niedziela, 26 lipca 2015

Obca - Diana Gabaldon


Outlander
Outlander, tom 1
Wydawnictwo Świat Książki, 2015
711 str.


Je suis prest

źr.
Hej, ty! Wędrowcze! Zatrzymaj się na chwilę. Weź głęboki wdech. Powoli wypuść powietrze z ust. Spójrz na to co cię otacza. W dłoni, zapewne smarfon? W myślach laptop i praca do zrobienia? Przed domem samochód? Rezerwacja biletu pierwszej klasy, na wycieczkę na drugi koniec świata, na za tydzień? Wiesz, że za rogiem jest sklep, gdzie kupisz wszystko czego potrzebujesz? A tam, kilometr dalej, szpital, gdzie codziennie lekarze walczą o życie swoich pacjentów? A teraz sobie wyobraź, że nagle, bez ostrzeżenia, wszystko co znasz, wszystko co cię otacza, znika. A ty - lądujesz na obcej ziemi, w obcych czasach, gdzie rządzą pierwotne instynkty, a ty możesz być zamordowany nie tylko ze względu na dziwaczną mowę, ubrania, czy przyzwyczajenia, ale i panujące nastroje wśród tutejszych, sprzyjające wytykanie palcami, domniemanych czarownic? Wizja klarownie rozlewa ci się przed oczami? Świetnie! Jesteś gotowy, by poznać powieść Diany Gabaldon. Zapraszam. 

Luceo non uro.
"Świecę, nie płonę."

źr.
Mamy 1945 rok. W Anglii właśnie rozpoczęło się szaleńcze świętowanie, zakończenia wojny. Po wielu latach rozłąki, Claire Beauchamp, która służyła na froncie, jako pielęgniarka, ma szansę spotkać się z mężem - Frankiem. Aby uciec od szaleństwa, ogarniętej radością i entuzjazmem Brytanii, małżeństwo Randall, ląduje w małym, szkockim miasteczku. A musicie wiedzieć, że Szkocja, to kraina, w której magia nie umiera, w której unosi się w powietrzu, gdzie nie możecie być zdziwieni słysząc plotkujące o pogańskich przesądach sąsiadki, czy słysząc wieści, iż gdzieś na wzgórzu, przy kamiennym kręgu, grupa druidek, czarownic, odprawia swoje rytuały. Claire jest racjonalną kobietą, przyzwyczajoną do krwi i śmierci. Rzeczowość kobiety, każe nam uśmiechać się z ironią, kiedy przeznaczenie udowadnia, że nie jest łaskawe... Mamy rok 1743 roku. Claire, jakimś prawem, przenosi się w czasie o dwieście lat i nagle, okazuje się, że znajduje się w okupowanej przez Brytyjczyków Szkocji, gdzie takie Angielki jak ona, nie są traktowane zbyt przyjaźnie, jak  pewnie zdążyliście się domyślić. Tuż za rogiem czai się niebezpieczeństwo, a główna bohaterka nie ma zbyt wiele czasu, by przyzwyczaić się do myśli, że odtąd może być na łasce, skorych do walki, szkockich klanów, mężów w kitlach. 

"Mo duinne..."

źr.
Outlander, to seria, której chyba nie muszę przedstawiać. Sławny na cały świat, dorobek Diany Gabaldon, o podróżniczce w czasie i miłości pokonującej wieki, zyskał rozgłos, zwłaszcza w ostatnim czasie, za sprawą serialu, w czasie którego zakochałam się w historii, zakochałam się w Szkocji i oczywiście, w pewnym rudowłosym młodzieńcu. Byłam jednak ciekawa, czy moja konfrontacja z pierwowzorem, okaże się tak udana, jak liczyłam. Na samym wstępie należy rzec, że czytając tę pozycję, ma się wrażenie, jakby nie tylko świadkowało się Claire w jej przygodach, ale i przeżywało je, razem z nią. To niesamowite, jak narracja pierwszoosobowa i lekki, nieprzytłaczający styl autorki, czasami gawędziarski, czasami wręcz baśniowy, sprawia, że rzeczywistość się kurczy i z czasem - znika, pod wpływem ciśnienia wywieranego, przez naszą wyobraźnię, skupioną na XVIII wieku. 

"... jest tak, jakby każdy miał w sobie jakieś małe, prywatne miejsce, przypominające fortecę, w której żyje jego część."

źr.
Mimo obszerności, książkę czyta się z nieskłamaną przyjemnością i ciekawością, rosnącą z rozdziału na rozdział, z części na części, ze zdania na zdanie. Urzeka opis otoczenia, opis przyzwyczajeń mieszkańców ówczesnej Szkocji, poczynań klanów, opis kolejnych, barwnych, zapadających w pamięć bohaterów, kolejnych przygód Claire, na obcej ziemi. Urzekają dialogi, urzeka przeplatająca się z nowymi realiami historia. Wciąż przytaczane są pewne fakty i prawdy historyczne, Claire, stara się wybadać, czy jest w stanie w nie ingerować. Nic nie jest jednak męczące, raczej odświeżająco-cudownie uświadamiające. Książka łączy więc zarówno fantastykę, jak i fikcję historyczną, a to dwa z moich najulubieńszych gatunków. Możecie się więc spodziewać, jak wielkie wrażenie, wywarła na mnie ta powieść. Ale to wciąż nie wszystko!

"Jestem twoim panem... a ty moją panią. Chyba nie mogę posiąść twej duszy, nie tracąc własnej."

źr.
Parę słów: James Alexander Malcolm MacKenzie Fraser. To powinna być osobna zaleta, osobna zachęta, do sięgnięcia po powieści Diany Gabaldon. Jamie jest... iskrą. Jest kłębkiem cech, które chciałoby się wyrwać z okrutnych łapsk, brutalnych czasów, w których przyszło mu żyć. To fontanna radości, wschodzące słońce, promyk w ciemności. Pokochałam go wraz z pierwszym odcinkiem serialu. Pokochałam również wraz z pierwszym zdaniem w książce, na jego temat. Romans, stanowi tu bardzo ważny element, zwłaszcza, że nie jest tak prosty jak wam się wydaje. Claire jest mężatką, wciąż i wciąż powraca myślami, do męża, nie-uwięzionego dwieście lat wstecz od XX wieku. Nie może jednak też opierać się zauroczeniu, pomiędzy nią, a rudowłosym Jamie'm. Upartym. Przystojnym. Jaśniejącym. Zabawnym. Autorka nie ułatwiała niczego bohaterom, dając nam tym samym pełną i piękną opowieść o uczuciu, rosnącym z minuty na minutę, o pożądaniu przekraczającym ludzkie pojęcie, o zaufaniu i przyjaźni, podtrzymujących nadzieję. 

"- Chodź no tutaj, ty... przeklęty sukinsynu!
- Chryste - odezwał się grubas Rupert. - Nigdy nie słyszałem, żeby kobieta tak gadała. 
- Mąż powinien cię obić, kobieto - odezwał się jakiś surowy głos z cienia pod drzewem. - Święty Paweł mówi: "Niech kobieta milczy, a..."
- Pilnuj własnego nosa - rzuciłam spocona jak mysz. - Razem ze Świętym Pawłem"

źr.
"Obca" to epicka podróż do XVIII-wiecznej Szkocji, która uderza z mocą miecza, raniąc serce, skuwając losy czytelnika z Claire i Jamie'm. To historia, którą odczułam na całym jestestwie. Przy której śmiałam się i wzruszałam. Przy której klęłam z irytacji i zaciskałam wargi ze strachu. To powieść, która rani, a zarazem leczy. Jest zgubą, jak i odkupieniem. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego startu w serię, niż to, które właśnie podarowała mi Diana Gabaldon. Nie śmiałam marzyć, że pierwowzór pobije przepiękny serial, ale tak się właśnie stało. Rozległe, dodatkowe wątki i sceny, piękno relacji pomiędzy bohaterami, a także intensywność i pasja, oraz magia, skryta pomiędzy stronami, nie pozwoliły mi oderwać się od książki. Jestem pełna niedosytu, jak dalej potoczą się losy mojego ulubionego duetu i z niecierpliwością wyczekuję na nasze kolejne spotkanie. 

Polecam bardzo, bardzo!
9/10
Pozdrawiam,
Sherry


Obca | Uwięziona w bursztynie | Podróżniczka | Jesienne werble | Ognisty krzyż | Tchnienie śniegu i popiołu | Kość z kości | Spisane własną krwią


Bardzo, bardzo polecam też przepiękny, cudowny serial!