niedziela, 23 listopada 2014

"Jej bohater" - Laura Kaye

źródło
Jej bohater
Laura Kaye
Oryginał: Her forbidden hero
Data wydania: 2.04.2013
Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 240

Zanim zmyli was okładka, uprzedzę - "Jej bohater" nie jest powieścią erotyczną, a romansem. Zwykłym, na miarę tych, które nie nadają się do niczego innego jak pojedynczego przeczytania i zapomnienia, bo w sumie nic byście nie stracili, gdybyście nie zmarnowali czasu na historię Laury Kaye. W dzisiejszej recenzji, spróbuję przekonać was, że naprawdę jest wiele, bardziej interesujących pozycji godnych sięgnięcia, aniżeli ta. (Tak, recenzja będzie negatywna! Doszłam do wniosku, że stanowczo za dużo zachwytów u mnie ostatnio było i krytyka przyda się zarówno mnie, jak i wam)

źródło
Alyssa wraca do rodzinnego miasta po wielu latach nieobecności, choć wie, że z miejscem tym, wiąże się wiele nieprzyjemnych wspomnień. Czyż to nie świadczy o tym, że jest masochistką? Według mnie owszem, bo gdybym była na miejscu Alyssy, raczej starałabym się trzymać z daleka od miasta, z którego wspomnienia mam raczej nieprzyjemne. W każdym razie, nasza bohaterka ma jednak swój cel w powrocie. Mianowicie dowiedziała się, że najlepszy przyjaciel jej starszego brata - Marco, wrócił z wojska i zaczął pracować w tamtejszym barze. Pomyślicie - chce odświeżyć starą przyjaźń, przekazać pozdrowienia od braciszka... Nic z tych rzeczy. Kobieta bowiem od najmłodszych lat była w chłopaku zakochana, a teraz chce się katować dalej związkiem, który jak ona sama wie - nigdy nie zaistnieje, ponieważ superidealny Marco traktuje ją jak młodszą siostrę.

źródło
Marco natomiast przeżywa raz za razem katusze wspomnień, atakujących go niczym kule z pistoletów, z którymi tak wiele razy miał styczność na wojnie. Wyrzuty sumienia, wizje tragedii, której był w pewnym sensie powodem, skutecznie uniemożliwiają mu "powrót do żywych". Mężczyzna, dawniej otwarty i zabawny, staje się chłodny, zimny, szorstki i oczywiście w tych oto warunkach zastaje go Alyssa. A gdy już ją widzi i nagle zauważa, że - NIESPODZIANKA - mała Alyssa wyrosła na oczywiście piękną kobietę, zaczyna pałać do niej pożądaniem. Ale przecież to siostra jego najlepszego przyjaciela. Nie godzi się, żeby ją podrywać. A co dopiero myśleć o niej... w TEN sposób. Jako obiekt erotycznych fantazji!

Tak czy inaczej, fabuła jest tak łatwa do przewidzenia, że chyba tylko ci, którzy nie mieli styczności jak dotąd z romansami, nie potrafiliby się jej domyślić. Pseudozakazany romans, problemy, które bohaterowie sami sobie stwarzają i czułe wyznania w stylu: "jesteś lekiem na moje koszmary". Masa, masa dramatów w stylu iście harleqinowskim, to wszystko co ma do zaoferowania Laura Kaye. 

Większość czytelniczek uważa, że "Jej bohater" to uroczy romans, pochłaniający uwagę i absorbujący do tego stopnia, że człowiek zżywa się i z Alyssą i z Marco. Ja tak nie uważam. Wręcz przeciwnie. Będę upierać się, że to jedno z największych badziewi, z jakimi miałam do czynienia. Nie dość, że okładka wprowadza w błąd, bo naprawdę - przystępując do czytania, spodziewałam się erotyki, a tu otrzymałam romansik wiejący nudą i lukrem na kilometr, to jeszcze w powieści nie dzieje się praktycznie nic, plusem pozostanie jednak ekspresowe tempo, w jakim można przebrnąć przez lekturę. 

źródło
Kreacja bohaterów jest po prostu słaba. Marco był sztywny jak kij, nieciekawy jak instrukcja obsługi generatora jądrowego, a rozdziały z jego perspektywy niemiłosiernie mi się nudziły i oczywiście przepełnione były sztuczną tragedią w stylu: "jestem taaaaki cierpiący bo przecież tylko moja przeszłość jest nafaszerowana złem i cierpieniem, ale nie chcę współczucia, ponieważ jestem samcem alfa i nie mogę pokazać, że tak naprawdę nie mam jaj" (metaforycznie oczywiście). Z kolei punkt widzenia Alyssy różnił się o tyle, że jej narracja była... znośna. Wchłaniało się ją w zawrotnym tempie, ale i tak przygody bohaterów obserwowaliśmy z odległości, nie mogąc i nie chcąc, brać w nich udziału i przeżywać wraz z postaciami emocji. Gdyby mi nie powiedziano na wstępie, że Alyssa to "dojrzała" kobieta po studiach, pomyślałabym, że jest głupiutką, rozchichotaną nastolatką z problemami tak naiwnymi, że głowa mała. I ten infantylny punkt widzenia, a'la: "jestem jego jedyną ucieczką od wspomnień. Jesteśmy sobie przeznaczeni"

Mam wrażenie, że pani Laura Kaye chciała zbyt wiele wątków, umieścić w jednej książce. I to w dodatku jak krótkiej! Tragiczna przeszłość, bagaż doświadczeń, rozkwitające uczucia pomiędzy bohaterami, osobniki trzecie wtrącające się w "związek bez przyszłości", nowa praca Alyssy i związane z tym nieprzyjemności... Autorka wrzuciła to bez ładu i składu do korekty, nie potrafiąc wybrnąć z ani jednego punktu. I tak powstał "Jej bohater"

Uwierzcie mi - romansów DOBRYCH, czy przynajmniej NA POZIOMIE z podobnym schematem fabularnym jest od groma i zapewniam was, że ten to pomyłka, na którą nie chcecie tracić czasu. Godne pożałowania zakończenie sprawia, że po prostu nie jestem w stanie nie śmiać się kpiąco, patrząc na okładkę całości, więc powiem tylko, że to jedna z tych powieści, które zamiast zrelaksować czytelnika, ogłupiają go. Więc oczywiście NIE POLECAM. 

3/10
Pozdrawiam,
Sherry


20 komentarzy:

  1. Kurka wodna, zaskoczyłaś mnie i to na maksa! Nie spodziewałam się, że ta książka może okazać się aż takim badziewiem. A miałam zamiar ją przeczytać, gdyż byłam przekonana, że czeka mnie jakiś pikantny erotyk, a ty twierdzisz, że to nic innego, jak romansik wiejący nudą i lukrem na kilometr. Oj, szkoda wielka szkoda. W takim razie nie będę go czytać, tym bardziej, że kreacja bohaterów jest słaba, a to przecież jeden z najważniejszych elementów dobrej powieści. Reasumując. Dzięki za ostrzeżenie, będę omijać tę pozycję z daleka.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślałam, że będzie jakieś płomienne uczucie, a tu lipa. Zawiodłam się okrutnie. I może dlatego późniejsza lektura tej książki nie była dla mnie ani trochę przyjemna i rozluźniająca. :/
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Podoba mi się to, że przedstawiasz różne okładki tej książki... lubię piękne okładki i niestety często kieruję się nimi w wyborze książki ;)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także zwracam uwagę na okładki, także nie przejmuj się. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Nie,nie, nie. Przyznać Ci muszę, że potrafisz zniechęcić do przeczytania książki:) A że wspomniałaś też, że autorka chciała na siłę "wcisnąć" masę kolejnych wątków, to mnie to już od razu odstrasza. Jeszcze jakby bohaterowie byli ciekawi i dopracowani, a i na tej płaszczyźnie, jak widzę, wychodzi nieprzekonująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zniechęciłam cię do tej powieści - naprawdę, nic nie stracisz jak nie przeczytasz. :) Być może gdyby autorka umiała choć część wątków przedstawić w należyty sposób, ocena byłaby wyższa, no ale.
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  4. Szkoda, że tak słabo ją oceniłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem rozczarowana, zwłaszcza że liczyłam na przynajmniej lekturę na poziomie. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. No normalnie nie wierzę! Negatywna opinia ;) Zaskoczyłaś mnie :D
    A tak poważnie, to też sądziłam, że to erotyk, no okładka wskazuje na to wyraźnie. Cóż, skucha jak nic.Szkoda, że Ci się nie podobała, ale to zrozumiałe skoro bohaterowie są kiepscy, fabuła kiepska i przewidywalna i jest w niej dużo wszystkiego. Nie sądze bym po nią sięgnęła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, chyba częściej muszę pisać hejty [ekhem] to znaczy krytykę, bo zaczynam dostrzegać, że naprawdę czasami brakuje mi tego wyżywania się na książkach i postaciach ^^ Ale co poradzić, skoro ostatnio czytam same dobre książki? :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. W sumie to lubię od czasu do czasu, poczytać czy napisać negatywną recenzję, lepsze to niż wyżywanie się na innych ludziach :D A po książkę nie sięgnę, nie ma nic gorszego niż tandetne romanse ;d
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Poza tym, ten pokład ironii i sarkazmu miałby się zmarnować? :D Nie można do tego dopuścić! :D
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  7. Eeee, nie dość, że nie przepadam za romansami, to jeszcze ten wydaje się być słabiutki jak kawa z automatu. Odpuszczę sobie. Tym bardziej, że ostatnio z niedoboru książek (w sensie, akurat żadna w domu nie czekała na przeczytanie, bo ostatnio byłam zawalona lekturami) sięgnęłam po czytadełko, które jednak moja koleżanka przekazywała przeze mnie drugiej. Czytadełko nosiło tytuł: "Przeciwieństwo miłości" i odpadłam po niecałych dwóch rozdziałach. A już w pierwszym głównej bohaterce śni się, że je swojego narzeczonego, zaś ten smakuje jak kurczak... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię romanse, ale te utrzymane na dobrym poziomie. Albo reprezentujące sobą coś. Noszące jakąś... naukę? :D Natomiast "Jej bohater" to kompletne zaprzeczenie tego co lubię ^^
      SŁUCHAM?!?!?! Śni się jej, że co?!?! Na Zeusa! Nie chcę nic mówić, ale nawet w "50 twarzy Greya" nie było czegoś takiego ^^ Tam były głupsze rzeczy, no ale. :D
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  8. Uwierzę Ci, że nie chcę tracić czasu na tą książkę :)

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej sobie nie zmarnujesz iluś-tam godzin życia :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  9. Uuu, ale miazga! :-P Aż sama zapragnęłam przeczytać jakiś badziew, bo i u mnie sam lukier ostatnio ;-) "Jej, bohater" kiedyś wpadł mi w oko i nawet miałam się skusić ale (na szczęście) zrezygnowałam. Widzę, że nie ma czego żałować ;-) Wszystko przemawia na niekorzyść tej powieści, więc na 100% sobie ją odpuszczę ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię ci się ^^ Jak się człowiek wyżyje w recenzji, to od razu mu się lepiej robi ^^
      A odnośnie samej książki... Wiesz, jest kontynuacja, opowiadająca o bracie głównej bohaterki i nawet mam ją na tablecie... I chyba sobie poczytam ^^ Żeby później znów coś móc skrytykować ^^ Bo raczej wątpię, żeby autorka nagle zaczęła pisać z sensem ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  10. Lubię romanse, ale nie takie głupawe, gdzie są słabo wykreowani bohaterowie itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie za ten się nawet nie bierz. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry