piątek, 21 sierpnia 2015

Serial: Arrow - sezon 1

źr.
Sezony: 4
Rok produkcji: 2012-...
Gatunek: Dramat, Akcja, Sci-Fi

You have failed this city.

Kojarzycie postać Zielonej Strzały z komiksów DC? Serial Arrow, jest współczesną wersją przygód naszego teraźniejszego Robin Hooda. Po pięciu latach od katastrofy morskiej, na zapomnianej przez cywilizację wyspie - Lian Yu, zostaje odnaleziony młody miliarder - Oliver Queen. Dotychczas uważany za martwego, powraca do rodzinnego miasta Starling City i na nowo odkrywa swoją rodzinę, przyjaciół oraz okolicę, którą myślał, że znał. Wszyscy wokół zdają się mieć tajemnice, ale to on - Oliver, okaże się największą zagadką serialu. Wraca bowiem do Starling City z misją - ma zamiar ocalić miasto, uwolnić go od zła i walczyć z przestępczością. Za dnia pozostaje rozkapryszonym, skłonnym do flirtu, dziedzicem fortuny, by nocą, pod postacią Zielonej Strzały - Mściciela, walczyć z tym co kryje cień. 

źr.

Pierwszy sezon Arrowa oglądałam dawno temu, ale fakt, że pamiętam wszystko z fabuły, wydarzeń, poszczególnych epizodów, już powinien wam coś o serialu powiedzieć. Bo nie wiem jak wy, ale ja osobiście uważam, że te naprawdę znakomite, godne polecenia produkcje, nie dają o sobie zapomnieć. I tak też jest z Arrowem, emitowanym przez, raczej wszystkim znaną, stację - CW. 

Zacznijmy może od tego co może wam się to nie mieścić w głowach - w wojnie DC kontra Marvel - jestem za DC. Tak, tak, w tej chwili wszyscy pewnie mają ochotę mi zacząć tyrać o wspaniałości Marvela, o Avengersach, blablabla. Co nie zmienia faktu, że jestem za DC. Definitywnie. Koniec kropka. I choć nie jestem ograniczona - bo przecież Marvelowe seriale też oglądam i lubię, a i na filmy znajduję czas, zawsze moje serce biło w rytmie DC i musicie się pogodzić z tym, że wszystko co ma związek z DC, czyli między innymi Arrow, będzie przeze mnie wychwalane. 

źr.
źr.

Główny bohater, Oliver Queen, pięć lat temu, wraz z ojcem i resztą załogi, wypłynął w rejs. Nikt jednak nie przypuszczał, że sztorm zniszczy wakacje panów Queenów, z których tylko ten młodszy, wyjdzie żywo. Wyobraźcie sobie, że mija pięć lat od momentu kiedy mieliście styczność z rodziną. Z przyjaciółmi. Oliver powraca do Starling City, ale czuje się jak obcy i nikt nie potrafi do niego dotrzeć, choć wszyscy wyczuwają, że to co przeżył na wyspie było czymś wielkim.

Nie wiedzą jednak JAK wielkim.

źr.
źr.
źr.
źr.
źr.
źr.

W Starling City, oprócz Olivera, poznajemy pozostałych bohaterów. Tajemniczą matkę Olivera - Moirę Queen, która jest jedną z najbardziej zagadkowych osób, Theę Queen - młodszą siostrę głównego bohatera, uzależnioną od narkotyków, która będzie musiała nauczyć się żyć ze świadomością, że osoba, którą opłakiwała przez ostatnie pięć lat żyje, Tommy'ego - najlepszego przyjaciela Olivera, który skradnie wasze serca swoim humorem - słowo, Laurel - miłość Queena, u której główny bohater będzie musiał szukać wybaczenia, detektywa Lance'a - ojca Laurel, który będzie starał się złapać Zieloną Strzałę. 

Wszystkie postacie są rozbudowane i interesujące. Zdaje się być tak, jakby każda miała własną historię do opowiedzenia i choć z wiadomych przyczyn - ta najciekawsza dotyczy Olivera, w któtkim czasie przyjdzie nam poznać towarzystwo, w którym obraca się główny bohater. Ja osobiście, Laurel nigdy nie lubiłam i ta sytuacja się nie zmieniła do tej pory, kiedy jestem po trzecim sezonie i czekam na czwarty. Ale życzę wam powodzenia z mierzeniem się z panną Lance. Może dla was nie będzie ona takim utrapieniem jak dla mnie. :)


Mamy w tym serialu postacie do kochania, do uwielbiania, do nienawidzenia i takie, które najchętniej byśmy zamordowali. Taka różnorodność emocji i charakterów jest świetnym wyjściem, bo niekoniecznie wszyscy polubią kogoś kto jest przedstawiany w dobrym świetle, a zamiast tego pokochają kogoś mniej oczywistego. Aktorzy są tak wspaniali i tak świetnie spisują się w swoich rolach, że nie ma możliwości, byście nie zżyli się z co najmniej jednym bohaterem.

Najlepsze w Arrowie jest to, że historia i fabuła biegną dwutorowo. Z jednej strony mamy teraźniejszość, kiedy Ollie śmiga ze strzałami, walcząc z przestępczością Starling City, a z drugiej - retrospekcje z pobytu na wyspie. Od korzeni, poznajemy opowieść Olivera, skazanego na wyspę Lian Yu i jeśli myślicie, że te wspomnienia spowalniają akcję - mylicie się. Bo czujemy się tak, jakbyśmy byli w dwóch miejscach równocześnie - z młodszym Oliverem i starszym (współczesnym) Oliverem. I obydwu kibicujemy. Bo wszystkie wydarzenia z retrospekcji, doprowadziły do tego, że koniec końców Ollie stał się Mścicielem, więc oczywiście geneza tego wszystkiego, która miała miejsce na wyspie, jest niezmiernie istotna.

źr.
Wspomniałam już o postaciach. Wyżej pominęłam moich ulubieńców, nie bez powodów, bo nie wiem jak wy, ale ja lubię zostawiać sobie najlepsze na koniec. Oprócz Olivera, istotną rolę będzie też pełnić John Diggle - były wojskowy, który zostanie przyporządkowany przez Moirę Queen, do ochrony Olliego. Biorąc pod uwagę fakt, jakie życie prowadzi główny bohater, możecie się domyślić, że i Diggle liźnie niebezpieczeństwa. We wspomnieniach, poznamy masę innych postaci. Yao Fei, czyli tajemniczy buntownik, odkryje przez Oliverem, niebezpieczeństwa jakie skrywa wyspa. Slade Wilson, żeby za bardzo nie spoilerować, okaże się... istotny z innego powodu. Cudowna Shado, którą fanką jestem do tej pory, totalna kick ass - nie wiem jak można jej nie kochać.

Arrow jest mrocznym serialem, poważnym serialem. Krwawym i brutalnym. Dramatycznym i drastycznym. Ale ten mrok, jest czasami rozpraszany. Jednym z promyczków, które rozjaśniają całość, jest Felicity. Felicity Smoak. Kocham ją, kocham jej humor, kocham jej gadatliwość. Generalnie, ona jest bardzo inteligenta, wręcz jest geniuszem - zwłaszcza jeśli chodzi o informatykę, hakerstwo i pozyskiwanie informacji. A przy tym jest tak urocza i kochana, że nie pozostawia wątpliwości od samego początku, iż OTP Arrowa to Olicity.

źr.
źr.
źr.

Dzięki jej gadulstwie i dwuznacznym uwagom, które ma skłonność wypowiadać, chichotałam i uśmiechałam się przy tym serialu jak szalona. I mimo że wiadomo, główny wątek nie skupia się na miłości, to romans też jest w tle. Co prawda nie potwierdzam, że dotyczy Olicity - bo Oliver to KOBIECARZ, ale te wątki miłosne też dają widzowi szansę na odsapnięcie.

Generalnie, jeśli wspomniałam o wątkach, to nie chcę za dużo zdradzać, czego dotyczy główny wątek pierwszego sezonu, bo o nim dowiadujemy się stopniowo i dopiero po iluś-tam-odcinkach z pełną mocą orientujemy się z jak wielkim niebezpieczeństwem będzie musiał sobie poradzić Ollie, ale obiecuję wam, że będzie się działo. W tym serialu ciągle coś się dzieje. Jest cała masa zwrotów akcji, mnóstwo dynamizmu, mnóstwo śmierci i rozczuleń. Właściwie to ja przeżywałam wszystkie możliwe emocje oglądając Arrowa. Od szczęścia, zainteresowania, entuzjazmu, przez gniew, irytację i furię, bo smutek, załamanie i totalną deprechę. Praktycznie każdy epizod zaskakuje i... nie można się już od Arrowa uwolnić.

źr.
źr.

Tak w ogóle, na koniec, chciałabym zauważyć, że Arrow sam w sobie, jest niesamowicie ciekawym superbohaterem. Bo on nie ma jakichś nienaturalnych zdolności, a do wszystkiego co umie i do czego jest zdolny, doszedł sam. Co czyni z niego naprawdę... epicką postać, nie uważacie?

W każdym razie, Arrow to jeden z moich najukochańszych seriali, nie liczcie więc, że na koniec go nie polecę. Uwielbiam sezon pierwszy, a gdy go skończycie, w sezonie drugim i trzecim, szykuje się... jeszcze więcej niebezpieczeństwa, adrenaliny, uczuć i emocji. Jeśli lubicie oglądać bohaterów walczących ze złem, ze swoimi ograniczeniami, z własnym wnętrzem, sumieniem i zaufaniem, koniecznie dajcie szansę Oliverowi Queenowi. Sami zobaczycie, że wprowadzi w wasze życie MNÓSTWO zamieszania.

Pozdrawiam,
Sherry

Sezon 1 | Sezon 2 | Sezon 3 | Sezon 4

źr.