niedziela, 17 lipca 2016

Plaga samobójców - Suzanne Young


The Program
Program, tom I
Feeria Young, 2015
455 str.

Czy da się wyleczyć uczucia?

źr.
Wiecie jak to jest zarazić się jakąś chorobą? Jestem pewna, że tak. Zaczyna się od jednej osoby, a później niepozorny kontakt cielesny i... bam. Zaraza rozprzestrzenia się z prędkością światła. W przypadku zwyczajnych wirusów, można jednak liczyć na wyleczenie - a przynajmniej w większości przypadków. Epidemia, z jaką zmagają się rówieśnicy siedemnastoletniej Sloane, jest jednak niezwykła. Jest to bowiem plaga śmierci. Po tym jak świat wstrząsnęła fala samobójstw u młodych ludzi, do życia wdrążono Program, usuwający chorym wspomnienia, które są przyczyną cierpienia i bólu. Niektórzy jednak, chcą zachować smutek, nawet jeśli nie sprawia on im przyjemności. Niektórzy chcą pamiętać, dlatego... codziennie muszą udawać. Że tak naprawdę wewnętrznie nie umierają. Że tak naprawdę pustka i dojmujący żal, nie wypalają ich od środka. Czy na dłuższą metę jednak, da się grać, przywdziewając na twarz maskę?

"- Mam zły dzień dzisiaj.
- Rzadko zdarzają się inne."

źr.
Macie czasami zły humor? Wszystko was przytłacza, jesteście zmęczeni, smutni, czujecie jakby ta otchłań pustki was wciągała i cząstka po cząstce tracicie nadzieję, że będzie lepiej? Sloane i tysiące podobnych jej nastolatków, czuje to dzień w dzień. Ciągle. Jak w takich warunkach nie stać się ofiarą Programu? Główna bohaterka ma swoje prywatne słońce w postaci chłopaka - Jamesa. To jej epicentrum szczęścia, opoka przynosząca spokój, jedyna osoba, przed którą wie, że nie musi udawać. Ciąg wypadków sprawi jednak, że beznadziejna codzienność, zostanie przerwana jeszcze tragiczniejszymi w skutkach wydarzeniami. Gdy Program będzie czaił się tuż za rogiem, będąc tak groźnie bliskim, do czego to popchnie zdesperowaną, by nie stracić wspomnień dziewczynę? Ile będzie warta walka z systemem, o zatrzymanie wszystkich swoich emocji?

"Śmiałam się wśród ludzi, płakałam w samotności. Śmiech, płacz, śmiech, płacz. W końcu ogarnęło mnie dziwne odrętwienie. Musiałam jednak dalej to ciągnąć, ponieważ tylko w ten sposób mogłam wszystko przetrwać."

źr.
Suzanne Young miała tą naprawdę wspaniałą, unikalną, znakomitą, przerażającą w swej prawdopodobności wizję na przyszłość, w której młodym ludziom, będą zagrażać... oni sami, oraz ich instynkty, wspomnienia i uczucia. Autorka postawiła na oryginalność i pomysłowość, tworząc tym samym książkę, która przenika człowieka do samych kości. Podzielona na trzy części, razem tworzy pełną, zadowalającą historię, która nie dość, że ma sens, to jeszcze czaruje, a równocześnie straszy autentyzmem i działa na zmysły i wyobraźnię, w bardzo dosadny sposób. Barwna, z doskonale zarysowanymi postaciami, przenikliwymi myślami i swego rodzaju drugim dnem historia, wciąga od pierwszej strony, tylko po to, by nie wypuścić, aż do ostatniej. Na dodatek mąci w głowie, wprowadza chaos w sercu i oddziałuje na emocje, jak potężna dawka narkotyku, po której ma się ochotę na więcej. Dużo więcej.

"W środku wszystko we mnie umierało. Czułam, jak coś rozdziera mi duszę i krwawię. Myślami byłam nieskończenie daleko i wcale nie miałam pewności, czy będę umiała wrócić."

źr.
Najbardziej ironiczne w tym wszystkim jest to, że styl pisania autorki jest tak lekki i przyjemny, że książkę się pochłania. Sam jednak temat, który został podjęty w historii - samobójstw, depresji, wewnętrznego załamania, to coś trudnego, ciężkiego. Suzanne jednak, podała nam go w takiej formie, byśmy utopili się w uczuciach, wspomnieniach i emocjach. By opowieść utkwiła nam w głowie, nie stając się "jedną z wielu", a czymś więcej. Czymś co jest warte i godne zapamiętania. Czymś, do czego będzie się chciało powrócić. I udało jej się - z całą pewnością. Ogrom przemyconych na kart powieści emocji mnie pogrążył, praktycznie od pierwszej strony, kładąc na moje ramiona, wielki ciężar smutku i załamania. Część druga, pełna napięcia i intensywności, przerażała zbliżającym się nieubłaganie zwrotem, przed którym nie dało się ustrzec, natomiast część trzecia, poraziła chaosem, zagubieniem i nieuleczalną tęsknotą. Pustka, utrata, samotność, smutek. Pani Young udało się uwięzić w słowach wszystkie uczucia, o których pisała, co więcej - potrafiła sprawić, by cała moja uwaga została skupiona na jednym aspekcie - historii Sloane.

"Przez chwilę niemal uwierzyłam, że świat, na którym przyszło nam żyć, jest piękny i spokojny."

Jest coś pięknego, a równocześnie przerażającego w tym, jak podziałał na mnie wykreowany przez Suzanne Young świat. Z jaką łatwością wsiąknęłam w niego, chłonąć wszystko wokół mnie. Z jak otwartym umysłem podeszłam do tego co się działo wokół młodych ludzi w "Pladze samobójców" i jakie emocje to we mnie wzbudzało. Obawiam się, że to jedna z tych historii, które zostaną ze mną na zawsze, nie tylko dzięki nieprawdopodobnemu, absolutnie wspaniałemu konceptowi fabularnemu, ale również dzięki jednej z najpiękniejszych relacji, jakie widział świat literacki - historii romantycznej Sloane i Jamesa.

Nie krzywcie się tak. To z czym mają do czynienia te dwie, pogubione, skrzywdzone przez świat osoby, to swoiste piekło. To mierzenie się ciężką pustką, samotnością, zagubieniem i żalem dzień w dzień. Od lat. Tymczasem oni, są tak statek. Coś trwałego na wodach bezmiernej rozpaczy. Nie sądziłam, że wątek romantyczny w książce młodzieżowej może być piękny, autentyczny, realny i namacalny. A jednak. Suzanne Young udowodniła, że może.

"Są rzeczy, które trwają wiecznie i odrodzą się w każdych okolicznościach."

Uwierzcie mi, kiedy piszę, że naprawdę warto poznać "Plagę samobójców". Przygniata ciężarem, a jednocześnie odrywa od szarej rzeczywistości, wprowadzając nas w jeszcze bardziej ponurą, ale tak klimatyczną i pochłaniającą, że nie będziecie chcieli się od niej uwolnić. To solidna, piękna, dramatyczna opowieść o doświadczaniu i czuciu. O smutku i kłamstwach. O spokoju i prawdzie. Pokazująca, że nieodłączną cechą ludzi są słabości.

9/10
Pozdrawiam,
Sherry


Plaga samobójców | Kuracja samobójców
Remedium | Epidemia