czwartek, 14 lipca 2016

W ogień - Ewa Seno

źr.
Kontrakt, tom 1
Feeria Young, 2016
344 str.

Skoczę za tobą w ogień...

Emma popełnia samobójstwo. I w jednej chwili, świat jej najlepszej przyjaciółki się wali. Opętana żądzą zemsty nastolatka, nie cofnie się przed niczym, by skrzywdzić tych, którzy w jej mniemaniu stoją za śmiercią Emmy. Nawet jeśli chęć odwetu będzie wymagała sprzymierzenia się z samym diabłem...

Jak zachowalibyśmy się, gdyby umarła najbliższa dla nas osoba? Do czego byliśmy zdolni, by zmusić jej oprawców do odpokutowania za swoje czyny? Cóż, Emily się nie patyczkuje i sprzedaje swoją własną duszę diabłu. W końcu, czymże jest ta cena, w zamian za szansę zemsty? Wkrótce jednak przekona się, że wyzbycie się sumienia to niekoniecznie droga, którą chce podążać. Czy jednak wtedy nie będzie już za późno? Zwłaszcza, że z tyłu czaszki wciąż pewien głos będzie podszeptywał, że za śmierć Emmy trzeba wymierzyć sprawiedliwość...

Mam wrażenie, że autorka pierwszego tomu Kontraktu, miała jakiś pomysł. Może nawet kilka. Jednak rozbieżność i niezdecydowanie odnośnie kreacji świata, fabuły i bohaterów, przyniosło w efekcie powieść, którą mogłabym nazwać jednym słowem - sprzecznością.

Główna bohaterka to - podobno - dobra, poukładana dziewczyna, która wmawia nam i sobie, że do niedawna była super uczynna, jednak utrata ukochanej przyjaciółki bezpowrotnie ją zmieniła. Zachowuje się jak rozwydrzony dzieciak i to od pierwszej do ostatniej strony, co niespecjalnie służy zżyciu się z nią, wręcz przeciwnie - sprawia, że człowiek ma ochotę walnąć w nią, najlepiej czymś ciężkim. Jest naiwna, czasami zachowuje się jakby miała rozdwojenie jaźni, a to całe tłumaczenie czemu jest tak zapętlona w swoich działaniach, absolutnie mnie nie przekonuje.

Zresztą, nie tylko kreacja narratorki, w moim mniemaniu bardzo kuleje. Również postacie przyboczne wydają się tak ciekawe jak zeszłoroczny śnieg, może z jednym czy dwoma wyjątkami. Tak, jakby dla autorka uznała, że bezpłciowe szkice kilku oddychających istot z imionami, były wystarczającym powodem by związać ich losy z losem Emily. No cóż - nie bardzo.

Chciałabym napisać, że skoro zawodzi główna bohaterka i postacie z tła, drugoplanowe wszystko naprawiają. Niestety. Kreacja diabła, w pewnych momentach do mnie przemawiała i wydawała się solidna, tylko po to, by za jakiś czas, sprawiać bym z grymasem obserwowała chaotyczne, pełne sprzeczności zachowania. Nie kupiłam tej całej "nagłego, wielkiego przywiązania do śmiertelniczki", ten zabieg mocno mi zapachniał Zmierzcho-podobnymi-książkami. Ponadto, mam wrażenie, że Ewa Seno nie wie kiedy przystopować z dramatyzowaniem i upychaniem w książce tragiczno-kiczowatego, cuchnącego fałszem romantyzmu.

Mogłabym w tym momencie napisać, że naiwne postępowanie bohaterów, czynienie ze złych, koszmarnie słodkich i sztucznych, a także przewidywalna, dość prosta i płytka fabuła oraz wydumane dramaty przypadną do gustu młodszym czytelnikom, niestety inny motyw zastosowany w książce, nie pozwala mi tego zrobić. Mam wrażenie, że autorka na siłę postanowiła sprawić, by jej powieść wydawała się bardziej "dojrzalsza", stąd mnóstwo odwoływania się do seksu. I znów, jestem nieco skonfundowana. Skoro charakter "W ogień" wyraźnie sugeruje mało ambitną pozycję dla młodzieży, po co ten naciągany dodatek w stylu Greya? Jeśli Ewie Seno tak bardzo zależało na uczynieniu lektury bardziej dojrzałej i przemyślanej i zmieszaniu tego z erotyką, może powinna napisać coś, gdzie główna bohaterka nie byłaby głupiutką nastolatką?

Żeby jednak nie pozostawić was z gorzkim posmakiem, napiszę może co dla odmiany - spodobało mi się w książce. Ewa Seno ma nie najgorszy styl pisania. I o ile irytacja główną bohaterką i pozostałymi elementami, o których wspomniałam, faktycznie niekoniecznie służy lekturze, to powieść przynajmniej szybko się czyta. Cały charakter książki jest dość lekki, dzięki humorowi najlepiej wykreowanej postaci - Nathaniela - chwilami pozycję wchłania się wręcz z przyjemnością i uśmiechem na ustach.

Podobał mi się też sposób przedstawienia piekła i choć też do najświeższych i super-innowacyjnych nie należał, to przynajmniej miał jakiś sens i wydawał mi się całkiem interesujący. Poza tym, kiedy diabeł nie zachowywał się jak napalony, ugodzony strzałą amora nastolatek z burzą hormonów, a faktycznie jak król piekieł, bywał czarujący, przerażający, a tym samym - autentyczny. Z sentymentalizmem mu nie do twarzy i przykro, że autorka tego w porę nie dostrzegła.

Czy książkę polecam? Cóż, myślę, że decyzję czy skosztować tej lektury, pozostawię wam. Z jednej strony, z powieścią całkiem miło spędziłam czas, kiedy nie musiałam denerwować się na postawę Emily, z drugiej jednak, świat by się nie zawalił, gdybym uniknęła spotkania z powieścią "W ogień". Jeśli cenicie prozę polskich pisarzy i niestraszne wam stawiania czoła autorkom serii młodzieżowych, dajcie szansę Ewie Seno, a być może oczaruje was w sposób, w jaki mnie nie oczarowała.

5/10
Pozdrawiam,
Sherry



Książkę miałam okazję poznać, dzięki uprzejmości księgarni PanTomasz.pl. Serdecznie dziękuję!

10 komentarzy:

  1. Właśnie kończę czytać ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że twoje odczucia będą pozytywniejsze od moich. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. A ja słyszałam co nieco o tej książce, ale pasuje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, świat się nie zawali, jeśli takie książki jak te czytelnik sobie odpuści. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Miałam już styczność z twórczością tej autorki i to trzykrotnie. I na razie zzdecydowanie mi wystarczy. Jeśli ktoś czytał serię "Antilia", to myślę, że zrozumie o czym mówię (dziecinna, mało ambitna, rozwleczona i, od 2 tomu, z brakiem pomysłu na fabułę). Coś mi podpowiadało, że "W ogień" będzie takie samo i stwierdziłam, że oszczędzę sobie niepotrzebnych katuszy. Widać dobrze zrobiłam :)

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. Ogólnie, z tego co czytałam, to autorka zastosowała w tej książce taki sam plot fabularny jak w Antilli. Powielanie czyjegoś pomysłu? Naah. To jest Passe. Teraz się powiela swoje pomysły :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Ta niespójność ewidentnie może denerwować, lecz sam pomysł na fabułę nawet brzmi interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli uważasz, że może ci się spodobać, pewnie - próbuj. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Sam pomysł bardzo mnie zaintrygował, bo jest naprawdę ciekawy i przyznam- całkiem oryginalny. Szkoda, że autorka nie umiała się sprecyzować i doszlifować powieści, by dorównała wyobrażeniom czytelnika. Szkoda też, że bohaterowie nie są starsi, albo bardziej dojrzali emocjonalnie, by wątek romansowy nie okazał się aż tak naciągany. Cóż, miałam dostać tą książkę do recenzji, ale chyba już się nie doczekam i chyba nie będę mocno płakać. Może w moim "polskim miesiącu" znajdzie się chwila by poznać pierwszy tom poprzedniej serii tej autorki, ale jeśli mam być szczera chyba wolę poświęcić czas na skończenie serii "Ostatnia spowiedź" albo przeczytać kolejną książkę Lingas-Łoniewskiej, bo tu przynajmniej mam pewność, że będę zadowolona z lektury :-) Nie mam ostatnio czasu na kiepskie książki ;-)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie. :( Wiesz, wydaje mi się, że autorka nie umiałaby stworzyć starszych bohaterów. Bo nawet jeśli mieliby powiedzmy po dwadzieścia kilka lat - i tak mentalność byłaby jak nastolatków. A wiem to z kreacji właśnie diabła w tej książce. Niby nieśmiertelny, który żyje już XXX, a zachowuje się jak szczeniak czasami. Także nie wiem. Autorka potrzebuje podszlifować swoje umiejętności. I to powiedziałabym nawet - trochę bardzo.
      Jestem baardzo podekscytowana twoim polskim miesiącem na blogu i choć mam zaległości - bo ostatnio sporo czytam i w rezultacie nie mam czasu na nic innego :( to powrócę! Soon. :D
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry