poniedziałek, 14 lipca 2014

Dotyk Julii - Tahereh Mafi

źródło
Dotyk Julii
Autorka: Tahereh Mafi
Oryginał: Shatter me
Trylogia: Dotyk Julii #1
Wydawnictwo: Otwarte/Moondrive
Data wydania: 25 czerwca 2012

źródło
Książkę "Dotyk Julii" czytałam dwukrotnie. Pierwszy raz, dwa lata temu, jakiś tydzień po premierze, drugi z kolei - przed paroma godzinami. I jest to o tyle istotna i ciekawa informacja, że po obydwu spotkaniach z tą pozycją, miałam nieco inne zdanie o niej samej i historii, którą przedstawia Tahereh Mafi w swojej trylogii. Skupia się ona na siedemnastoletniej Julii - porzuconej, niekochanej, odizolowanej od społeczeństwa. Uwięzionej w szpitalu dla obłąkanych, z parszywą przeszłością, zniszczonym poczuciem własnej wartości. Na dziewczynie, obdarzonej niespotykaną umiejętnością, którą sama właścicielka, nie waha się nazywać "przekleństwem". Jej dotyk jest śmiercionośny. Przynosi ból. Julia jest spragniona kontaktu z innym człowiekiem. Spragniona ramion i ciepła ludzkiego ciała. Jej los zmienia się gdy syn jednego z przywódców zniszczonej Ameryki, decyduje się wykorzystać moce Julii na swoją korzyść. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze chłopak z przeszłości dziewczyny, który może okazać się jej jedynym ratunkiem i wybawieniem od samotności. Czy Julia da szansę swojemu szczęściu? Czy kłody rzucane przez życie, pod jej nogi, okażą się przeszkodami do pokonania? Jak siedemnastolatka, dotąd uważana za przeklętą i z ł ą, zmieni się pod wpływem uczucia?

„Spędzałam życie wsunięta między kartki książek. Z braku bliskości z ludźmi budowałam więzi z papierowymi postaciami. Przeżyłam miłość i stratę z powieści historycznych, doświadczyłam dojrzewania przez analogię. Mój świat jest utkaną ze słów pajęczyną, splatającą kończyny, kości i ścięgna, myśli i obrazy. Jestem istotą złożoną z liter, postacią stworzoną przez zdania, wytworem wyobraźni, fikcją.”

źródło
Jak wspomniałam na początku - dwa spotkania z tą książką sprawiły, że rozmyślałam o powieści w różnych kontekstach. Parę lat temu, kiedy motyw śmiercionośnego dotyku i samej dystopii nie był tak popularny jak obecnie, książka wzbudziła we mnie olbrzymi zachwyt. Wątkiem miłosnym zostałam po prostu zauroczona, a Adam - nieustraszony żołnierz wydawał mi się naprawdę uroczy. Inna sprawa, że mojego serca nie zdobył, ponieważ oddałam je czarnemu charakterowi - Warnerowi. Ale do tego zaraz wrócimy. W każdym razie, moje drugie spotkanie z "Dotykiem Julii", które skończyło się dosłownie przed paroma godzinami, o ile nie minutami, pozwoliło mi spojrzeć na tą pozycję z innej perspektywy. Bo o ile za pierwszym razem zwracałam uwagę na uczucia bohaterki i rosnący wątek miłosny, a także motyw samej mocy - przynoszącej ból i cierpienie, to teraz skupiłam się na psychologii dziewczyny uwięzionej i odizolowanej od społeczeństwa przez dwieście pięćdziesiąt cztery dni. Jej myśli i sposób postrzegania świata, a także zagubienie, które zazwyczaj jest przeze mnie tępione, bo nie znoszę słabych bohaterek, tutaj wzbudziły we mnie zachwyt. 

„- Jesteś moim ptakiem - mówię. - Jesteś moim ptakiem i pomożesz mi odlecieć.”

