piątek, 2 stycznia 2015

Top 14 książek przeczytanych w roku 2014!


Cześć!

Wieść niesie, że rok 2014 się skończył, więc pasowałoby zrobić jakieś podsumowanie, większe czy też mniejsze. Ja postanowiłam skupić się na TOP14 książek przeczytanych w roku 2014, tak jak to robiłam o tutaj - z rokiem 2013. Przedstawiam zatem, swoją subiektywną listę najlepszych powieści zeszłego roku. (Lista w kolejności miesięcy, w jakich czytałam książki, zatem nie sugerujcie się tym, że na przykład numer 14 jest najgorszy)


źródło
1. Gra o Tron - George R.R. Martin

W styczniu udało mi się w końcu przeczytać wielkie dzieło Martina i cholera! Jestem zauroczona! Już nie chodzi o fakt, że serial jest absolutnie genialny, ale sama książka to dzieło! Wielowątkowość, mnóstwo interesujących bohaterów, wojny, potyczki, zdrady, namiętności, intrygi! A w tle klimatyczny, fantastyczny klimat, który po prostu czaruje...





źródło
2. Idealna chemia - Simone Elkeles

W tym roku przeczytałam ją trzy razy i po prostu... Zakochałam się. Myślę, że większość swoich odczuć wyraziłam już w recenzji tej książki, niemniej o ile zdaję sobie sprawę, że to naprawdę nie jest nic ambitnego, to niestety nic nie mogę poradzić na fakt, że po prostu zauroczyłam się iskrzeniem pomiędzy bohaterami i bez wyrzutów sumienia zarwałam dla nich noc.





źródło
3. Złodziejka książek - Markus Zusak

NIE-SA-MO-WI-TA! W recenzji tej powieści, nawet w połowie nie umiałam wyrazić swojego zachwytu nad tym dziełem! Nawet jeśli nie lubicie książek z wojną w tle (uwierzcie, że też nie lubię), to musicie ją przeczytać bo ona nie opowiada jako tako o wojnie. Ona opowiada... o uczuciach. O emocjach. O przyjaźni. O więziach rodzinnych. Cudowna!





źródło
4. Lek na śmierć - James Dashner

Nie było opcji, żeby tej książki tu zabrakło. W końcu to zwieńczenie przygód jednej z moich najukochańszych trylogii. Tutaj była recenzja, a teraz mogę wspomnieć jedynie o tym, że... nie zawiodłam się. James Dashner dał radę i mimo, że finał był... inny od poprzednich tomów, miał inny charakter, to spełnił swoją rolę i pozostawił mnie... w pewnym stopniu usatysfakcjonowaną, a z drugiej strony marzącą o kontynuacji. 




źródło
5. Baśniarz - Antonia Michaelis

Coś pięknego! Być może część zachwytów udało mi się przenieść do recenzji, więc możecie to sprawdzić, ale... Muszę przyznać, że pierwsze ileś-tam stron nie zwiastowało tego, że po skończeniu lektury będę mieć ogromnego kaca książkowego. A miałam. I trwał bardzo długo. Już chyba nigdy nie uda mi się pozbyć z głowy tej historii...
6. Red Rising. Złota krew - Pierce Brown

Perełka od debiutującego Pierce'a Browna! Miałam szczęście ją przeczytać i rany! Kto by się spodziewał, że to będzie tak fantastyczne przeżycie! Tutaj, daję recenzję do wglądu, natomiast podsumowując mogę jedynie napisać, że w dniu premiery kontynuacji, pojawiam się w księgarni z portfelem. Nie ma siły, która by mnie powstrzymała przed zaznajomieniem się z drugim tomem cyklu. Cyklu, którego po prostu stałam się fanką. I tak - wiem to po przeczytaniu pierwszej części.



źródło
7. Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte

Rok 2014 był rokiem spędzonym częściowo pod znakiem klasyki, a "Wichrowe Wzgórza", które recenzowałam tutaj, mnie po prostu uwiodły i zachęciły, bym po tego typu książki sięgała częściej. To właśnie dzięki dziełu pani Bronte, kontynuowałam poznawanie kolejnych tytułów zaliczanych do klasyki i wiecie co? Mam zamiar to robić dalej w roku 2015. Zwłaszcza jeśli mogę jeszcze trafić na taką perełkę jak "Wichrowe Wzgórza"




źródło
8. Hopeless - Colleen Hoover

Nie no, nie mówcie mi, że jeszcze nie czytaliście mojej recenzji tej książki. Bo jeśli ją czytaliście to niepotrzebne są wam wyjaśnienia, czemu znalazła się w tym spisie. Ona mnie... zniszczyła. Złamała serce i podeptała bo kawałeczkach, by później zostawić mnie z tak wielkim kacem książkowym, że myślałam, iż już żadna książka NIGDY nie sprawi mi radości. Colleen Hoover - ma Mistrzyni!
9. Obsydian | Onyks - Jennifer L. Armentrout

Wiem, wiem. Nic ambitnego, w końcu to paranormal-romance. Ale zrozumcie, że jeśli w jakimś książkowym bohaterze zakochuję się do tego stopnia, w jakim to się stało z Daemonem (i Katy) to te powieści są wyjątkowe na sto procent. Tutaj recenzja tomu pierwszego, tutaj recenzja tomu drugiego. A w lutym "Opal"! <3






źródło
10. Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell

Kolejny klasyk, który mnie po prostu zniewolił i zachwycił. Trudno mi oceniać, czy książka podobała mi się bardziej niż dzieło Emily Bronte, bo obydwa miały inny charakter. Chociaż obydwie były skupione wokół romantycznych historii to... przebiegały w zupełnie inny sposób. Mam ambitny plan zrecenzowania "Przeminęło z wiatrem", ale już teraz mówię, że możecie się przygotować na całą masę zachwytów!




źródło
11. Sekret Julii | Dar Julii - Tahereh Mafi

W roku 2014 miałam okazję dokończyć jedną ze swoich ukochanych trylogii i cóż mogę rzec? Zwłaszcza w ostatnim tomie jestem zakochana, ale... cały cykl po prostu kocham, mimo że ktoś pewnie będzie się upierał, że to nic ambitnego i tak dalej. Cóż ja mogę na to poradzić, że Warner mnie oślepił swoją atrakcyjnością zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną? Dla zainteresowanych: recenzja "Sekretu Julii", recenzja "Daru Julii"




źródło
12. Jedno małe kłamstwo - K.A. Tucker

O ile pierwszy tom (recenzowany tutaj) nie zrobił na mnie tak wielkiego wrażenia, jakiego oczekiwałam i w związku z tym się rozczarowałam, o tyle tom drugi serii - recenzowany tu - pani K.A. Tucker po prostu mnie zniewolił i uzależnił od siebie. Ashton i Livie zapewnili mi taką jazdę bez trzymanki bez istny rollercoaster emocji, że do ostatniej strony uczucia wręcz przelewały się we mnie i rosły z każdym słowem! Nie możecie zatem być zdziwieni, że jestem tak szczęśliwa, iż trzeci tom cyklu "Four second to lose" wychodzi już w lutym! 


źródło
13. Krew Olimpu - Rick Riordan

Zwieńczenie jednej z moich najukochańszych serii ever. Jednego z moich najukochańszych autorów ever. Czy muszę jeszcze coś dodawać? Recenzowane o tutaj








źródło
14. Jesteś cudem - Regina Brett

O ile pierwsza książka Reginy Brett jaką czytałam - "Bóg nigdy nie mruga" bardzo mi się podobała i była pouczająca, o tyle "Jesteś cudem" mnie po prostu rozbiło. To co Regina Brett robi piórem... Daje nadzieję, ukojenie, rady tak trafne, że czasami miałam wrażenie, jakby pisała tylko dla mnie. Niesamowite. O czym będziecie mogli przekonać się niedługo, bo recenzja wkrótce.






To wszystko na dziś.

Pozdrawiam,
Sherry