niedziela, 24 lipca 2016

Serial: Suits - sezon 1

źr.
Sezony: 7 (zamówiony)
Rok produkcji: 2011 - ...
Gatunek: Dramat, prawniczy

Im wyższe wzniesienie, tym dotkliwszy upadek

Wyobraźcie sobie, że jesteście geniuszami. Macie tę niesamowitą fotograficzną pamięć, potraficie zapamiętać wszystko co przeczytacie. Co do kropki. Na dodatek wasza inteligencja jest mocno powyżej przeciętnej. A mimo to, jedyne co przynosi wam zyski, to oszukiwanie. Do czasu. Poznajcie historię Mike'a Rossa i genialnego prawnika Harvey'a Spectera i wkroczcie w pełen intryg i napięcia, prawniczy świat, w którym można wygrywać, albo zostać zgniecionym. A wierzcie mi - nie będziecie rozczarowani.

źr.

Tak, tak - wiem. Forma "prawniczy serial" nie jest jakoś super... zachęcająca. Ale błagam, przeczytajcie tą notkę do końca, a możecie być naprawdę pozytywnie zaskoczeni. Więc... 

Mike jest geniuszem, który się marnuje. Harvey z kolei, to najlepszy prawnik. W sensie... Serio. Najlepszy. Jego domeną są wygrane. Nie przyjmuje niczego innego do wiadomości. Niestety, szefowa kazała mu znaleźć sobie asystenta. Wymóg jest jeden - ma być absolwentem Harvardu. Ale wiecie. Życie jest nieprzewidywalne, a kiedy Harvey spotka na swojej drodze niepoukładanego, acz błyskotliwego Mike'a... Czy jednak nagięcie zasad to nie jest zbyt duża cena? Bo jeśli ktokolwiek się dowie... cóż. Specter i Ross mogą być skończeni. 

źr.
źr.

Dlaczego NAPRAWDĘ powinniście oglądnąć Suits?

  • Z powodu bohaterów. Okej, zacznijmy od początku. Mike i Harvey. Harvey to człowiek, którego kochają wszyscy fani serialu. W sensie. Serio. Nie da się go nie podziwiać, uwielbiać, absolutnie szanować. Coś jednak z czym Harvey ma problem, to emocje. Jako prawnik wyzbył się przywiązania do ludzi, nie związuje się z nikim emocjonalnie, bo wie, że to utrudnia życie. Ale Mike... cóż. Mike trochę zmienia.
  • Bo Mike nie jest tym wyzbytym z empatii prawnikiem, podobnym Harvey'owi. Wie gdzie są granice ludzkiej przyzwoitości. I myślę, że dlatego ten serial jest tak GENIALNY. Bo z faktem, że Harvey od Mike'a będzie mógł się nauczyć wiele o emocjach, o nawiązywaniu relacji, a Mike dowie się jak być niesamowitym prawnikiem, mając za mentora Harveya to sytuacja Win-Win. Zwycięstwo, zwycięstwo. Tyle, że ta droga nie będzie łatwa...
  • Bo Harvey jest nieczułym draniem. Owszem - najbardziej błyskotliwym, przystojnym, bystrym, sprytnym, czarującym prawnikiem, ale jako człowiek? Uch. Okropna osoba. A Mike... Mike może albo mu się przydać, albo może być uciążliwy. Zależy z czyjej perspektywy patrzycie. :)

źr.
źr.

