czwartek, 13 listopada 2014

Serial: "Reign" sezon 1

źródło
Sezony: 1, 2 (w trakcie)
Rok powstania: 2013
Gatunek: Dramat, Historyczny, Fantasy, Romans


Long may she Reign

Nie wiem czy wiecie, ale jestem wielką fanką serialów kostiumowych, których akcja toczy się w interesujących, historycznych czasach. Historia Mary Stuart - głównej bohaterki "Reign", rozpoczyna się, gdy ta ma piętnaście lat i musi udać się do Francji, w celu poślubienia księcia Francisa. Wkrótce jednak okazuje się, że sprawy nie mają się tak jak początkowo się wydawało, a plany mogą runąć niczym domek z kart, nie dając szansy na naprawdę błędów. Losy Szkocji - kraju Mary, losy Francji - kraju Francisa, a także jego ojca - Króla Henryka krzyżują się, przyprawiając bohaterów o ból głowy, a widzów o narastające uczucie ekscytacji, zwiększające się z każdym odcinkiem. Na tle konfliktów, sojuszy, wojen, nieuchronnych potyczek, snuje się romantyczna historia miłosna... z Mary, księciem Francisem i... jego bękarcim bratem - Bashem, w roli głównej. W kierunku którego z wspaniałych mężczyzn, powędruje serce Mary? I czy jej uczucia będą mieć znaczenie gdy na główny plan wysunie się kiepska sytuacja Szkocji? Przekonajmy się!

źródło
Już na początku należałoby uprzedzić, że serial nie jest odtworzeniem historycznych wydarzeń, które rzeczywiście miały miejsce w przeszłości. Owszem, całość wzorowana jest na prawdziwych sytuacjach, niektóre postacie możecie kojarzyć z podręczników do historii, ale całość ma całkiem nowe oblicze, a opowieść o Mary i Francisie w "Reign" w 80% jest oparta na wyobraźni twórców. I powiem wam, że bardzo się z tego powodu cieszę. Jaka radość byłaby z oglądania czegoś, o czym możemy sobie przeczytać na Wikipedii? A tak, nie mamy pojęcia co zdarzy się w następnej scenie, czy nasz ulubieniec/ulubienica nie zginie, a wszystko nie przybierze całkiem nowych obrotów... Do tego jeszcze dochodzą delikatne elementy fantasy...

źródło
Nie myślcie sobie, że jak piszę "fantasy", to mam na myśli jakieś... czary, niewidy, nie-wiadomo-co-jeszcze. Cała historia jest jak najbardziej realna i ma rzeczywiste podłoże, ale istnieją pewne małe... elementy, które posądzilibyśmy o fantastykę. Niemniej jednak, nie rzucają się one w oczy jakoś specjalnie, wręcz przeciwnie. Istnieją w tle fascynującej fabuły, dodając całości nutki tajemniczości, mroku i czegoś nieuchwytnie intrygującego.

Kolejnym plusem produkcji są z całą pewnością dwie rzeczy: soundtrack i kostiumy. Odnośnie tego pierwszego: muzyka "dzisiejsza" przeplata się z tą stylizowaną na średniowiecze, dając nam tak piękną i inspirującą mieszankę, że po skończeniu każdego odcinka, wasza playlista z ukochanymi kawałkami, będzie się powiększać o kolejne utwory. Ale i tak ja muszę pochwalić zespół The Lumineers, który poznałam właśnie dzięki "Reign" i w którym zakochałam się, od pierwszego wysłuchania piosenki "Scotland" (kocham BARDZO BARDZO!).


Odnośnie kostiumów. Każdy odcinek, to kolejne ślinienie się Sherry do ekranu, na widok najpiękniejszych sukni na ziemi! I nie chodzi tu wyłącznie o suknie głównej bohaterki - Mary, choć rzeczywiście to jej zazwyczaj natrafiają się najlepsze sztuki. Chodzi także o jej dworki, o królową Catherine o dworzanki zamku! I o ile naprawdę, jestem typem dziewczyny, która woli trampki, spodnie i luźne t-shirty, to dla tych sukien oddałabym połowę świata! A drugą oddałabym za Toby'ego Regbo (ale o nim za chwilę).

Wiecie, fanki "Reign" są zasadniczo podzielone na dwie... frakcje. Jedna jest za paringiem: Frary - Francis + Mary, a druga frakcja jest za Mashem - Mary + Bash. I o ile mam wrażenie, że ta druga jest liczniejsza, to jej kompletnie nie rozumiem. Większość dziewczyn straciło głowę dla bękarta Sebastiana, alias "Basha", którego ja do tej pory jedynie mogę uwielbiać za wspaniały charakter i okej - piękne oczy. Ale na wszystkie zamki świata! Od pierwszego odcinka byłam zwolenniczką Francisa - patrz, księcia Francji, wybranego na przyszłego męża głównej bohaterki. Czy rzeczywiście do ślubu dojdzie... nie zdradzę! :D A od czwartego odcinka pierwszego sezonu, we Franciszku jestem ni mniej, ni więcej - zakochana. Bo Toby Regbo wcielający się w jego rolę jest po prostu... czarujący. A postać księcia... ACH. Tyle miłości!

źródło
Jeśli chodzi o samych bohaterów, to musicie mi wierzyć, że przez jakiś czas, głównej bohaterki - Mary, nie znosiłam. Irytowała mnie czymś, a jedynce czego jej zazdrościłam to wspomnianych wcześniej sukien. Natomiast później, wraz z kolejnymi odcinkami, dostrzegłam coś naprawdę pięknego - co uwielbiam w każdym serialu. Dojrzewanie postaci. I także to, stało się w przypadku kochanej Mary, dla której teraz byłabym w stanie poświęcić wiele. Królowa Szkocji stała się bowiem... niezwyciężona. Nieugięta. Nienaiwna. Silna psychicznie. I choć wciąż się rozwija, wciąż popełnia błędy, nawet teraz - w drugim sezonie, to jest tak interesującą postacią, że trudno oderwać od niej wzrok (i od jej sukien, oczywiście). To samo właściwie mogłabym też powiedzieć o wcielającej się w rolę Mary - Adelaide, którą ja osobiście znam z "Teen Wolfa" <3 (kolejnego mojego kochanego serialu). Przez jakiś czas, wydawała mi się strasznie... wyobcowana w skórze swojej postaci. Ale z czasem... po prostu... zaczęła nią żyć. I to dało się odczuć. :)

źródło
źródło
źródło
Oprócz Mary, Francisa (♥♥♥) i Basha, mamy w "Reign" wiele innych intrygujących postaci, których przygody przeplatają się z drogami życia, wyżej wspomnianej trójki. Między innymi warto zwrócić uwagę na postać "złej" królowej Catherine - matki Francisa, a żony króla Henryka. Musicie mi wierzyć, że choć strasznie lubię teraz tą postać i cenię ją za wiele, wiele sytuacji, to w ciągu całego pierwszego sezonu, miałam ochotę ukatrupić ją chyba z pięćset razy na odcinek. Ale takie postacie są chyba najciekawsze, czyż nie? Które czasami mają więcej na sumieniu, niż wszyscy inni razem wzięci...

Dalej mamy samego króla Henryka, o wielkim upodobaniu do kobiet i dworki - a równocześnie przyjaciółki Mary: Kennę, Greer, Aylee i Lolę. Z czasem będziemy mogli przekonać się, że choć wszystkie pojawiły się na zamku, by pomagać Mary, to ich losy potoczą się swoimi własnymi ścieżkami. Ale przed każdą tyle wyzwań, że ani one, ani widz nie będzie się nudzić. Nie chciałabym spoilerować kim jest kolejna postać, o której MUSZĘ wspomnieć, bo także jestem w niej zakochana, dlatego może napiszę tylko, że Leith (♥) - bo o nim mowa, pojawia się... w trakcie sezonu pierwszego, a z czasem staje się coraz... istotniejszy i ważniejszy dla fabuły. I życia pewnej... dziewczyny. :)

W "Reign" jest tyle interesujących więzi międzyludzkich! Więź braterska - Francisa z Bashem, więź "zakochanie": Mary + Francis (+ Bash), więź przyjaźni: Mary + Kenna + Greer + Lola + Aylee, więź... czy ja wiem? Jak to nazwać? :D Zaufania? Królowa Catherine + Nostradamus, więź pożądania: Król Henry i... KTOŚ! Każda z tych więzi ewoluuje i... przechodzi różne fazy, a kolejne są jeszcze ciekawsze od poprzednich! Szczególnie ciekawa jest ta dotycząca Mary i Francisa, ale wiecie. To tylko takie luźne spostrzeżenie zakochanej w Franciszku Sherry 

źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
źródło
Pierwszy sezon ma 22 odcinki i może się wam zdawać, że to dużo, ale... gdy już włączycie pierwszy odcinek, nie będzie odwrotu. Nie będziecie chcieli odejść od monitora. Całość tak pochłania uwagę, że trudno żyć czymkolwiek innym. Każdy epizod to kolejne zmagania bohaterów ze swoimi ciężkimi żywotami, nowe zwroty akcji i dynamika, przez którą serial nie będziecie normalnie... oglądać. "Reign" będziecie wchłaniać nałogowo. Bez ustanku. Bez tchu. Będziecie płakać, tak jak ja. Będziecie śmiać się, tak jak ja. I będziecie się uśmiechać. DUŻO, DUŻO. Dla mnie, "Reign" jest jak narkotyk. Gdy już raz spróbowałam, nie mogę przestać do niego powracać. A to może potwierdzić choćby fakt, że pierwszy sezon oglądałam trzy razy. I mam zamiar powtarzać sobie ten maratonik, ilekroć coś z moim humorem będzie się działo niedobrego.

Tych, którzy są już po pierwszym sezonie jednego z moich najukochańszych seriali, zapraszam w komentarzach do dyskusji, natomiast jeszcze nie-fanów, pragnę serdecznie zaprosić do oglądania. Może się okazać, że będzie to produkcja, dla której bez wyrzutów sumienia, będziecie gotowi zarwać nockę. Poza tym, macie dobry powód do nadrobienia tych 22 odcinków - już wkrótce, a mianowicie jak tylko skończy się drugi sezon, mam zamiar zrecenzować także i jego. A wiecie... podczas recenzowania drugiego sezonu, nie obejdzie się bez spoilerów o pierwszym. :)

6/6
Pozdrawiam,
Sherry


Reign - sezon 1 | Reign - sezon 2

Pamiętajcie. Czwarty odcinek - Najpiękniejszy uśmiech Francisa na świecie!


źródło
źródło
źródło

źródło

24 komentarze:

  1. Hm.. Nie znam tego serialu. Ciężko mi na dzień dzisiejszy stwierdzić, czy obejrzę ten serial. [ Szept Myśli ]

    OdpowiedzUsuń
  2. Z seriali wyświetlanych przez stację CW oglądałam tylko Supernatural, bo inne seriale strasznie mnie denerwują. Wiecznie tylko trójkąty miłosne... miałam dość ;)

    http://pasion-libros.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj trójkącik miłosny jest uroczy. :) A poza tym... nie chcę spoilerować, ale z czasem powiedzmy wszystko się stabilizuje i twórcy nie przeciągają go na siłę. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. uwielbiam te posty z obrazkami, są takie zachęcające, że aż dzisiaj odpalę na próbę jeden odcinek (o ile córka mi pozwoli ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, mam nadzieję, że pozwoli! :D Przyjemnego oglądania - jakby co, oczywiście ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  4. I znowu Sherry mnie zawstydza zachwalając serial o istnieniu którego kompletnie nie miałam pojęcia! Historii nigdy nie lubiłam się uczyć (oprócz tej starożytnej oczywiście), ale zawsze mnie fascynowała i choćby dlatego wiem, że ten serial nie ma prawa mi się nie spodobać :-) W dodatku te piękne suknie! Też mam do nich ogromną słabość ;-) Znając mój zapał do seriali oglądanie może wyjść trochę opornie, kiedy mój brat włącza jakikolwiek odcinek, któregokolwiek ze swoich seriali wsiąkam momentalnie, ale sama jakoś nie znajduję mobilizacji ;-) Chyba po prostu nie znoszę oglądać filmów w samotności ;-)

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz koniecznie oglądnąć ten serial! Będziesz zachwycona klimatem - gwarantuję! I ta piękna historia miłosna... :3 I oczka Francisa! <3 I urok Basha! :)
      Filmów też nie lubię ogladać w samotności, ale za to seriale uwielbiam bo nikt mi nie przeszkadza, mogę sobie płakać, śmiać się na głos i nikt nie patrzy na mnie jak na idiotkę. Poza tym, mogę się zachwycać na głos danymi bohaterami i wiem, że nikt mi nie przerwie swoją mową typu: "to przecież tylko książę", "on nie istnieje", "ten drugi jest lepszy". :)
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  5. Serial o władzy nie zaszkodzi pooglądać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, że nie. ;)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. Zaskoczyłaś mnie tym, że jesteś wielką fanką serialów kostiumowych. Ja raczej wolę bardziej współczesne produkcje, ale od czasu do czasu zdarza mi się obejrzeć coś bardziej ''historycznego''. Powyższego serialu kompletnie nie znam, ale przedstawiłaś go w tak pozytywnym świetle, że trudno się temu oprzeć. Jest tylko jeden, dość poważny problem. Nie mam stacji CW, a Internet chodzi mi zbyt wolno, abym mogła oglądać sobie filmiki. Dlatego muszę popytać moich znajomych, może ktoś z nich nagra mi kilka odcinków? Zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie, w tych kostiumowych serialach urzeka fakt, że w tle toczy się historia, a w niej intrygi, zdrady i tyle przeróżnych emocji, że nie sposób nie zżyć się z bohaterami. :) Ale seriale to ja wchłaniam masowo, więc ważne, żeby były po prostu ciekawe. Nieważne gdzie i kiedy się toczy akcja :D
      Mam nadzieję, że uda ci się oglądnąć i poznać "Reign". :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Ok, ok... Kończę oglądać True Blood, został mi ostatni sezon - 10 odcinków - i chyba zobaczę Regin. Kostiumowego jeszcze nie oglądałam, ale ten zapowiada się... intrygująco. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że intrygująco! On jest NIESAMOWITY! :3
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  8. Tym ostatnim uśmiechem wbiłaś mnie w fotel. :D Przystojni Ci panowie, choć nie mają takiej typowej urody. :)
    Filmy kostiumowe oglądam bardzo rzadko, prawie w ogóle. Mogę zachwycać się sukniami, ale sama w życiu bym żadnej z nich nie założyła. Za to lubię historię, a takie luźne do niej podejście w szczególności, bo w tedy nie trzeba się wysilać i przypominać sobie faktów z podręcznika...
    Przyznam się, że zachęciłaś mnie do oglądania tego trójkąta, nie lubię, gdy są one za długo naciągane, ale już wiem, że tu tak nie jest. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, pewnie, że przystojni! :D Toby (Francis) jest Brytyjczykiem <3, a Torrance (Bash) Kanadyjczykiem :) Ten pierwszy ma 23 lata (i jest idealnym mężem dla Sherry), a drugi 31, na co kompletnie nie wygląda, of course ^^ Magia kina! Faceci odmładniają się!
      Ach, tutaj trójkąt nie jest długo pociągnięty. Właściwie to tylko do 13 odcinka. A to i tak progress, w przeciwieństwie do takich... "Pamiętników Wampirów", które trwają już ile? 6 sezonów?
      Także polecam serdecznie <3
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  9. Z góry przepraszam za prywatę, ale na moim blogu właśnie opublikowałam filmik, nad którym pracowałam ponad miesiąc i realizacja którego zajęła mi ogromnie dużo czasu, dlatego będę bardzo wdzięczna jeżeli zajrzysz, a być może jeżeli oczywiście Ci się spodoba, to szepniesz o nim słówko znajomym . Jeszcze raz przepraszam :)
    Pozdrawiam,
    Esa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie! :) Taki projekt, to ja rozumiem oglądać. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  10. Mhm, właściwie to ja bym chętnie ten serial sobie włączyła i pooglądała, naprawdę, zwłaszcza że tak strasznie zachęcasz i w ogóle, wiem że bym się nie zawiodła, może nawet byłabym zachwycona, ale... ale ja po prostu nie mam czasu nic teraz oglądać, a o zarywaniu nocek nie ma mowy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie rzeczywiście nie włączaj sobie "Reign". Bo tutaj człowiek przepada po pierwszym odcinku. :) I zaczyna po prostu żyć tym serialem. Niesamowite uczucie <3
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  11. Uwielbiam Reign! Jestem jednak stanowczo za Mary + Bash ;) Teraz w drugim sezonie mam wrażenie, że twórcy kompletnie o tym zapomnieli, ale serial nadal mi się podoba. Obecnie jestem Team Mary ;) Podobał mi się bardzo ten najnowszy odcinek, gdzie Mary i Katherine znalazły się razem w podróży. Troszkę poczytałam o historycznych losach tych postaci i zastanawiam się, czy serial podąży podobną ścieżką - oby nie, bo to raczej smutna historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem za Bash + Kenna, bo są uroczy! Absolutnie wspaniali razem! <3 :D
      Odcinek z Katherine i Mary też mi się ogromnie podobał! Już osobno są niesamowitymi personami, ale razem stanowią siłę nie do przebicia. :) Dwie królowe. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry