środa, 29 lipca 2015

SD Comic-Con 2015, oczami Sherry

źr.
Cześć!

Mam dziś dla was krótką relację z tegorocznego Comic-Conu, bo okazuje się, że nie trzeba być w San Diego, by czynnie uczestniczyć w tym wielkim, corocznym wydarzeniu. Ogólnie, czym w ogóle jest Comic-Con? Jest to konwent, zlot, dla wszystkich fanów komiksów, seriali, filmów. To tam prezentuje się nowe projekty, to tam fani mogą uczestniczyć w panelach z ulubieńcami. Ja osobiście, śledziłam to wydarzenie z zapartym tchem, przez wszystkie dni trwania konwentu, oglądając w tym czasie tyle paneli, wywiadów i materiałów z Comic-Conu, że miałam wrażenie, jakbym naprawdę była w San Diego.

Dziś, raczej nie wypowiem się na temat wszystkiego co widziałam, bo wyszłaby za długa notka, ale na pewno zobaczycie to co najbardziej mi się podobało, co zrobiło na mnie największe wrażenie. Zacznijmy zatem.


Teen Wolf

To jest definitywnie mój FAWORYT. W tym roku, swój serial promowali: Jeff Davis (producent, pomysłodawca, facet-bez-którego-nie-byłoby-Teen-Wolfa), Shelley Henning (Malia), Tyler Posey (Scott), Dylan O'Brien (Stiles), Holland Roden (Lydia), Dylan Sprayberry (Liam) i po raz pierwszy na Comic-Conie, ogólnie - Cody Christian (Theo), czyli najnowszy nabytek ekipy i facet, którego od tamtej pory śledzę wszędzie gdzie mogę. 


Dlaczego rodzinka TW zgarnęła miano faworyta? Ich panel, był tak zabawny, tak dowcipny, że śmiałam się przy nim do łez. Aktorzy z tego serialu, wszędzie gdzie mogą, wspominają, że czują się jakby byli rodziną. I wiecie co? Na takich wydarzeniach, naprawdę widać, tą rodzinną zażyłość, fakt jak cudownie, swobodnie, czują się w swoim towarzystwie. Nawet Cody, który przecież jest nowy w rodzince! 

Panel TW, był... niesamowity! Świetny prowadzący - fangirlujący serial, bromance Tylera i Dylana O'Briena, fakt, że traktują się jak bracia, a nawet więcej. Dowiedzieliśmy się, że Holland zamawia pizzę do auta, czy tego, że nawet ci, którzy odeszli, wciąż mogą być obecni - a tu mam na myśli fakt, że na pytanie "kiedy wróci Derek?", postanowił odpowiedzieć... sam Tyler Hoechlin, do którego Tyler Posey zadzwonił, w trakcie panelu. Dostawił telefon do mikrofonu i juhu! Zadanie wykonane! 

Ekipa rozbrajała, Shelley była taka kochana, Holland taka rozkoszna, z tym, że ciągle się myliła i na przykład źle coś zrozumiała... Nie no. Absolutnie kocham! Zresztą, co roku, panel TW jest genialny, ale w tym, zdobył miano najlepszego, od Sherry. :) 

Tak poza tym, zobaczcie też inne materiały z ekipą TW, mnie osobiście podobał się też wywiad dla Entertaiment Weekly. Było znów - zabawnie, uroczo i dowcipnie. Fajny był też gościnny filmik z Tylerem Posey, Cody'm i Dylanem Sprayberry u Marvela, gdzie chłopaki wypowiedzieli się o swoich ulubionych filmach i odpowiadali na pytania, związane z TW i Marvelem. Dla zainteresowanych - filmik z Marvelem tu --> KLIK



Więzień Labiryntu
czy też: Próby Ognia

No tu akurat, z przykrością muszę napisać, że jestem rozczarowana. Ale, od początku. Na panelu pojawili się: autor trylogii - James Dashner, dyrektor - Wes Ball, a także aktorzy: Dylan O'Brien (Thomas), Rosa Salazar (Brenda), Ki Hong Lee (Minho), Thomas Brodie-Sangster (Newt) i Giancarlo Esposito (Jorge).

Jestem megazawiedziona. Po pierwsze: nie było pytań od fanów, a uważam, że to jedna z najfajniejszych części paneli. Po drugie: nie spodobał mi się prowadzący. O ile prowadzący Teen Wolfa był megaentuzjastyczny i zadawał fajne pytania i w ogóle kierował panel w super sposób, o tyle ten od Maze Runner, był taki... nudny. Schematyczny. Po trzecie: Dylan O'Brien. Jeeezu. O ile na panelu z rodzinką TW był zabawny, radosny, w swoim żywiole, o tyle z ekipą Maze Runner był taki nijaki... jakby... Wypalił się. Jakby był zmęczony i miał po prostu wszystkiego dość.

