sobota, 13 września 2014

Ratujmy nasze portfele!

źródło
Cześć!

Dziś w planach była recenzja, ale jako że ten weekend robi się naprawdę szalony, pozwoliłam sobie napisać notkę o temacie, który chciałam poruszyć już jakiś czas temu. Nie od dziś wiadomo, że zarówno amerykański BookTube, czy choćby goodreads ma swoje własne tagi, zabawy, wyzwania, które promują czytelnictwo i zachęcają do sięgania po literaturę. Polscy blogerzy i booktuberzy przenoszą część takich różnych idei także na naszą, rodzimą blogsferę, dzięki czemu mamy okazję poznawać coraz więcej wyzwań.

Niedawno natknęłam się na naprawdę świetną akcję, z którą chciałabym was zaznajomić. I od razu tutaj nadmienię, że nie chcę wam niczego narzucać, a tylko poddać pomysł, abyście mogli go przemyśleć. Nie będę wznawiać amerykańskiej akcji u nas - nie taki był mój zamiar, ale po prostu jestem ciekawa, co wy będziecie myśleć o tym, o czym dziś napiszę.

Zacznijmy zatem.


źródło
Większa część moich blogowych znajomych recenzentów ma problem książkocholika pod tytułem: "masa książek w kolejce - kolejne przybywają - kompletny brak czasu na czytanie". Sama mierzę się z tym od dawna i jakkolwiek chciałabym szybciej i częściej spędzać wolne chwile przy lekturze, to niestety nie mam na to zupełnie czasu. A dodając do tego jeszcze mój nałóg to wydawania wszystkich swoich oszczędności na nowe powieści, mamy katastrofę typu: "O RANY, JAK JA SIĘ WYGRZEBIĘ Z TYCH TYTUŁÓW?!" gwarantowaną.

Nie tak dawno temu, oglądając filmiki na YT, natknęłam się na znajomą, amerykańską booktuberkę, która wspomniała o pewnej, szalenie ciekawej akcji, o której nie mogę przestać myśleć. Stała się ona dla mnie pewnym drogowskazem do działania i muszę przyznać, że jestem strasznie zadowolona, że w końcu mogę jakoś kontrolować swoje zapędy nałogowozakuksiążkocholiczki (tak - wymyśliłam to słowo. Prawa autorskie przypisane. :))

A o czym mowa?

Nie wiem czy ta idea (bo wyzwaniem, ani tagiem, ani zabawą tego nazwać nie można) ma jakąś nazwę - prawdopodobnie tak, ale szczerze mówiąc za bardzo się w to nie wgłębiałam, bo wystarczyło jedynie jedno zdanie, a wszystko nabrało dla moich uszu sensu. 

Cały pomysł polega na tym, by stopniowo likwidować swoje czytelnicze zaległości i kontrolować kupowanie kolejnych tytułów, jakkolwiek trudne by się to nie wydawało. 

Jak to zrobić?

Pomysł jest prosty, łatwy i klarowny, a brzmi: "15 książek - jedna książka". Rozwijając myśl: w Ameryce, nie wiem czy wiecie - są bardzo tanie powieści. Naprawdę, tam można dostać nowe, świeżo wydane pozycje, w dużo niższych cenach od tych, które osiągają nowości w Polsce. Książkocholicy mieszkający w Stanach, mają więc mnóstwo okazji do robienia kolejnych zakupów. Tam, miesięcznie, ich liczba nowych przybytków opiera się głównie na końcówce: naście lub dzieścia. Czasami również dziesiąt. Więc kolejki, jak możecie się domyślić - rosną w zastraszającym tempie.

Ktoś więc wpadł na pomysł, by na piętnaście przeczytanych książek, przypadała jedna nowa, kupiona bez wyrzutów sumienia. Idea jest cudowna! Nie dość, że ma się motywację do czytania, to jeszcze jest się w stanie kontrolować swoje odruchy nałogowego książkozakupocholika!

źródło
Rozmyślając o tej idei, wpadłam na pomysł, by na nasze polskie standardy, portfele, ceny książkowe i liczbę pozycji w kolejkach czytelników, zamienić trochę reguły i u mnie, na pięć przeczytanych książek, przypada jedna, nowa, kupiona. 

Chodzi więc o to, że czytam pięć książek ze swojej kolejki i dopiero po ich przeczytaniu, mam prawo kupić sobie JEDNĄ, nową, kolejną. :) Muszę przyznać, że jestem zachwycona całym pomysłem i mam zamiar wprowadzić go do życia jak najszybciej. 

Tymczasem jestem ciekawa co wy myślicie o podobnej idei. Od razu mówię, że nie organizuję akcji, ani nic takiego. Po prostu jestem ciekawa co macie do powiedzenia o samym pomyśle i... kto wie? Może komuś nawet pomogę tym swoim wpisem? Może ktoś również spróbuje spróbować tego typu zasadę do swojego czytelniczego życia? 

Piszcie koniecznie.
Pozdrawiam,
Sherry

(Tamtararam! A jutro jadę do stolicy naszego zachwycającego kraju! Aż musiałam się pochwalić ^^)

źródło