![]() |
źródło |
Morza szept
Autorka: Patricia Schröder
Oryginał: Meeresflüstern
Trylogia: Morza szept #1
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 12.07.2013
Liczba stron: 336
Znacie to uczucie, gdy patrzycie na jakąś książkę i myślicie: "ona będzie beznadziejna", a mimo wszystko zabieracie się za nią z nadzieją, że pozytywnie was zaskoczy, po czym po skończeniu, jesteście rozczarowani, że mieliście rację? Tak się miała sprawa ze mną i "Morza szeptem". Podchodziłam do tej książki z wielkim dystansem, ale naprawdę trzymałam kciuki, żeby koniec końców okazało się, że niepotrzebnie się zamartwiałam. Niestety, książka w żaden sposób mnie nie oczarowała, co jest dla mnie podwójnym ciosem, bo jak dotąd - na niemieckich autorach się jeszcze nigdy nie zawiodłam. Ale w końcu musi być ten pierwszy raz...
W swojej magicznej, morskiej trylogii - Patricia Schröder, w roli narratorki, a zarazem głównej bohaterki, obsadza siedemnastoletnią Elodie, która przeprowadza się do ciotki na wyspę Guernsey, po tym jak w rodzinnej miejscowości w Niemczech, nie może sobie poradzić z tragiczną śmiercią ojca. Podróż, a także mieszkanie u krewnej, ma pomóc jej w zmaganiu się z nieobecnością ukochanego taty, aczkolwiek nie będzie to łatwe i to nie tylko przez wzgląd na przywiązanie dziewczyny do rodzica, ale też przez fakt, że wyspa, jak to wyspa, otoczona jest ze wszystkich stron morzem. A Elodie ma jedną zasadniczą fobię. Woda.
Żywioł, który sprawia, że pod siedemnastolatką uginają się kolana oraz "swędzą ją kostki". Na samą myśl o bezkresnym oceanie, czy choćby kąpieli w basenie, ciarki pojawiają się na skórze dziewczyny. Ale wkrótce zyska poważniejsze sprawy, którymi będzie musiała się martwić... Na wyspie, Elodie poznaje żywiołową Ruby, jej chłopaka i znajomych, w tym - tajemniczego, zdystansowanego Cyrila, który wzbudza w niej fascynacje. Ale jest jeszcze ktoś - tajemniczy blondyn ukazujący się jej w snach. Piękna twarz, pojawiająca się w tafli wody... I wtedy ginie jedna z przyjaciółek Ruby, a okoliczności jej śmierci są naprawdę tajemnicze i podejrzane. Jak toczyć się będzie życie Elodie na wyspie? Czy pozna sekret zamkniętego Cyrila i odpowiedzi na dręczące ją pytania? Czy poradzi sobie ze swoją hydrofobią?
Muszę przyznać, że jakkolwiek chciałabym krytykować autorkę, to pomysł na książkę miała ciekawy. Wykonanie zawaliła, niemniej przez całą powieść, dało się wykryć potencjał na interesująca, magiczną historię miłosną z morzem w tle. Opisy nadmorskich krajobrazów, wyszły pani Schröder naprawdę umiejętnie. Bezproblemowo mogliśmy przywołać obraz skalistych klifów, szarobłękitnej toni i niezwykle urokliwej wyspy. Niestety na tym kończyła się magia książki. Główna bohaterka była... naprawdę dziwna. Miałam wrażenie, jakby autorka większą wagę przykładała do całej tej sprawy z jej fobią, niż do samej bohaterki. W rezultacie, mieliśmy wrażenie - nawet na końcu, że jej kompletnie nie znamy. Możecie się więc domyśleć, że nie zżyłam się z Elodie, a jej przygody traktowałam z obojętnością.
Zresztą nie tylko główna bohaterka została zaniedbana. Wszystkie postacie wydawały się jedynie cieniami czy dodatkowymi punkcikami na mapie fabuły, w głowie Patricii Schröder. Oddzielała nas od nich droga, której nie byliśmy w stanie pokonać, a nawet nie chcieliśmy, bo autorka zupełnie nie przybliżyła nam postaci, kryjąc je pod jakąś dramatyczną osłonką przeszłości.
Nie zabrakło oczywiście wątku miłosnego, który szybko wybił się ponad wszystko inne, sprawiając, że sama sprawa śmierci nastoletniej dziewczyny, zeszła na boczny plan. Pojawił się trójkącik miłosny, który jednak został przedstawiony w tak komiczny sposób, że zamiast złościć się, że kolejna autorka wepchnęła na siłę dwóch amantów do jednej bohaterki, to śmiałam się z idiotycznych zachowań ów postaci. Zresztą Elodie nie postępowała lepiej. Chwilami zastanawiałam się czy ona jest mi naprawdę aż tak obojętna jak myślę, czy skrycie bardziej mnie drażni i irytuje.
Styl pani Schröder jest niejasny i wątpliwy, a jedyny ciekawie poprowadzony wątek paranomalny, został przytłoczony wszystkim innym i niestety, jego potencjał nie został wykorzystany nawet w jednej dziesiątej. Gdy pojawiły się niksy i pozostałe magiczne stworzenia, spodziewałam się, że w końcu coś się zacznie dziać - naprawdę, miałam taką nadzieję, niestety autorka nie przybliżyła nam nowej, fascynującej rasy, skazując nas na ból domysłów. Zakończenie w żaden sposób nie uratowało słabej całości, w związku z czym, nie czuję się zainteresowana poznaniem kontynuacji.
Niestety, "Morza szept" okazał się nad wyraz słabą książką, w której jednak dało się zobaczyć oznaki czegoś większego. Trzymam kciuki, by autorce udało się w kolejnych tomach uratować trylogię, jednak wiem, że ja z całą pewnością kończę swoją czytelniczą przygodę z tworami tej pani. Wymuszone dialogi, które niczego nie wnoszą do treści, zero humoru i emocji plus moja obojętność wobec pustych bohaterów to maksimum tego co mogę znieść w lekturach, które czytam. A wy?
4/10
Pozdrawiam,
Sherry
______________________
P.S. Zainteresowanym książką, radzę nie czytać opisu na okładce, bo okazuje się, że zdradza całą książkę. Serio - całą.
P.S. Zainteresowanym książką, radzę nie czytać opisu na okładce, bo okazuje się, że zdradza całą książkę. Serio - całą.