![]() |
źródło |
Cześć!
Dziś przybywam z kolejną dawką moich ulubionych aktorów. W poprzedniej notce, mogliście poznać pierwszą trójkę z nich, a dziś przedstawię wam następne cztery nazwiska, które są dla mnie bardzo, bardzo ważne. Bez zbędnych wstępów: zaczynajmy.
![]() |
źródło |
4. Tom Felton
Dobra, nie bądźcie tacy zdziwieni. W głównej mierze, to dzięki Tomowi zakochałam się w filmowym Draco, ale nie oszukujmy się - dziewczyny: czy byłybyście aż tak zauroczone tą postacią, gdyby nie cudowny Tom? Nie sądzę. Ten dwudziestosześcioletni młodzieniec chyba przede wszystkim jest znany z serii filmów o "Harrym Potterze", ale nie można zapomnieć, że nie tylko te osiem filmów, składają się na jego karierę aktorską. Po drodze były inne produkcje, ale... czemu Tom? Musicie wiedzieć, że Sherry nie jest fanką blondynów - coś w nich po prostu mnie zawsze odrzucało i jeśli już jakiś blondaś wzbudzi moją sympatię, to naprawdę warty jest zobaczenia. A taką moją sympatię wzbudził Tom. Przede wszystkim - genialnie zagrał Draco z sagi pani Rowling. Przeniósł na ekran wszystkie emocje, a nawet więcej! Nadał tej postaci niesamowity wydźwięk i sprawił, że zamiast wzbudzać nienawiść, Malfoy przede wszystkim wydawał się bohaterem z niesamowitą głębią. I oczywiście zasługa tu nie tylko Toma, ale przede wszystkim autorki, niemniej jednak warto zwrócić uwagę na fakt, jak świetnie Felton poradził sobie ze swoją rolą. No i jest czarujący - nie można temu zaprzeczyć. :)
Gdy skończyła się seria filmowa HP, obiecałam sobie, że postaram się oglądnąć też inne produkcje z Tomem i dzięki temu, miałam okazję oglądać go w fascynującym "Labiryncie", czy "Genezie Planety Małp", której pewnie w życiu bym nie oglądnęła, gdyby nie mój ulubieniec. W filmie tym, Tom wcielił się znów w postać "tego złego", ale nie wiem czy wiecie, kiedyś aktor już w jakimś wywiadzie oznajmił, że dobrze się czuje w rolach "złych gości" i chce w większości grać właśnie ich. Nie będę się sprzeczać, bo w wypada fenomenalnie. :)
Jakie filmy z Feltonem chcę oglądnąć w najbliższym czasie? Na pewno "In Secret" gdzie grał zamordowanego przez swoją żonę i jego kochanka młodzieńca, który zaczyna nawiedzać swoich morderców. A inny tytuł, który jednak jest strasznie trudno dostępny (o ile w ogóle) to "From the Rough", na którego czekam już parę lat, odkąd widziałam po raz pierwszy zwiastun.
![]() |
źródło |
W tym wypadku akurat jestem psychofanką, dlatego nie spodziewajcie się składnej notki. I już nawet nie chodzi o to, że kocham Dylana bo jest przeuroczy, przekochany, przeczarujący i wiele innych "prze". I nie o to, że w "Teen Wolf" gra postać Stilesa, dla którego gotowa jestem oddać duszę i wszystkie moje książki razem wzięte. I nie dlatego, że w rzeczywistości też jest tak super zabawny i super cudowny jak w swoich rolach. Ani nie dlatego, że w ekranizacji mojego kochanego "Więźnia Labiryntu" zagra główną rolę... No dobra. Kocham go właśnie dlatego. Za to co wymieniłam i wiele innych. Jaaaaak na przykład za te dwa urocze zdjęcia, na które jak patrzę, na usta ciśnie mi się "OOOOOOOOO", a głowie pojawiają mi się plany porwania Dylana z Ameryki i przewiezienia go do mojego pokoju.
![]() |
źródło |
![]() |
źródło |
Dylan to dla mnie temat bardzo wrażliwy i radzę go w moim przypadku nie poruszać, bo gotowa jestem napisać książkę, jeśli trzeba będzie, dlaczego ten człowieczek znaczy dla mnie tak wiele. Oczywiście przede wszystkim zawsze on będzie dla mnie kochanym, sarkastycznym, inteligentnym, błyskotliwym Stilesem, bo to dzięki tamtej roli go zaczęłam wielbić, ale oglądałam wszystkie produkcje z nim związane, nie licząc oczywiście "Więźnia", który dopiero będzie mieć swoją premierę i walić krytyków filmowych - Dylan wypadł najlepiej ze wszystkich aktorów w każdym filmie. :) Więcej już nie piszę, bo jeśli jeszcze do was nie dotarło, że Dylan to moja słabość to... cóż.
Dylan O'Brien & Tyler Posey <3
Najfajniejsi przyjaciele z serialu, którzy zostali przyjaciółmi w realu. :)
A ja naturalnie mam do nich słabość.
![]() |
źródło |
Tego trzydziestoletniego aktora, pierwszy raz widziałam w "Iluzji", filmie - w którym się zakochałam, bo był nie-sa-mo-wi-ty! Postać, którą grał Jesse - Atlas, szybko i trwale wpisał się do mojego serca. Eisenberg mnie całkowicie zauroczył i po tej jednej produkcji, gotowa byłam oddać mu serce. Ale niedawno oglądnęłam "The social network", z jego rolą życia - gdzie wcielił się w postać Marka Zuckerberga - założyciela facebooka. I przepadłam. Po tym filmie, całkowicie oszalałam na punkcie Jessego! Bo nie dość, że udowodnił swoją wartość w wielkim świecie, to jeszcze, jak dotąd widziałam go gdy wcielał się w postacie błyskotliwe, czarujące (aroganckie) i intrygujące, które oczywiście wielbię. Jego gra aktorska zapiera dech w piesiach i... jest moim kolejnym ulubieńcem.
A jakie produkcje z nim, już niedługo mam zamiar oglądnąć? Przede wszystkim, komedię romantyczną pod tytułem: "Zakochani w Rzymie", gdzie z tego co wywnioskowałam z opisu - gra jedną z głównych ról. I to u boku Penelope Cruz! Poza tym, jestem ogromnie ciekawa "Zombielandu", o którym w sumie nie tak dawno, sporo czytałam i wychodzi, że całkiem prawdopodobne jest, iż ten film przypadnie mi do gustu. :) Ale osobiście, najbardziej cieszę się z wieści, że ma powstać "Iluzja 2", bo już nie mogę się doczekać ponownego spotkania z moimi ulubionymi magikami!
![]() |
źródło |
7. Dave Franco
Ten dwudziestodziewięcioletni aktor to brat popularniejszego - bo znanego z roli Harry'ego Osborna w filmach o Spider Manie - Jamesa Franco. Ludzie porównują ze sobą braci i strasznie tępią młodszego, co mnie bardzo smuci, bo chłopak jest wspaniałym aktorem i widać w nim potencjał na większą gwiazdę. Pierwszy raz, widziałam go u boku wyżej wspomnianego Jessego Eisenberga w filmie "Iluzja", gdzie Jack - którego grał właśnie Dave, tuż po postaci Eisenberga, był moim ulubieńcem z tego filmu. Moje kolejne spotkanie z tym młodziutkim, ale jakże uroczym aktorem odbyło się niedługo później podczas oglądania ekranizacji "Wiecznie żywego", gdzie co prawda jego rola była uboga, ale mimo wszystko frajdę sprawiło mi oglądanie tej ślicznej buźki na ekranie. Nawet jeśli film był kiepski. No i trzecia produkcja z panem Franco, którą oglądałam nie tak dawno temu, a ostatnio recenzowałam to komedia kryminalna - "21 Jump Street". W każdej swojej roli, Dave zdobywał moje serduszko i teraz nie wiem czy zawdzięcza to talentowi czy wspomnianej wcześniej - ładnej buźce. A może po części to i to ułatwia mu zadanie...
Dave'a już wkrótce mam zamiar zobaczyć w: "22 Jump Street", gdzie co prawda pojawił się chyba na jakieś pięć minut, niemniej jednak ciekawa jestem kontynuacji - dość zabawnej - jedynki. Dalej w kolejce są "Sąsiedzi" gdzie zagrał u boku Zacka Efrona, a ja samej produkcji jestem niezmiernie ciekawa bo to również jest komedia... No i ostatni tytuł, którym jestem zainteresowana to "Postrach nocy", który podobno jest słaby, niemniej jednak ciekawi mnie i mam zamiar na własnej skórze sprawdzić, czy hejty są naprawdę konieczne.
To tyle.
Oczywiście nie kończmy przygody z notkami o moich ulubionych aktorach, bo jak już wspominałam nie raz, nie dwa - jest tych nazwisk sporo i naprawdę, postów o tej tematyce pojawi się jeszcze dużo. :) Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko temu.
Może uda mi się zwrócić uwagę na jakieś nowe, mało znane nazwiska? I na jakieś ciekawe produkcje, których jeszcze nie widzieliście? A może uda mi się was przed niektórymi ostrzec? Zobaczymy. Dziś już dość się rozpisałam.
Do zobaczenia wkrótce.
Pozdrawiam,
Sherry