  • Moja ulubiona rzecz w tym serialu to właśnie relacja Mike-Harvey (o której pisałam już tutaj). To dwie gwiazdy tego serialu. Ten serial to właściwie jedna wielka Ziemia, krążąca wokół relacji Mike-Harvey. Kocham Mike'a, fakt że wciąż ma empatię, że utożsamia się z ofiarami, że do wszystkiego podchodzi emocjonalnie. To sprawia, że łatwiej mi się jest z nim zżyć. Z kolei Harvey... o tym już pisałam. Nie da się go nie kochać. To geniusz. Magik. To co on robi w tym serialu to kosmos. 
  • To jak bardzo liczy się Mike z Harvey'em a równocześnie nagina granice jego cierpliwości... To jak obserwujemy, jak powoli Harvey zaczyna się przywiązywać do Mike'a, mimo woli wręcz... Niesamowite.
  • Jakby tego było mało, oprócz wspaniałych Rossa i Spectera, mamy w tym serialu także inne niesamowicie ciekawe persony. Jak Louis Litt chociażby. To taka chciwa, mała, wredna łasica. Która jest antybohaterem i będziecie go nienawidzić mnóstwo razy - to wam mogę obiecać. Ale równocześnie fakt, że mimo wszystko jest geniuszem i jednym z najlepszych prawników? Imponujące. Reżyser to przemyślał. Stworzyć kogoś, kogo będzie się darzyć głęboką niechęcią, a równocześnie wielkim respektem. Genialne!
  • Następnie mamy Donnę, sekretarkę Harveya, która - wierzcie mi - jest geniuszem samym w sobie. Donna to Donna, nie da się jej nie kochać. Wścibska, inteligentna, empatyczna, ale równocześnie egocentryczna Donna to skarb. :)
źr.
źr.

  • Pomimo że ten serial działa na zasadzie - każdy odcinek inna sprawa, inny problem z jakim mierzą się bohaterowie, epizody są ściśle ze sobą powiązane między innymi dzięki rozwijaniu się więzi pomiędzy postaciami. Niemniej, taka sytuacja - w której każdy odcinek zaskakuje inną sprawą, innym porachunkiem pomiędzy prawnikami, inną intrygą, każe uwielbiać ten serial. Wierzcie mi, on jest tak cholernie uzależniający, że dochodzicie do wniosku, że nie możecie się od niego uwolnić.
  • Sprawy, z jakimi mają do czynienia bohaterowie tego serialu są bardzo ciekawe, zakończenia chwilami szokujące, a przebieg to istny majstersztyk. Także nie przejmujcie się, nawet jeśli nic nie zrozumiecie z prawniczego bełkotu, i tak będziecie się cieszyć dynamiczną fabułą, płynnością i fantastycznymi wątkami.
  • Bo oprócz zaciekłej prawniczej walki, oprócz rozwijania się więzi Mike-Harvey, w serialu są też inne. Bardziej dramatyczne. No wiecie, przeszłość, z jaką zmaga się Mike, dramaty miłosne. Tego typu sprawy. Uwierzcie mi, że nie da się nie być zainteresowanym tym co się tam dzieje.
  • Inny powód, by kochać Suits? Fakt, że serial ma dobrze zrównoważone emocje i wątki. Jest i dramatycznie i boleśnie i słodko i satysfakcjonująco i dobijająco. A także - Z HUMOREM. Humor to wielka rzecz w Suits i coś dzięki zakochałam się w nim tak mocno. 
  • Dialogi same w sobie to mistrzostwo, tak samo jak taktyki jakie mają Harvey i Mike, czy nawet Louis w sprawach, ale dowcipne dialogi? Rany, podziwiam writerów od scenariuszy bo wykonali niesamowitą robotę. Humor i filozofia życiowa Harveya, sprawiły, że moje życie jest piękniejsze.

źr.
źr.
źr.


Uwierzcie, ten serial to jedna z najlepszych rzeczy jakie mi się w życiu przytrafiły. Poprawiał mi nastrój na przestrzeni lat. Rozkochał w prawie. Dał mi też sporo do przemyślenia - Mike i Harvey mogą sporo nauczyć. Nie był tylko głupią rozrywką. To jedna z tych produkcji, o których nie da się zapomnieć, a Mike i Harvey z całą pewnością są bohaterami, których się z głowy nie pozbędziecie.

Także dajcie im szansę, bo Suits to... Suits. Niesamowicie przygotowany serial, który powinien was uwieść, bo to właśnie robi z ludźmi. Sprawdźcie czy podziała i w waszym przypadku i koniecznie dajcie mi znać. :)

Pozdrawiam,
Sherry


sezon 1 | sezon 2 | sezon 3 | sezon 4 | sezon 5 | sezon 6
(recenzje wkrótce)


źr.

