poniedziałek, 6 lipca 2015

Lato koloru wiśni - Carina Bartsch

źr.
Cherry Red Summer
tom 1/2
Wydawnictwo Media Rodzina, 2015
495 str.

Kto się czubi...

źr.
Emely nie lubi Elyasa. Nawet więcej - nienawidzi go. Na szczęście nie widziała go już od paru lat, więc nie musi się nim przejmować. Do czasu, gdy jej najlepsza przyjaciółka - Alex, przeprowadza się do Berlina, gdzie studiuje Emely i wprowadza się do swojego starszego brata, którym jest... Elyas. Bez względu na to, czego pragnie nasza dwudziestotrzyletnia, główna bohaterka, musi ona przyzwyczaić się do myśli, że wraz z powrotem Alex do jej życia, powrócił także Elyas, bardzo zdeterminowany, by zaciągnąć ją do łóżka. Zdecydowanie pomaga mu też świadomość, że ma nieprzyzwoicie seksowny wygląd i turkusowe oczy, które hipnotyzują... Czy jednak chłopak poradzi sobie z uprzedzeniami Emely? Czy niechęć dziewczyny będzie mieć znaczenie, przy nieustępliwości Elyasa?

Napiszę to wprost - już dawno nie czytałam książki, przy której tak świetnie się bawiłam i wybuchałam śmiechem średnio co parę stron. Bo gdybym miała scharakteryzować tę powieść, określiłabym ją dwoma słowami, przez które moje serce zaczyna szybciej bić: "przepychanki słowne". "Lato koloru wiśni" powinno mieć ostrzeżenie na okładce: "nie czytaj w nocy, jeśli nie chcesz obudzić współlokatorów głośnym śmiechem", bo do tego właśnie doprowadza historia Emely. 

źr.
Zanim jednak się na tym skupimy, wróćmy na chwilę do fabuły. Powieść utrzymana jest, jak mówi nam okładka, w konwencji romansu akademickiego, czyli ni mniej ni więcej - autorka daje nam możliwość wsiąknięcia w kolejną powieść New Adult, a fakt, że tym razem akcja dzieje się w Niemczech, zupełnie nie ma znaczenia, bo liczy się treść, a ona - gwarantuję wam - jest satysfakcjonująca dla fana gatunku, czyli między innymi, dla mnie. 

W takim stopniu jak Emely nienawidzi Elyasa, dziewczyna zaczyna być zauroczona innym chłopakiem, który pojawił się w jej życiu. Tyle, że tego faceta nigdy nie spotkała, bo poznali się, pisząc do siebie e-maile. I o ile Elyas jest bezczelnym, aroganckim, zadufanym w sobie dupkiem, to tajemniczy Luca charakteryzuje się głęboką empatią, szarmanckim zachowaniem, cudownym usposobieniem i nienagannymi manierami. Z wiadomości na wiadomość, Emely dostrzega, że jej nowy kolega jest ideałem, z którym dzieli zainteresowania. Co z tego jednak, że dziewczyna jest zauroczona wirtualną znajomością, skoro na horyzoncie wciąż czai się ten palant - Elyas? I wygląda na to, że nic nie jest w stanie odciągnąć go od planu, zaciągnięcia przyjaciółki siostry do łóżka?

Nie napiszę, że ta powieść jest epickim, literackim objawieniem, czy że była pełna niespodzianek, bo w gruncie rzeczy tak nie było. Historia nie jest super oryginalna czy pomysłowa, najważniejsze powiedzmy wątki, od razu można przewidzieć, a coś co umyka głównej bohaterce, dla czytelnika jest oczywistą oczywistością. Jednak niewiedza Emely, wcale nie drażni, wcale nie irytuje. Wręcz przeciwnie, widz z zainteresowaniem śledzi przebieg wydarzeń, ciekawy do czego doprowadzi rozwój wypadków.

źr.
Zaletą książki jednak, jest charakter. Już dawno nie czytałam tak romantycznej, tak uroczej, tak dowcipnej historii, która sprawiłaby, że dosłownie wybuchałam śmiechem i to najczęściej takim niepohamowanym, co kilkanaście stron. W związku z faktem, że główna bohaterka nie jest słodkim, niewinnym dziewczęciem, a dziewczyną z pazurkiem, sprawia, że potrafi odszczeknąć się na każdą, najdrobniejszą drwinę Elyasa. Początkowo dziwiłam się jej uporowi, by wywoływać wojnę z chłopakiem, w niemal każdej rozmowie, jednak z czasem poznajemy powody, jakimi kieruje się dziewczyna, autorka książki odpowiada na niezadane pytania, ujawniając szczegóły z przeszłości obojga, która sprawiła, że zaczęli się nie znosić. Muszę wam jednak przyznać, że niechęć Emely do Elyasa i fakt, że narratorka stawiała go zwykle w złym świetle, absolutnie nie ochronił mnie przed uwielbianiem go. Bo mimo jego arogancji, nie można mu było także uroku, przez który moje serce zaczynało szybciej bić, w każdej, nawet pojedynczej scence z nim.

źr.
Bohaterowie są pełnokrwiści, humor absolutnie doskonały, kłótnie i przepychanki słowne Emely i Elyasa - epickie, a rozwój wypadków na tyle interesujący, by utrzymać niesłabnącą uwagę czytelnika, przez niemal pięćset stron lektury. Spodziewałam się, że po takim czasie spędzonym w towarzystwie Emely i Elyasa, na koniec, będę ich mieć dość, a stało się wręcz na odwrót. Po skończeniu, od razu miałam ochotę rzucić się na kontynuację, jednak mam pewną teorię, dlaczego historia tych dwojga, stała się dla mnie tak ważna. Odkryłam bowiem, że mimo iż w pewnych momentach nie rozumiałam głównej bohaterki, była do mnie niesamowicie podobna. Wiele cech charakterów, było wypisz wymaluj - moimi! Łatwiej zatem było mi przypatrywać się jej zachowaniu, bo gdybym była w jej sytuacji, prawdopodobnie postępowałabym dokładnie w ten sam sposób.

Carina Bartsch zrobiła coś niesamowitego. Ofiarowała mi lekturę, która nie wiedziałam, że była mi potrzebna, dopóki nie przewróciłam ostatniej strony i nie jęknęłam z zawodu, tęskniąc za bohaterami. Autorka przez niemal pięćset stron, prowadzi nas przez historię Emely i Elyasa, dając tyle czystej rozrywki i dobrej zabawy, że po skończeniu, czujemy się tak, jakby nasza dusza utkwiła gdzieś tam, pomiędzy wierszami, albo w ruchliwym, klimatycznym Berlinie, gdzie za rogiem, przy swoim wspaniałym mustangu, może czaić się pewien seksowny, arogancki dupek, o turkusowych oczach, wartych grzechu...

8/10
Pozdrawiam,
Sherry


Lato koloru wiśni | Zima koloru turkusu

36 komentarzy:

  1. Uwielbiam tę książkę, zauroczyła mnie bez reszty, choć zakończenie złamało mi serce. Nie mogę się już doczekać, kiedy poznam drugi tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi może nie złamało serca, ale za to nakręciło jeszcze bardziej na kontynuację. Nie mogę się jej doczekać!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Oooo :) Czuję, że to coś dla mnie! Humor, miłość - w sam raz na wakacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Perfekcyjnie się nada! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Wow! Serio? Widziałam ją kilka razy w księgarniach, ale kompletnie mnie nie zainteresowała, nawet opisu nie czytałam. A tu takie pochlebstwa! Chyba rzeczywiście się za nią rozejrzę. I takie pytanie. MOŻE SPOILER DLA INNYCH. Powiedz mi, czy moje przeczucie jest prawidłowe. Elyas i Luke to ten sam chłopak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SPOILER Tak, ale wiesz, autorka się z tym za bardzo nie kryje. :) Emely natomiast o tym nie wie i w tym rzecz! Nie masz pojęcia jak fajnie wydarzenia i ich znajomość ewoluuje, gdy on ją poznaje, a ona nie ma pojęcia, że to on. :) Też się tego domyśliłam po opisie i sądziłam, że będę się irytować, a tu niespodzianka! Z czułością spoglądałam na poczynania tej pary. :) Plus wielki finał, którego konsekwencje Emely pozna w kontynuacji... [NON SPOILER]
      CZYTAJ, BO TA KSIĄŻKA JEST CUDOWNA!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. SPOILER: Jak już tak dyskutujecie o Elyasie i Luce, to się przyłączę ;) Ja już od pierwszego maila domyśliłam się o co chodzi, a z każdym kolejnym tylko się utwierdzałam w tym przekonaniu. I kurczę złorzeczyłam na Emely, że jest tak niedomyślna. Bo przecież wszystkie znaki na ziemi i niebie na to wskazywały. Po pierwsze zbieżność czasu, kiedy napatoczył się i Elyas i Luca. Po drugie reakcja tego pierwszego gdy Emely nakryła w jego pokoju tomik Poego ( jego zakłopotanie było takie urocze ^^). Po trzecie- pod koniec na ognisku, gdy Elyas wypytywał o mailowego znajomego. Już wtedy powinna nabrać chociażby podejrzeń. A zakończenia się nie spodziewałam. Na serio myślałam, że sekret Elyasa się wyda i ona będzie urażona i zdradzona, ale w drugim tomie wszystko się naprawi. A tu TAKIE coś. Myślałam, że nie wytrzymam z bólu, gdy czytałam ostatnie zdania i te w mailu, kiedy pisała, że nie podobał się jej dotyk Elyasa. I to wszystko po tym jak pocałowała go w policzek ( uwielbienie jeszcze większe, niż jakby się normalnie pocałowali. I tu też się zdziwiłam, że takowego nie było przez całe 500 stron. Wielki plus). Niepokoi mnie tylko fakt, że na tylnej części okładki książki są porównane do Love, Rosie, a tam minęło dość dużo czasu, gdy oni wpadli na pomysł bycia ze sobą. Tutaj było najpierw 7 lat, ale jak w drugiej części zobaczę napis "10 lat później" , to będę mocno niepocieszona. I nie mogę się doczekać jak Carina rozwinie wątek Luca. Czy Emely się dowie przez przypadek, czy powie jej o tym sam zainteresowany, czy się domyśli. I czy to ona będzie zabiegać o Elyasa, czy będzie tak jak teraz. Nie wysiedzę w miejscu chyba :D KONIEC SPOILERÓW.

      I wiesz co? Tak się złożyło, że obie wpadłyśmy na pomysł opublikowania dzisiaj recenzji tej książki :D Takich rzeczy jeszcze nie było ;) Czekam na premierę "Zimy w kolorze turkusu" i namawiam KAŻDEGO do czytania, bo jest naprawdę ŚWIETNA <3

      Usuń
    3. [SPOILERY] Źle do tego wszystkiego podchodzisz. Postaw się w sytuacji Emely, gdy miała racjonalne powody by nie znosić Elyasa. Ona była pewna, że nie ma w nim krzty dobroci i czy możesz być na nią o to zła? Złamane serce to nie jest nic miłego, więc jej tok rozumowania wcale nie był zły. W związku z tym, że Luca był zaprzeczeniem Elyasa, naprawdę złorzeczyłaś na Emely, że się nie domyśliła? Trudno jest przekreślić wszystko w co się do tej pory wierzyło. Serio. Dla mnie to jest logiczne, bo może dla wszystkich wydawało się to proste i oczywiste, ale na miejscu Emely, gdy byłabym przeświadczona o wredocie Elyasa, też nie wierzyłabym, nawet przez chwilę, że Luca jest tym samym osobnikiem.
      Wypytywanie przy ognisku też można sprowadzić do jednego wytłumaczenia - Elyas chciał wybadać czy ma konkurenta. Pomyśl tylko, przecież on sam zadeklarował się, że chce żeby Emely dała mu szansę. Więc chyba logiczne, że jakby usłyszał imię jakiegoś chłopaka, chciałby wybadać czy stanowi jakieś zagrożenie. Emely naprawdę nie jest głupia. Po prostu ma swoje przekonania, a ja ją szanuję, bo mam dokładnie tak samo. I trudno mnie do czegoś przekonać. Także mogę się postawić w jej sytuacji.
      Nie sądzę by to porównanie do Love Rosie odnosiło się do tego. Po prostu tamta historia też opowiada o uczuciu, które wykluło się w dzieciństwie i przeszło przez mnóstwo nieporozumień. Myślę, że o to chodzi. Nie ma szans, żeby autorka w przypadku Elysa i Emely też tak przedłużała.
      Zima w moim mniemaniu nawiązuje do ochłodzenia uczuć Elyasa do Emely, bo on się czuje zdradzony i cóż. Zobaczymy.
      [KONIEC]
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Fabuła wydaje się ciekawa, a ciągnie mnie przede wszystkim do tej książki humor o którym wiele razy wspomniałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I powinien, bo jest jedyny w swoim rodzaju ^^
      Pozdrawiam!
      Sherry

      Usuń
  5. Ale mnie przekonałaś! Czuję, że jeszcze tego lata ta powieść zagości na mojej półce. A to, o czym wspomniała wyżej Martha, dla mnie też jest dosyć oczywiste :) Ale to nie przeszkadza mi w bliższym zapoznaniu z Elyasem.... ^.^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla każdego jest, w trakcie czytania, naprawdę. :D Tym bardziej, że byłoby za dużo "zbieżności" pomiędzy... pewnymi wydarzeniami. Niemniej! Czytaj, bo ta książka jest absolutnie przeurocza i przefantastyczna! A sequel zapowiada się jeszcze lepiej! :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. Zaczelam czytac jakis czas temu ale dorzucilam ksiazke bo wlasnie denerwowala mnie to, ze glowna bohaterka ciagle wydzierala sie z byle powodu. Jak tak teraz czytam Twoja recenzje to chyba bede musiala dac ksiazce druga szanse;)
    Pokolenie-zaczytanych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powróć do niej, daj drugą szansę bo Emely naprawdę ma powody, by tak się zachowywać. Naprawdę, a gdy o nich przeczytasz, sama zaczniesz ją tłumaczyć, zobaczysz. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Po takiej recenzji na pewno sięgnę! Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No problemo! Polecam się! :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Już któryś raz mnie dzisiaj ta książka kusi;) Chyba w końcu ulegnę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, bo zasługuje na to! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  9. Oj coś czuję że Luca i Elyas to ta sama osoba;-) ale nie mów! absolutnie, bo książkę mam zamiar przeczytać. W zasadzie wcale nie miałam jej w planach ale po takiej recenzji po prostu nie mogę zignorować tego tytułu. Szalenie kusi mnie ten humor bo dawno już nie trafiłam na żadną tak optymistyczną opowieść. Oj Sherry znowu doprowadzasz mnie do bankructwa :-D muszę zacząć tropić promocje na ten tytuł;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwarantuję ci, że ta powieść cię oczaruje! Bo wiem, że tak samo jak ja, lubisz przepychanki słowne, a tu ich jest multum. Cała relacja Elyas-Emely to taka jedna wielka kłótnia ^^
      KONIECZNIE <3
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  10. Czekaj, szukam najgrubszej książki, by nią w ciebie rzucić :D
    Wiedziałam, że będę MUSIAŁA ją mieć. Kocham takie historie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak mnie uwielbiasz ^^ A jak rzucisz we mnie jakąś książką, to mogę ją sobie zatrzymać...? Tak tylko pytam :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. Zapomnij, masz mi ją oddać. :P Toć to by była nagroda, a nie kara :D

      Usuń
    3. Ach. :( A miałam nadzieję, że się nie zorientujesz. :(

      Usuń
    4. Patrzcie jaka cwaniara xD

      Tak, przybyłam nadrabiać zaległości buhahahaha...

      Usuń
    5. A, czyli widzę, nie tylko ja wybrałam sobie weekend do tego zajęcia. :D

      Usuń
  11. jak ja chcę przeczytać tą książkę! :)
    uwielbiam romanse, uwielbiam każde wątki miłosne w powieściach, więc to pozycja idealna na moją spragnioną wyobraźnię. dodatkowo ten humor! coraz częściej przekonuję się, iż książka schematyczna wcale nie musi być nużąca. wszystko zależy od wykonania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Niby powielane schematy, niby zero oryginalności, ale wykonanie - takie rewelacyjne, może sprawić, że całość będzie cudowna i niesamowita! :) Życzę ci, aby książka jak najszybciej wpadła w twoje ręce. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  12. Sherry, nawet nie brałam tej książki pod uwagę, jakąś mi taką tandetą pachniała. A tu proszę, Twoje zachwyty wbiły mnie w fotel i po prostu muszę to przeczytać. Chyba, że może jestem już trochę za stara? Cóż, zobaczymy, na razie jestem na wielkie TAK ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie! CZYTAJ, CZYTAJ bo tę książkę trzeba poznać choćby dla humoru, który jest cudowny ^^
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. Miłej lektury zatem! :)

      Usuń
  13. Twoja recenzja jest niesamowicie zachęcająca! Wcześniej nie słyszałam o tej książce, a tu proszę, po jednym opisie mam wielką ochotę ją przeczytać :D Mam nadzieję, że szybko wpadnie w moje ręce :)
    Pozdrawiam!
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję! Trzymam kciuki, bo ta książka jest naprawdę warta poznania. :) Strasznie żałuję, że w Polsce wiele osób o niej nie słyszało, ale postaram się coś z tym zrobić. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  14. Wiem, po prostu wiem, że muszę poznać tę historię. Kompletnie nie przejmuję się budzeniem rodziców, no dobra, mogę śmiać się w poduszkę, ale dam radę. Przepychanki słowne, silne charaktery, to coś, co uwielbiam, muszę, muszę poznać tę opowieść! ;) Nie wiem jak to zrobiłaś, ale chyba złamię zakaz zakupu i zamówię te powieść(na razie łamie jedynie w przypadku wyprzedaży i to naprawdę, naprawdę dużych) :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, czytałam tę książkę w nocy. Zaczęłam późnym popołudniem, skończyłam chyba przed północą, a moi rodzice poszli już dawno spać i normalnie śmiałam się tak głośno, że za ściana słyszeli. :D No cóż. Bywa. :D Może to ich skłoni do kupna mi własnego mieszkania, najlepiej takiego z dużą ilością półek na książki. :D
      Mam nadzieję, że książka do ciebie trafi bo jest fantastyczna i można się z nią ŚWIETNIE bawić!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry