poniedziałek, 28 lipca 2014

Serial: Hannibal - sezon 1

źródło
Serial - 2013
Sezon 1
Liczba odcinków: 13

źródło

Serial Bryana Fullera - scenarzysty i producenta między innymi "Herosów", skupia się na postaci sławnego z książek Thomasa Harrisa mordercy - Hannibala, a jednak przynosi ze sobą taką świeżość jakiej nie mogli się spodziewać fani powieści czy filmów nakręconych na jej podstawie. Will Graham to konsultant FBI z nieprzeciętnym darem, dzięki któremu pomaga w śledztwach agentowi specjalnemu Jackowi Crawfordowi. Potrafi on bowiem analizować umysły sprawców zbrodni. Choć "analizować" nie jest słowem, które mogłoby w pełni określić zakres jego zdolności. Graham nie tylko łączy fakty na podstawie dowodów, ale dzięki ogromnej wyobraźni i sile umysłu, potrafi wniknąć w umysł zabójcy, a ze swoich wizji w głowie, umie stwierdzić motywy zabójcy, przebieg zdarzeń i określić tożsamość sprawcy. Jednak umiejętność ta, choć pomocna i niespotykana, sprawia że Will zmaga się ze skutkami ubocznymi wizji. Nie chcąc, by całkiem zgubił własną tożsamość, Jack Crawford przydziela Grahama pod opiekę psychiatry - dr Hannibala Lectera, który z czasem nie tylko będzie pomagał mierzyć mu się z przekleństwem, ale i doradzał w śledztwach. 

źródło
"- Nie zabiłeś go.
- Myślałem o tym. Wciąż nie jestem pewien swoich intencji. 
- Jeśli chciałeś go zabić, to dlatego, że przejrzałeś JEGO intencje. Jest w tym coś pięknego. Gdy przeważa wyparty odruch."

Wiecie czego najbardziej nie lubię w ludziach? Fałszu i dwulicowości. A wiecie co reprezentuje sobą Hannibal Lecter? Fałsz i dwulicowość. Możecie się zatem domyślić, że (łagodnie rzecz ujmując) nie znoszę tytułowego bohatera. I to nie tylko dlatego, że pod maską eleganckiego, chłodnego, surowego psychiatry, skrywa twarz potwora-mordercy. Ani nie dlatego, że jest kanibalem i zjada - serio zjada! ludzi. Ani nie dlatego, że oszukuje wszystkich wokół i zgrywa dobrego, podczas gdy jest najgorszym, z żyjących morderców. Nienawidzę Hannibala Lectera, ponieważ zgrywał przyjaciela mojego ulubieńca - Willa Grahama, podczas gdy... bezczelnie wykorzystywał zdolności domniemanego kolegi. A z czasem jego perswazje, manipulacje i sztuczki osiągnęły taki poziom i doprowadziły do takich sytuacji, że po ostatnim odcinku pierwszego sezonu byłam gotowa przysiąc, że gdybym kiedykolwiek spotkała aktora, który grał Hannibala, zadusiłabym go własnymi rękami, bo już sama jego twarz wywoływała u mnie furię i żądzę mordu. 

źródło
źródło
Po poprzednim akapicie pewnie zastanawiacie się, czy skoro tak nienawidziłam Hannibala, cały serial upadł w moich oczach. A skąd! Pragnę was zapewnić, że było wręcz przeciwnie! I to nie tylko za sprawą postaci Willa Grahama (o którym rozpiszę się w kolejnych akapitach zapewne). O ile naprawdę nie znoszę thrillerów i horrorów, to jednak "Hannibal" był serialem tak genialnym, że oczywiście musiał się wpisać na listę moich ulubionych. Przede wszystkim - sprawy zabójstw z jakimi musieli się mierzyć agenci FBI i Will - wizualnie: masakryczne, krwiste, okropne i przez to właśnie fantastyczne! Musicie wierzyć na słowo, że nie znoszę widoków zwłok, gdyż należę do populacji osób, które są bardzo wrażliwe i delikatne. Aczkolwiek to co sprezentowali nam twórcy "Hannibala"... Niesamowite widowisko! Oprócz rewelacyjnie skonstruowanych śledztw i masakr, to co mnie zauroczyło to profile psychologiczne postaci. Bezbłędne. Tak zawiłe, tak skomplikowane, ale bezbłędne i piękne. Nie jestem w stanie słowami oddać wam mojego uwielbienia to tego thrillerowego aspektu serialu. To trzeba zobaczyć na własne oczy! 

źródło
"- To zabójstwo to przedstawienie.
- Życie to zalążek muzyki. Jak w muzyce, jesteśmy jak przedstawienie, unikalne zestawienie, czasem w harmonii, czasem rozstrojeni.
- A czasem nie warci słuchania."

Do tego wszystkiego, dochodzą jeszcze wątki poboczne i główny, czyli relacja Grahama z Hannibalem. Obydwoje są postaciami nieprzeciętnymi, a gdy wspólnie łączą siły, tworzy się tak znakomity duet, że naprawdę nie sądzę, by ktokolwiek mógł go przebić. Trudno jednakże nazwać więź, która ich łączy. Przyjaźń? Nie sądzę, zwłaszcza po tym co wyczyniał Hannibal w końcowych odcinkach sezonu pierwszego (bez spoilerów). Przywiązanie? Na pewno, ale na jakim poziomie? W każdym razie, obserwowanie tej dwójki na ekranie było absolutnie fantastyczne, a ich dialogi... Rozpływałam się z każdym słowem jednego czy drugiego. Ich inteligentne rozmowy były powodem różnych moich refleksji nad ludźmi i ich postępowaniem. A w tle oczywiście słychać było klimatyczną muzykę... Powiem tak: dźwiękowcy i Brian Reitzell (kompozytor soundracku) spisali się na medal. Przy niektórych scenach miałam autentyczne dreszcze. 

źródło
"- Nie jest rozsądnie denerwować człowieka, który zastanawia się czy nie zabijać zawodowo."

Nie będę dłużej trzymać was w niepewności i zdradzę wam powód mojej miłości do serialu (nie licząc oczywiście wcześniejszych zalet). Ten powód ma imię i nazwisko - Will Graham. Will Graham, grany przez wspaniałego Hugh Dancy'ego. Will Graham, w którym zakochałam się chyba po dwóch scenach z nim, w pierwszym odcinku. I wiedziałam, już wtedy, że ten serial będzie genialny, o ile nie przez fantastycznie skonstruowaną fabułę i wątki poboczne, to właśnie dzięki konsultantowi FBI. A więc kimże on jest? Trudno to w pełni wyjaśnić, jeśli nie oglądaliście jeszcze serialu. Will Graham jest nauczycielem, po traumatycznych przeżyciach, którego Jack Crawford powołuje do roli konsultanta. Dzięki swojemu talentowi, dosłownie przeistacza się w zabójców, dlatego jest tak skuteczny w swojej pracy. A jednak przeistaczanie się w zabójców i branie udziału w masakrach ze swojej głowy, pozostawia na Willu ślady. Jak to powiedział Hannibal o tym zjawisku? Że Will nasiąka aurą morderców. Co oczywiście niesamowicie mocno wpływa na jego psychikę. 

źródło
"Lustro w twojej głowie może odbijać to co najlepsze w tobie, a nie to co najgorsze w innych."

Dzięki swojemu, podatnemu na wizje, umysłowi, Will musi radzić sobie z koszmarami, a z czasem także ze skutkami pracy w zawodzie. A te skutki... nie będę zdradzać szczegółów, ale muszę tutaj wspomnieć o tym, że są naprawdę katastrofalne i meganiebezpieczne. Nie tylko dla Willa, ale i dla innych ludzi. Will w serialu jawi się widzowi jaki taki biedny, biedny, biedny, biedny, biedny, biedny, smutny człowieczek, który jednak nie narzeka, ale gotów jest poświęcić swoje zdrowie psychiczne dla rozwiązywania zagadek, by inni byli bezpieczni. I o ile ja naprawdę nie znoszę tych biednych bohaterów i zawsze na nich narzekam, to Will wzbudzał we mnie tak pozytywne uczucia... On przypominał mi co uwielbiam w postaciach - patrz, wyraźnie wykreowany portret psychologiczny - a oprócz tego wzbudzał tak wielkie poczucie troski... Średnio sto razy na każdy odcinek, chciałam go przytulić (A średnio razy pięćset na odcinek, chciałam zabić Hannibala). Po pierwszym sezonie wiem jedno: Will to najbystrzejszy, najinteligentniejszy, w gruncie rzeczy najsilniejszy, najcudowniejszy, najwspanialszy bohater z jakim miałam do czynienia. Bo on nie tylko ratował ludzkie życia, nie tylko troszczył się o innych, nie tylko walczył z szaleństwem, ale i był po prostu kochany. Przygarniał bezpańskie psy i tworzył sobie swoją własną minirodzinę... Angażował się całym sercem w opiekę nad pewną postacią, po tym co spotkało jej ojca w pierwszym odcinku... Ufał Hannibalowi, myśląc że ten jest jego przyjacielem... A jednak nie tracił odwagi i mimo tego jak się skończył pierwszy sezon, jestem pewna, że Will się nie podda. Że Will będzie walczył i udowodni... swoje racje. 

źródło
źródło

"- Jeśli otworzysz te drzwi, nie będziesz mogła kontrolować co przez nie wejdzie. Jesteś na to gotowa?"

Cóż zatem mogę dodać na koniec? Odcinki pierwszego sezonu mają tytuły francuskich deserów i to nie bez przyczyny! Bowiem Hannibal jest znakomitym kucharzem i gdy tak przyrządzał te swoje dania, to naprawdę widz patrzył na nie myśląc tylko o tym, że jest głodny. I pewnie nawet gotów był zjeść dania przyrządzane przez Lectera i dopiero z czasem docierało do niego, z czego mogą być przyrządzane te potrawy... Ale nawet wtedy był głodny ^^  W serialu oprócz Willa i Hannibala, ważnymi bohaterami są też agent Jack Crawford, o którym już wspominałam, dr Alana Bloom, która także jest psychiatrą i dobrą znajomą Willa, pewna irytująca dziennikarka (serio, irytująca), a także postać... Postać, którą zarówno Will, jak i Hannibal otoczyli troską, godną ojców. Ale o tym więcej pisać nie będę, mam nadzieję, że sami postanowicie sprawdzić z czego bierze się fenomen "Hannibala" i dlaczego Sherry - zajadła przeciwniczka tego typu produkcji, koniec końców się w tej jednej, jedynej - zakochała. 

źródło
źródło
źródło
"Hannibala" z całego serca polecam i to nie tylko fanom znakomitych seriali czy thrillerów, ale w gruncie rzeczy - każdemu  z was. Bo skoro spodobał się mnie, to wam spodoba się tym bardziej. :) No i finał pierwszego sezonu! NA ZEUSA! Toż to, uczta dla oka i zarówno powód wściekłości Sherry. Drugi sezon zapowiada się... naprawdę... Intensywnie i mocno, więc nie zwlekając, biorę się za oglądanie, a wy - mam nadzieję, razem ze mną. :) Widzimy się już wkrótce, w recenzji kolejnego sezonu "Hannibala"

10/10
Pozdrawiam!
Sherry

źródło



No czyż to nie jest absolutnie-prze-słodkie?

źródło
źródło
źródło
źródło