poniedziałek, 16 lutego 2015

Powiedz wilkom, że jestem w domu - Carol Rifka Brunt


Tell the Wolves I'm Home
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 14.01.2015
Ilość stron: 400

"Nie wiedziałaś? Na tym właśnie polega sekret. Gdy człowiek akceptuje samego siebie i zadaje się tylko z najlepszymi z możliwych osób, śmierć wcale nie jest straszna."

źródło
Wujek czternastoletniej June - Finn, umiera na AIDS. Młodej dziewczynie, świat wywraca się do góry nogami, ponieważ straciła właśnie swojego najlepszego przyjaciela. Kogoś kto ją rozumiał. Kogoś kto pojmował bez słów. Kogoś przy kim nie musiała się kryć. A jednak na pogrzebie Finna, June poznaje pewnego tajemniczego mężczyznę z brytyjskim akcentem i zaczyna do niej docierać, że być może pewnej części swojego wuja nie znała. Że być może miał on sekrety, z którymi się nie dzielił. Że być może istniała osoba bliższa jemu sercu niż siostrzenica. Jak bohaterka poradzi sobie z tymi faktami?

źródło
Jeśli ktoś, przystępując do lektury "Powiedz wilkom, że jestem w domu" oczekuje, że oto ma przed sobą czytelnicze objawienie, które całkowicie przykuje go do książki, które porazi go swoją treścią, które wyciśnie z niego wszystkie możliwe emocje i sprawi, że świat zewnętrzny przestanie istnieć... Myli się. Bo powieść Carol Rifki Brunt nie jest naszpikowana akcją, dynamizm nie wylewa się ze wszystkich stron. To nie jest pozycja, dla której będziecie chcieli rzucić cały świat, przez którą będziecie brnąć w oczekiwaniu na wielki finał. Właściwie to skłonna byłabym rzec, że recenzowana przeze mnie dziś powieść, jest zaprzeczeniem wyżej przeze mnie wymienionych. Bo zamiast gwarancji dobrej zabawy, rozluźnienia i niesamowicie urzekającej lektury, autorka prezentuje nam refleksyjną, melancholijną podróż do roku 1986, w którym toczy się akcja historii. Historii traktującej o chorobie, o stracie i głębokiej przyjaźni.

źródło
Czternastoletnia bohaterka powieści jest skrajnym połączeniem dwóch różnych osobowości. Z jednej strony, mamy naiwne dziecko, irytujące, patrzące na świat i przyszłość z dziecięcym zapałem czy gniewem. Mamy nieświadomość, swego rodzaju głupotę, a to wszystko czyni z June postać naprawdę niewydarzoną i wkurzającą. Taką, przy której postępowaniu, czasami miałam ochotę rzucić książkę w kąt. Z drugiej jednak strony, mamy młodą kobietę, wkraczającą w świat dorosłości, dojrzewającą do prawdziwych tragedii, do godzenia się ze śmiercią, stratą i stawiającą czoła poważnym decyzjom. Podejmującą śmiałe, przemyślane wybory, zdolną przyznać się do błędu, czy wybaczyć krzywdy. W efekcie, na pewno nie dostajemy postaci, którą pokochamy, czy która stanie się nam bliska, ale zdecydowanie wydaje się być rzeczywista, a więc niepapierowa, co w rezultacie każe nam pogratulować autorce zdolności do tworzenia bohaterów. Bo te cechy, uwypuklone, indywidualne, cechują także pozostałe postaci, w związku z czym, z zainteresowaniem śledzimy ich poczynania i losy.

źródło
Trudno mi ocenić tę książkę bo z jednej strony, była naprawdę wyjątkowa, z drugiej jednak, męczyłam się z jej czytaniem i chwilami, przez brak akcji i dynamizmu, bardzo opornie mi to szło. Mimo wszystko, nie jest to powieść, o której zapomnicie od razu po skończeniu. Być może charakter pozycji każe wam sobie robić przerwy w czytaniu, ale powracając do tej lektury, będziecie się zastanawiać, czy autorka udzieli wam odpowiedzi na wasze pytania, czy pozostawi was w niewiedzy. A pewnym momencie ta niewiedza stanie się dla was najgorszym lękiem. Po finale mogę rzec, że Carol Rifka Brunt umiejętnie połączyła rozwiązania niektórych wątków z dozą niepewności, zostawiając czytelnika w poczuciu spełnienia, ale też... z takim uczuciem, że nie wszystko zostało rozwiązane. Że coś jeszcze mogłoby się wydarzyć. Że jakaś sprawa powinna być dogłębniej omówiona. 

źródło
"Powiedz wilkom, że jestem w domu" to pozycja dla cierpliwych i tych, którzy w książce nie będą szukać ucieczki od świata rzeczywistego, ale zdecydują się poznać samą głębię opowieści. A gdy już dotrą do pewnego miejsca, z którego nie będzie odwrotu, zorientują się, że Carol Rifka Brunt napisała naprawdę bardzo mądry twór, skonstruowała swoją opowieść na bazie rzeczywistego bólu i poczucia straty, tak by każdy czytelnik mógł odczuć na swojej skórze te emocje. Do tego wszystkiego dołączyła wątek siostrzanej rywalizacji, mierzenia się z nieuleczalną chorobą, a także różnych, trudnych rodzai miłości i cały wachlarz refleksji. Czytanie tej książki było jak pogrążenie się w melancholijnym śnie, spowitym mgłą tajemnicy, w którym z każdym krokiem, poznawaliśmy kolejny kawałek otoczenia, a jednocześnie baliśmy się cofnąć, obawiając się, że odkryjemy zupełnie co innego niż wcześniej. 


7/10
Pozdrawiam,
Sherry