10 komentarzy:

  1. Widziałam kilka odcinków pierwszego sezonu, ale potem z braku czasu przerwałam. Koniecznie muszę do niego wrócić, teraz, gdy mi przypomniałaś o tym serialu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że cię dalej urzecze <3 Miłego oglądania! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Byłam bardzo sceptycznie nastawiona do tego serialu. Nasłuchałam się o nim samych dobrych opinii, dlatego tak długo odkładałam obejrzenie go. Lecz dwa tygodnie temu - z znudzenia i zaciekawienia - obejrzałam pierwszy odcinek! I przyznam szczerze - już dawno żaden serial nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia. Postacie są świetnie wykreowane. Donna to Donna. Najlepsza postać kobieca w Suits. Harveya – tak jak napisałaś - nie da się nie kochać. Niby banalny schemat - Pan Perfekcyjny, który ma problemy z emocjami, ale Gabriel Macht tak dobrze gra swoją rolę, że - aż pokuszę się o stwierdzenie – wpisał się do kanonu tych charakterystycznych, niepowtarzalnych bohaterów.
    Mi w Suits bardzo podoba się to, że bohaterowie borykają się z własnymi problemami i dokonują trudnych wyborów – nie zawsze właściwych.
    Relacja Harvey&Mike przypominają mi niegdysiejszą relację Dean i Sam. Harvey jest starszym bratem, troskliwym opiekunem.
    Serial naprawdę na wysokim poziomie. Oby było takich więcej!
    Pozdrawiam.

    Czytaniamania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wręcz przeciwnie. W sumie to zainteresowałam się nim, bo puszczano pierwszy sezon w naszej polskiej telewizji - widziałam jeden środkowy odcinek i padłam zauroczona. Także później nadrobiłam dwa sezony i akurat trafiłam na czas kiedy emitowali trzeci. To była miłość od pierwszego wejrzenia, obawiam się. :D
      Słusznie. Kreacja postaci i to jak się odnajdują w sytuacjach, jak badają grunt i walczą. To naprawdę coś cudownego.
      Kurczę, nigdy nie myślałam o Marveyu jak o Winchesterach, ale coś w tym jest. W końcu... zależy im na sobie jak na braciach, przeszli naprawdę sporo, a to co się dzieje teraz w szóstym sezonie? Zeusie.
      Popieram! Chcemy więcej porządnych seriali. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
    2. Jak zobaczyłam pierwszy odcinek to też była miłość od pierwszego wejrzenia. Harvey to mój facet marzeń nr.2
      Ja niestety jestem dopiero w 3 sezonie. Pracuję i nie mam dużo czasu, ale w każdej wolnej chwili oglądam "Suits". Końcowa scena w odcinku "She's mine"... brak słów... musiałam obejrzeć kilka razy.

      Usuń
    3. Oj tam "niestety". Sporo wrażeń przed tobą, także myślę, że wręcz powinnaś się cieszyć. :) Poza tym - jak wspomniałam na górze - finał 3 sezonu jest jednym z moich ukochanych odcinków (napięcie makabryczne!), także miłego oglądania! :)

      Usuń
  3. Kocham ten serial, pomimo że kolejne sezony bywały momentami nużące i trochę naciągane. Jednak teraz jest już 6 sezon, który na bieżąco oglądam i z zaciekawieniem śledze losy Mike'a i Harveya :)
    Pozdrawiam,
    www.kate-with-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, miały słabsze momenty, ale mimo wszystko, jest w tym serialu coś takiego, że nie chce się go porzucać. Plus - to tylko momenty. W każdym odcinku można było znaleźć coś epickiego. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Wiele razy widziałam ten tytuł, ale jakoś mnie nie zaciekawił. Sporo geniuszy w tym serialu występuje, jak widzę. Teraz wciągnęły mnie dramy koreańskie, które świetnie się ogląda. Mam też do nadrobienia w wakacje parę seriali, ale będę pamiętam o tym tytule i tej pozytywnej rekomendacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż. Jako geniusza "formalnie" określa się tylko Mike'a. Ale to jak zwycięża Harvey to sposób, którego inaczej od "geniuszu" się określić nie da. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry