![]() |
źródło |
Cześć!
Po raz już szósty, witam się z wami w mojej serii z ulubionymi aktorami. Zapraszam!
23. Paul Walker
I od razu, w ramach sprostowania, żebyście nie myśleli, że lubię Paula bo to modne, przez jego tragiczną śmierć. Pana Walkera lubiłam zanim przedwcześnie zginął, głównie dzięki... No, powiedzmy sobie szczerze - jednej z najpopularniejszej, o ile nie najpopularniejszej ogólnie serii o wyścigach samochodowych, czyli "Szybkich i Wściekłych". Zakochałam się w postaci granej przez Walkera już w trakcie pierwszej części, a z czasem gdy dorastałam wraz z kolejnymi filmami z serii, dostrzegłam niesamowite zdolności aktorskie Paula. A musicie wiedzieć, że ja naprawdę blondynów rzadko toleruję, zwłaszcza niebieskookich - [złe wspomnienia] - ale akurat Paul był tak utalentowanym aktorem, że nie dało się go chyba nie lubić. ;)
Poza tym, miał u mnie wielkiego plusa za zagranie w remake'u "13 dzielnicy" - "Brick Mansions", która jednak była dużo gorsza od francuskiego pierwowzoru. Niemniej, podziwianie w jednym kadrze Paula i Davida Bella - o którym pisałam tutaj, było tego wszystkiego warte. :)
Śmierć tego aktora to naprawdę wielka strata, nie tylko dla rodziny i przyjaciół ofiary, ale też dla świata filmu. Naprawdę z trudem, po roku od tragedii, dociera do mnie, że nigdy go już nie zobaczę w nowych produkcjach.
Poza tym, miał u mnie wielkiego plusa za zagranie w remake'u "13 dzielnicy" - "Brick Mansions", która jednak była dużo gorsza od francuskiego pierwowzoru. Niemniej, podziwianie w jednym kadrze Paula i Davida Bella - o którym pisałam tutaj, było tego wszystkiego warte. :)
Śmierć tego aktora to naprawdę wielka strata, nie tylko dla rodziny i przyjaciół ofiary, ale też dla świata filmu. Naprawdę z trudem, po roku od tragedii, dociera do mnie, że nigdy go już nie zobaczę w nowych produkcjach.
![]() |
źródło |
24. Freddie Highmore
![]() |
źródło |
Ten dwudziestodwuletni aktor jest tak strasznie utalentowany, a równocześnie uroczy, że nie powinniście być zdziwieni, że lubię oglądać produkcję, w których występuje.
Freddie swoją karierę aktorską rozpoczął bardzo młodo i powiedzmy z wielkim hukiem, bo pojawiły się nagrody, wyróżnienia, aprobata krytyków filmowych, zwłaszcza za jego rolę w filmie "Charlie i fabryka czekolady". Moim jednak , pierwszym obejrzanym filmem z paniczem Highmore, była produkcja pt. "Marzyciel", gdzie pojawił się u boku samego Johnny'ego Deppa! Już pomijając fakt, że ten film mnie całkowicie oczarował, to najważniejszym okazało się to, że oczu nie mogłam oderwać od młodego aktora! I od tamtej pory, staram się być na bieżąco z jego rolami.
W ten sposób poznałam na przykład "Artura i Miminki" gdzie Freddie Highmore zagrał tytułowego bohatera, czy choćby wspaniały, poruszający, piękny film - "Cudowne dziecko", który mogłam wam już polecić przy okazji tej notki. Ogólnie do oglądnięcia tej produkcji serdecznie zachęcam, ponieważ naprawdę ma przesłanie, wyjątkową treść i coś fascynującego w sobie, co nie pozwala się oderwać od ekranu.
Poza tym, Freddiego cenię również za rolę w serialu - "Bates Motel", który jest thrillerem opowiadającym o wczesnych latach znanego z filmu "Psychoza" - Normana Batesa i jego świrniętej matki. Highmore wciela się tam właśnie w rolę przystojnego, obłąkanego Normana, a jego gra aktorska jest tak przekonująca, że trudno wam będzie połączyć twarz uroczego z "Cudownego dziecka" Augusta, do twarzy bezlitosnego, rozkojarzonego Normana.
Ta scena w filmie, rozwala człowieka na kawałeczki. ![]() |
źródło |
![]() |
źródło |
25. Daniel Radcliffe
Teraz nazwiecie mnie przewidywalną i banalną, ale ja naprawdę mam sentyment do Daniela. Facet tak perfekcyjnie zagrał Pottera, że chyba będę mu wdzięczna do grobowej deski, że z jednej z moich najukochańszych serii książkowych, zrobił jedną z moich najukochańszych serii ekranizacji. :)
Jakkolwiek Daniel nie starał się jednak wyzbyć przydomku i skojarzenia jego nazwiska z filmami o młodym czarodzieju, dość topornie mu idzie, choć nie ustaje w staraniach. Bierze udział w wielu interesujących produkcjach, między innymi w intrygującym serialu: "A Young Doctor's Notebook", którego koniecznie będę musiała w końcu obejrzeć! Słyszałam jak na razie same dobre opinie, dotyczące tego projektu, więc wierzę, że i mnie on do siebie przekona.
Dalej mamy oczywiście "Rogi", czyli chyba jedną z najgłośniejszych premier filmowych tego roku. Filmu (podobno słabego) jeszcze nie widziałam, ale za to czytałam książkę i muszę przyznać, że umieram z ciekawości, w jaki sposób Daniel zagrał głównego bohatera - Iggy'ego.
Dla przeciwwagi dla horroru, mamy komedię romantyczną - również nową - "Słowo na M", przy której zwiastunie, nie mogłam się nie uśmiechnąć. Takie filmy są zdecydowanie w moim typie, więc nie omieszkam wkrótce się i z tym tytułem zapoznać, a z czasem może również zrecenzować?
![]() |
źródło |
I znów śpieszę z wyjaśnieniami, zanim stwierdzicie, że uwielbiam tego aktora tylko dlatego, że gra w "Igrzyskach Śmierci", albo w "Love, Rosie" - w ramach naprostowania, tego drugiego nawet jeszcze nie widziałam! Sama Claflina poznałam jakiś czas temu, podczas oglądania jednego z moich najukochańszych seriali, a mianowicie "Filarów Ziemi" (o których tutaj pisałam!) i od tamtej pory z uwagą i oczarowaniem śledzę losy tego dwudziestoośmioletniego człowieka. :)
Ogólnie rzecz biorąc, jestem strasznie zadowolona z jego roli w "Piratach z Karaibów. Na nieznanych wodach" gdzie dał duchownego, który z czasem daje się oczarować pewnej niezwykłej istotce... To podczas oglądania tamtej produkcji, przypomniałam sobie za co tam strasznie cenię sobie Sama i jego przepiękny uśmiech...
A później pojawiło się "W pierścieniu ognia", z czasem także "Kosogłos" i jestem strasznie dumna z Claflina, że bierze udział w coraz głośniejszych projektach, bo dzięki temu, w końcu świat dostrzega talent i urodę tegoż człowieka. Ale jakkolwiek by mi się on nie podobał, a także rzeszom innych fanek, mam złe wiadomości - nici z naszych planów porwania go i zmuszenia do małżeństwa! Sam bowiem od 2013 roku jest żonaty z śliczną i równie utalentowaną Laurą Haddock. Plotki głoszą, że jest szczęśliwy, więc my też powinniśmy :)
![]() |
źródło |
Dwadzieścia trzy lata. Z pochodzenia Brytyjczyk. Brunet. O czekoladowych oczach. A więc mamy następnego męża-ideała Sherry. Tylko wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? Że Skandar - (taaakie piękne imię!) postanowił niestety już zakończyć swoją karierę aktorską i poprzestać na dotychczasowym dorobku. Mnie pozostało rozpaczać nad jego zmarnowanym talentem, ale wam pragnę oczyścić pamięć, gdzie też ów pan Keynes wystąpił.
Jeśli jego twarz wydaje wam się znajoma - nie dziwcie się! Skandar bowiem grał w superpopularnej serii ekranizacji innych bestsellerów, a mianowicie "Opowieści z Narnii". Chłopak pojawił się we wszystkich czterech filmach, wcielając się w rolę Edmunda Pevensie, który nie wiem czemu - ale zawsze był moim ulubionym bohaterem tej sagi.
Swego czasu naprawdę szalałam za grą aktorską Skandara Keynesa, a teraz... teraz zapadam się w sobie, bo naprawdę uważam, że facet mógłby jeszcze sporo osiągnąć w świecie filmu, gdyby się na to zdecydował. :) Jeśli kogoś interesuje co też poczynia obecnie pan Keynes, to mam świeże wieści - właśnie skończył studia i PODOBNO (ale tylko podobno) ma zamiar spróbować swoich sił w dziennikarstwie. Jako fanka, życzę mu oczywiście powodzenia. :)
Na dziś to wszystko. Już w styczniu widzimy się w kolejnej notce z cyklu,
z kolejnymi nazwiskami moich ulubieńców.
Pozdrawiam,
Sherry
część 1
część 2
część 3
część 4
część 5