źródło
Jak na współczesne czasy, fabuła może się wydawać naprawdę banalna i płytka, ale naprawdę, musicie mi wierzyć na słowo, że taka nie jest. Gdzieś pomiędzy kolejnymi schematycznymi zdarzeniami, Tahereh Mafi udało się wpleść w swoją powieść tyle pomysłu i uroku, że trudno było się w niej nie zatracić. Ponowne sięgnięcie po tej tytuł i zwrócenie uwagi na elementy, które kiedyś mi uciekały, zmusiły mnie do wysnucia wniosku, że czasem dobrze jest powracać do starych tytułów, przeżywać je na nowo i interpretować w inny sposób niż wcześniej. Styl autorki jest naprawdę interesujący i pomysłowy. Przedstawienie myśli bohaterki i jej zniszczonej psychiki, a także jej oswajania się z zalążkiem wolności i swobody, wypadło naprawdę autentycznie, a wszystkie opisy wewnętrznych rozterek Julii nie męczyły, wręcz przeciwnie - niosły ze sobą same piękne, poruszające sentencje i refleksje. Wątek miłosny tym razem nieco mnie męczył i Adam w żaden sposób nie wydawał mi się tak zachwycający jak parę lat temu, był zbyt wyidealizowany, zbyt perfekcyjny i impulsywny, ale pociechą był fakt, że mój ulubieniec nie stracił uroku, wręcz przeciwnie - w niektórych momentach wydawał mi się jedną z jaśniejszych stron tej książki. 

„Śmierć wydaje się upragnionym wyzwoleniem od tych ziemskich rozkoszy, których dane mi było poznać.”

źródło
Nie wiem czemu, ale jestem taką czytelniczką, która zazwyczaj lokuje swoje uczucia u tych złych, czarnych charakterów. Słodcy, przesadnie idealni chłopacy nie wzbudzają mojej sympatii bo wydają się strasznie sztuczni i fałszywi, natomiast aroganccy, okrutni, bezwzględni bohaterowie mają w sobie pierwiastek ludzkości i to mi się niezmiernie podoba. Bo wiem, że za maską okrutników, czają się dobre serca, nieco zmaltretowane przez los, ale zdolne do ogromnych uczuć. Warner był właśnie taką postacią. Na tyle głęboką i ciekawą, że chciałoby się go poznać jeszcze bardziej, na tyle osnutą tajemnicą i trudną do rozgryzienia, że czytelnik wciąż zastanawiał się nad motywami, którymi się on kieruje. Co tu dużo mówić - mój ulubieniec trylogii! Wygadany, elegancki, wyrachowany, bez litości potraktowany przez los. Te wszystkie czynniki składają się na jak najbardziej pozytywną opinię i szczere: POLECAM - ode mnie. Nie jest to ambitna książka, ale ma w sobie coś takiego... że po prostu nie da się jej pozostawić bez uczucia. 

8/10
Pozdrawiam,
„- Idź spać.
- Idź do diabła.
Zgrzyta zębami. Idzie do drzwi.
- Jestem już w połowie drogi.” 


A wiecie jaka piosenka/teledysk kojarzy mi się z tą książką? Oczywiście, że nie.
Kto by śmiał zgadywać. ;) W każdym razie, jak zobaczyłam to video po raz pierwszy...
Moją pierwszą myślą był "Dotyk Julii".  I patrzcie, nawet tytuł się zgadza. :)


36 komentarzy:

  1. Mi się te okładki z okiem podobają bardzo i cieszę się, że wydawnictwo pokusiło się o wznowienie nakładu pierwszego tomu zmieniając jego niepasującą do reszty okładkę. Jestem straszną estetką i okropnie mi się gryzły te niepasujące grafiki - jak całość to ma być spójna, a nie :P Jeżeli zaś chodzi o książkę to z ubolewaniem przyznaję, że jeszcze nie czytałam... Ale mam w planach! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się strasznie podobają! I chociaż mam pierwotną wersję "Dotyku Julii", postanowiłam już sobie, że kiedyś i na tą "oczkową" zapoluję. :) Nie żeby ta pierwsza mi się nie podobała. Uważam, że jest cudowna i - oryginalna. Nikt inny takiej nie ma, oprócz Polski, więc możemy być dumni, aczkolwiek również zwracam uwagę na estetykę i jednak dobrze, że mamy możliwość kupienia wszystkich w podobnym stylu. ;)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  2. Dystopia i wysoka ocena - nie mogę przejść obok niej obojętnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie. ;)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Uwielbiam tę serię, choć szczerą, prawdziwą miłością obdarzyłam ją dopiero po przeczytaniu drugiego tomu. Ten styl, urok historii i oczywiście Warner - jak tu nie pokochać Tahereh za taki twór?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze mną było podobnie, choć jak tak czytałam drugi raz "Dotyk" i zwracałam uwagę na wszystkie rzeczy, które umykały mi za pierwszym razem, to książka koniec końców chyba zrobiła na mnie lepsze wrażenie niż kiedyś, więc... :) Do "Sekretu Julii" też powrócę <3 Jeszcze nie raz!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. Muszę chyba przeczytać "Dotyk" jeszcze raz.;)

      Usuń
    3. Życzę ci więc, żeby zrobił na tobie równie pozytywne wrażenie jak za pierwszym :)

      Usuń
  4. Ja bardzo miło wspominam całą serię. A Dotyk Julii miał w sobie cudowny klimat, te skreślenia, poetyckość, eh... Do dziś pamiętam cytat o chronieniu środowiska i o tym, co nam grozi. Uwielbiam też te cudowne okładki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo tak! Te skreślenia! Absolutnie cudowny zabieg! I to w dodatku niespotykany nigdzie indziej! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Czytałam do tej pory dwie części tej książki , pierwsza najbardziej mi się podobała ;) Ciekawa recenzja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie z obydwu, których czytałam, bardziej podobała się dwójka. ;) Głównie przez wzgląd na Warnera :3
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  6. Mnie ten tom nie zachwycił, ale jestem skłonna dać szansę kontynuacji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, mam nadzieję, że kontynuacja wypadnie nieco lepiej :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Uwielbiam tę serię! :)<3
    Pozdrawiam,
    Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też darzę ją ciepłymi uczuciami :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  8. Czasem fajnie jest przeczytać jedną książkę kilka razy, zupełnie inaczej się na nią patrzy. Ja niestety nie mam raczej czasu na takie kilkakrotne czytanie, bo na półce mnóstwo nowych pozycji, ale Chłopaka z sąsiedztwa Meg Cabot przeczytałam już 2, jak i nie 3 razy.
    Ale Sherlock (bo nie byłabym sobą, gdybym nie poruszyła jego wątku w każdym komentarzu :P). Pierwszy raz oglądałam, skupiając się na akcji. A teraz, jak oglądam, zwracam uwagę na każde słowo, każde spojrzenia, wyciągam wnioski znając trochę aktorów, podchodzę psychologicznie do ich postaci, do tego dlaczego w tym momencie tak spojrzał, tak powiedział. W którym momencie to był Sherlock, a w którym Benedict. Jak na razie przy żadnej książce tak nie miałam.
    No i (niestety czy stety?) mam tak samo jak Ty z czarnymi bohaterami. Zawsze muszę zakochać się w tym 'bad guy'. Taki np. Severus Snape (jak?!). I owy Warner. Ale najwyraźniej autorka też ma podobnie. Bo to, co będzie się działo z Warnerem w drugim tomie... Faaaaall in looooveeee ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niby nie powinnam ponownie czytać książek, skoro w kolejce jest tyle nowości, no ale. :D Skorzystałam z okazji, że "Sekret Julii" zawitał w końcu na mojej półce i sobie postanowiłam przypomnieć jedynkę ^^
      Kurczę. Miałam ponownie obejrzeć Sherlocka i zapomniałam ^^ Dzięki za przypomnienie ^^ Mam nadzieję, że i ja będę zwracała uwagę na te rzeczy, które mi umykały za pierwszym razem :)
      Ach, w Severusie się akurat nie zakochałam, ale go lubiłam :D No bo jak mogłabym się w nim zakochać, skoro oddałam serce Syriuszowi? :(
      A dwójkę już czytałam i... i... Jutro recenzja. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  9. Największymi zaletami są zdecydowanie piękny język i Warner <3 Jeśli chodzi o tego drugiego, to masz konkurencję, moja droga! :D Uwielbiam czarne charaktery, a taki Warner to balsam dla duszy, achhh :3 Za to nie przepadam za naszą szczęśliwą parką, tacy słodcy, że aż mdli ;/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa. Ja też za nimi nie przepadam. Zwrócę na to uwagę jutro w recenzji "Sekretu", ale generalnie popieram twoje zdanie - przelukrowani, przesłodzeni, mdli i irytujący. :/ Choć samą Julkę lubię. ;) A raczej... Julkę przy Warnerze ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  10. Ja czytałam ją kilka tygodni temu i nie spodziewałam się, że zrobi na mnie tak duże wrażenie! Naprawdę genialna, a jeśli chodzi o męskie charaktery to dla mnie jednak Adam jest zdecydowanie najlepszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę?!?! To przeczytaj drugi tom ^^ Jestem ciekawa czy twoja opinia się o nim zmieni. :) W razie czego daj znać, bo naprawdę mnie zaintrygowałaś ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  11. "Dotyk Julii" oczywiście mam na swojej półeczce i przeczytam pewnie jeszcze w te wakacje (swoją drogą ciekawe ile jeszcze będą trwały...) ale coś czuję, że polubię książkę tak samo jak Ty ;-) Widzę też, że w końcu dorwałaś drugi tom, to świetnie, a piosenką mnie nie zaskoczyłaś, dosłownie minutę przed przeczytaniem postu jej słuchałam ;-) Mi kojarzy się co prawda jedynie po tytule bo historii jeszcze nie znam ale teledysk przepiękny <3
    Kurczę muszę nadrobić książkowe zaległości. Niestety ostatnio kompletnie nie mogę sie skupić na czytaniu w czwartek mam już egzamin teoretyczny (O. Mój. Boże!) i skupiam się głównie na tym bo jak na razie wychodzi mi średnio. Ale w końcu zaczęłam "Hopeless" i moje serce jest dosłownie rozdarte między potrzebą poznawania Holdera a rozwiązywaniem testów... Egzamin teoretyczny kosztuje 32.50 więc muszę go zdać za pierwszym razem bo inaczej wydam całą kasę za którą mogłabym kupić książki :-P Trzymaj kciuki! ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany. MUSISZ JAK NAJSZYBCIEJ PRZECZYTAĆ "DOTYK JULII" I "SEKRET" I MI POWIEDZIEĆ CZY KOCHASZ WARNERA <3
      :D
      A dorwałam, dorwałam i już przeczytałam i... i... Moja miłość do Warnera osiągnęła apogeum, jak będę czytać trójkę to chyba się popłaczę, że muszę się z nim żegnać. ;(
      A odnośnie teledysku - Linsdey mi się kojarzy z Julią, bo... Julka też była taka odizolowana, chciała zobaczyć świat... Zresztą wszystko zobaczysz, jak już przeczytasz książkę :) Co - życzę ci - oby stało się szybko. :)
      POWODZENIA NA EGZAMINIE! Trzymam kciuki i nawet nie ośmielam się myśleć, iż nie zdasz! :)
      JEJUJEJUJEJUJEJU - "Hopeless" <3 Ostatnio nawet się zastanawiałam czy już mi kac książkowy po niej przeszedł i... myślałam, że tak, ale wystarczyło, że o niej napisałaś i... amen. :D
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
    2. Zobaczymy czy pokocham Warnera, ale na razie moje serce należy do Holdera <3 Całe szczęście, że mój chłopak nie jest zazdrosny o książkowych bohaterów :-D "Hopeless" pochłonęło mnie do tego stopnia, że czytałam do pierwszej w nocy i kończyłam dzisiaj :-) Ta historia jest tak niebywała, że dosłownie brak mi słów. W zasadzie mogłabym zaraz zacząć pisać recenzję, ale tym razem nie potrafię znaleźć właściwych sformułowań określających tą książkę. Jedyne co mnie lekko zasmuciło, to fakt, że autorka nie rozwinęła bardziej wątku ojca (na wszelki wypadek napiszę tu wielkimi literami SPOJLER!) w końcu popełnił samobójstwo na oczach Sky i Holdera a oni choć byli w szoku szybko zapomnieli o sprawie jakby nic się nie stało. Niby zrobił naprawdę złe rzeczy i to nie tylko jej ale gdyby ktoś zabił się na moich oczach, nawet w takich okolicznościach (a może zwłaszcza w takich) nie mogłabym się pozbierać w tak krótkim czasie... Jednak książka bezapelacyjnie trafia na listę tych ulubionych i najchętniej zaczęłabym ją czytać już teraz :-)

      Usuń
    3. A mnie jakoś... nie przeszkadzało to z ojcem, choć też raz myśl mi przeleciała przez głowę, że jakoś to tak dziwnie zostało napisane, ale powiem ci szczerze, że taki jest organizm człowieka: obrona przed wspomnieniami to po prostu... zapomnienie. I może takie coś tutaj zastosowała pani Hoover, no ale. ;)

      Usuń
  12. Uwielbiam dotyk julii. :)
    Jak dla mnie to jedna z najlepszych trylogii.

    lustrzananadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też darzę ją wielką sympatią :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  13. No proszę, wreszcie bratnia dusza :)) Akurat Warnera kochają chyba wszyscy, ale też zawsze oddaję serce tym złym... a już na pewno tym mocno skomplikowanym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. ;) Bo są o wiele bardziej ciekawsi niż słodcy, przesadnie idealni kochasie. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  14. Lindsey i wokalistka Halestrom w jednej piosence, aaa! :D Uwielbiam "Shatter Me". :D
    A "Dotyk Julii" bardzo chcę przeczytać, jest na mojej wyimaginowanej liście "muszę mieć w wakacje", więc do końca sierpnia na pewno kupię i przeczytam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko ty! :) Piosenka zdecydowanie im się udała. :)
      Mam nadzieję, że książka spodoba ci się przynajmniej w tym stopniu co piosenka ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  15. Dokładnie, nie jest to nic ambitnego, ale wciąga niesamowicie. Autorka miała świetny pomysł i udało jej się go idealnie zrealizować. Szczególnie w przypadku opisania psychiki Julki. Niesamowity jest też pomysł z przekreślaniem słów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. :) Te przekreślane słowa i zdania... Tak... Znaczące, subtelne, szczere. Chyba jeszcze nie spotkałam się z tak dobrze opisaną psychiką osoby, odizolowanej od świata przez tyyyyle dni. :) Mafi ma dar. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  16. Nie wiem czemu, ale jakoś mnie ta książka nigdy nie kusiła, może dlatego, że myślałam, że to taka typowa dystopia jakich ostatnio wiele. Twoja recenzja trochę zmieniła moje myślenie, może jednak kiedyś przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm... Dystopia jest tu ledwo wyczuwalna, bo raczej wszystko skupia się na psychice Julii (i wątku miłosnemu), ale generalnie polecam przeczytać, jeśli nie dla gatunku to dla WARNERA <3
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry