![]() |
źródło |
Cześć!
Zbliżamy się do końca notek o ulubionych aktorach Sherry, ale zanim finał nastąpi, zapraszam na kolejnego, bo już ósmego posta z cyklu.
![]() |
źródło |
33. James McAvoy
Trzydziestopięcioletniego Jamesa pierwszy raz zobaczyłam w filmie "Pokuta". Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia, że produkcja nakręcona jest na podstawie powieści - musicie więc mi wybaczyć tę złą kolejność. I o ile sam film był dziwny i w sumie do końca nie wiem czy mogę go ocenić pozytywnie czy nie, to akurat grę aktorską Jamesa pamiętam doskonale. Historia jego bohatera mnie po prosto omamiła, a fakt, jak pan McAvoy wczuł się w rolę, sprawił, że facet zapadł mi w pamięci i poszukiwałam innych produkcji z nim.
I wiecie co? Nie musiałam długo czekać, bo James McAvoy zagrał w przebojowej serii filmowej X-Men, a postać młodego Charlesa Xaviera była mu po prostu pisana. Uwielbiam grę aktorską Jamesa, uwielbiam postacie, w które się wciela i jego włosy! Dlatego naprawdę mam nadzieję, że plotka, iż w kolejnej części X-Menów młody Charles Xavier ma być łysy, nie jest prawdziwa, bo to będzie mój dramat! Czy ktoś w ogóle jest w stanie wyobrazić sobie McAvoya bez czupryny?!
Poza tym, James grał także w "Opowieściach z Narnii", uroczego Fauna, którego MUSICIE pamiętać! :D
Co mam w planach obejrzeć z McAvoy'em w najbliższym czasie? Na pewno dramat "Brud", który jest tak zachwalany, że już chyba bardziej być nie może. Poza tym, zachwyca mnie, że zobaczę też tam innego aktora, którego może nie uwielbiam, ale lubię - Jammi'ego Bella! Dalej mamy "Zakochaną Jane" czyli biograficzny film o Jane Austen! Wybranka, w którym ów Jane (Anne Hathaway) się zakochuje, zagra nie kto inny, jak mój ulubieniec.
W 2015 roku, premierę będzie miał film "Victor Frankenstein", w którego rolę wcieli się właśnie James, a Igora - zagra uwaga - Daniel Radcliffe! Zdecydowanie będzie trzeba to zobaczyć!
![]() |
źródło |
34. Toby Regbo
Możecie sobie na mnie krzyczeć, przewracać oczami i prychać z irytacji, że wstawiam do spisu aktora, którego widziałam w jednej produkcji, ale nie zmieni do faktu, że Toby będzie zajmował naprawdę specjalne miejsce w moim serduszku.
Poznaliśmy się oczywiście w "Reign" - recenzja pierwszego sezonu tutaj - gdzie Toby wcielił się w rolę księcia Francji - Francisa. Uwielbiałam go do czwartego odcinka, później się zakochałam. Obsesyjnie. I zaczęłam robić to co robię, gdy jakiś aktor zawróci mi w głowie. Przeszukałam internet, w poszukiwaniu filmów, wywiadów, artykułów o Tobym. I okazało się, że jako Toby, a nie Francis, pan Regbo również jest tak wspaniały jak na to wygląda!
Ma niesamowity humor, z cynizmem lubi wypowiadać się na różne tematy, a poza tym - nie próbuje zgrywać nikogo innego. Urzekła mnie jego osobowość, urzekł mnie jego uśmiech i te włosy. Ach. Nie lubię blondynów - o czym gdzieś już wspominałam - ale akurat dla tego straciłam głowę. :D
Toby oprócz "Reign" występował - tu będziecie zdziwieni - w "Harry'm Potterze i Insygniach Śmierci I", gdzie zagrał młodego Albusa Dumbledore'a. Możecie go nie kojarzyć, bo właściwie pojawił się tam tylko na zdjęciu w książce. :) Ja osobiście, już wkrótce zobaczę go w dwóch, czy nawet trzech filmach: "Wspaniały rok 1939" opowiadającym o perypetiach pewnej rodziny, która chce zachować tradycje angielskiej, ówczesnej rodziny, dalej "Jeden dzień", czyli ekranizacji książki o tym samym tytule (ale to dopiero po jej przeczytaniu) i w ostatniej produkcji, tzn. "uwantme2killhim", w którym Toby pojawił się u boku Jamiego Blackley'a (Zostań jeśli kochasz).
![]() |
źródło |
35. David Oakes
David, kochany, kochany David. Ma trzydzieści jeden lat i gra w serialach, więc oczywiście - muszę go znać, bo jakże by inaczej?
Pierwszy raz widziałam go w moich najukochańszych "Filarach Ziemi". Jeśli jeszcze nie wiecie jak bardzo kocham ten serial, zachęcam do zaglądnięcia tutaj i przeczytania recenzji. W każdym razie w "Filarach..." David wcielał się w postać Williama, którego uwierzcie mi - znienawidzicie po wieki, po paru odcinkach. Bo tej postaci nie da się LUBIĆ (tak jak paru innych, gwoli ścisłości). Co nie znaczy, że samego aktora wcielającego się w rolę Williama macie nienawidzić tak samo. Wręcz przeciwnie. Będą takie sceny, że po prostu będziecie się nim zachwycać. I będziecie się za to nie znosić, ale nie ma innej opcji bo jego oczy... I głos... I... uch!
Innym serialem, w którym David występował była oczywiście "Rodzina Borgiów", gdzie mój ulubieniec wcielał się w rolę... Juana, czyli najciekawszego moim zdaniem dziecka Borgiów. I znów, jego postać... no nie ma wielu zwolenników. Juan zachowywał się... beznadziejnie okrutnie i tak dalej, ale halo? Biorąc pod uwagę serial - które z Borgiów nie było potworem? Nie będę się jednak więcej na ten temat rozpisywać - jeśli chcecie, zrecenzuję cały serial i wtedy rozwlekę się bardziej o Borgiach. :)
W dorobku Davida są jeszcze: "Ripper Street", które serdecznie polecam, bo serial skupia się na londyńskiej policji starającej się złapać Kubę Rozpruwacza, "Biała królowa", serial którego jeszcze nie widziałam, ale tylko dlatego, że jest to ekranizacja książki Philippy Gregory, a ja nie mam w zwyczaju najpierw oglądać ekranizacji, przed poznaniem pierwowzoru. :)
Jako ciekawostkę mogę wam napisać, że Davida będzie można zobaczyć wkrótce w... POLSKIM FILMIE - "100dniówk@". Co jest masakrycznie dziwne i nie wiem w ogóle o co chodzi, no ale dobra. Dla Davida - oglądnę.
![]() |
źródło |
Dobra, pewnie jesteście zdziwieni czemu dwójkę panów postanowiłam przedstawić w jednym punkcie, ale sęk w tym, że nie potrafiłam ich rozdzielić, bo obydwu pokochałam za ich rolę w... jednym i tym samym serialu! Chodzi oczywiście o "Przygody Merlina", w których byłam strasznie zakochana, gdy jeszcze były emitowane.
Ciemnowłosy Colin (obecnie 29 lat) wcielał się w rolę tytułowego czarodzieja - Merlina, natomiast złotowłosy Bradley (obecnie 31 lat) grał księcia Artura. Ich role były tak trafione, że bardziej się chyba nie dało. W serialu Merlin i Artur grali przyjaciół, kłócących się ze sobą, na początku nie darzących się zbyt wielką sympatią, ale ciepłe uczucia, powiększające się z odcinka na odcinek było widać nie tylko pomiędzy postaciami serialowymi, ale przede wszystkim pomiędzy aktorami.
Uwielbiałam chemię między nimi. Uwielbiałam ich wspólne, zabawne filmiki i wywiady, w których jeden kończył zdanie za drugiego. Uważam, że przygoda na planie "Przygód Merlina" była dla nich czymś naprawdę... naprawdę dobrym. :) Serial oczywiście polecam, być może go nawet kiedyś zrecenzuję, żeby dodatkowo zachęcić. :)
Colin, w ostatnim czasie zagrał w filmie "Testament of Youth" oraz serialu "Quirke". Obydwie produkcje mam w planach obejrzeć. Natomiast Bradley'a można zobaczyć w "Fast Girls". Okazuje się, że w tym wypadku kariera aktorska zwolniła i o ile Colin bierze się za nowe produkcje, Bradley... powoli ustępuje.
Na dziś, to wszystko.
Widzimy się wkrótce w (chyba) ostatnim spisie ulubionych aktorów. :)
Pozdrawiam,
Sherry