Rozumiem to - wiecie, bo w końcu był rozchwytywany, ale w takim wypadku, wolałabym, żeby w ogóle się nie pojawiał na panelu. Inna sprawa, że wtedy prawdopodobnie panel nie cieszyłby się takim powodzeniem.

Ogólnie, materiały Maze Runner na Comic-Conie nie szokowały (może z wyjątkiem trzydziestu minut "Prób Ognia"), wywiady nie były ambitne, generalnie - niczego specjalnego nie pokazali. Jedyne co mi się podobało, to ich gościnne wystąpienie w Clevver News. Na dole macie filmiki, które mnie rozbawiły do łez - zwłaszcza z zabawą slangową z lat 90. Thomas Brodie-Sangaster wymiata! I jego szkocki akcent z filmiku nr 3 <3




Once Upon a Time

Swój serial, na panelu, prezentowali: Edward Kitsis i Adam Horowitz (twórcy), Josh Dallas (Charming), jego urocza serialowa-i-realna-żona: Ginnifer Goodwin (Snow White), cudowny Colin O’Donoghue (Captain Hook), czarująca Jennifer Morrison (Emma Swan), Lana Parrilla (Regina), Sean Maguire (Robin Hood), Rebecca Mader (Zelena), Emilie de Ravin (Bella) i Robert Carlyle (Rumplestiltskin). 


Panel OUaT był... uroczy. Tak jak serial. Wiecie, nic porywającego, nic co kazałoby mi wciskać bez pamięci przycisk "replay", ale cudownie było zobaczyć obsadę, poczuć tę atmosferę pomiędzy nimi, posłuchać co mają do powiedzenia. Jestem zadowolona, uwielbiam głos Colina, uwielbiam ship Captain Swan i fajnie było oglądać go obok Jennifer. Ale zważcie na to, jak uroczy i czarujący on jest w rzeczywistości! To nie tylko Hak, którego wszyscy znamy i kochamy, ale i Colin jest zabawny. Cała jego wypowiedź była taka... no... w jego stylu. Aż chciałoby się go wyściskać. 

Na co tu jeszcze trzeba zwrócić uwagę, oprócz uroczego Colina? Na prowadzącą, od której fangirling wręcz bucha - co jest super, bo jeśli prowadzący są zakochani w danym serialu, którego panel prowadzą - to czuć to. Bardzo. Plus - fajne były pytania od widzów. To o wyjątkowości fandomu, czy też prośba o irlandzki akcent Jennifer. 


Outlander

Na panelu, mieliśmy przyjemność podziwiać: Ronalda D. Moore (scenarzystę, producenta), Maril Davis (producentkę), Dianę Gabaldon (autorkę serii Outlander), Sama Heughana (Jamiego) i Caitrionę Balfe (Claire). 


Panel bardzo, bardzo udany. Strasznie mi się podobał bo tak: było zabawnie, prowadząca od początku zaznaczyła, że jest wielką fanką serialu, mieliśmy spojrzenie zarówno na stronę serialową - z producentami i aktorami, jak i książkową - z Dianą i to dało idealne połączenie.

Sam i Caitriona byli genialni, udowodnili, że nie tylko w serialu, jest pomiędzy nimi chemia. Czują się świetnie w swoim towarzystwie, Sam jest cudowny i czarujący, uwielbiam jego akcent, uwielbiam jego humor i fakt, że Caitriona potrafi mu się odgryźć. Genialni. 

I nie bez przyczyny, wstawiłam relację "Outlandera" po "OUaT". Colin (Hak) zostawił Samowi (Jamie) przebranie, więc zobaczyliśmy wspaniałego Sama, we wspaniałym stroju Haka! Piracka wersja Jamiego. Mój Boże. Świat oszalał, a ja chcę mieć zdjęcie Sama w wydaniu pirackim, na ścianie w pokoju. Zakochałam się.


Supernatural

Ten panel WYMIATA. W sensie - serio! Prowadzącymi byli aktorzy, których znamy i kochamy z SPN, a mianowicie: Richard Speight Jr. (Gabriel) i Rob Benedict  (Chuck), nie macie pojęcia, jak to podniosło poziom zajebistości tego panelu. Bo obydwaj znają serial od poszewki, obydwaj kochają go, znają się aktorami i są megazabawni! A kto reprezentował dumną rodzinę SPN? Oczywiście twórca: Jeremy Carver, a także aktorzy, których znamy i kochamy: Jared Padalecki (Sam), Jensen Ackles (Dean), Misha Collins (Castiel) i Mark A. Sheppard (Crowley) i Andrew Drabb (writer). 


Po pierwsze: EKIPA. Mój Boże. Uwielbiam ich! Przybył najlepszy na świecie kwartet, czyli Jared&Jensen&Misha&Mark, a przy prowadzących, stworzyli tak znakomite show, z samego panelu, że to naprawdę, trzeba wyznaczyć jakieś granice epickości. 

Od początku do końca było zabawnie, jak diabli. Czasami humor był typowy, czasami żarty łapali tylko fani SPN. I to jest epickie! Fakt, że od początku widać to połączenie pomiędzy castem, a fandomem. Że wszyscy czujemy się, w swoim towarzystwie, jak rodzina. GENIALNE. 

O czym rozmawialiśmy? Producent Jeremy, wypowiedział się o tajemniczym The Darkness, mającym być głównym antagonistą w sezonie 11. Jared rozwalił mnie na łopatki z Losechesterami, dosłownie płakałam przy tym ze śmiechu. Zahaczenie o kwestie Samstiela, przebłaganie Marka, rozmowa z chomikiem, nie jestem w stanie wyrazić słowami, swojego zachwytu. Moje serce pęka z miłości do nich. :D 

Śmiałam się od pierwszej minuty, do ostatniej. Jak Boga kocham. A najlepsze jest to, że cast SPN też się śmiali i też do łez. Rany! Tyle jedności! :D Dowiedzieliśmy się, jak wygląda praca dyrektora jednego odcinka, z perspektywy Jensena, zobaczyliśmy jego słowne przepychanki z Mishą (są tacy cudowni! <3 Jak tu nie być fanem Destiela?). Świetne były też pytania od fanów, o Charlie (nawiązania do GoT i Jona Snowa, rządzą), o lęki z dzieciństwa (wypowiedź Mishy, rany boskie, jak rodzice mogli zrobić dziecku coś takiego?!), o ulubione sceny z sezonu dziesiątego, czy ulubione odcinki. Totalnie zgadzam się, że dwusetny odcinek był CUDOWNY!

Podsumowując - o ile panel Teen Wolf jest na miejscu pierwszym, to panel SPN jest na miejscu 1,5. Albo nawet ex aequo. :) Czysta epickość i zajebistość. 

DC
Arrow
The Flash
Legends of Tomorrows
Supergirl
Gotham


Miałam pisać o każdym osobno, ale zorientowałam się, że i tak już ta notka jest megadługa, a że znalazłam na YT cały panel DC w jednym miejscu, pozwolę sobie skomentować wszystkie projekty DC na raz. Żeby wiecie, nie rozwlekać tego jeszcze bardziej. 

Zacznijmy od faktu, że świetną, promocyjną scenką, był występ Olivera Quinna przed panelem Arrow. Wysłuchaliśmy epickiej, charyzmatycznej przemowy Olliego do ludu San Diego, a to też w jakiś sposób, pomogło nam przenieść się z powrotem do Stariling City. No i dostaliśmy nową nazwę, oficjalnie podaną. Przyzwyczajcie się do myśli, że w czwartym sezonie, powita was Green Arrow. 

W każdym przypadku, oprócz "Supergirl" oczywiście, porozmawialiśmy trochę na temat tego co się działo w ostatnich sezonach, dowiedzieliśmy się jak wydarzenia z finałów wyglądają z perspektyw, dowiedzieliśmy się jak zapatrują się na to, co będzie się działo z ich bohaterami w kolejnych sezonach. Było trochę zabawnie, trochę sentymentalnie. Ogólnie - jako fanka DC, jestem zadowolona, zrobili wszystko co trzeba, by zainteresować swoimi serialami, zrobili wszystko, by przedstawić je w najnajlepszym świetle. Sherry approve. 

Warto zwrócić szczególną uwagę na panel "Supergirl", bo wiadomo, wszyscy są megapodekscytowani tym co będzie, a tam możemy się... rozczuć w klimatach, wiecie? Wybadać grunt pod nogami - tak bym to określiła. :) Plus - żałuję, że panel Flasha nie był dłuższy bo reprezentanci byli tacy czarujący... 

Jedyne co mnie zasmuciło to fakt, że nie było panelu Suicide Squad. Ale rozumiem to - serio, a zresztą, Will Smith (Deadshot) zapowiedział, że z pełnym rozmachem powrócą za rok. I trzymam za słowo, bo w tej chwili, to film, na który chyba najbardziej czekam. Ale za to, to właśnie na Comic-Conie zaprezentowano zwiastun filmu, co było szałowym zjawiskiem. :) 

The 100

To ostatni panel, który skomentuję, bo wiecie, zdaję sobie sprawę, że ta notka jest bardzo długa. Kto reprezentował ekipę Setki na SDCC? Jason Rothenberg czyli nasz ulubiony producent i twórca. Eliza Taylor (Clarke), w końcu! - Bob Morley (Bellamy), którego w tamtym roku zabrakło z powodu tego, jak zakończył się pierwszy sezon, Marie Avgeropoulos (Octavia), Isaiah Washington (Jaha), Lindsey Morgan (Raven) i Ricky Whittle (Lincoln). 


Co było fajne? No cóż, z takich mniej oczywistych rzeczy, jak ogłoszenie, że powraca Lexa, czy to, że mogliśmy dostać, jak pierwsi - całą masę soczystych informacji na temat tego co się będzie działo i jak się będą czuć bohaterowie po tym co się stało w Mount Weather, cudownie się obserwowało cały cast, fakt, że w tle Bob i Marie przypominali serio - rodzeństwo, tacy uroczy, roześmiani i fajni, fakt, że Ricky był kochany i przytulił fankę, która rozpłakała się z wrażenia... Ogólnie, jestem zadowolona, bo fani też kierowali pytania w taki sposób, że cały panel nie szedł w oczywistym kierunku, a zahaczał o wiele ciekawych kwestii. 

Ogólnie, jestem zadowolona. Bardzo! Każdy fan niech sobie zobaczy panel, to poczuje ten entuzjazm i euforię ekipy w związku z trzecim sezonem - naprawdę. :) 


Oprócz wyżej wymienionych paneli, oglądałam też spooooro innych, nawet tych produkcji, z którymi nie jestem na bieżąco jak chociażby EPICKI panel "Orphan Black"! FANI, POLECAM, OBEJRZYJCIE! Z oczywistych względów, interesujący i pochłaniający był panel GoT, gdzie serial w tym momencie, wyprzedził książki, czy panel American Horror Story, gdzie w końcu mieliśmy pierwsze spojrzenie na nowy segment. 

Jestem megazadowolona z Comic-Conu, to coś co zawsze będę uwielbiać, bo... wyobraźcie sobie Światowe Targi Książki. Tyle, że zamiast Targów Książki, mamy konwent dla fanatyków nie tylko książek, ale i seriali, komiksów i filmów, czyli w skrócie - dla nerdów. Poczujcie tą bliskość ludzi, którzy kochają to co wy, fangirlują to co wy i są tak entuzjastyczni do tego nastawieni. Daje nam to mieszankę, którą trzeba się rozkoszować! 

Także, ode mnie to wszystko. Jestem zachwycona Teen Wolfem i Supernatural i z niecierpliwością czekam na kolejne wakacje i kolejny Comic-Con w San Diego. 

Jeśli macie problemy ze znalezieniem danego panelu, czy wywiadu z ekipą, dajcie znać, chętnie wam pomogę szukać, bo powiedzmy, że w tej chwili jestem czynnie zaangażowana w to co się działo w trakcie Comic-Conu. 

Pozdrawiam,
Sherry


Serdecznie zapraszam do poprzedniej notki, gdzie macie wszystkie linki, przekierowujące was do informacji, premier i zwiastunów, zaprezentowanych (zdradzonych) na Comic-Conie. 


8 komentarzy:

  1. Prawie sie poplakalam kiedy Rickie przytulil fanke <3 :D
    love-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Łer is Szerlok?!
    A czy są gdzieś te panele z napisami? Najlepiej po polsku, ale i angielskie się przydadzą. Pisane mi łatwiej zrozumieć, niż ze słuchu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam panel, ale szczerze - jakieś szokujące czy odkrywcze to nie było. :) Ot, panel, porozmawiali trochę, trochę o planach, trochę o specjalnym odcinku.
      Nie wiem nic o edycjach z napisami, niestety. Ale poszukam, dam znać jak coś znajdę.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. O taak, Teen Wolf zdecydowanie najlepszy :D Fajnie, że ekipa jest tak zgrana, bo aż miło na nich popatrzeć i ich posłuchać :) Obejrzałam też panel DC i jestem strasznie zawiedziona Flashem, już krótszego chyba nie mogli zrobić.. :/ ale Arrow to im się udał. :D Czekam na nowe sezony!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. :( Ale wiesz, może to dlatego, że dopiero mają jeden sezon. :( Podejrzewam, że za rok, jak serial dostanie trzeci - BO MUSI DOSTAĆ, HELOŁ - panel będzie dłuższy. :) Choć z Arrowem też nie przedłużyli. :(
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  4. Kilku nawet nie czytam, bo nie znam seriali, a kiedyś pewnie poznam. ;) Ominęłam, przykro mi.
    OUaT zawsze jest przyjemne, serio Snow White to żona Charming, nie wiedziałam. :P Będę szukać czegoś z napisami, bo ja to jak zwykle czegoś ze słuchu nie wyłapie. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak. :D I mają nawet dziecko! Syna, z tego co kojarzę. Stąd pytanie o to, jak zmienia się życie po urodzeniu się dziecka. To w sumie nawiązywało to serialu i ich prywatnego życia. :)
      Jak znajdę coś z napisami - dam znać!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry