piątek, 14 sierpnia 2015

Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell

źr.
Gone with the Wind
Wydawnictwo Albatros, 2011
880 str.

"Niepowodzenia tworzą ludzi albo ich łamią."

źr.
Scarlett O'Hara ma szesnaście lat, kiedy jej miłość - Ashley Wilkes, zaręcza się z inną dziewczyną - niewinną, dobrotliwą Melanią. Aby odegrać się na swoim wymarzonym mężczyźnie, Scarlett, córka zamożnego plantatora bawełny, wychodzi za mąż za niczego nieświadomego, zauroczonego nią, Charlesa. Chłopak nie ma pojęcia, że został wplątany w dramat miłosny, a jego żona wcale go nie kocha. Ich małżeństwo jednak nie trwa długo, ponieważ Charles wyrusza na wojnę i... ginie. Trwa bowiem wojna secesyjna, a rzeczywistość, którą znali mieszkańcy Georgii, powoli uchodzi w niebyt. Rozpoczyna się także historia Scarlett, przed którą czekają wyzwania, czekają miłosne zawody i wiele prób, które mogą, acz nie muszą, jej czegoś nauczyć. 

"- Pan nie jest gentlemanem! 
- A pani nie jest damą."

źr.
"Przeminęło z wiatrem", to jedna z tych książek, o których mogłabym pisać w nieskończoność, a ilość słów, wciąż nie mogłaby w pełni oddać tego co czuje wobec dzieła Margaret Mitchell. Przede wszystkim, jestem pod wrażeniem tego, że przez tak znaczną ilość stron, autorka potrafiła przedstawić historię, którą czytelnik czytałby z niesłabnącym zainteresowaniem. Nie powiem, żeby to była prosta lektura, bo unikalne wartości, które Mitchell próbowała przedstawić czytelnikowi, czy choćby czasy, w których dzieje się akcja, nie należą do prostych, ale wyczerpujący charakter utworu, a także poczynania głównej bohaterki, pochłaniają uwagę czytelnika. Jest to jedna z tych powieści, która przeczytana raz, już na zawsze pozostaje w głowie, a widz nie może wybić sobie jej z pamięci, wciąż oczami wyobraźni, mając przed oczami Scarlett, Melanię, Rhetta i resztę towarzystwa. 

"Chcę szukać w starych miastach i starych krajach zapachu dawnych czasów, który się tam jeszcze unosi."

źr.
Książka przedstawia wydarzenia, na przestrzeni wielu lat, gdy w tle rozgrywa się wojna secesyjna, gdzie południowcy pałają niesłabnącym gniewem do Jankesów, gdzie młodzi chłopcy wysyłani są do wojska i zazwyczaj nie wracają już do domu. Realia, jakimi do tej pory rządziły się Stany, zaczynają się zmieniać, Jankesi przynoszą ze sobą powiew czegoś nowego, wyzwalając z niewolnictwa Murzynów, buntując ich, przeciwko właścicielom. Świat, jaki znało Południe, odchodzi w zapomnienie i zdaje się, że przejmują się tym wszyscy... z wyjątkiem młodziutkiej Scarlett. Dziewczyna, która jest próżna, bezwzględna i wredna, nie interesuje się polityką, nudzą ją tyrady starców i złorzeczenia na to co nadchodzi. Żyje teraźniejszością, ciesząc się z urody, ciesząc się z powodzenia u młodzieńców, do czasu, gdy brutalnie wyrwana z bezpiecznego domu, przekona się, że wojna dotyka wszystkich i to właśnie ona może mieć wpływ na to, jak potoczą się dalsze losy zaradnej, niezłomnej bohaterki.

"Świat cały nie zdoła nas pokonać, gubimy się jednak sami przez zbyt mocne pragnienie rzeczy, których już nie posiadamy - i przez zbyt uporczywe życie wspomnieniami."

źr.
Scarlett O'Hara nie bez przyczyny jest postacią, która wybija się ponad inne, w literackim świecie. Jest to bowiem bohaterka, której nie da lubić. Bezwzględność, podły charakter, materializm, próżność, egoizm - to cechy, które można jej przypisać. Dziewczyna nie liczy się z innymi, brnie po trupach do celu i ponad wszystko, zależy jej na własnym szczęściu. Zapatrzona w Ashley'a, uparcie dąży do zepsucia jego związku z Melanią, nie dając sobie szansy na zaznanie prawdziwej miłości, która być może, jest w zasięgu wzroku... Rhett Butler, to łajdak, brutal i oszust. Absurdalnie więc, pasuje do wybuchowej Scarlett, czy jednak dumna, pewna siebie O'Hara, dostrzeże szansę, zanim ta zniknie, raz na zawsze? 

"- Możesz iść do diabła nie czekając niedzieli, a nie mnie to nie obejdzie!
- Kochanie moje, byłem już u diabła i bardzo mi się tam nudziło. Nie chciałbym tam wracać, nawet dla ciebie."

źr.
Napisałam już, że Scarlett nie da się lubić. Czasami wręcz trzeba się powstrzymywać przed nienawiścią, a potępienie do jej czynów, towarzyszy nam praktycznie przez cały czas. Można ją jednak, a czasami wręcz trzeba podziwiać, bo nawet z tak paskudnym charakterem, ponad wszystko wybija się też upór, wewnętrzna siła i walka o to co drogie jej sercu. Scarlett czeka przeprawa przez wiele progów, walka z ciężarami, pod którymi niejeden by się ugiął. To co innych by złamało, może sprawić, że Scarlett zostanie stworzona na nowo. 

"Jesteś bardzo brutalna w stosunku do tych, którzy cię kochają, Scarlett. Bierzesz ich miłość i trzymasz ją nad ich głowami, niczym bat."

źr.
Czytelnik ma wrażenie, że uczy się, z każdym kolejnym doświadczeniem dotykającym O'Harę. Uczy się uniwersalnych wartości, a każde kolejne wyzwanie, traktuje jak własne. Dowiadujemy się co jest w życiu najcenniejsze, jak dostrzegać wokół siebie ludzi, o których warto walczyć oraz uczymy się stawiać czoła światu, jakkolwiek nie byłby on wobec nas brutalny. Czy jednak mądrości, które niesie doświadczenie, w porę dostrzeże także Scarlett? Tego wam nie zdradzę, jeśli chcecie się przekonać jak skończą się losy, w gruncie rzeczy, nieszczęśliwej dziewczyny, zachęcam do sięgnięcia po utwór Margaret Mitchell. Utwór, który nie bez przyczyny, rozsławiony jest na cały świat.

10/10
Pozdrawiam,
Sherry


"Jutro zastanowię się co zrobić. W końcu jutro też jest dzień."

36 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę przeczytać, dawno temu widziałam tylko film, ale książka to też dla mnie obowiązek, w końcu klasyka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobacz! A ja właśnie nigdy nie widziałam osławionego filmu. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Próbowałam kiedyś to przeczytać, ale nie byłam w stanie. Możliwe, że to ze względu na to, że byłam wtedy w trzeciej klasie gimnazjum. Może teraz, gdy już skończyłam liceum spojrzałabym na tą pozycję inaczej. Kiedyś zrobię podejście numer dwa do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ta książka w gruncie rzeczy nie jest łatwa, bo mimo że jest interesująca i wydarzenia są ciekawe, to chwilami są bardzo nudne momenty. Ja czytałam wydanie, które było podzielone na trzy tomy i pierwszy mi się podobał jako tako, drugi był duuużo lepszy. Czyli akcja rozwija się gdzieś w okolicach połowy.
      Ale zachęcam do poznania, mimo wszystko, naprawdę. :) Trzeba po prostu się uzbroić w cierpliwość.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. "Przeminęło z wiatrem" to jedna z tych książek, do których się zabieram od dawna i przeczytać nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby w końcu ci się udało! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Od dawna powtarzam sobie, że muszę się w końcu wziąć za taką klasykę jak "Duma i uprzedzenie" czy właśnie "Przeminęło z wiatrem", ale jak na razie to tylko plany. Może w końcu twój przykład mnie zmusi do zabrania się za tę książkę.

    Zapraszam do siebie.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam obydwie. Zwłaszcza Jane Austen - kocham jej twórczość! <3
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam <3 Ale ja akurat Scarlett bardzo lubię :D Owszem, ma wad tyle co gwiazd na niebie, ale przynajmniej jest realna. Poza tym starałam się zrozumieć motywy nią kierujące :) Zresztą oprócz wad Scarlett ma i zalety i czułam, że nie jest tak do końca zepsuta, tylko po prostu pogubiona, zaślepiona, a jednocześnie tak uparta i wytrwała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jej nie lubię - ale podziwiać, owszem - podziwiam. Bo faktycznie, nie miała samych wad, tylko że wyobraź sobie, jaką ona była paskudną osobą. Mogę ją szanować, za wszystko co zrobiła i co przeszła, ale w życiu jej nie polubię jako osoby, bo w rzeczywistym życiu, nie chciałabym mieć z nią do czynienia. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. Hmmm to jest trudny temat. Wiem, że znalazłoby się wiele osób, które by ją nienawidziły w 'realu', ale podejrzewam, że znaleźliby się też tacy, którzy odnaleźliby w niej coś więcej niż tylko egoizm itd. Bo ja czuję, że ona nie była zepsuta, tylko wiele rzeczy złożyło się na takie a nie inne postępowanie. Poza tym ona na koniec dużo zrozumiała i myślę, że byłaby już dalej nieco inną osobą... Powiem tak, niektórzy rzeczywiście lubią czarne charaktery, bo są ciekawe itp. Ja ich sympatią nie darzę, a Scarlett jakoś obdarzyłam i nawet zrozumiałam ją :) Ale myślę, że każdy odbiera tę postać nieco inaczej.

      Usuń
    3. Racja. Aczkolwiek w mojej głowie, jeśli Scarlett żyłaby we współczesnych czasach i powiedzmy chodziła ze mną do szkoły, byłaby jedną z tych, z którymi prowadziłabym zaciekłą wojnę, a wyobrażam sobie, że dzięki temu, że faceci ją uwielbiali, upiekłoby jej się pewnie wielokrotnie.
      Nie wiem, zauważyłam, że patrzę na postacie przez pryzmat tego, jak bym się z nimi dogadywała w rzeczywistości. :)

      Usuń
  6. "Scarlett nie da się lubić" - Jak to nie, ja ją uwielbiam. ;) Cały czas jej kibicowałam! Tj. raczej nie życzyłam jej związku z Ashleyem, którego nie polubiłam i stwierdziłam, że a) nie pasował do niej, b) ona niezbyt trafnie go odbierała. Pisząc "kibicowałam", mam więc na myśli szczęście, dobrobyt, czyli po prostu chciałam, żeby nic jej się nie stało (a niebezpieczeństw przecież nie brakowało i ciągle się martwiłam). :)
    No i tło historyczno-społeczne było zajmujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wydaje ci się, że to wcale nie sympatia, a po prostu ta więź czytelnika z głównym bohaterem danego dzieła, sprawiła, że jej kibicowałaś? Bo ja również jej kibicowałam - naprawdę. W sensie, tyle przeszła, tak dużo osiągnęła. Podobało mi się, że nie liczyła się z tym co myślą o niej inni, że jest odważna i skłonna do poświęceń za Tarę. Tylko że... Ona była też okrutna, bezwzględna, wredna, egoistyczna i egocentryczna. W życiu, za nic w świecie, nie chciałabym znać takiej osoby. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. Ciekawe pytanie zadajesz z tą więzią. ;) Tyle że nie zawsze się przywiązujemy do protagonistów/narratorów i nie zawsze im kibicujemy. Jasne, że Scarlett miewała różne wady, pewnie nigdy nie polubiłaby kogoś takiego jak ja ;), co nie zmienia faktu, że ja bym ją podziwiała.

      Usuń
    3. Racja, ale zauważ ile tu było czasu by się związać ze Scarlett. :D Całe mnóóóóstwo stron.
      Tak czy inaczej, ja również ją podziwiam, ale raczej jako... kobietę, która się nie poddała, aniżeli osobę. Jako osoba, uważam, że była paskudnym człowiekiem. Ale w sumie, jeśli o nią chodzi, mam trochę rozbieżności w moich uczuciach wobec niej i jej postępowania. :)

      Usuń
  7. Ja z kolei Scarlett uwielbiam. Może gdybym poznała taką osobę na żywo, to bym ją znienawidziła, ale jako bohaterka powieści jest rewelacyjna :D Trochę zaślepiona, egoistyczna, egocentryczna... ale właśnie dzięki temu się wyróżnia na tle innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podziwiam to, że właśnie Scarlett jest nieszablonowa, ale patrzę na sympatię do bohaterów właśnie z perspektywy tego, czy chciałabym znać ów postacie w życiu realnym. :) A Scarlett znać bym nie chciała. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Jedno proste pytanie - dlaczego ja tego wciąż nie przeczytałam?! Koniecznie muszę dorwać egzemplarz. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Dlaczego?! :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  9. "Przeminęło z wiatrem" to mój must have z kategorii must have :) Jestem bardzo ciekawa książki, ale też filmów, bo nie bez powodu wszyscy kochają jedno i drugie. A poza tym z chęcią poczytałabym o takiej nietypowej bohaterce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie, trzymam kciuki, by udało ci się jakoś zdobyć tę książkę. Warto znać tą historię, bo rzeczywiście jest rozbudowana, a bohaterka nieszablonowa. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  10. Uwielbiam ♥♥ To moja ulubiona książka!! Podpisuję się pod każdym twoim zdaniem na temat Scarlett :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Radością napawa mnie fakt, że całą serię mam na półce i tylko czasu mi brak, by się za nią zabrać. Ale może w ramach cyklu Klasyka nie gryzie jakoś się z nią uporam ;)
    W końcu już lata temu moja mama w zachwycie pochłaniała kolejne tomy i mówiła, że to coś pięknego. Dla porównania. teraz po każdej lekturze mówi: może być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja osobiście, naprawdę uwielbiam tą książkę, ale nie sądzę bym ją jeszcze kiedykolwiek przeczytała - szczerze. ;) Po prostu... mam wrażenie, że co za dużo Scarlett, to niezdrowo i jeden raz z panią O'Hara wystarczy, tym bardziej, że już w życiu o niej nie zapomnę. :)
      A tobie życzę miłego czytania, mam nadzieję, że lektura ci się spodoba. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  12. Mimo pochwał nie mam ochoty na serię, sama piszesz, że głównej bohaterki nie da się polubić, ja nie chcę się zmuszać do tego. Tym bardziej zniechęca mnie fakt, że moja babcia była wielką fanką i często mi o książce opowiadała, do znudzenie wręcz. :(

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat jeśli o tę książkę chodzi, czy tam serię jeśli ma się wydanie inne, to ta niechęć do postaci, była zamierzonym działaniem autorki. Nie tak jak w przypadku Leigh Bardugo, gdzie myślała, że Alina przypadnie wszystkim do gustu. Margaret Mitchell z rozmysłem stworzyła antybohatera, który jednak jest tak niesamowicie dobrze zbudowany, że śledzi się jego losy z zainteresowaniem. :)
      Niemniej, jeśli nie masz ochoty to faktycznie się nie zmuszaj, bo to dość obszerna lektura i przy złym nastawieniu, mogłaby cię niesamowicie męczyć. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  13. Z tą książką mam problem, bo z jednej strony mnie ciekawi a z drugiej... przeraża. Objętością. Tym jaka jest Scarlett. Szczegółowością... No nie wiem, chociaż tak zachwalasz mam dylemat ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. :D Serio. Mnie też przeczytanie całości zajęło sporo czasu, także dlatego, że to nie jest lektura "na raz". Ją trzeba... powoli pochłaniać. Smakować. Przeżywać wszystko. I myśleć o tym co się dzieje. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  14. Kocham Scarlett. Film uwielbiam, do książki się przymierzam... Ale mimo jej paskudnego charakterku w niektórych momentach zrobiłabym tak samo! Ale ćśśś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko. :D Mam nadzieję, że książka ci się też spodoba! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  15. I to jest właśnie jeden z tych cudownych, uczących klasyków, za które mam zamiar wziąć się do następnych wakacji. ;) Z Twoją oceną postaram się zrobić to jak najszybciej. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest dłuuuga, więc cierpliwość bardzo ci się przyda. :D Zwłaszcza przy trudnym charakterku bohaterki. :D Ale bardzo polecam, bardzo zachęcam i życzę miłego czytania! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  16. Z tą historią miałam doczynienia tylko za sprawą serialu którym tata katował całą rodzinę którejś niedzieli:-P to był jeden z tych starych melodramatycznych filmów gdzie bohaterowie wpadają w histerię z byle powodu:-P trochę mnie to zraziło ale mam nadzieję że książka będzie o wiele lepsza, biorąc pod uwagę Twoją ocenę i oczywisty fakt, że przecież to książka a książki zawsze są lepsze od filmów;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę, żeby główna para bohaterów - Scarlett i Rhett, histeryzowali z byle powodów, więc tak - chyba w tym wypadku książka jest dużo lepsza od filmów. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry