poniedziałek, 29 września 2014

Onyks - Jennifer L. Armentrout

źródło
Onyks
Jennifer L. Atmentrout

Cykl: Lux, tom 2/5
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: wrzesień 2014
Liczba stron: 448

Uwaga! Ci którzy nie czytali "Obsydianu", proszeni są o pominięcie pierwszego akapitu recenzji, w związku ze małymi spoilerami odnośnie pierwszego tomu serii.

Hey, Kitten

Po wydarzeniach z ostatnich kilku tygodni, Katy wie, że nic już nie będzie takie samo jak wcześniej. W końcu nie każdy ma przyjaciół kosmitów, w tym jednego, z którym łączy ją jakaś dziwna więź... Ale wkrótce może się okazać, że Arumianie to był dopiero początek niebezpiecznej drogi, na którą wkroczyło rodzeństwo Black z nową sąsiadką. Może się okazać, że DOD to nie ich jedyny problem, a istnieją o wiele gorsze rzeczy niż zostanie odkrytym. Zwłaszcza gdy sekrety ujrzą światło dzienne i ci, po których człowiek by się tego nie spodziewał, okażą się największą zmorą... A nadzieja stanie się drogą ku śmierci.

źródło
Finał "Obsydianu" kazał mi wyczekiwać drugiego tomu z rosnącą niecierpliwością. Gdy w końcu dorwałam się do "Onyksu"... po prostu czułam, że moje życie nie będzie już takie samo po skończeniu tej książki. I nie jest. Zapewne zorientowaliście się już, że nie rozwlekałam się nad fabułą drugiej części serii Lux, a powód ku temu jest prosty. Uważam, że jeden szczegół, jedno nieprzemyślane zdanie, mogłoby całkowicie zniszczyć waszą przyjemność czytania. Coś co odróżnia od siebie "Onyksa" i "Obsydiana" to fakt, że całkowicie zmienił się klimat książki. Po przewróceniu ostatniej strony, recenzowanej przeze mnie dziś pozycji, doznałam wrażenia, że autorka naprawdę poważnie podeszła do faktu, iż jej seria ma pięć tomów i w końcu zaczęła wyjmować trupy z szafy. A nie zapominajmy, że to dopiero drugi tom z pięciu... Aż strach pomyśleć co jeszcze pani Jennifer ma w planach zrobić...

źródło
To co ujęło mnie w tej serii, to niezwykła kreacja bohaterów. Czy to Katy - narratorka powieści, blogerka książkowa, czy Daemon - niebezpieczny, seksowny sąsiad, czy też inne, poboczne postacie, są po prostu wspaniali! Autentyczni, realni, wręcz namacalni. W "Onyksie" niemal wszyscy przechodzą przez pewną przemianę. Wydarzenia z pierwszego tomu serii głęboko zmieniły ich tok rozumowania, a wzajemna znajomość ludzi z inną rasą jest przedstawiona bardzo profesjonalnie. Szczerze mówiąc, mam dziwne wrażenie, że naprawdę, gdzieś tam - w Wirginii Zachodniej, żyje sobie Katy Schwatrz, a jej sąsiadami jest urodziwe rodzeństwo Black. I dopiero zaczyna się ich wspólna przygoda.

Kiedy wspomniałam, że "Onyks" i "Obsydian" całkowicie się od siebie różnią, mówiłam prawdę. O ile pierwszy tom  był skupiony powiedzmy na jednym elemencie i dopiero wprowadzał czytelnika w uniwersum serii, robiąc to z łatwością i wielką lekkością, a także był przepełniony zabawnymi dialogami i mnóstwem potyczek słownych Daemona i Katy, o tyle kontynuacja jest inna. Poważniejsza. Atmosfera zaczyna gęstnieć i w mig orientujemy się, że wraz z bohaterami serii, stajemy się ofiarami parszywej intrygi, która może zniszczyć zarówno naszych ulubieńców, jak i nas samych. Relacja Daemon&Katy przechodzi na inną fazę i zaczyna nabierać... pewnych kształtów. Ewoluuje. A czytelnik i sama para razem z nią.

źródło
Również i w "Onyksie" Katy nie traci charakteru i nadal razem z Daemonem mają ochotę się nawzajem pozabijać, ale coś się zmienia. A napierające na małe miasteczko wrogie siły, każą im się zastanowić, czy rzeczywiście istnieje ktoś jeszcze, komu mogliby zaufać. Sam element więzi, jaka pojawiła się po tomie pierwszym jest bardzo ciekawym wątkiem, a fakt jak wiele dowiadujemy się o DOD i tym czym rzeczywiście jest, sprawia że naprawdę klimat jest przytłaczający i zgoła inny. Myślę, że nie byłam przygotowana na tyle nieszczęścia w "Onyksie". Bo teraz, po skończeniu go, mam wrażenie, jakby autorka wbiła sobie sztylet w moje serce. I o ile na razie jeszcze jestem w stanie to znieść, to czuję, że kolejny tom - "Opal" całkowicie mnie wyniszczy.

Gęsta atmosfera, intrygi i zdrady... Z pajęczyny kłamstw nie wszyscy wyjdą cali. A ci którzy przetrwają, już nigdy nie będą tacy jak kiedyś. Jestem rozbita i doszczętnie nieszczęśliwa po przeczytaniu "Onyksa". Bo był tak zachwycający. Tak rewelacyjny i tak smutny, że na koniec moja rozpacz przyjęła na tyle ciężką formę, że nie umiałam nawet powstrzymać łez. I nie chciałam. Bo świat zatrząsł się w posadach. A więc czytajcie. Czytajcie serię Lux i pozwólcie sobie zakochać się w Daemonie i Katy. I trzymajcie kciuki, żeby wasi ulubieńcy wyszli cało z masakry, jaką szykuje dla nich pani Jennifer L. Armentout.

9/10
 bo chyba nie wybaczę autorce tego...
co zrobiła

Pozdrawiam,
Sherry


Obsydian | Onyks | Opal | Origin | Oppostion