niedziela, 3 sierpnia 2014

Ulubieni aktorzy Sherry - część 1

źródło
Cześć!

Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale Sherry to zajadła kinomaniaczka. Ulubionych tytułów filmów i seriali nie potrafiłaby zliczyć, ale przecież żadna przyzwoita produkcja, nie powstałaby, gdyby nie wspaniali odtwórcy ról. W dzisiejszej notce, przybliżę wam pierwszą trójkę, swoich ulubionych aktorów. Pierwszą - bo tych nazwisk jest... sporo. Ale może właśnie dzięki mnie i moim notkom, poznacie nowe nazwiska, tytuły? I kto wie? Może na któryś się skusicie? W każdym razie - zapraszam!


źródło

Pierwszym panem, którego dziś przedstawię jest ten czarujący, pięćdziesięciotrzyletni Brytyjczyk, którego możecie znać z wielu produkcji, gdyż jego filmografia jest hm... Bardzo rozległa i imponująca. Mnie osobiście, w tym panu ujęło to, że w każdym filmie, chociażby nie wiadomo jak małą rólkę grał, i tak wybijał się ponad wszystkich. Jest coś wspaniałego w tym, że tacy jak on, uroku nie tracą wraz z wiekiem, wręcz przeciwnie - zdobywają coraz to nowych fanów. Nie pamiętam kiedy i w jakim filmie widziałam Colina po raz pierwszy, ale aktualnie zalicza się do ścisłego grona moich ulubieńców, a każdy nowy film z nim, traktuję jako coś co KONIECZNIE muszę obejrzeć. 

Odnośnie filmów. Ja osobiście, widziałam go już w ekranizacji "Dziennik Bridget Jones", a także kontynuacji - "Bridget Jones: W pogodni za rozumem". Poza tym, grał w "Mamma Mia" (gdzie jego potencjał nie został maksymalnie wykorzystany, bo twórcy skupili się na phi - kobietach!), ale mnie strasznie podobała się jego gra w "Ostatnim Legionie", gdzie wcielił się w Aureliusza! Do dziś, strasznie lubię ten film i włączam go sobie co parę miesięcy, by powrócić do wspaniałych przygód u boku rzymskiego legionu. :) Nie tak dawno temu oglądałam inny film z Colinem - "To właśnie miłość", który może wybitny nie był, ale podobał mi się, bo Colin wcielił się tam w rolę pisarza! Był jeszcze słaby jako ekranizacja - "Dorian Gray", gdzie według mnie, Firth wypadł najlepiej ze wszystkich aktorów, choć jego rola została dziwnie odstawiona na bok... Ach no i nie zapominajmy o kultowym "Jak zostać królem", którego co prawda jeszcze nie widziałam, ale mam już go na dysku, więc niedługo go sobie włączę.

Odnośnie planów, to Colina już wkrótce będzie można zobaczyć w paru interesujących produkcjach, ale ja mam zamiar wybrać się szczególnie na dwie z nich. Pierwszy to: "Magia w blasku księżyca", gdzie Colin zagra u boku wspaniałej Emmy Stone, a film jest kolejnym dziełem Woody'ego Allena, więc trzeba obejrzeć go koniecznie. Poza tym, odliczam dni do premiery "Kingsman. Tajne służby"! Jestem straaasznie podekscytowana tym filmem, a dlaczego? Zobaczcie. (To jak nowa historia młodego Jamesa Bonda!)




źródło

Myślę, że to nazwisko zna każdy, bez wyjątku. A jeśli nie zna, to ja się pytam: gdzie żył przez te pięćdziesiąt-jeden lat, odkąd Johnny zamieszkuje tą planetę? Ja osobiście uwielbiam go za charyzmę, za urok osobisty i to, że w każdą rolę wkłada maksymalnie dużo serca. I choćby nie wiadomo jak film był kiczowaty, to jego rola zawsze zasługuje na brawa. Wciąż Depp ma na swoim koncie mnóstwo filmów, w których go nie widziałam, co mnie bardzo cieszy, bo dzięki temu, w chwilach nudy, będę miała do wyboru wachlarz tytułów z dorobku Johnnego. :)

Pierwszy raz, pana Deppa widziałam jakiś czas temu we wzruszającym filmie "Marzyciel", którego co prawda już nie pamiętam (dlatego warto go sobie przypomnieć), ale wiem, że mi się bardzo spodobał, bo był strasznie smutny, ale na swój sposób też piękny. Chyba jednak Depp najbardziej znany jest z roli Kapitana Jacka Sparrowa, w "Piratach z Karaibów", w których to, ja osobiście się w nim zakochałam na zabój. Tak wspaniałego bohatera można naprawdę, z przysłowiową świecą szukać. Bo Depp jako Sparrow, był uroczy, dowcipny, arogancki, bystry i cwaniakowaty - czyli miał wszystkie cechy, które mnie najbardziej się podobają. Jeśli o Johnny'ego chodzi, to nie można też zapomnieć o jego roli w "Charliem i fabryce czekolady" czy "Alicji w Krainie Czarów". Ja osobiście, widziałam go również w "Mrocznych Cieniach", gdzie film był... uch. Irytujący, jednak Depp w roli staroświeckiego wampira oczywiście wypał świetnie ^^

Już wkrótce mam zamiar oglądnąć zaległy film z Deppem, który zbiera jak dotąd raczej same pozytywne recenzje, a mianowicie - "Turystę", gdzie grał z Angeliną Jolie, a także najnowszą produkcję - "Trascendencję" o sztucznej inteligencji i innych fajnych elementach fabularnych. :) Poza tym, parę dni temu wystartował ciekawy zwiastun filmu "Into the Woods" gdzie Depp będzie Wilkiem, a film jest musicalem połączonym z fantasy, więc... wygląda ciekawie i baśniowo. 




źródło

Ostatnim aktorem, którego dziś wam pokaże jest Robert Downey Jr., którego ze wszystkich trzech panów, widziałam w najmniejszej ilości produkcji, a darzę sympatią i miłością nie mniejszą niż gdybym oglądała wszystkie jego filmy. Warto zauważyć, że tak jak Depp i Firth, pan Robert Downey Jr. urok osobisty zyskuje z wiekiem, a jego talent nie maleje, a wręcz kwitnie jak kwiatki na wiosnę. ;) 

Pana Downey'a Jr. widziałam w dwóch filmach - wiem, wiem, hańba, zwłaszcza, że również ma mnóstwo produkcji na swoim koncie - ale spokojnie, będę nadrabiać. A filmy, w dzięki którym zakochałam się w Downey'u Jr. to "Sherlock Holmes" i "Sherlock Holmes: Gra Cieni". Muszę przyznać, że Robert jest najlepszym Sherlockiem, jakiego miałam okazję obserwować (wybacz, Cumberbatch, taka prawda). Był tak czarujący, tak... onieśmielający i zabawny, że moje serce przyśpieszało ilekroć go widziałam na ekranie.

Robert Downey Jr. jest jednak znany przede wszystkim z filmów o Iron Manie, gdzie gra rolę tytułowego bohatera i choć niezbyt przepadam za produkcjami Marvela, to już postanowiłam, że choćbym miała cierpieć przy oglądaniu Iron Mana, to dla Roberta, jestem gotowa to zrobić. :D Poza tym, już wkrótce będzie miała miejsce premiera intrygującego filmu, w których Downey zagra główną rolę, a mianowicie "The Judge". Nie ma sensu opowiadać o fabule. Po prostu zobaczcie: 


I Sherlock! 



To tyle. Na dziś.

Wiem, miałam prezentować po siedem nazwisk aktorów w notce, ale doszłam do wniosku, że to by było za dużo tekstu, a wiem, że nie lubicie za dużo moich tyrad ^^. Być może w kolejnych odsłonach notek prezentujących moich ulubionych aktorów, jeśli będę miała mniej do powiedzenia o niektórych panach, nazwisk w notce pojawi się więcej, ale jak na razie, wystarczą ci trzej. Już teraz zdradzę, że w następnym poście pojawią się... młodsi panowie ^^.

Nie zapomnijcie napisać, czy notki wam się podobają i czy Sherry nie za dużo chrzani, ekhem to znaczy pisze bez sensu. :)

Pozdrawiam!
Sherry