wtorek, 18 listopada 2014

Czerwone jak krew - Salla Simukka

źródło
Lumikki Andersson, tom #1
Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 2 kwietnia 2014
Liczba stron: 253

Słowa czyli kłamstwa.

źródło
29 luty. Dzień dodany. Niepotrzebny. A przynajmniej tak uważa Lumikki Andersson - siedemnastoletnia, główna bohaterka trylogii fińskiej pisarki - Salli Simukki. Zresztą, trudno z tym rozumowaniem dziewczyny się nie zgodzić. Co gdyby, wedle jej życzenia, ktoś uznał ten dzień za wolny? Bezproduktywny? Na pewno Lumikki nie poszłaby do szkoły. Na pewno, by dopełnić codziennego rytuału, nie zajrzałaby do ciemni. Na pewno nie zobaczyłaby wiszących banknotów i śladów krwi na pieniądzach. Na pewno nie odkryłaby intrygi. Na pewno nie wplątałaby się w aferę, która z wyścigu o majątek, niczym mżawka zmieniająca się w ulewę, powoli staje się manipulacą, pociągającą za sobą także trupy. I pomyśleć, że nic z tego by się nie wydarzyło, gdyby nie niepotrzebny, zbędny 29 luty...

"Słowa zamieniające się w kłamstwa, zanim jeszcze wybrzmiały do końca. A przecież powinna już dawno to wiedzieć. Nie ufaj nikomu, licz tylko na siebie. Sama podejmuj decyzje i ponoś konsekwencje."

źródło
Salla Simukka od pierwszej strony, rzuca nas w wir wydarzeń następujących po sobie z zawrotną prędkością. Tworzy unikalny świat, jeśli nie fińskiej panoramy i chłodu zimy, który wprost wyziera z kartek powieści, to myśli bohaterki. Lumikka jest bowiem personą bardzo intrygująco wykreowaną i pewnie stanowi jeden z największych plusów "Czerwone jak krew". Siedemnastolatka, ucząca się samodzielności z dala od rodziców, uczęszczająca do elitarnej szkoły artystycznej, w której większe znaczenie ma popularność, niż rzeczywisty talent. Lumikki jednak jest postacią bardzo inteligentną, a to cecha, którą wręcz pożądam od autorów. Trudno byłoby bowiem napisać dobry thriller - nawet w odsłonie młodzieżowej - bez "detektywa" z odpowiednim ułamkiem spostrzegawczości. Ile razy, w tego typu książkach irytowała mnie sytuacja, gdy poszlaki były przed nosem bohatera, a ten nie mógł ich zebrać w jedną całość! Na szczęście, Salla Sumikka oszczędziła niepotrzebnych nerwów i zabrała w podróż, która utkwiła mi w głowie i długo pewnie jeszcze w niej pozostanie. 

"Jest w tobie część, której nikt nie zdoła dotknąć. To jesteś ty. Należysz do siebie i nosisz w sobie cały wszechświat. Możesz być, kim tylko zapragniesz. 
Nie bój się. Nie musisz się już bać."

źródło
Czytelnik miał okazję uczestniczyć w aferze na miarę filmów kryminalno-sensacyjnych, ze wszystkimi plusami i minusami tejże sytuacji. Były poszlaki, pościgi, kłótnie, zaskakujące znajomości i śledztwo przeprowadzone w tak świetny sposób, że wszystkie poszlaki odkrywaliśmy na równi z Lumikki, która wiedzę zdobytą, potrafiła świetnie wykorzystać. Zresztą, nasza bohaterka stanowiła jedną z zagadek i tak naprawdę nadal ją stanowi, bo o ile powiedzmy pewne wątki zewnętrzne zostały pozamykane, to Lumikki nadal jest dla nas nieodkrytym lądem. I stawiam, że autorka jeszcze trochę potrzyma nas w niepewności, zanim zdradzi jej sekrety. Jak na razie, możemy zatem upajać się świetnie poprowadzonymi wątkami, wartką akcją, która nie zwalnia nawet na moment, a także unikalnymi charakterami, zapadającymi w pamięć, mimo imion, których nie byłam w stanie odczytać - fiński język, to piękny język. Ale trudny.

"Nie uciekniesz. Znajdziemy cię wszędzie. A kiedy cię znajdziemy, to koniec z tobą.
Koniec.
Z tobą."

źródło
Oprócz podekscytowania i niepewności, a nawet niepokoju odnośnie dalszego przebiegu śledztwa Lumikki i poczucia zimna, dotykającego skrawku naszych dusz, autorka zalewa nas także falą uczuć bohaterki. Przerażenie na myśl o przeszłości. Lęk o przyszłość. Strach o teraźniejszość, która niczym lód na lodowisku, może złamać się pod ciężarem win, tajemnic i intryg. Retrospekcje w wcześniejszych lat życia bohaterki zalewają nas wraz z rozwojem fabuły, a obserwowanie przeplatających się ze sobą nitek przeszłości i teraźniejszości, było czymś niezwykle frapującym. I mimo, że "Czerwone jak krew" jest thrillerem młodzieżowym, utrzymanym w klimacie sensacji i kryminału, który przykuje młodego człowieka do książki, aż nie przewróci on ostatniej kartki, jestem przekonana, że przypadnie do gustu również starszym, spragnionym śledztwa i wartkiej akcji czytelnikom. Jest coś niesłuchanie pięknego i nieuchwytnego w tej pozycji. I nie mam tu na myśli tylko prześlicznej, klimatycznej okładki i niesamowitego wydania.

"Czasami człowiek musi po prostu biec."

źródło
Salla Simukka zapewniła mi rozrywkę, której nie chciałam zakończyć. Całą uwagę poświęciłam siedemnastoletniej bohaterce i wchłaniałam jej przygody z prawdziwą przyjemnością. Adrenalina i emocje kotłowały w mojej głowie aż do ostatniego słowa, a po skończeniu powieści, długo jeszcze tłukły mi się w myślach pytania: "Co dalej?!", "Kiedy zdążyły przeminąć te 253 strony?!". Upływu czasu nie czuć, a czytelnik w trakcie lektury nie skupia się na niczym innym, aniżeli na śledztwie, rosyjskich mafiozach i paczce dzieciaków, która przypadkiem wpakowała się w WIELKIE tarapaty. Nie ma nawet mowy o tym, bym nie sięgnęła po kolejny tom trylogii, a z czasem również finał, który wierzę, że zakończy tę kolorową serię w fenomenalny i spektakularny sposób. A jak na razie, powieść polecam. Bardzo, bardzo gorąco. Bo jakkolwiek zimno nie byłoby w Tampere - fińskim mieście gdzie toczy się akcja powieści, a także gdzie mieszka autorka trylogii, zapewniam, że przygody i specyficzne spojrzenie na świat Lumikki, rozgrzeją was do czerwoności, a wy będziecie błagać o więcej!

8/10
Pozdrawiam,
Sherry


"Była sobie raz dziewczynka, która nauczyła się bać."


Czerwone jak krew | Białe jak śnieg | Czarne jak heban


 Książka bierze udział w akcji: "Okładkowe Love"