Ruin and Rising
Grisza, tom 3
Papierowy Księżyc, 2015
448 str.
Recenzja nie zawiera spoilerów z poprzednich tomów!
Recenzja nie zawiera spoilerów z poprzednich tomów!
Podobne wzywa podobne
"Cień i kość", zmienił wieśniaczkę w Przyzywaczkę Słońca. "Szturm i grom", zmusił Przyzywaczkę Słońca, by stanęła na czele i zjednoczyła wszystkich możliwych sprzymierzeńców, do walki z ciemnością. "Ruina i rewolta", sprawiła, że Alina przestała być Aliną, a stała się Świętą. Symbolem światła i dobroci, ideą, za którą trzeba walczyć, za którą bez wyrzutów sumienia, wierni oddaliby życie.
- Mogłabyś zrobić ze mnie lepszego człowieka.
- A ty ze mnie mógłbyś zrobić potwora.
![]() |
źr. |
Leigh Bardugo czarowała trzema tomami, by w ostatnim, doprowadzić do długo wyczekiwanego finału. Pokochałam ją, za kreację świata, pokochałam ją za roztaczany przez nią, wyczuwalny klimat, pokochałam za świetny, plastyczny język i barwne opisy, niejako zmuszające moją wyobraźnię, do poszybowania do kraju Grisz. Pokochałam za bohaterów, których losy śledziłam z entuzjazmem i nierzadko - z niepokojem, a także za silne więzi wiążące ich nie tylko ze sobą, ale i z czytelnikiem. To prawda, że mam sporo do zarzucenia tej autorce, nawet po finale jednej z moich ukochanych trylogii fantasy, ale nic nie zmieni faktu, że Leigh Bardugo, podarowała mi szansę na przeżycie jednej z najlepszych przygód w moim życiu - na towarzyszenie Griszom, na poznanie dwóch, książkowych, miłości mojego życia.
![]() |
źr. |
W trzecim tomie trylogii, towarzyszymy nieznośnej Alinie w ostatniej już przeprawie przez tajemnicze legendy, w których roi się od mitycznych, potężnych stworzeń, w ostatniej przeprawie przez jej osobistą walkę z chciwością, czy sercem. Może się okazać, że by pokonać ciemność raz na zawsze, Alina będzie musiała poświęcić wszystko o co do tej pory walczyła. Może się okazać, że nie ma dobrego wyjścia, a koniec mroku, zwiastuje zamiast nowego początku - pustkę w duszy dziewczyny i jeszcze więcej zatrważających strat. Leigh Bardugo, skrupulatnie buduje napięcie, od pierwszej strony, nie odpuszczając, aż do ostatnich rozdziałów, gdzie wszystko się kumuluje. Akcja napędza akcję i choć nie jest ona dynamiczna czy szokująca, to utrzymuje entuzjazm i ciekawość czytelnika, a płynność, nie pozwala mu oderwać się od lektury.
![]() |
źr. |
Ta część, finalna, była niepokojąco interesująca i od początku śledziłam wydarzenia, z szeroko otwartymi oczami. Ale i tym razem, autorka nie uniknęła wpadek i koniec końców jest parę rzeczy, do których muszę się przyczepić. Nie znoszę głównej bohaterki - jest irytująca, dziecinna, naiwna i wkurzająca. W tej części, starałam się ignorować jej dziecinne zagrywki, ale koniec końców, okazało się to niemożliwe. Żyła z beznadziejną nadzieją, że jest do wszystkiego zdolna, że jest jedyną i wyjątkową osobą, że poradzi sobie sama, że nikt jej nie zrozumie bo jest tak nieprawdopodobnie unikalna. Ta jej, tak zwana "miłość" z Malem, była równie nierzeczywista i mało ciekawa, właściwie to jest jedyna więź, której nie kupuję w całej tej trylogii. Bo to uczucie jest absurdalnie kiczowate. Gdyby ta historia się skupiała jedynie na Alinie i Malu - szczerze - porzuciłabym ją pewnie po dwudziestu stronach, ich użalania się nad sobą. Na szczęście - opowieść Grisz, uwzględnia wiele ciekawych postaci.
![]() |
źr. |
Postacie drugoplanowe, to - szczerze - gwiazdy tej historii i gdyby nie oni, prawdopodobnie nie byłabym w niej tak zakochana, jak jestem aktualnie. Oczywiście moimi osobistymi ulubieńcami byli dwaj, niesamowici panowie, ale nie tylko oni, zasłużyli na uwagę czytelnika. Darkling, to od pierwszego tomu, moja miłość. Tajemniczy, gniewny, samotny, zagubiony. Pokochałam go i do końca, byłam za nim murem. Bo gdyby Alina naprawdę się zastanowiła nad jego motywami, nad jego życiem, może dostrzegła to - co ja w nim dostrzegłam. Niestety, ta dziewczyna ma dość ograniczone pole widzenia, więc przejdźmy do kolejnej miłości mojego życia - Nikolai, znany w Polsce, jako Mikołaj, to istna perełka tej trylogii. Biorąc pod uwagę mrok, Darklinga, powiedziałabym, że Nikolai jest najjaśniejszym punktem opowieści i Ravki. Dowcipny, arogancki, lojalny, bystry i błyskotliwy, zjednał sobie mnie już w poprzednim tomie, by w finale upewnić mnie w przekonaniu, że całkowicie zasługuje na moje zainteresowanie nim. To dzięki niemu, chichotałam przy dialogach, a dzięki Darklingowi, zamiast bezmyślnie podążać za głupiutką Aliną, postanowiłam się zastanowić. Po-reflektować.
![]() |
źr. |
Jestem szczerze rozczarowana finałem. Ostatnie kilkadziesiąt stron, to jakiś szaleńczy bieg, w którym bierze udział Alina i jej ekipa, a od którego czytelnik, za sprawą tej szybkości i chaosu - zostaje odcięty. Leigh Bardugo tak długo i efektownie budowała napięcie - wszystko zdawało się zmierzać ku naprawdę wielkiemu, potężnemu, niesamowitemu końcowi, ale niestety, autorka postawiła na beznadziejną, mało ciekawą prostotę, kończąc swoją opowieść tak w okropnie prymitywny sposób, że nie chciało mi się wierzyć, że naprawdę to zrobiła. Zamiast dać nam walkę, na którą oczekiwaliśmy, zderzenie dwóch potęg, całkowicie odwróciła bieg wydarzeń z "ciekawego" na "do bólu przewidywalny" i tym sposobem, jestem zawiedziona. Miałam wrażenie, jakby autorka przez ostatnie kilkanaście stron, tłumaczyła się czytelnikowi, tłumaczyła przez zachowanie Aliny, czemu postąpiła tak, a nie inaczej, ale stało się - zostałam oszukana i zamiast finału, którego tak pragnęłam, otrzymałam coś boleśnie przeciętnego.
- Doskonale.
- Tyle? Żadnych mądrych słów? Złowrogich ostrzeń?
- Na Świętych, Alino. Mam nadzieje, że nie liczyłaś, iż to ja będę głosem rozsądku. Żywię się wyłącznie niewskazanym entuzjazmem oraz serdecznym żalem.
![]() |
źr. |
Trylogia Grisz, jest jedną z moich ukochanych trylogii fantasy i nawet beznadziejny duet pierwszoplanowych bohaterów, nawet słaby finał, nie jest w stanie zmienić mojego zdania na jej temat. Jeśli macie ochotę przeżyć przygodę, pełną niebezpieczeństw, pełną porażek, pełną magii, nieprawdopodobnie cudownego klimatu, pełną miłości, pełną ciemności i barwnych, dowcipnych opisów i dialogów, wybierzcie się w podróż z niezastąpionymi Griszami, w głąb Ravki, wzorowanej na reliach carskiej Rosji, a obiecuję - nie będziecie rozczarowani. Bo Leigh Bardugo czaruje piórem, a ja czuję się zaszczycona, że mogłam być świadkiem tego, jak powstała, jak rodziła się ciemność w jej wydaniu. Po spotkaniu z Darkligiem i Nikolaiem i resztą cudownej ekipy, już nigdy nie będziecie tacy sami.
8/10
Pozdrawiam,
Sherry
Cień i kość | Szturm i grom | Ruina i rewolta
![]() |
źr. |