chce uratować szkołę, skoro ze samą sobą nie umie sobie poradzić. Ja rozumiem, że jak się traci bliską osobę to się cierpi, ale uważam, że autorka przesadziła. O wiele za bardzo starała się z udowodnić, że nie jest pisarką, która lubi cukierkowe zakończenia i w ten sposób przechyliła szalę na drugą stronę. Po skończeniu lektury czuję niesmak do autorki, do Allie, do szkoły. Jestem rozczarowana tym co pani C.J. Daugherty zrobiła z serią. Jasnymi promieniami były tutaj inne postacie. Nicole, Zoe, Carter, Sylvain, czy choćby złośliwa Katie wydawali mi się ciekawsi niż Allie i wszystko co z nią związane. Poza tym, o ile do tej pory lubiłam trójkącik miłosny bo i obydwu amantów uwielbiam, to w "Zagrożonych" rzuciło mi się w oczy, jaka z Allie jest jędza. To jak traktowała chłopaków było poniżej godności i najchętniej bym ją za to udusiła własnymi rękoma. Po skończeniu jestem pewna dwóch rzeczy: 1. Nie lubię Allie, jej osobistych dramatów i tej tragikomedii, którą wokół siebie tworzy, za to Carter i Sylvain szalenie jasno rozbłyśli w moich oczach, 2. O ile do tej pory nie wiedziałam kogo chcę żeby ta głupia dziewucha wybrała, to teraz jestem murem za Sylvainem. Dlaczego? Ponieważ uważam, że (co jest najprawdopodobniejsze) jeśli autorka połączy Cartera z Allie, to zakończenie będzie po prostu banalne i prostackie. Natomiast wyjście z uroczym, seksownym francuzem powodowałoby, że i cała seria nabrałaby oryginalności. Poza tym - nie będę ukrywać - zakochałam się w Sylvainie, natomiast Carter w pewnych momentach mnie irytował. Ale i tak go lubię. :) W końcu - nikt nie jest tak zły jak Allie.

Źródło
Trochę po setnej stronie, wreszcie coś się zaczęło dziać. Tajemnice piętrzyły się w stosy, fabuła wyraźnie nabrała ostrości, a Allie się pozbierała i (co najlepsze!) wreszcie pojawili się chłopcy! Z niecierpliwością wyczekiwałam wieści o Sylvainie, a kiedy już się pojawił... Szczerze - myślę, że w pewnych momentach podratował naiwne sytuacje. Gdyby nie on, prawdopodobnie podczas czytania nudziłabym się jak mops. Kolejnych dwieście stron było po prostu oszałamiające! Zastanawiam się, co jest nie tak z panią Daugherty, że przez pierwsze sto stron nie panuje nad własnym piórem. Gdy już się rozkręciła, nie mogłam odłożyć książki na bok. Ciekawe zwroty akcji, dynamika, groza, intrygi, tajemnice, zdrada - po prostu cudo! I o ile to możliwe - na kontynuację nakręciłam się jeszcze pozytywniej niż byłam nakręcona na "Zagrożonych". Ostatnie strony były dla mnie trochę... mylące, jednakże i tak jestem zadowolona z zakończenia i chętna do czytania kolejnego tomu, który mam nadzieję - trochę mniej mnie rozczaruje od tego.


„-Możemy rozmawiać o czymkolwiek - wyjaśnił. - O ile będziemy wyglądali tak samo jak wszyscy. Ludzie widzą to, co chcą widzieć.”



Źródło
Koniec końców książkę polecam, szczególnie fanom poprzednich, ale uprzedzam: uzbrójcie się w cierpliwość! Autorka po tych przeklętych stu stronach udowadnia, że potrafi budować napięcie, a i pomysły na rozkręcenie fabuły ma niezłe. Nieco drażni mnie już to przeciąganie niektórych wątków, na przykład romantycznego, ale podejrzewam, że pani Daugherty będzie nas trzymać w niepewności aż do piątego, finałowego tomu. Jeśli mogę jeszcze coś dodać to, naprawdę nie podobają mi się ci modele na okładkach. Uważam, że psują klimat i pomijam już fakt, iż totalnie nie pasują do wyobrażeń o bohaterach. W każdym razie: życzę pozytywniejszych uczuć od moich po skończeniu lektury, a tymczasem kończę i wystawiam ocenę:


7/10

Pozdrawiam!
Sherry

Wybrani | Dziedzictwo | Zagrożeni | Zbuntowani | Niezłomni

2 komentarze:

  1. Słyszałam wiele skrajnych opinii na temat pierwszej części. A to, że nic fajnego, ot głupia nastolatka i 2 facetów latających za nią, albo znowu, że świetna książka i naprawdę warto przeczytać. Aż się boję tknąć, czy przypadkiem nie okaże się tylko powielaczem schematów, ale chyba muszę się w końcu przekonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... te książki są niezłe i niemęczące, o ile człowiek nie oczekuje od nich za dużo. Bo w pewnym stopniu są tu powielane schematy, ale z drugiej strony, dodanych jest kilka nowych, tajemniczych i ciekawych elementów, więc wszystko chyba zależy od tego, czego człowiek spodziewa się po książkach pani Daugherty :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry