poniedziałek, 25 sierpnia 2014

"Morza szept" - Patricia Schröder

źródło
Morza szept
Autorka: Patricia Schröder
Oryginał: Meeresflüstern
Trylogia: Morza szept #1
Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 12.07.2013
Liczba stron: 336

Znacie to uczucie, gdy patrzycie na jakąś książkę i myślicie: "ona będzie beznadziejna", a mimo wszystko zabieracie się za nią z nadzieją, że pozytywnie was zaskoczy, po czym po skończeniu, jesteście rozczarowani, że mieliście rację? Tak się miała sprawa ze mną i "Morza szeptem". Podchodziłam do tej książki z wielkim dystansem, ale naprawdę trzymałam kciuki, żeby koniec końców okazało się, że niepotrzebnie się zamartwiałam. Niestety, książka w żaden sposób mnie nie oczarowała, co jest dla mnie podwójnym ciosem, bo jak dotąd - na niemieckich autorach się jeszcze nigdy nie zawiodłam. Ale w końcu musi być ten pierwszy raz...

W swojej magicznej, morskiej trylogii - Patricia Schröder, w roli narratorki, a zarazem głównej bohaterki, obsadza siedemnastoletnią Elodie, która przeprowadza się do ciotki na wyspę Guernsey, po tym jak w rodzinnej miejscowości w Niemczech, nie może sobie poradzić z tragiczną śmiercią ojca. Podróż, a także mieszkanie u krewnej, ma pomóc jej w zmaganiu się z nieobecnością ukochanego taty, aczkolwiek nie będzie to łatwe i to nie tylko przez wzgląd na przywiązanie dziewczyny do rodzica, ale też przez fakt, że wyspa, jak to wyspa, otoczona jest ze wszystkich stron morzem. A Elodie ma jedną zasadniczą fobię. Woda.

Żywioł, który sprawia, że pod siedemnastolatką uginają się kolana oraz "swędzą ją kostki". Na samą myśl o bezkresnym oceanie, czy choćby kąpieli w basenie, ciarki pojawiają się na skórze dziewczyny. Ale wkrótce zyska poważniejsze sprawy, którymi będzie musiała się martwić... Na wyspie, Elodie poznaje żywiołową Ruby, jej chłopaka i znajomych, w tym - tajemniczego, zdystansowanego Cyrila, który wzbudza w niej fascynacje. Ale jest jeszcze ktoś - tajemniczy blondyn ukazujący się jej w snach. Piękna twarz, pojawiająca się w tafli wody... I wtedy ginie jedna z przyjaciółek Ruby, a okoliczności jej śmierci są naprawdę tajemnicze i podejrzane. Jak toczyć się będzie życie Elodie na wyspie? Czy pozna sekret zamkniętego Cyrila i odpowiedzi na dręczące ją pytania? Czy poradzi sobie ze swoją hydrofobią?

Muszę przyznać, że jakkolwiek chciałabym krytykować autorkę, to pomysł na książkę miała ciekawy. Wykonanie zawaliła, niemniej przez całą powieść, dało się wykryć potencjał na interesująca, magiczną historię miłosną z morzem w tle. Opisy nadmorskich krajobrazów, wyszły pani Schröder naprawdę umiejętnie. Bezproblemowo mogliśmy przywołać obraz skalistych klifów, szarobłękitnej toni i niezwykle urokliwej wyspy. Niestety na tym kończyła się magia książki. Główna bohaterka była... naprawdę dziwna. Miałam wrażenie, jakby autorka większą wagę przykładała do całej tej sprawy z jej fobią, niż do samej bohaterki. W rezultacie, mieliśmy wrażenie - nawet na końcu, że jej kompletnie nie znamy. Możecie się więc domyśleć, że nie zżyłam się z Elodie, a jej przygody traktowałam z obojętnością.

Zresztą nie tylko główna bohaterka została zaniedbana. Wszystkie postacie wydawały się jedynie cieniami czy dodatkowymi punkcikami na mapie fabuły, w głowie Patricii Schröder. Oddzielała nas od nich droga, której nie byliśmy w stanie pokonać, a nawet nie chcieliśmy, bo autorka zupełnie nie przybliżyła nam postaci, kryjąc je pod jakąś dramatyczną osłonką przeszłości. 

Nie zabrakło oczywiście wątku miłosnego, który szybko wybił się ponad wszystko inne, sprawiając, że sama sprawa śmierci nastoletniej dziewczyny, zeszła na boczny plan. Pojawił się trójkącik miłosny, który jednak został przedstawiony w tak komiczny sposób, że zamiast złościć się, że kolejna autorka wepchnęła na siłę dwóch amantów do jednej bohaterki, to śmiałam się z idiotycznych zachowań ów postaci. Zresztą Elodie nie postępowała lepiej. Chwilami zastanawiałam się czy ona jest mi naprawdę aż tak obojętna jak myślę, czy skrycie bardziej mnie drażni i irytuje. 

Styl pani Schröder jest niejasny i wątpliwy, a jedyny ciekawie poprowadzony wątek paranomalny, został przytłoczony wszystkim innym i niestety, jego potencjał nie został wykorzystany nawet w jednej dziesiątej. Gdy pojawiły się niksy i pozostałe magiczne stworzenia, spodziewałam się, że w końcu coś się zacznie dziać - naprawdę, miałam taką nadzieję, niestety autorka nie przybliżyła nam nowej, fascynującej rasy, skazując nas na ból domysłów. Zakończenie w żaden sposób nie uratowało słabej całości, w związku z czym, nie czuję się zainteresowana poznaniem kontynuacji.

Niestety, "Morza szept" okazał się nad wyraz słabą książką, w której jednak dało się zobaczyć oznaki czegoś większego. Trzymam kciuki, by autorce udało się w kolejnych tomach uratować trylogię, jednak wiem, że ja z całą pewnością kończę swoją czytelniczą przygodę z tworami tej pani. Wymuszone dialogi, które niczego nie wnoszą do treści, zero humoru i emocji plus moja obojętność wobec pustych bohaterów to maksimum tego co mogę znieść w lekturach, które czytam. A wy?

4/10
Pozdrawiam,
Sherry


______________________
P.S. Zainteresowanym książką, radzę nie czytać opisu na okładce, bo okazuje się, że zdradza całą książkę. Serio - całą.

51 komentarzy:

  1. Ja nie miałam zbyt wielkich oczekiwań do tej lektury i miło spędziłam czas w jej towarzystwie, choć niektóre niedociągnięcia mi doskwierały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety lektury do przyjemnych zaliczyć nie mogę, ale cóż. Może następnym razem trafię na coś lepszego :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Uuu.. Słabo. Chyba w takim razie nie będę czytać, chyba, że będę musiała :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, w takim razie nigdy ci tego nie życzę!
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  3. Szkoda, że nie przypadła Ci do gustu :/
    Teraz nie mam ochoty, aby po nią sięgnąć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi - jeśli nie sięgniesz, absolutnie nic ciekawego nie stracisz :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  4. Tak, to uczucie mam często. Zazwyczaj za sprawą brzydkiej okładki... A nie powinno się tak na to patrzeć. Ale ta okładka za to jest naprawdę ładna. Książka chyba typowo dla nastolatek, raczej mnie średnio zainteresowała :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm. A ja ostatnio jakoś tak mam, że właśnie patrząc na okładkę i pierwsze zdanie opisu, wiem już czy mi się książka spodoba czy nie. :) Przydatna czasami ta intuicja ^^
      Okładka "Morza szeptu" rzeczywiście prześliczna, niestety... wnętrze nie jest nawet w połowie tak dobre. ;)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  5. Pierwszy raz słyszę o tej książce i od razu widzę, że chyba nie warto. Może kiedyś, kiedy wpadnie mi w ręce to przeczytam, póki co nie mam zbyt dużo pozycji na półce aby myśleć o przeczytaniu tej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale znam problem - dużo książek na półce. :) Mam nadzieję, że w twoich zbiorach nie natkniesz się na tak... słabą książkę jak ta. ;)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  6. Jestem w stanie przymknąć oczy na naprawdę wiele minusów książki, ale brak humoru jest bardzo wysoko na mojej liście "rzeczy niewybaczalnych".
    Do tego słabi bohaterowie, którzy zabijają całą przyjemność czytania i trójkąt miłosny. Ostatnio na którą książkę nie spojrzę, widzę trójkąt miłosny. W paranormalach to prawie rzecz oczywista. Nie czepiam się, gdy wątek ten jest gdzieś upchnięty między wydarzenia, ale zazwyczaj, jak w tym przypadku, zostaje wyciągnięty na sam przód.
    No i ten niewykorzystany potencjał. Nawet moja ciekawość, żeby dowiedzieć się czym są niksy i inne magiczne stworzenia nie potrafi przebić się przez osłonę niechęci do tej książki. Mówię nie i zapisuję (całkiem ładną) okładkę w pamięci w rubryczce "nie dotykać". :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście. Humor to głębia. To życie. To emocje i jakieś uczucia. Poza tym, osobiście nie znam nikogo, kto choć trochę nie ma poczucia humoru i jakąś uwagą kiedykolwiek nie sprawił, że się przynajmniej uśmiechnęłam. :)
      Okładka rzeczywiście ładna i naprawdę żałuję, że ocena nie mogła też taka być. :(
      A odnośnie trójkąciku miłosnego - weź mi nawet nie mów. Mnie ostatnio szlag trafia ilekroć w książce się na to natykam. Może po prostu powinnam na jakiś czas odpocząć od PR i młodzieżowych powieści ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  7. To ja tak miałam z Spojrzenie Elfa. Niby coś nowego, okładka cudna, a treść okazała się całkowicie do kitu
    Miałam zamiar po nią jakiś czas temu sięgnąć, ale chyba słusznie, że jej nie kupiłam. Kocham wydawnictwo Dreams za te ich okładki, ale niestety książki, za które się zabierają, przeważnie okazują się niewypałem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co do opisu zdradzającego treść - kolejny punkt wspólny z Spojrzeniem Elfa...

      Usuń
    2. Ach, ostatnio w bibliotece widziałam "Spojrzenie Elfa" i nawet wzięłam do ręki, ale... zrezygnowałam uznawszy, że po "Morza szepcie" nie mam ochoty (jak na razie) na powtórkę z rozrywki.
      Co się tyczy wydawnictwa Dreams, to doszłam do takiego samego wniosku jak ty. :( Niestety książki Dreamsa, choć piękne - niestety zazwyczaj mnie zawodzą. No może oprócz cudownego "Baśniarza" jak na razie. :)
      A z tymi opisami to jakiś koszmar... RANY. :/ I już na wstępie zniszczyć radość czytania...
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  8. Ja ostatnio właśnie się zawiodłam na niemieckiej autorce (przy Spojrzeniu elfa) i od teraz podchodzę do niemieckich książek raczej z dystansem. Takie właśnie miałam przeczucie, jak Ty, co do tej książki, że będzie ona słaba i jak widzę prognozy się sprawdziły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, słyszałam właśnie, że "Spojrzenie Elfa" niezbyt się autorce udało... I przykro mi, bo do tej pory naprawdę... niemieckie pisarki cieszyły się moim bezwzględnym zaufaniem. :(
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  9. ostatnio też ją przeczytałam i jakoś mi do gustu nie przypadła:)
    do stwierdzenia w pierwszym zdaniu zgodze się z tobą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, cieszę się, że ktoś podziela moją opinię. :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  10. Zawsze mi jest smutno, gdy książka mnie rozczaruje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też. To jest wręcz przytłaczające, ale dzięki słabszym książkom, przy tych rewelacyjnych, jesteśmy w stanie faktycznie dostrzec ich geniusz. ;)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  11. U mnie tak zazwyczaj bywa, że jak twierdzę, że ksiązka bedzie beznadziejna to tak jest. :D Już się o tym nie raz przekonałam, więc widząc jakąś młodzieżówkę tego typu w bibliotece, nawet się nie łudzę, że znajdę w niej coś godnego uwagi. :D A co do Morza szept, to wypożyczyłam kiedyś, bo ta okładka mnie obserwowała cały czas i dziewczyny mówiły żebym przeczytała, no ale ... dotarłam do trzeciej strony? Stwierdziłam, że nie będę się męczyć, bo nie warto (naczytałam się negatywnych recenzji) i jak widać - miałam rację. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uch, mnie też jakoś książka nie wciągnęła i serio... męczyłam się przy jej czytaniu. Nie dość, że główna bohaterka była głupia to wszystko tam... takie pogmatwane... dziwne... I ten niewykorzystany potencjał... Irytujące.
      Ale jakoś tak mam, że nie lubię porzucać książek i oczywiście musiałam dobrnąć do końca ^^
      Czuję się prawie tak jakbym zdobyła jakiś szczyt górski ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  12. Czy to jest autorka tych "Ostrych sardynek" czy jak to się tam nazywało? Chyba tak, a pamiętam te książki z młodszych lat i wtedy nawet mi się podobały. Czekałam na recenzję tej książki, bo nawet mnie kusiła, ale teraz już wiem, że nie warto poświęcać jej czasu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak! "3 ostre sardynki". Właśnie sprawdziłam ^^ Szczerze mówiąc, ja z tą autorką nie miałam wcześniej do czynienia, ale wierzę, że bajki potrafiła pisać lepiej niż młodzieżowe powieści. ;)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
    2. To też była młodzieżówka, ale dla młodszych :)

      Usuń
    3. Taaak?! Ojej, to przepraszam. Nie doczytałam. :( W każdym razie, zgaduję, że autorka spełniła się lepiej w tego typu lekturze. :)

      Usuń
  13. Najgorsze są te książki, w jakich widać potencjał, a jednak są słabe. To frustrujące. I nie znoszę nic niewnoszących scen, dialogów i tak dalej. Tylko spowalnia to akcje. A kiedy i w niej są braki to już całkowita klapa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj akcji nie ma za grosz. No dobra. Może na jakiś góra... czterech? Pięciu stronach? Ale reszta to rozmyślania, tęsknota za młodzieńcem/młodzieńcami, hydrofobia i użalanie się nad sobą bohatereczki, jaka to nie jest pokrzywdzona. :/
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  14. Jakoś od razu gdy zobaczyłam okładkę to skojarzyła mi się z "Syreną". Ta książka z kolei, jest naprawdę udana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak twierdzisz, bo mam już "Syrenę" na tablecie i szczerze mówiąc - podchodzę do niej z optymistycznym nastawieniem ;)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  15. Nie miałam nigdy zamiaru sięgąć, już pierwsze recenzje do tego nie zachęcały. Pomysł może ciekawy, ale zawsze to wykonanie powinno być najważnijesze, bez niego historia nie moze być dobra. Jeśli szukasz ciekawej historii z morzem w tle, polecam "Wyścig śmierci", niekoniecznie w pełno romantyczna, ale wspaniała. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wyścig śmierci" oczywiście mam w planach! Może nawet jeszcze dzisiaj popytam o ebooka, a jeśli nie to zapewne przy nadarzającej się okazji, zamówię sobie papierową wersję. :) Zresztą Maggie Stiefvater bardzo lubię, więc pewnie się nie zawiodę. :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  16. Miałam tę pozycję włapkach, całkiem niedawno. Nie skusiłam się i widzę, że dobrze zrobiłam. Jak zwykle złapałam ładną okładkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa. Ładna okładka to niestety jedyna rzecz, którą można pochwalić w tej książce. :(
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  17. Czytając już początek Twojej recenzji, w której znajdował się opis fabuły, pomyślałam tylko "zaś?". Mam wrażenie, że to kolejna historia, jakich wiele wokół, którą trudno odróżnić od innych. Nie, zdecydowanie podziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Wiem, że niby paranormal romance i młodzieżówki nie są ambitnymi gatunkami, ale jednak od czasu do czasu miło byłoby się natknąć na jakiś powiew świeżości. :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  18. Pomysł rzeczywiście dobry, ale... no właśnie:P Przede wszystkim, myśl żeby wysłać nastolatkę bojącą się wody na wyspę, żeby doszła do siebie po ciężkich przeżyciach, jest niepoważna;) I widzę, że autorka nie radzi sobie jeszcze z konstruowaniem interesujących postaci i ogarnięciem większej liczby wątków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tobą całkowicie. :) To po prostu śmieszne, tym bardziej, że matka wysyła ją w miejsce, gdzie są pewne tajemnice, a na dodatek nie chce jej niczego zdradzić. To tak jakby komuś machać pod nosem pistoletem i mówić, żeby się zastrzelił, nie tłumacząc dlaczego. :/
      Te porównania Sherry - bezbłędne ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  19. W opisie fabuły nie ma chyba niczego, czego gdzieś już by wcześniej nie bylo, a sam pomysł z morskimi stworzeniami i fobią bohaterki jest jakby żywcem ściągnięty z "Syreny" Tricii Rayburn (choć dopiero data oryginalnych wydań rozstrzygłaby kto się kim inspirował). Lubię wątki romantyczne, ale bardzo nie podoba mi się kiedy są nahalne, mało wiarygodne i ogólnie bez sensu.
    Szkoda mi tylko imienia, bo Elodie ochrzciłam bohaterkę jednej z moich pierwszych "książek", której napisałam aż cały jeden, dziesięciostronicowy rozdział :-P
    Po książkę raczej więc nie sięgnę, bo choć nadal lubię paranormale, to wybieram raczej te z "górnej półki" ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ebookową "Syrenę" i dwa kolejne tomy trylogii już na komputerze i muszę przyznać, że jestem strasznie ciekawa tej serii, tym bardziej, że swego czasu zbierała same pozytywne opinie - nie wiem jak jest teraz. :) Mam nadzieję, że zrobi na mnie równie dobre wrażenie jak na innych. :)
      Ojej! Elodie jest imieniem przepięknym, a mnie się będzie na zawsze kojarzyć z Elodie z "Dziewczyn z Hex Hall" :D Niby wkurzająca bohaterka, ale... w szczególnie finałowej części miała swoje pięć minut. :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
    2. Jaka szkoda, że nie wydali finału u nas :-( Bardzo chciałabym go poznać, bo akurat "Dziewczyny z Hex Hall" bardzo mi się podobały :-) No, przynajmniej kiedyś ;-)

      Usuń
    3. Jeśli byś chciała, mam nieoficjalne tłumaczenie w formie ebooka na komputerze więc mogłabym ci przesłać na mejla. :) Kiedyś, zdaje się, od pewnej koleżanki recenzentki, dostałam i jakoś tak zajmuje miejsce na dysku ^^ Nie mam pojęcia czy jest dobre czy złe bo nie czytałam - zadowoliłam się oryginałem, ale koleżanki, którym użyczyłam tego tłumaczenia, wspominały, że dobre. ;)
      Ja osobiście jestem ogromną fanką tej trylogii. Humor, bohaterowie i w ogóle... ARCHER <3

      Usuń
  20. Jak dobrze, że jej nie kupiłam, a miałam w planach.
    Wgl. nie umiem się przekonać do książek powiązanych z wodną tematyką. Może to przez to, że sama nie przepradam za wszelkiego rodzaju zbiornikami wodnymi.
    Będę omijać szerokim łukiem!

    thousand-magic-lifes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja większych zbiorników wodnych też zazwyczaj unikam i to nie dlatego, że mam fobię, ale bardziej przez to, że nie umiem pływać i po prostu przeraża mnie myśl, że mogłabym być przemoczona od stóp do głów, tym bardziej, że wiem jak wtedy wyglądam. Jak bezpański szczeniak - serio ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie stracisz, jeśli nie przeczytasz. :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  22. Hm, w momencie gdy oceniałam książkę musiałam mieć gorączkę, bo teraz spojrzałam, że dałam jej 6/10, a porównując nasze opinie stwierdziłam, że są niemal identyczne. I powiem Ci, że bez przeczytania swojej opinii nie pamiętałam za wiele z tego tytułu... No nic, w każdym bądź razie, masz całkowitą rację co do tej pozycji. A wielka szkoda, bo miała potencjał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz! I znów jaka zgodność w ocenianiu! :D Ale też strasznie żałuję zmarnowanego potencjału. :( Tym bardziej, że przez całą lekturę liczyłam na jakąś fascynującą historię o niksach, a tu lipa. :( Wszystko co się dowiedziałam, to że bohatereczka jest zakochana w dwóch panach i ma hyrofobię. :(
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  23. Od kiedy zauważyłam tą książkę w księgarniach wyglądała mi na kicz. No i jak widać miałam rację. Jedyne co - tak jak napisałaś - opisy przyrody są dość ciekawe, jednak jeśli mam kupować książkę dla opisu przyrody to chyba podziękuję. Jestem Ci wdzięczna za szczerą opinię, bo ostatnio widziałam w sklepie ostatni egzemplarz i zastanawiałam się nad kupnem. A zatem mój portfel przyłącza się do podziękowań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, racja, racja. Nie ma co kupować książki, tylko po to, żeby sobie poczytać o morzu. :) Zawsze są google i obrazki morskich toni ^^
      W każdym razie, cieszę się, że nie skusiłaś się na kupno, bo naprawdę przykro byłoby się rozczarować :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry