wtorek, 25 sierpnia 2015

Teen Wolf Book TAG


Cześć!

Zostałam nominowana przez Aliskę z bloga Siostry w bibliotece, do Teen Wolf Book TAG, z czego niesamowicie się cieszę, bo TW to jeden z moich ukochanych seriali i bardzo chętnie wezmę udział we wszystkim co się go tyczy. :D


Scott McCall, czyli książka, która przerosła moje najśmielsze oczekiwania

Jestem okropną osobą, że pójdę po najprostszej linii oporu, ale "Duma i uprzedzenie" była dla mnie taką książką. Bo w sumie wiedziałam, że to będzie cudowna powieść, ale nie śmiałam przypuszczać, że tak mocno wbije mi się w serce i mnie w sobie rozkocha. 
Co zaś tyczy się Scotta - wiem, że jest hejtowany przez dużą część społeczności oglądającej TW, ale wiecie co? I don't care. Ja go lubię, szanuję i podziwiam. Bo chłopak łatwego życia nie ma, a i tak uważam, że podejmuje świetne decyzje i jest najlepszym liderem, jakiego paczka mogłaby mieć. Dalej, hejtujcie mnie za to. 


Stiles Stilinski, czyli książka (lub bohater), dzięki której czuję się dobrze, mimo że jestem smutna

O rany, nie mogłabym dać tu niczego innego, aniżeli tylko "Złodziejkę książek". Byłam w emocjonalnej rozsypce jak przeczytałam tą książkę, ale też ona... uleczyła mnie w pewien sposób. Trudno to wytłumaczyć tym, którzy nie czytali, ale ci, którzy czytali, myślę, że będą wiedzieli o czym mówię. :) 
Stileees! Moja miłość i ulubieniec od pierwszego odcinka pierwszego sezonu, odkąd zorientowałam się, że jest sarkastyczny, zupełnie jak ja. :D W tej chwili, w trakcie oglądania piątego sezonu, nie mogłabym go bardziej kochać. Nie mogłabym. 


Allison Argent, czyli bohater/bohaterka, której powierzyłabym własne życie

Daemon Black. Jeśli ktoś nie wie czemu, to znaczy, że nie czytał jeszcze "Origin" i "Opposition" gdzie Daemon pokazał jak potrafi walczyć o kogoś kogo kocha. Jak najszybciej nadróbcie serię, nawiasem mówiąc.
Co się tyczy Allison... Allison to Allison. Nic do niej nie mam, ale też jakoś super specjalnie jej nie uwielbiam. Ot, po prostu żeńska bohaterka, która mocno mnie irytowała w drugim sezonie, a w trzecim trochę to odpokutowała. 


Lydia Martin, czyli książka, która z pozoru wydaje się być głupiutka, ale jednak niesie ze sobą głębsze przesłanie/zmusiła mnie do refleksji

"Wróć, jeśli pamiętasz" było dla mnie taką książką. Mocno mnie wzruszyła, mocno wpłynęła zarówno na mój nastrój jak i świadomość. Nie wiem jak to opisać, ale miałam wrażenie, że ta niepozorna powieść, zbudowała mnie na nowo. W pewien sposób.
Lydię uwielbiam. Nie jest moją ulubienicą (bo o niej za chwilę), ale myślę, że po tym co przeszła cała paczka, nikt kto jest obecnie na bieżąco z odcinkami, nie jest w stanie nie lubić Lydii. Bo Lydia jest... sobą. Cudowną, inteligentną sobą. 


Derek Hale, czyli bohater, który jest na tyle zdeterminowany, żeby osiągnąć to, co sobie zaplanował, nieważne jakim kosztem

Nie tak dawno pisałam o Scarlett, przy okazji recenzowania "Przeminęło z wiatrem"... Przypominacie sobie już tą egocentryczną, egoistyczną, bezwzględną mendę? No właśnie. Ona jest taką bohaterką a'la "brniemy po trupach do celu"
Odnośnie odczuć do Dereka, podzielam to, o czym pisała Aliska. :) Właściwie to jest taka postać, która ani mnie grzeje, ani mrozi. Po prostu... sobie jest.


Jackson Whittemore, czyli bohater, który udaje kogoś kim nie jest

Mare z "Czerwonej Królowej"! Nic więcej nie napiszę, rozumiecie - spoilery. Ale chciałam w tym miejscu wypisać jeszcze kogoś, także z powieści pani Aveyard - ci którzy czytali CK, z pewnością wiedzą kogo. :) Reszcie radzę jak najszybciej nadrobić lekturę.
Co do Jacksona - na początku bardzo go nie lubiłam, wiecie - zachowywanie się jak dupek, raczej nie jest czymś czym człowiek zyskuje sobie sympatię. Ale pod drugim sezon? Ach, prawdziwa gwiazda! Poza tym, uwielbiałam związek jego i Lydii. Uważam, że to był najlepszy partner panny Martin i nie sądzę, by ktokolwiek kiedykolwiek go przyćmił na tym stanowisku.


Malia Tate, czyli bohater, który czuje się nieswojo w miejscu, w którym się znajduje

Hm. Może Paige, z "Czasu Żniw"? No wiecie, ta zbuntowana, cyniczna dziewczyna, która została złapana i przewieziona do kolonii karnej? Na pewno cudownie się tam nie czuła, z wiadomych przyczyn. :D
Maaaalia! <3 Moja  najnajnajnajnajukochańsza ulubienica! I tu jest podobnie jak ze Stilesem. Pokochałam ją, przy pierwszym spotkaniu. Po pierwsze dlatego, że lubię aktorkę - Shell, wcielającą się w rolę Malii. A po drugie - ja i Malia mamy TYLE bliźniaczych cech charakteru! Ona jest absolutnie cudowna. ABSOLUTNIE. I jestem team Stalia, także... 


Isaac Lahey, czyli smutna książka, którą uwielbiam

"Hopeless"? "Maybe Someday"? "Confess"? W zasadzie - każda inna książka Coleen Hoover, przy której ryczę, śmieję się i emocjonuję za każdym, cholernym razem?
Isaac, no cóż. To kolejna miłość mojego życia, ale fakt - moje uwielbienie do niego jest podszyte smutkiem. Jak o nim myślę, to od razu na moich ustach pojawia się uśmiech, ale w moim sercu jest żal bo... No wszyscy, którzy oglądają TW wiedzą czemu. Ile ja bym dała za to, żeby Daniel powrócił do obsady... <3


Chris Argent, czyli bohater, który jest jednocześnie bardzo silny i zdeterminowany, ale również wrażliwy i czuły

Warner, do diabła! I jeśli już przy bohaterach z "Dotyku Julii"|"Sekretu Julii"|"Daru Julii" jesteśmy, to w sumie tytułowa Julka też pasuje do tej kategorii. Ale jako że Warner to jeden z Panów-Mojego-Życia, ma pierwszeństwo. :) 
A Chris... Chris to taka postać, która w tej chwili, jest przeze mnie maksymalnie podziwiana. Niesamowicie współczuję temu facetowi, ze względu na to wszystko przez co przeszedł... a z drugiej strony - respekt, bo no wiecie - wciąż jest silny i nie-sa-mo-wi-ty.


John Stilinski, czyli książka, która powinna zostać uznana za lekturę szkolną

Właściwie to sama nie wiem. Chciałabym by wszystkie moje ukochane klasyki były lekturami, ale jako pomyślę, że uczniowie mogliby je krytykować nawet ich nie przeczytawszy, za sam fakt, iż istnieją... Nie wiem. Fajnie by było, jakby "Hobbit" był lekturą. Co prawda, mój brat miał go w podstawówce, ale ja - rok później, już nie, więc chciałabym by to była lektura. Tak oficjalnie. Rozkochałaby w sobie uczniów, którzy od najmłodszych lat, mogliby zachwycać się Tolkienem. :) 
A Szeryf Stilinski to po prostu fajny gość. Plus, podziwiam go, że radzi sobie z "uchybieniami" tyczącymi się Stilesa i paczki. :) Aczkolwiek w ostatnich odcinkach piątego sezonu, zaczął mnie niesamowicie drażnić swoim zachowaniem... 


Melissa McCall, czyli książka, która otworzyła ci oczy na różne sprawy

Myślę, że każda książka, którą kiedykolwiek przeczytałam, otworzyła mi na coś oczy. Tylko jedne na coś istotnego, inne na mniej. Aczkolwiek nie ukrywam, że najwspanialszy-na-świecie "Portret Doriana Graya" zmusił mnie do wieelu przemyśleń o refleksji, także myślę, że to dobry wybór do tej kategorii.
Ach, Melissa to dopiero cudowna kobieta. Ideał matki. Absolutnie niesamowita. Niewiarygodna. Kochająca i troskliwa. A jednocześnie taka... taka w sumie przyjaciółko-mama. Perfekcyjnie. :) 


Peter Hale, czyli czarny bohater, którego jednocześnie kocham i nienawidzę

O nie, nie, nie. Pozostańmy przy kochaniu, okej? I tutaj wybór mógł być tylko jeden. Zawsze jeden. Darkling, moi państwo. Cudowny, niesamowity-tak-że-go-totalnie-kocham-Darkling z trylogii Grisza
Petera też zresztą tylko kocham, nie nienawidzę. :) Wiem, ja w ogóle przejawiam skłonności do zakochiwania się w psychopatach - co zauważyłam w sumie niedawno, ale spoko. Nie przejmuję się tym za bardzo. Natomiast Peter... no nazeusa. On jest tak cholernie przystojny, inteligentny i spytny, że nie-zakochanie się w nim, nie wchodziło w rachubę. Wyślijcie mnie za to na stos.


Aiden i Ethan, czyli ulubiona para (grupa) przyjaciół

Cóż. Ekipa z Harry'ego Pottera, z oczywistych względów, a oprócz tego, uwielbiam też relację Thomas-Newt-Minho z trylogii Więźnia Labiryntu, albo przyjaźń Percy-Grover-Anabeth z książek Riordana, Drużyna Pierścienia, od Tolkiena. Poza tym, jeśli o książki NA chodzi, uwielbiam chłopaków z Rosemary Beach, albo bromance Jase'a z Camem z książek J.Lynn. <3
A bliźniacy byli całkiem fajni, gdy już przestali się zachowywać jak totalne sukinsyny. 


Alan Deaton, czyli książka, do której powracam gdy mam czytelniczego kaca

Och, jest sporo książek, do których powracam. A nawet serii. O niektórych była mowa wyżej, (Lux, książki J.Lynn NA, Rosemary Beach, Harry Potter, książki Riordana), ale kocham czytać też znów i znów Trylogię Czasu i trylogię Hex Hall. Gideon i Archer leczą złamane serce, w mgnieniu oka. :) 
A Deaton to w ogóle jest ciekawa postać! Rozkminiam go od pierwszego sezonu i myślę, że gdyby Jeff skupił się bardziej na tym bohaterze, mogłyby wyjść na jaw ciekawe smaczki. 


Kira Yukimura, czyli książka, którą przeczytałam nie wiedząc o niej kompletnie nic

W sumie to nie wiedziałam nic o "Powiedz wilkom, że jestem w domu", bo kiedy ja kupowałam tą książkę, praktycznie nie było jeszcze o niej recenzji, a jeśli były - nie czytałam ich. Wiedziałam tylko, że muszę koniecznie ją mieć i przeczytać, bo ma śliczną okładkę, że na goodreads nieźle ją oceniają i że jest z gatunku YA.
A Kirą jest kochana. W sensie... rany, jak ona potrafi chrzanić o niczym i to jest takie urocze... Poza tym, niesamowicie podziwiam jej umiejętności walki. Strasznie chciałabym umieć posługiwać się kataną w taki sposób jak ona. To znaczy wiecie, bez tego całego "Ja jestem Posłańcem Śmierci" i w ogóle. To trochę creepy.


Liam Dunbar, czyli książka która tak mnie oczarowała okładką, że musiałam ją kupić

W sumie to o "Zodiaku" niewiele wiedziałam, oprócz tego, że podoba mi się okładka, że przecież uwielbiam astronomię, więc chcę mieć takie cudeńko na półce. To znaczy może i czytałam opis i podekscytowałam się na myśl, że to sci-fi, ale pierwsze co zwróciło moją uwagę i po czego zauważeniu obiecałam sobie, że po premierze zamówię powieść, to okładka.
Co się tyczy Dunbara, to czasami mam wrażenie, że jestem jedyną osobą w fandomie, która nie podnieca się nim i w sumie to nawet go nie lubi. Nie wiem, Liam po prostu sobie jest, w sumie to czasami mnie irytuje, czasami nie zwracam w ogóle na niego uwagi. Chyba nie jarają już mnie piętnastolatkowie. Sorry.


Jordan Parrish, czyli książka, na którą zwróciłam uwagę dzięki opisowi

W sumie to "Królowie przeklęci" są dla mnie taką książką. Przeczytałam opis, który na okładce jest autorstwa George'a R.R.Martina i po prostu wiedziałam, że muszę zacząć polować na tę pozycję. Skoro autor "Gry o Tron" twierdzi, że ten cykl jest epicki - wierzę mu na słowo i też chcę to przeczytać! Jak najszybciej!
A Parrish... Też w sumie nie mam nic do niego, to znaczy owszem - pewnie jak cały fandom, zastanawiam się czym on u diabła jest, ale muszę przyznać, że jego wątek mnie nie pochłania jakoś specjalnie. Ot, sobie egzystuje zastępca szeryfa, trochę go shippuję z Lydią i w sumie tyle.


Theo Raeken, czyli bohater, wobec którego mam mieszane uczucia

Hej, to trochę niesprawiedliwe bo nie mam mieszanych uczuć wobec Theo! Ale okej, jeśli chodzi o literacką postać, którą nie wiem czy w sumie lubię czy nie... Chyba Trent z "Dziesięciu płytkich oddechów". W sumie to wszyscy się nim zachwycają, jaki to nie jest wspaniały, a ja go nawet nie lubię. Ale szanuję to, że moja ulubienica Livie go lubi, dlatego można powiedzieć, że mam co do niego mieszane uczucia.
Nie mam mieszanych uczuć wobec Theo, bo ja kocham pana Raekena, jest kolejną miłością mojego życia z tego serialu, po Stilesie, Peterze i Isaacu. :) To znaczy, nie zrozumcie mnie źle, nie jestem ślepa ani naiwna. Widzę, że jest socjopatą, oglądałam już finał sezonu 5A i widzę do czego doprowadził, ale za cholerę nie przestanę go kochać bo tak: jest inteligentny, jest sprytny, jest bystry, jest przystojny, czarujący i cholernie dobrze kłamie. Ale wspominałam już, że mam słabość do złych chłopców, hmm?


Bobby Finstock/Coach, czyli najśmieszniejszy bohater EVER

W sumie to nie wiem. Bo w sumie wiele książek ma wiele zabawnych bohaterów. Ale chyba Leo, z książek Riordana, bo na Zeusa - to Leo!
Relacja Coach-Stiles-Scott rządzi! W ogóle, Coach jest świetną postacią, sprawiał, że chichotałam, przez ostatnie cztery sezony. Szkoda, że w piątym go zabrakło, ale rozumiem, że niektórzy aktorzy po prostu odchodzą z obsady, naprawdę. Życie idzie naprzód i tak dalej.


Sciles, czyli książka (lub bohater), która złamała ci serce

Mam podać jedną książkę?! Tyle ich było! Ale w porządku. Całkiem nieźle mną zdruzgotały "Próby Ognia", Dashnera. I to mam na myśli, do tego stopnia, że miałam kaca książkowego na miarę apokalipsa-się-zbliża. "W pierścieniu ognia" też mocno przeżyłam, zwłaszcza że czytałam jeszcze na długo przed tym jak powstał film i nikt mi niczego nie zaspoilerował. A z bardziej oczywistych to wiadomo, znów - książki Colleen Hoover albo Abbi Glines. Albo seria Lux, na Luksjan! Co pani Armentrout ze mną zrobiła w dwóch ostatnich tomach...
Sciles - absolutnie-bezsprzecznie-kocham. Najlepszy bromance serialowy EVER. Nikt, nigdy nawet nie zbliży się cudownością i epickością do relacji Scotta i Stilesa. Nie ma takiej opcji. Absolutnie uwielbiam, płakałam z nimi, śmiałam się z nimi, a nawet na przestrzeni lat, kiedy oglądałam Teen Wolfa, od początku emitowania - dojrzewałam z nimi. A złamane serce... No cóż, biorąc pod uwagę jak strasznie się z nimi zżyłam, to było do przewidzenia, że w którymś momencie mnie złamią i doprowadzą do łez... 


Okej, to by było na tyle. Dzięki za zabawę <3
A do tagu nominuję wszystkich, którzy oglądają TW i mają ochotę wykonać tag. :)

W oczekiwaniu na sezon 5B...
Pozdrawiam!
Sherry

Tak bardzo kocham <3 Wiem, pokazywałam już to na FP, ale cóż.
To Malia. Nigdy jej dość.


22 komentarze:

  1. Daemon - tak odpowiedzialny i opiekuńczy, można powierzyć mu życie. Ciekawe książkowe porównania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przystojny. I troskliwy. I silny. I odważny. I zdeterminowany. I kochany. I czuły. I... taaa, wiem, że powinnam przestać. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Cudowny TAG, muszę wykonać. :D Do Malii nie mogę się przekonać, shippuję Stydię, więc według mnie mogłoby jej nie być. (Swoją drogą, nie powinno być Malia Hale?) Za to co do Allison się zgadzam, w 3 była całkiem całkiem. Dzisiaj finał 5A w Polsce lalalala, tawieleemocji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już jest na necie finał. Ja oglądałam, polecam zrobić to samo, bo dzieje się tak BARDZO DUŻO.
      I nie - nie powinno być Malia Hale, po pierwsze dlatego, że nie chciałam spoilerować, po drugie - sama Malia, nie przyznaje się do Hale'ów, co potwierdziła podpisując się w pierwszym, czy tam drugim odcinku, w bibliotece inicjałami MT.
      A tak z ciekawości - dlaczego nie możesz się przekonać do Malii? Jest szczera, diabelsko lojalna, otwarta, odważna, sympatyczna i zabawna. Ja nie rozumiem jak z takimi cechami, można nie wzbudzić sympatii. No chyba, że jest się jednym z tych zaślepieńców, którzy nikogo poza Lydią nie widzą i wszystko co dotyka, czy choćby odważy się tknąć Stilesa, uznają za zło wcielone, bez obrazy. Nie mam tu na myśli ciebie. Znam pewne osoby, niestety.
      A gdyby te zaślepieńce były rozważne, widziałyby, że Stydia jest bezsensowna i bezcelowa, bo Lydia pogrywa sobie z uczuciami Stilesa od pierwszego sezonu i nie rozumiem, jak ktoś kto może lubić Stilesa, może mu życzyć związku z Lydią, skoro ona raz po raz udowadniała (Jackson, Aiden, Parrish), że ma w dupie jego uczucia i woli kogoś innego.
      Zapraszam do tagu!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. Właśnie się bałam, że ktoś mi zarzuci, że ona ma inaczej na nazwisko, ale wolałam dać te, coby ludziom za bardzo nie spoilerować, bo przecież nie dowiadujemy się tego od razu :)

      Usuń
    3. No, no. Zresztą, Malia Tate brzmi jakoś tak ładniej i jest dla niej bliższe, także... :)

      Usuń
  3. Kurcze, nie znam tego serialu i coś mi się wydaje, że warto by było sprawdzić, co to.. Generalnie rzadko cokolwiek oglądam, więc to chyba dlatego.

    Przy okazji pozwolę sobie zaprosić cię do wzięcia udziału w konkursie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądaj, bo po dwóch pierwszych sezonach, które jakieś specjalne nie są, trzeci, czwarty i piąty (!) to perełki! :)
      Dziękuję za zaproszenie!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Może opiszę wszystko w punktach, bo trochę tego jest:
    1) Jak wiesz, uwielbiam Parrisha, nawet nie wiem dlaczego, ale i tak go kocham <3. Jackosna nie lubiłam, tak samo jak Theo, choć trzeba przyznać, ze obaj aktorzy są mega przystojni.
    2) Scott mnie zaczął wkurzać dopiero w 5 sezonie, trochę ciapowaty się zrobił.
    3) Liama też nie lubię, a jego związku z Hayden po prostu nie trawię.
    4) Moim zdaniem Stiles nigdy nie skończy z Lydią. Mieli tyle okazji być razem, a nigdy parą nie zostali i pewnie nie zostaną. Pewnie Lydia skończy z Parrishem (<3), Kira ze Scottem, a Stiles z Malią.
    5) Jesteś jedną z niewielu osób, które lubią Malię i shippują Stalię. Kiedyś im nie kibicowałam, ale moim zdaniem Malia zasługuje na związek ze Stilesem.
    6) Tę braterską więź każdy kocha <3 Sciles <3
    7) I uwielbiam, kiedy tata Stilesa i mama Scotta razem współpracują <3 Ten tekst "Do you want to see how the key card works?" był genialny.

    Przepraszam, że tak dużo napisałam, ale uwielbiam ten serial (był pierwszym jakim obejrzałam i mam duży do niego sentyment).

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Ja generalnie, uwielbiam Theo, pomimo tego wszystkiego co zrobił w 10 odcinku, bo... mam słabość do sprytnych postaci. A to, że ci źli zazwyczaj są najsprytniejsi to nie moja wina. :) Cenię sobie tą cechę charakteru i po prostu jak zdałam sobie sprawę, jak genialny jest plan na rozbicie paczki Scotta... to nie jest tak, że jestem za rozpadem - o nie, wręcz przeciwnie, ale Theo w gruncie rzeczy, chyba jest jak dotąd najsprytniejszym antagonistą. :)
      2. A ja tam nie uważam, że się zrobił ciapowaty. Ja uważam, że po prostu wszystko zaczęło go przerastać, a nie możemy zapomnieć, że on ma siedemnaście lat. A już... tyle przeszedł.
      3. Też nie uważam, że Layden to jakieś cudo i nie mam pojęcia czemu wszyscy się tym tak zachwycają.
      4. Ja też kiedyś byłam za Stydią, ale zrozumiałam, że to nie ma szans się wydarzyć, bo jakby mieli być razem, jakby ona coś do niego miała, to już coś by się wydarzyło. Mam wrażenie, że ona i Stiles są bardziej jak brat i siostra. Przecież jakby ona go kochała to przez ostatnie sezony nie uganiałaby się za Jacksonem, Aidenem i teraz - Parrishem. Nie ma co kibicować Stydii, skoro to już teraz nawet nie wyglądałoby dobrze. Bo jakby nagle Lydia zaczęła się interesować Stilesem, to by wyglądało nieprawdopodobnie sztucznie i komicznie.
      Jestem za tymi paringami, które podałaś. Lyd i Parrish, Scira i Stalia <3
      5. Osób, które lubią Malię jest więcej niż myślisz. :) Nie rozumiem jak można jej nie lubić i nie shippować Stalii, skoro Stiles i Malia mają tyle bliźniaczych cech. W sensie - razem są uroczy i ja nie kumam jak można kochać niby Stilesa, a nie życzyć mu szczęścia z dziewczyną, którą w końcu może pokochać. To taka trochę hipokryzja, tak myślę.
      6. Sciles rządzi! <3
      7. Też ich uwielbiam. :D Ale wiesz, w sumie to chciałabym, żeby tata Scotta wrócił do miasta, chyba dlatego, że chciałabym widzieć go pojednanego z ojcem. Bo to jest jednak ważna relacja i w ogóle. :)
      Och, nie przepraszaj! Uwielbiam jak ktoś dużo pisze!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. Wiesz, obejrzałam finał i dla osób, które go nie oglądały, ten komentarz będzie pełen spoilerów. Ok, może nie był to najlepszy finał, choć mi łezka do oka wpłynęła, kiedy puścili piosenkę "Ghosts" (soundtrack jest genialny). Wiesz, ja ryczę na prawie każdym filmie, więc nic dziwnego, że tutaj kilka łez mi poleciało. I wiesz, kiedy weszła Braeden, to zaświeciła mi się lampka - Derek! Podobno ma wrócić w sezonie 5B. I nie mogę się doczekać, aż rozwiną wątek Desert wolf (mam nadzieję, że nie zabije Malii, bo z kim by skończył Stiles? Po scenach z ostatniego odcinka, jestem prawie pewna, że nie będzie Stydii. Moim zdaniem oni są jak brat i siostra.). I to, że Theo jest chimerą?! Aaa... i scena Marrish mi się podobała. A Layden nadal nie trawię... I czy to trochę nie dziwne, że Liam pokonuje Scotta, który jest True Alfą? Mam wrażenie, że Scott staje się Omegą. I mam nadzieję, że Stiles i Scott się pogodzą.

      Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Okej, zacznę od końca, bo to pierwsze o czym pomyślałam. :D
      Odnośnie sprawy z Liamem i Scottem, też o tym myślałam, że to głupie, iż jakiś szczeniak pokonuje True Alphę, ale później się zorientowałam, że Scott przez wielokrotnie był truty przez Theo wilczym zielem. A wiesz jak to działa na wilkołaki. Wydaje mi się, że po prostu nie był w stanie przezwyciężyć tej rośliny - jak wtedy, gdy matka Allison go prawie zabiła. I dopiero gdy Melissa o niego walczyła, jakoś ten wilczy jad się rozproszył i to pozwoliło Scottowi wrócić. Jak dla mnie to logiczne wyjaśnienie. :)
      Odnośnie Theo - podejrzewałam to, więc w sumie zaskoczenia nie było, ale jestem strasznie ciekawa tego elementu, że jest chimerą Werecoyote. W sensie w ogóle usatysfakcjonowało mnie to wyjaśnienie, że dlatego Malia czuła do niego to przyciąganie - to fajnie im wypadło. Ale też interesuje mnie ten aspekt bo Jeff w wywiadzie stwierdził, że Theo i Desert Wolf mają podobne cechy charakteru i ich ścieżki się skrzyżują, więęęęc szykuje się na serio emocjonalny sezon 5B!
      Odnośnie potyczki Malia-matka. Borze szumiący! To aspekt, na który najbardziej czekam, jeśli chodzi o kolejnych dziesięć odcinków. W sensie, czekałam na to, odkąd tylko Malia dowiedziała się kim jest jej matka. Mam tyle pytań! Ciekawa jestem czy poruszą samą więź łączącą Desert Wolf z Peterem, czy wyjaśnią jak się poznali, czy coś. A zwłaszcza interesuje mnie, czemu tak zaciekle matka chce zabić córkę. Nie wiem, może jako jedyna Malia jest w stanie ją pokonać, czy coś w tym stylu...? W każdym razie, jestem na 100% pewna, że Malia wygra, bo nie ma innej opcji! To moja ulubienica. :)
      Bo są właśnie jak brat i siostra. :) Ale inni widocznie tego nie rozumieją.
      Odnośnie powrotu Dereka, to fakt, Jeff w wywiadzie powiedział, że fakt, iż wróciła Breaden, otwiera Derekowi drogę do powrotu, także pewnie wróci, w glorii chwały i pomoże Scottowi. :) Ale ja byłabym też za powrotem Chrisa Argenta, bo jego zawsze warto mieć przy sobie. :) I może Isaaca... :( Tak strasznie chciałabym Isaaca i jeszcze Jacksona... dobra, dobra. Wiem, marzę sobie. :D
      Fakt, piosenka Ghosts była GENIALNA. GENIALNA. Genialnie dobrana i cudownie wkomponowana. Cudo.
      I nie dziwię się, że się wzruszyłaś. Może ja się nie wzruszyłam, ale rozumiem czemu inni mogliby. :) Bo mimo że fajerwerków nie było, to był to intensywny odcinek, także emocje się skumulowały. :)

      Usuń
    4. I jeszcze zapomniałam o wspaniałej scenie Stalii, to było takie słodkie ♡.
      Oby Isaac wrócił, podobno specjalnie poprosił, żeby jego postaci nie uśmiercać, żeby mogł wrócić.

      Usuń
    5. Wiem, ale Daniel chyba teraz realizuje inny projekt, więc Isaaca na razie raczej się spodziewać nie możemy. :( Szkoda. Tęsknię za nim.

      Usuń
  5. Cieszę się, że zrobiłaś ten tag! Super Ci wyszedł i dałaś fajne gify, których wcześniej nie widziałam :D
    Ja do Theo mam mieszane uczucia, a to dlatego, że w sumie dla niego zaczęłam oglądać ten serial ponownie, znaczy, dla aktora, czyli Cody'ego, którego uwielbiam, a nie jestem przekonana co do samej postaci Theo. Nie wierzę w to, co się stało w 10 odcinku, chociaż wolałabym większy szok i jakieś gorsze rzeczy, a co tam, mogliby mnie bardziej pomęczyć psychicznie i emocjonalnie.

    I wreszcie jest ktoś, kto również uwielbia Jacksona ogólnie i jako najlepszego partnera dla Lydii! Wszyscy wolą ją albo ze Stilesem albo z Parrishem, nie, nie i jeszcze raz nie!

    Do Stilesa tak naprawdę przekonałam się dopiero w 5 sezonie, ale dalej nie jest to mój ulubiony bohater i nigdy nim nie zostanie.

    Jeszcze raz: cieszę się, że zrobiłaś ten tag, bo wyszedł Ci świetnie! :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to fajnie! :D
      Ja tam Cody'ego jakoś wcześniej nie uwielbiałam, to znaczy, halo, jest przystojny, ale przestałam lubić PLL i jakoś tak po prostu nie zwracałam na niego już uwagi. A później WOW pojawia się w TW i czaruje! Jest świetny. :)
      Fakt, mogli pomęczyć, bo w pełni nie zrobili takiego BUM, jakie mogli zrobić, ale ja jestem pod wrażeniem, tylko że chyba nie tego co inni. :D Bo reszta skupia się na tym, jaki to Theo nie jest zły, że Liam bije Scotta i tak dalej, a ja się skupiłam na mniejszych szczegółach. Jak na powrocie Braeden i jej zapowiedzi potoczyki Malii z Desert Wolf - to będzie epickie, musi być! Jak na tym, że w wywiadzie Jeff wspomniał o bliźniaczych charakterach Theo i Desert Wolf i o fakcie, że ich ścieżki mogą się przeciąć, jak na tym, że wyobraziłam sobie jak krucha jest relacja Stalia, czy fakcie, że teraz Stiles i Scott będą musieli nauczyć znów sobie ufać... To wszystko mnie strasznie ekscytuje. :)
      Tfu! Ja osobiście nie znoszę już perspektywy Sydii, a to żeby Lyd była z Parrishem, to w sumie dla mnie by było dobre, bo może ludzie przestali by skandować, że przez rozpad Stalii, Stiles pójdzie się wypłakać w rękaw Lydii i zacznie się ich cudowny romans.
      Chciałabym, żeby teraz, gdy Colton pożegnał się z obsadą Arrowa, powrócił do TW. :( Widzę oczyma wyobraźni, zamiast powrotu Dereka, na czym w sumie mi nie zależy - powrót Jacksona. W glorii chwały! :D
      Dzięki za nominowanie! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. Ja miałam "Hobbita" jako lekturę szkolną i myślę, że przez to trzymam się na dystans od książek Tolkiena. A szkoda. Z wiekiem coraz ciężej mi się do nich przekonać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo. Naprawdę? :( W takim razie bardzo mi przykro. :(
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Kompletnie nie znam serialu, ale niedawno moja siostra cioteczna namawiała mnie do obejrzenia, pisała, że niesamowicie wciąga. ;) Postaci, więc nic mi nie mówią. ;) Królowie Przeklęci zaintrygowali mnie już samą rekomendacją Martina, a do tego ta okładka... Gdy tylko czytam o Warnerze robi mi się jakoś cieplej, kocham go z całego serca <3

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! :D
      I koniecznie oglądaj TW! Powiem ci szczerze - dwa pierwsze sezony? Nie uwielbiałam ich, oglądałam je tylko ze względu na postacie (Stiles, Isaac). Ale trzeci sezon? Cudo! Czwarty? Epickość, zakochałam się na zabój. A piąty, aktualny? No z sezonu na sezon po prostu jest coraz lepiej! :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Kocham "Portret Doriana Graya", jedna z moich największych literackich miłości! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moich też! :D Tyle złotych myśli!
      To tak jak w "Fight Club". Chciałoby się przepisać wszystkie te piękne cytaty, ale gdyby ktoś się podjął tego zadania, wyszłoby, że przepisał całą książkę. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry