poniedziałek, 25 stycznia 2016

Miecz Lata - Rick Riordan

źr.
The Sword of Summer
Magnus Chase i bogowie Asgardu, tom 1
Galeria Książki, 2015
520 str.

Co wy na to, by powstrzymać koniec świata?

źr.
Wyjaśnijmy sobie coś na wstępie, żeby później nie było niedomówień. Dla mnie, osobiście - Rick Riordan jest po prostu mistrzem, jeśli chodzi o literaturę młodzieżową. Nie ma żadnej konkurencji, żadnych kontrargumentów, przeciwko temu tytułowi. Musicie bowiem sami przyznać, że jest niewielu autorów, którzy od pierwszej strony, od pierwszego zdania - ba! Od tytułu pierwszego rozdziału, potrafią pochłonąć czytelnika i tak skutecznie działać na wyobraźnię, jak to robi ten amerykański autor. Nie dość, że jego głowa jest pełna nieprawdopodobnie cudownych pomysłów, to jeszcze na pytanie: "hej, czytelniku - chciałbyś trochę powalczyć z potworami, dać się zabić i generalnie spróbować przeszkodzić Złu Wcielonemu przed rozpoczęciem Ragnaröku?" jest tylko jedyna prawidłowa odpowiedź. Zaczyna się od "Tak" kończy na "Oczywiście!". 

"Ktoś mi kiedyś powiedział, że prawdziwe bohaterstwo musi być nieplanowane, że to autentyczna reakcja na sytuację kryzysową. Musi pochodzić z serca, nie z umysłu."

źr.
Magnus Chase jest bezdomnym szesnastolatkiem. Który na dodatek umarł. Chciałoby się tu postawić kropkę i napisać "tak, to koniec tej fascynującej historii", ale oczywiście mówimy tu o opowieści, którą stworzył sam Rick Riordan, więc możecie się spodziewać tak porywającej przygody, której bohaterem jest nieżywy chłopak, jaką tylko mógł podarować czytelnikowi mój Mistrz. Bo pozostajemy w uniwersum, które pisarz stworzył przy swojej serii o Percy'm Jacksonie, choć tym razem, autor pokazuje nam zupełnie inne jego oblicze. To co pozostaje to... No wiecie. Boski rodzic, mitologia, potwory, mnóstwo krwi, mnóstwo śmierci, mnóstwo genialnych, charyzmatycznych, błyskotliwych bohaterów, mnóstwo poświęcenia, dawka przyjaźni, tony znakomitego humoru i... no właśnie. Koniec świata. A także pośmiertny hotel-absolutne-marzenie-każdego. Wspominałam już o końcu świata?

"Wiedza na temat różnych spraw nie zawsze jest warta ceny, jaką za nią zapłacono."

źr.
Jedna z rzeczy, które kocham w książkach Riordana, to fakt z jaką łatwością autor wrzuca czytelnika do tego ostrego, niespokojnego nurtu jakim jest akcja historii, jak z każdym rozdziałem, każdym kolejnym zwrotem i dynamizmem przekraczającym ludzkie wyobrażenia, nie tylko daje nam możliwość bycia świadkiem danej opowieści, ale w pewien sposób, tak bardzo nas pochłania i manipuluje piórem, że czytelnik czuje, jakby on sam uczestniczył w tym wszystkim. A więc skoki adrenaliny, przyśpieszone bicie serc, poczucie niewyobrażalnej straty, zmęczenie walką, determinacja do wygranej - to wszystko zaczyna stanowić pewną część nas. To nie tylko jest w naszej głowie, gdy przewracamy stronę za stroną w tempie ekspresowym, ale też w sercu. Czasami wydaje mi się, że Riordan potrafi wyczarować więcej magii i akcji w jednym rozdziale, niż niejeden inny pisarz w całej swojej książce.

"Mity to w istocie opowieści o prawdzie, o której zapomnieliśmy."

źr.
Kolejna rzecz, która wychodzi temu autorowi perfekcyjnie? Kreowanie postaci i generalnie świata przedstawionego. Nie było w jego książkach (a uwierzcie na słowo, czytałam wszystkie) jeszcze ani jednego bohatera, który wydawałby mi się nierealny. O nie, u Riordana postacie przestają być imionami na papierze. One żyją, żyją nie tylko w nas, w naszej głowie. Ich przygody, ich charaktery, ich zachowanie są tak bliskie, że czytelnik nawet nie podkłada pod wątpliwość, że gdzieś tam musi być taki Magnus Chase, Percy Jackson czy Carter Kane, bo innej opcji nie ma. Riordan nie tylko pięknie łączy każą swoją historię, tak że jedna nie wyklucza drugiej, ponieważ współistnieją ze sobą w jednym, wielkim, absolutnie epickim uniwersum, ale też w "Mieczu Lata" oferował nam tyle subtelnych odwołań do historii o Percy'm, że miałam wrażenie, jakby serce mi się rozpuszczało. I z jednej strony - był to zabieg tak nienachalny, że czytelnicy, którzy nie znają poprzednich serii autora nie poczuli się zagubieni, a jednocześnie tak przemyślany, że fani autora w mig zorientowali się, jaki jest w tym wszystkim cel. Plus - Magnus Chase nie bez przyczyny ma nazwisko Annabeth, więc...

"- Będziemy potrzebowali wielkiej armii, kiedy nadejdzie Ragnarök.
- Ragnarök - powtórzyłem.
- Sądny Dzień - wyjaśniła Sam - Kiedy wszystkie dziewięć światów zostanie zniszczone w wielkim ogniu, a armie bogów i olbrzymów spotkają się po raz ostatni w bitwie.
- Och. Ten Ragnarök."

źr.
Humor. Czyż nie jest to jeden z nieodłącznych elementów, cechujących książki Riordana? Jeden z powodów, czemu tak bardzo go kochamy? Sam Magnus Chase jest jednym wielkim przypadkiem Zaraz-powiem-coś-co-wszystkich-czytelników-zmusi-do-tarzania-się-po-podłodze. To jeden z tych uroczych łobuzów, w których Rick tak bardzo lubi rozkochiwać czytelników. No wiecie - nieodłączna ironia, sarkazm i cynizm? Tak, dokładnie to. Możecie być pewni, że w połączeniu z krasnoludem-ekspertem-modowym, gestykulującym elfem, wojowniczą walkirią i innymi bohaterami, sprawią, że uśmiech praktycznie nie będzie wam schodzić z twarzy. Nie wspominając już o tych wspaniałych odwołaniach do popkultury, które Riordan tak umiejętnie wplótł w historię, nie zapominajmy - opierającej się na mitologii. Kiedy czytałam kolejne wzmianki na temat seriali, piosenkarzy czy superbohaterów, rozpływałam się z zachwytu i nie umiałam powstrzymać chichotu.

"Pewna podpowiedź w kwestii przeznaczenia, Magnusie: nawet jeśli nie jesteśmy w stanie zmienić ogólnego obrazu, nasze wybory mogą zmienić szczegóły. W ten sposób buntujemy się przeciwko losowi, w ten sposób zostawiamy ślad."

źr.
Naprawdę nie przypuszczałam, że książki Ricka mogą być jeszcze bardziej idealne. Nie sądziłam, że jest to w ogóle wykonalne. A jednak on znów dał radę. Oczarował, od pierwszej do ostatniej strony. Umiejętnie łączył mitologię z powieścią przygodową - moje dwa ulubione elementy! Przedstawił bogów, potwory, stworzenia i mity nordyckie w tak niesamowitej formie, że właściwie należy mu się za to ołtarzyk - poważnie. Albo ofiara z głowy byka. Na dodatek rozkochał mnie w Walhalli, w tym jak bardzo starał się pokazać, że Magnus nie jest Percy'm i jak wspaniale mu to wyszło. I mimo, że syn Posejdona ma pierwsze miejsce w moim sercu (i zawsze będzie miał), Magnus jest na dobrej drodze, by zająć miejsce drugie (przeganiając Anubisa!).

"- Zdarza ci się zrobić coś właściwego, wiedzieć, że to jest właściwe, a mimo to czuć się okropnie?
- Właśnie opisałeś większość mojego życia."

Podsumowując - kolejna EPICKA, zachwycająca, niewiarygodna książka od Riordana, przy której częste wybuchy donośnego śmiechu, czy łzy radości, są czymś na porządku dziennym. Uzależnia, pochłania, rozkochuje. Nie wierzę, że z własnej woli, moglibyście sobie odmówić poznania cudownego Magnusa, nie mniej cudownego Lokiego, czy każdego innego, nawet najmniejszego kawałeczka tej książki. Nie marnujcie więc czasu, bo Koniec Świata nie będzie czekał.

10/10
Jeśli ktoś spodziewał się innej oceny...
Brak komentarza.

Pozdrawiam!
Sherry


Miecz Lata | The Hammer of Thor | Tom 3

16 komentarzy:

  1. Uwielbiam Riordana, jest mistrzem tworzenia genialnych opowieści w oparciu o mitologię, ale także humoru, który doprowadza do łez. :D Chętnie przeczytam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! A tu zobaczysz, że ten jest tak jakby Riordan wylał wiadro zawierające CAŁĄ MASĘ HUMORU, tak że człowiek chichota, ciągle i ciągle, albo wybucha śmiechem. I to jest fantastyczne! Miłego czytania!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Och tak, książki Riordana są świetne! Wydawałoby się, że wyczerpał on już pomysły na kolejne serie, skoro już tyle ich napisał, a jednak nie. Każda jest tak samo genialna jak poprzednia. Muszę sięgnąć po Magnusa Chase'a!

    czasdlaksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tam. Ja nie wierzę, by kiedykolwiek mu się wyczerpały pomyły. Nie śmiałam w to wątpić jak tylko skończyłam serię Percy'ego i zobaczyłam, że autor wyczarował spin-off z rzymską mitologią. :)
      Koniecznie! Miłego czytania!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Cóż, Sherry, wyczuwam, że nie powinnam tego pisać u Ciebie na blogu, ale żadnej książki Ricka Riordana jeszcze nie przeczytałam (UPS!), a dwie pierwsze części serii o PJ już od X czasu kurzą się na półce (jeszcze większe UPS!). Ale po lekturze tej recenzji muszę przyznać, że czuję się mocno i pozytywnie zmotywowana do zmiany tego stanu rzeczy :D świetna recenzja tak swoją drogą - mnie przekonała w stu procentach do najnowszej powieści Riordana ;)

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że powinnaś! Bo teraz wiem, że ciebie trzeba jeszcze mocniej niż innych przekonywać do sięgnięcia w końcu po jego książki. :D
      A skoro masz dwie pierwsze części Percy'ego, to wierzę, że twoje spotkanie z moim Mistrzem nadejdzie już wkrótce! I już nie mogę się doczekać aż podzielisz mój zachwyt nad tym panem (bo oczywiście innej wersji wydarzeń nie przyjmuję do wiadomości. :))
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Powiem szczerze, że nie czytałam jeszcze nic Riordana, chociaż zawsze gdzieś tam po głowie chodził mi ten Percy Jackson, jednak nigdy nie miałam na tyle zapału, aby w końcu po niego sięgnąć. Myślę, że w końcu nadszedł czas, aby to zrobić, bo niesamowicie zaintrygował mnie Miecz lata, a w pierwszej kolejności chciałabym poznać historię Percy'ego :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonały wybór! :) Jak wspomniałam w recenzji, w "Mieczu Lata" jest mnóstwo takich subtelnych nawiązań do Percy'ego. Jeśli ktoś go nie zna - nic się nie dzieje, naprawdę, ale jeśli ktoś go zna, to po prostu rozczula się gdy czyta te scenki i wie, że Riordan napisał je właśnie dla fanów, którzy już go znają i kochają. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Jest mi niezmiernie wstyd, ale..
    w całym swoim życiu nie przeczytałam nawet zdania z książki tego autora. Obawiam się, że przegapiłam okres, w którym książki z jego serii przypadły by mi do gustu. Wciąż jednak mam nadzieję, że tak nie jest i, że gdy nadarzy się okazja zachwycę się jego dziełami jak wszyscy inni! :)
    http://zagoramiksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy można mieć jakby... okres na tego autora. Bo okej - jego książki teoretycznie są dla młodzieży, ale szczerze - myślę, że z nim jest trochę jak z Potterem. Z odpowiednim podejściem, nie da się zawieść! :) I tego właśnie ci życzę, kiedy już zdołasz się przekonać do twórczości Riordana. Żeby cię zachwycił.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. Czuję, że Magnus rozbiję i moje podium ulubieńców z książek Riordana. :D A nie masz na nim Nico? :D
    Kocham Riordana za humor, chcę poznać krasnoluda modowego, chcę, chcę. :D I Magnusa i innych, ogólnie to muszę mieć książkę, a Ty tylko mnie w tym utwierdzasz! :D

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że mam Nico! Tylko, że Nico... pewnie domyślasz się z jakich powodów, jest jakby... w innej skali? W sensie, to taka miłość platoniczna trochę. Och, wierzę, że nie muszę ci tłumaczyć :D
      Oczywiście, że chcesz. I ooo booogowie. Zakochasz się w Walhalli!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Oj Sherry, to było do przewidzenia :-) Naprawdę nie spodziewałam się innej oceny, choć sama jeszcze książki nie znam. Riordan po prostu NIE MOŻE rozczarować. Nigdy przenigdy. I chyba nie nastąpi taki dzień kiedy napisze coś złego, bo z tak genialnym poczuciem humoru jest to zwyczajnie niewykonalne. Swoją drogą, jestem chyba najbardziej ślepo zapatrzoną w tego autora fanką, skoro kupuję wszystkie jego książki jak tylko zobaczę jakąś promocję, choć przeczytałam dopiero serię o Percy'm. Ale nad czym tu się zastanawiać skoro ceny kuszą i nie ma ryzyka rozczarowania? ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. :D I wiesz, szalenie ci zazdroszczę, że tyle dobroci przed tobą! Poznanie Leo w Olimpijskich Herosach, przeczytanie "Domu Hadesu" - chyba mojego ulubionego tomu, poznanie zakończenia, później wzięcie się za Asgard... Kurczę! Tyle przed tobą! <3
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  8. Riordan jest i moim mistrzem wśród autorów tego gatunku i nikt mu nie dorówna. To jak kreuje świat, bohaterów, to jak pisze... Coś niesamowitego. "Miecz lata" jeszcze przede mną, ale nie mam ani grama wątpliwości co do tego, że będę zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto! Musisz koniecznie dać szansę Magnusowi i to wkrótce, bo w maju kolejna powieść RR! :D Z Appollem <3
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry