sobota, 2 stycznia 2016

The best of 2015 | Książki


Cześć!

Aby oficjalnie i raz na zawsze zamknąć 2015 rok, muszę, muszę, muszę podzielić się z wami swoją własną, Sherry-ową listą najlepszych tytułów, które miałam przyjemność przeczytać w minionym roku. Książki, które zaraz zobaczycie, będą tymi, które generalnie rozkwitały w moim sercu, które dotknęły jakoś mojej duszy lub po prostu zostawiły mi tyle materiału do przemyśleń, że aż wstyd teraz ich nie polecić. Do dzieła!

KOLEJNOŚĆ PRZYPADKOWA.



  • W styczniu, zeszłego roku, w końcu poznałam pióro Jane Austen. I to była miłość od pierwszego przeczytania. Stała się moją Królową, absolutnym wzorem. Kocham jej twórczość, kocham jej bohaterów, kocham jej historie i co najważniejsze - kocham jej humor. Czuję, że jakby żyła w dzisiejszych czasach, mogłybyśmy być super przyjaciółkami, dogadywałybyśmy się bez słów. 

W 2015 dostarczyła mi wieeelu emocji i zachwytów z książkami: "Duma i uprzedzenie", "Rozważna i romantyczna", "Opactwo Northanger" i "Mansfield Park". Zapraszam do recenzji, jeśli chcecie poczytać o nich i o moich wrażeniach więcej. Warto!


  • Także w styczniu zeszłego roku, poznałam w końcu, po tylu latach - pióro Króla Fantastyki - pana Tolkiena, w powieści "Hobbit", która zawładnęła moim sercem. Była absolutnie niesamowita, zakochałam się od pierwszego akapitu. Zapraszam do recenzji!

Oczywiście w tym roku, mam zamiar kontynuować poznawanie pióra Mistrza. Trylogia w pięknym wydaniu, na półce czeka.

źr.


Wszystkie polecam, wszystkie kocham, nad wszystkimi płakałam, wszystkie fangirluję. Abbi Glines to moja Królowa New Adult. Jedna z trzech, jeśli mam być precyzyjna. Natomiast jeśli nie jesteście przekonani do twórczości Abbi, zapraszam do recenzji!

  • Gayle Forman natomiast, to moja królowa Young Adult i absolutnie uwielbiam jej pióro, a wszystko dlatego, że w 2015 roku przeczytałam...

... "Wróć, jeśli pamiętasz". Ta książka... rozpuściła moje serce. Dotarła prosto do mojej duszy. Trudno to zobrazować, więc po szersze wyjaśnienia zapraszam do recenzji, ale generalnie, ten utwór rozbił mnie i poskładał na nowo.

źr.

  • Chuck Palahniuk rozbroił mnie, rozwalił i absolutnie oczarował swoim piórem w książce "Fight Club". To serio - jedna z najlepszych lektur, z jakimi w życiu miałam do czynienia.

A tuż po skończeniu książki, wzięłam się za genialny film i to połączenie - pierwowzoru i ekranizacji, okazało się mieszanką idealną. Nie wyobrażam sobie istnienia jednego bez drugiego. Diabelnie wybitna kombinacja. (Być może zrecenzuję)

źr.

  • Mojej drugiej Królowej współczesnej literatury, nie może oczywiście zabraknąć. Moi drodzy, Jennifer L. Armentrout ze swoim piórem zdolnym rozbroić mnie w sekundę, właśnie przybyła!

W zeszłym roku miałam przyjemność przeczytać "Opal", a następnie w oryginale, zapoznać się z "Origin" i "Opposition", a tym samym zakończyć swoją przygodę z serią Lux. Jeśli nie wiecie ile ona dla mnie znaczy - zapraszam do dość emocjonalnych recenzji. Natomiast w samym grudniu przeczytałam "Oblivion" i ODAEMONIE. Absolutnie KOCHAM. Nie wykluczam recenzji. OBŁĘD.

źr.

  • Duże i pozytywne wrażenie zrobiła na mnie Victoria Aveyard ze swoją debiutancką powieścią - "Czerwona Królowa". Od książki nie mogłam się oderwać, natomiast cliffhanger w finale? Absolutnie mnie oczarował.

Zapraszam do recenzji, jeśli chcecie dowiedzieć się o moich wrażeniach więcej, natomiast osobiście, wyczekuję kontynuacji z nadzieją, że autorka nie zmarnuje potencjału.

źr.

  • No, moi Państwo. Nie bądźcie tacy zaskoczeni. Bo oto nadchodzi mój Numer 1. Moja Królowa (wraz z Abbi i Jenn), kobieta która dociera do mojej duszy, do mojego jestestwa, swoim piórem. Kobieta... Kobieta, która dała mi emocje. Colleen Hoover. 

W zeszłym roku, było jej w moim życiu pełno. Przeczytałam "Losing Hope", "Szukając Kopciuszka", "Pułapkę uczuć", a później w oryginale jeszcze "Never Never", "Maybe Not"... Ale tak naprawdę, były specjalne cztery tytuły, które trafiły prosto do mojego serca, a które również przeczytałam w oryginale. "Maybe Someday", "Ugly love", "Confess" i absolutnie niewiarygodne "November 9".

Nie mam słów. Serio. Nie mam słów, by opisać jak bardzo wielbię pióro tej autorki. Jak kocham fakt, że ona istnieje, że pisze, że trafia swoim piórem w tak emocjonalną część mnie, że czytając jej książki, jestem w totalnej rozsypce. Recenzje wszystkim powieści/nowelek, które przeczytałam, a wciąż nie są zrecenzowane - pojawią się wkrótce na Feniksie. Stay tuned.

źr.

  • Morgan Matson, udowodniła mi, że słowo "młodzieżówka" nie musi się równać nijakości. "Lato drugiej szansy" mnie oczarowało, doprowadziło do łez i zmusiło do refleksji. Po więcej, zapraszam do recenzji.

źr.

  • Myślę, że miano "zaskoczenia roku" może powędrować do niezwykłej duologii Cariny Bartsch. "Lato koloru wiśni" powaliło mnie humorem - sequel z kolei - "Zima koloru turkusu", zagwarantował taki ucisk w sercu, że nie mogłam zapanować nad emocjami. Uważam, że kombinacja tak skrajnych charakterów opowieści w jednej serii, to naprawdę talent. Brawa dla pani Bartsch!

źr.

  • "Wybacz mi, Leonardzie" - Matthew Quicka... O tej książce wkrótce poczytacie na Feniksie, mimo że minęło sporo czasu odkąd ją przeczytałam. Mam tysiąc myśli na jej temat, które aż proszą się, aby je gdzieś zapisać. Ale generalnie - nieprawdopodobne pokrewieństwo dusz, pomiędzy mną, a głównym bohaterem. Tyle zdradzę, jak na tę chwilę.

źr.

  • Czemu pokochałam "Obcą" Diany Gabaldon? Nie, nie tylko przez wzgląd na jeden z moich ukochanych seriali. Połączenie fantastyki, fikcji historycznej i baśniowego stylu w jednej powieści, to mieszanka idealna. I wystarczyło, żeby zapalić moją miłość. W dodatku tam jest Jamie Fraser, na litość boską. A to  mówi samo za siebie.

źr.

  • "Zabić drozda" nie bez przyczyny cieszy się uznaniem. To jedna z tych książek, które zostawiają na czytelniku ślad. Mną wstrząsnęła. Po resztę wrażeń zapraszam do recenzji.

źr.

  • Ostatnia książka, którą przeczytałam w roku 2015, okazała się być jedną z książek, które zostaną ze mną na całe życie. "Oddam ci słońce" Jandy Nelson, to... coś niewiarygodnego. Ale nie będę niczego zdradzać, bo na dniach pojawi się recenzja! Kto nie może się doczekać?

źr.

  • Tak, wiem że ta notka jest już długa. Ale szybko muszę jeszcze wspomnieć o kilku książkach, których w Polsce nie ma, a które przeczytałam w oryginale i w jakiś sposób, zostały w moim sercu.

Przede wszystkim "Pushing the Limits" - Katie McGarry, książka którą powinniście przeczytać, jeśli jesteście w stanie kupić ebook na zagranicznym portalu i przeczytać po angielsku. Relacja Echo i Noaha, dosłownie rozpuściła moje serce. 

Następnie "More Than This" Jay McLean, pozycja, która została mi polecona przez znajomą, absolutnie trafiła w mój gust. Nie jest to może dzieło wybitne, a jedynie Young Adult, ale ten humor, te pozytywne wibracje, ten cudowny styl autorki... 

Trylogia Sary Wolf, wpadła mi w ręce przypadkowo - gdyby nie fakt, że była promocja, w życiu by do mnie nie trafiła. Ale trafiła. I "Lovely Vicious", "Savage Delight" i "Brutal Precious", zaparły mi dech w piersi. To taka trylogia, która pozwala człowiekowi w pełni się zaakceptować a na dodatek CZARUJE relacją Isis & Jack. 

I na końcu, powieści, które też trafiły do mnie poprzez rekomendację znajomej - "Bully" i "Until You" - Penelope Douglas. New Adult. Chyba nigdy wcześniej nie spotkałam serii, w której emocje, namiętność, miłość, pożądanie były aż tak wyczuwalne, jak tutaj. Poza tym - Jared. Oooo rany. Przepadłam.


Uwierzycie jeśli napiszę, że i tak mocno skróciłam ten post z pierwotnej jego wersji? No właśnie. Więc nie narzekać mi już tam! :) Rok 2015 obfitował w cuda i wierzę, że 2016 będzie jeszcze, jeszcze lepszy. 

A jakie książki zostały w waszych sercach?
Nie krępujcie się. Wypisujcie ile chcecie.

Pozdrawiam,
Sherry