Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2011. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2011. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2020

Córka medium - Alyxandra Harvey


Haunting Violet
Wydawnictwo Akapit Press, 2011
320 str.

Jak bardzo jeden duch jest w stanie zepsuć dzień?

Violet nie wierzy w duchy i gdybyście byli na jej miejscu, też byście nie wierzyli. W końcu dziewczyna całe życie spędziła asystując matce-oszustce udającej medium, wie zatem, że rytuały spirytystyczne to zwyczajne bujdy. Problem zaczyna się, gdy pewnego dnia nawiedza ją duch zamordowanej arystokratki, która to nie spocznie dopóki jej morderca nie zostanie ukarany. Violet nie ma wyjścia. Musi odkryć tożsamość zabójcy i to szybko, zanim sama znajdzie się w niebezpieczeństwie.

piątek, 4 listopada 2016

Dziecioodporna - Emily Giffin

źr.
Baby Proof
Wydawnictwo Otwarte, 2011
392 str.

źr.
Claudia nie chce mieć dzieci. Nigdy. Nie myślcie jednak, że ich nie lubi - w końcu ma słabość do siostrzeńców i siostrzenicy. Po prostu - nie chce mieć swoich. Na szczęście, jej ukochany, wspaniały Ben, również nie planuje powiększania rodziny. Wszystko jest więc wspaniale, obydwoje jako małżeństwo cieszą się swoją obecnością i podczas gdy pary wokół nich, rozmnażają się jak mrówki, oni uparcie trwają przy swoim, zadowoleni ze swojego stylu życia. Do czasu... Gdy nagle, bez ostrzeżenia - Ben zmienia zdanie. Ich kłótnie o możliwego potomka to jeden klocek domina, przewracający kolejne. Czy małżeństwo przetrwa tę ciężką próbę? Czy Claudia zmieni zdanie, by ratować związek z ukochanym? I jakie to wszystko będzie mieć konsekwencje na otaczające ich osoby?

"Miłość prawie nigdy nie stanowi prostego równania. Ktoś zawsze kocha bardziej."

wtorek, 2 sierpnia 2016

Gra o Tron - George R.R. Martin

źr.
A Game of Thrones
Pieśń Lodu i Ognia, tom 1
Zysk i S-ka, 2011
844 str.

Jak rodzi się legenda...

źr.
Napoleon Bonaparte powiedział: "Wojna jest lepsza niż nietrwały pokój". Myślę, że to zdanie dobrze oddaje naturę Siedmiu Królestw. Na Żelaznym Tronie obecnie zasiada Robert Baratheon - przywódca buntowników, którzy pozbawili władzy poprzedniego króla - szalonego, okrutnego Aerysa II. Prawda jednak jest taka, że walka o tron, nigdy się nie zakończyła, a jedynie przeniosła w cień. Zmiany, które następują, ponownie wyłaniają prawdziwą naturę ludzi i ich żądzę władzy. Namiestnikiem Króla zostaje Ned Stark, a gdzieś za Wąskim Morzem Viserys Targaryen wydaje swoją siostrę za mąż za dzikiego Khala Drogo, licząc że w zamian dostanie armię, z którą mógłby podążyć do Westeros i odebrać koronę, w jego mniemaniu - należącą się właśnie jemu. Gdyby tylko był jednym, myślącym w ten sposób...

"Strach tnie głębiej niż miecze."

piątek, 14 sierpnia 2015

Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell

źr.
Gone with the Wind
Wydawnictwo Albatros, 2011
880 str.

"Niepowodzenia tworzą ludzi albo ich łamią."

źr.
Scarlett O'Hara ma szesnaście lat, kiedy jej miłość - Ashley Wilkes, zaręcza się z inną dziewczyną - niewinną, dobrotliwą Melanią. Aby odegrać się na swoim wymarzonym mężczyźnie, Scarlett, córka zamożnego plantatora bawełny, wychodzi za mąż za niczego nieświadomego, zauroczonego nią, Charlesa. Chłopak nie ma pojęcia, że został wplątany w dramat miłosny, a jego żona wcale go nie kocha. Ich małżeństwo jednak nie trwa długo, ponieważ Charles wyrusza na wojnę i... ginie. Trwa bowiem wojna secesyjna, a rzeczywistość, którą znali mieszkańcy Georgii, powoli uchodzi w niebyt. Rozpoczyna się także historia Scarlett, przed którą czekają wyzwania, czekają miłosne zawody i wiele prób, które mogą, acz nie muszą, jej czegoś nauczyć. 

"- Pan nie jest gentlemanem! 
- A pani nie jest damą."

czwartek, 2 lipca 2015

Biała jak mleko, czerwona jak krew - Alessandro D'Avenia

źr.
Bianca come it latte, rossa come it sangue
Znak Literanova, 2011
309 str.

Biel zakrapiana czerwienią...

źr.
Szesnastoletni Leo widzi świat poprzez pryzmat różnorakich kolorów. Ludzie, emocje, zachowania czy rzeczy, mają konkretne barwy, jedne milej widziane przez bohatera, inne mniej. Leo wie na przykład, że jest zakochany, a jego miłość ma krwistoczerwony kolor, tak samo intensywny, jak rubinowy blask włosów pięknej Beatrice... Wie też, że musi wystrzegać się bieli, bo biel to chaos, biel to natłok myśli, biel to smutek, samotność i pustka. Wiedzie więc życie, pełne barw, zmagając się ze swoim zakochaniem i pożądaniem ślicznej, starszej o rok rudowłosej Beatrice, a także z typowo młodzieżowymi problemami. Przez mgłę zwyczajnych małostkowych kłopotów, wysnuwa się jednak coś głębszego, coś co nadchodzi i ma nieokreślony kolor... 

"Miłość istnieje nie po to, by dać nam szczęście ale po to, byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból."

niedziela, 14 czerwca 2015

Jedną nogą w grobie - Jeaniene Frost

źr.
One Foot in the Grave
Nocna Łowczyni, tom 2
recenzja tomu I
Wydawnictwo MAG, 2011
400 str.

Recenzja nie zawiera spoilerów z tomu 1

źr.
Catherine Crawfield zdążyliśmy już poznać i razem z nią oraz przystojnym Bonesem, przeżyć niejedną walkę. A jednak Cat, którą zobaczycie w drugim tomie cyklu o Nocnej Łowczyni, będzie inna od tej z pierwszego. Wydarzenia z przed lat pozostawią zmiany, a jej ewolucja objawi się między innymi w zdecydowaniu, w większej pewności siebie i generalnie w rozwoju cech i zdolności, które bardzo przypadły mi do gustu. Jednak wraz z mijającym czasem, do drzwi Cat, po raz kolejny pukają kłopoty, objawiające się w... cóż. Po raz kolejny - wampirach, zabójcach, zdrajcach. Tego typu sprawach. Ale coś co najbardziej przeraża naszą uroczą półwampirzycę to fakt, że po raz kolejny będzie musiała stawić czoła JEMU. Czy i tym razem, Cat uda się uniknąć nieprzyjemnej śmierci?

sobota, 13 czerwca 2015

W pół drogi do grobu - Jeaniene Frost

źr.
Halfway to the Grave
Nocna Łowczyni, tom 1
Wydawnictwo MAG, 2011
448 str.

Zabójcze połączenie

źr.
Catherine Crawfield jest półwampirzycą i w wolnym czasie, zabija wampiry. Bo niby czemu miałaby pozwalać pijawkom egzystować na tej planecie, skoro bezprawnie wysysają krew, mordują i generalnie są czymś co nie powinno istnieć? Jednak pewnego dnia, Cat poznaje Bonesa, wampira który zabija przedstawicieli swojej rasy, by zarabiać. Propozycja współpracy wydaje się dla kobiety oburzająca, jednak gdy Bones przyrzeka, że pomoże jej znaleźć ojca, który przed latami zgwałcił jej matkę, Catherine przystaje na warunki umowy, w której ona będzie przynętą, a on zabójcą. Gdy uprzedzenia Cat do Bonesa się zacierają, pomiędzy nimi zaczyna iskrzyć, a dodatkowo wpadają na trop intrygi na miarę jednego z odcinków kryminalnych seriali, Cat będzie musiała nauczyć się zaufać wampirowi, albo... uciekać przed nim tak szybko jak tylko może, zanim uczucia, bądź polujący na nich nie-ludzie, sprawią, że skończy w grobie.

poniedziałek, 11 maja 2015

Jeden dzień - David Nicholls

źr.
Jeden dzień
David Nicholls
One Day
Świat Książki, 2011
444 str.

Lepsza wersja "Love, Rosie"...

źr.
Emma i Dexter właśnie skończyli studia i odebrali dyplomy. Ona jest idealistką, pragnącą zmieniać świat, on wciąż ma w głowie zabawę, przygodny seks i przewijające się przez jego łóżko, tabuny kobiet. Jedną z nich jest właśnie Emma. Jednak splot okoliczności sprawia, że wspólnie spędzona noc, kończy się dla nich... przyjaźnią. I to jedną z tych naprawdę solidnych, których przeciętny człowiek chciałby zaznać przynajmniej raz w życiu. On zna jej cyniczny, specyficzny humor, ona wie jak postępować z nim, by poczuł, że może się zwierzyć. Niemniej jednak, zanim do obydwojga dotrze, że z przyjaźni mogłoby zrodzić się coś większego, życie sprawia, że ich losy wiodą zupełnie innymi ścieżkami. Czy w którymś momencie koegzystowania przy sobie, ale nie ze sobą, dotrze do nich, że może wszystko czego potrzebują, mają w zasięgu ręki?

poniedziałek, 16 marca 2015

"Gdy nadejdzie czas" - Susane Colasanti

źr.
Gdy nadejdzie czas
Susane Colasanti
Oryginał: When It Happens
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 16.02.2011
Ilość stron: 328

źr.
Sara i Tobey rozpoczynają ostatnią klasę w szkole średniej. Obydwoje mają własne cele do zrealizowania, na najbliższych parę miesięcy. Ona marzy o dostaniu się na Nowojorski Uniwersytet. On o wygraniu w Zderzeniu Zespołów. Ona pragnie w końcu znaleźć miłość swojego życia - w roli potencjalnego partnera widzi przystojnego Dave'a, który przed wakacjami wziął od niej numer telefonu. On pragnie, by Sara, w której potajemnie się podkochuje, w końcu zwróciła na niego uwagę. Niestety gdy przy dziewczynie zaczyna kręcić się Dave - surfer, a także jeden z najpopularniejszych chłopaków w szkole, co do zaoferowania Sarze będzie miał Tobey? 

źr.
Czasami, gdy czytam książki, wobec których nie miałam jakichś większych wymagań, ale po prostu spodziewałam się przyjemnej lektury i okazuje się, że nawet na to nie mogę liczyć, tracę wiarę w literaturę. Ale w końcu dopadają mnie myśli, że może po prostu świat i rynek wydawniczy tak wyewoluował, że tytuły, które przed paroma laty były hitami, w dobie nowszych tytułów już się nie spodobają, bo poprzeczka znacznie się podniosła. Tak się też sprawa miała ze mną i książką Susane Colasanti. Przysięgam, że nie miałam wygórowanych oczekiwań, gdy zabierałam się za tę pozycję. Akurat naszła mnie ochota na jakiś przyjemny romans Young Adult i po prostu liczyłam, że uda mi się zatracić w lekturze i zapomnieć o świecie. Niestety autorka książki mi to uniemożliwiła.

źr.
Kreacja bohaterów jest okropna. Zarówno Sara, Tobey jak i ich przyjaciele oraz pozostałe postacie wydają się tak papierowi, że bardziej już chyba nie mogliby być. Przede wszystkim, okropnie irytował mnie ich infantylny sposób myślenia i banalne, płytkie "problemy", z których robili tragedie i dramaty na miarę światową. Gdyby na wstępie nie powiedziano mi, że mają po osiemnaście lat i kończą szkołę średnią, pomyślałabym, że dopiero co finiszowali podstawówkę. Biorąc pod uwagę fakt, jak niedojrzali byli zarówno Sara jak i Tobey, możecie sobie wyobrazić, że uczucie które między nimi wykwitło, było równie niedojrzałe jak oni sami. Nie potrafiłam wczuć się w ich sytuację, przeżywać z nimi przygody, wzloty i upadki. Nawet im nie kibicowałam, bo czułam się maksymalnie oddalona od treści książki. Jakby ona znajdowała się po jednej stronie muru chińskiego, a ja po drugiej.

źr.
Na całe szczęście przeplatające się rozdziały z perspektyw Tobey'a i Sary były krótkie, co pozwoliło mi w miarę szybko przebrnąć przez lekturę. Jednak gdy odkładałam książkę, później musiałam się zmuszać by do niej powrócić, co dobrze o niej nie świadczy, musicie to przyznać. Właściwie to nie wiem tak do końca, co mnie tak okropnie irytowało i drażniło w tej powieści. Wydumane problemy bohaterów? Kiczowate uczucie, które śmieli nazwać "miłością"? Fakt, jak autorka spłaszczyła fabułę i niczym jej nie ubarwiała? Chyba wszystko to w równym stopniu. Czasami nie mogłam się powstrzymywać przed pogarliwym śmiechem, gdy czytałam rozważania Sary i Tobey'a. I choć to jego myśli zazwyczaj były bardziej absurdalne, to jednak Sara bardziej mnie wkurzała. A jeśli narratorzy nie zyskują mojej sympatii, już na wstępie dana pozycja traci w moich oczach.

To, że losy bohaterów były mi obojętne i ani trochę nie obchodziło mnie co się z nimi stanie, każe mi wystawić ocenę taką, a nie inną. A szkoda, bo nie lubię krytykować młodzieżowych romansów. Ale wiecie czego nie lubię bardziej? Powieści Young Adult, które są pozbawione sensu czy powodów do istnienia. A "Gdy nadejdzie czas" jest jedną z nich.

Nie polecam
3/10

Pozdrawiam,
Sherry


Dla cierpliwych, próbka dojrzałych rozważań Tobey'a z rozdziału drugiego:
(długa, ale jak przeczytanie, zrozumiecie poziom jaki reprezentuje ta lektura)

"W sypialni rzucam ręcznik na ziemię i zakładam bokserki. Ciekawe, czy wolałaby bokserki, czy obcisłe slipy? A może obcisłe bokserki? Cynthia lubiła obcisłe bokserki, ale pozostałe dziewczyny, z którymi miałem do czynienia, nie przejawiały jakichś szczególnych upodobań. Może dlatego że tylko z Cynthią uprawiałem seks? Czyżby obcisłe bokserki miały z tym coś wspólnego?
Zaglądam do szafki z moją przedpotopową bielizną. Gdybym zobaczył takie zapasy u kogoś obcego, co bym sobie o nim pomyślał? Wszystko jakieś takie postrzępione. Czyżbym znowu potrzebował ciuchów? Nienawidzę prosić mamę, żeby kupiła mi majtki. Wszyscy je noszą, ale to upokarzające przyznawać się do tego przed własną matką. Nawet jeśli i tak to ona robi mi pranie.
Nagle doznaję olśnienia. Sam kupię sobie majtki! Ona nie musi o niczym wiedzieć! Dlaczego wcześniej o tym nie pomyślałem? Pewnie dlatego, że dopiero od niedawna mam samochód i zapominam, że mogę załatwiać różne sprawy samodzielnie."

Myślę, że komentarz jest zbędny. Napiszę tylko, że chyba jestem jakimś urodzonym geniuszem, bo nie posiadam samochodu, ani nawet prawa jazdy, a różne sprawy załatwiam samodzielnie od paru cholernych lat. Także ten.

wtorek, 24 lutego 2015

Królestwo Cieni - Celine Kiernan


The Crowded Shadows
Trylogia Moorehawke, tom 2
Wydawnictwo Dolnośląskie, 2011
510 str.

Recenzja nie zawiera spoilerów z 1 tomu!

- Wyglądasz dużo lepiej.
- Nie sądziłem, że można ulepszyć coś co jest już doskonałe, ale wierzę ci na słowo.

"Zatruty Tron" dał nam wgląd w życie, pogrążonego w strachu przed królem, dworu. W kontynuacji trylogii, Celine Kiernan przygotowuje dla nas kolejne przygody Wynter i jej przyjaciół, tym razem rozciągające się także poza mury zamku. Ciekawi?

źródło
O ile w pierwszym tomie autorka skupiła się na przybliżaniu nam sylwetek najważniejszych osób w królestwie króla Johnatana oraz mentalności mieszkańców dworu, o tyle w "Królestwie Cieni" postanowiła przedstawić nam świat wykraczający poza obszar, w którym zdążyliśmy się już obeznać. Ulubieni bohaterowie jak Wynter, Chris czy Razi powracają, by zabrać nas w niebezpieczną podróż po lasach, kryjących zarówno nowe sojusze, jak i wrogów, a także cienie przeszłości. To dzięki temu tomowi dane nam będzie poznać historię przyjaźni Christophera i Raziego, która mogła zainteresować już podczas czytania pierwszej części trylogii. Ich zażyłość, a także fakt jak potrafili porozumiewać się bez słów i kryć swoje sekrety, w tym tomie po raz kolejny da o sobie znać, tworząc z lektury pewną mapę wspomnień postaci.

źródło
Książka wydawała mi się o wiele lepsza od pierwszego tomu. Bardziej dojrzalsza, dopracowana. Mimo że większych zwrotów akcji nie było - przypuszczam, że autorka pozostawiła fajerwerki na finał - to płynność podtrzymująca fabułę sprawiła, że trudno było się od niej oderwać. I o ile pierwsza część była początkowo trudna, o tyle w dwójce czytelnik wsiąka w lekturę już od początkowych stron. W tym tomie, pisarka udowadnia widzowi, że każdy człowiek ma swoją mroczną stronę, dając nam przykłady w postaci trójki głównych bohaterów. Mając wgląd w ich historie, poznajemy fakty, o których dotąd nawet nam się nie śniło, co oczywiście sprawia, że przywiązujemy się do nich jeszcze mocniej. Specyficzne więzy łączące ich ze sobą, prowokująco działają na wyobraźnię czytelnika, a piękny, ale jedynie zarysowany gdzieś w tle wątek miłosny podtrzymuje swobodę czytania i daje autorce możliwość wplecenia w pełną grozy, tajemnic i wzajemnych oskarżeń fabułę, momenty słodyczy i radości.

źródło
Mimo napięcia w lekturze, trudno jest być podczas czytania ciągle poważnym. Owszem, brutalne sceny zaskakują swoim okrucieństwem i niesprawiedliwością, ale nie zliczę momentów, kiedy dzięki lekkim dialogom moich ulubieńców, chichotałam przy lekturze jak wariatka. Były takie fragmenty, przy których nie mogłam przestać się uśmiechać, by parę kartek dalej złościć się na kolejne problemy i tarapaty, w które wpadli Wynter, Chris i Razi. Postacie tak jak i w poprzednim tomie zarysowane są wspaniale. Wydają się tak żywi, ze swoimi wadami, zachowaniami, specyficznym tokiem rozumowania, że czytelnik nawet się nie orientuje kiedy zaczyna się uważać za członka ich gromadki i sam ma ochotę ukarać wrogów. Intrygujące z całą pewnością były także tradycje i obyczaje nowych plemion królestwa, które w końcu dane nam było poznać. Móc wgłębić się w mentalność kolejnych ludów, innych aniżeli tych z Południa, to jeden z największych atutów książki.

Malownicze opisy miejsc, uczuć i emocji, ciągnące się za bohaterami sekrety i specyficzny klimat fantasy, nie dadzą wam o sobie zapomnieć i sprawią, że z radością i entuzjazmem będziecie chcieli zabrać się za finał trylogii. Musicie tylko dać szansę ponieść się wyobraźni, w świat wykreowany przez Celine Kiernan. Odważycie się?

8/10
Pozdrawiam,
Sherry


Zatruty Tron | Królestwo Cieni | Zbuntowany Książę


niedziela, 22 lutego 2015

Zatruty tron - Celine Kiernan


The Poison Throne
Trylogia Moorehawke, tom 1
Wydawnictwo Dolnośląskie, 2011
420 str.

źródło
Źle się dzieje w rodzinnych stronach piętnastoletniej Wynter Moorehawke, córki Obrońcy Tronu - Lorda Lorcana. Dobre czasy zdaje się, że minęły bezpowrotnie, a królestwem zawładnął terror króla Jonathana - niegdyś ciepłego, uczynnego człowieka, kochającego ojca. Duchy, magia, czas dziecięcych zabaw, brak trosk, odpłynęły w niepamięć pozostawiając kraj skażony strachem i szerzącą się nienawiścią. Wynter - która ostatnie lata spędziła w Krainach Północy, nie może uwierzyć jak piękno jej dzieciństwa i znajomych okolic zmieniło się w istny koszmar, w którym król włada ciężką ręką, nie licząc się z poddanymi, wykorzystując nawet najbliższych. Intrygi, knowania, zdrady to tylko parę trudów, z którymi przyjdzie się zmierzyć bohaterce na dworze. Czy podda się krwawym rządom tyrana, czy postanowi zawalczyć o ład i pokój, narażając nie tylko swoje życie, ale i ukochanych osób? 

źródło
Książkę Celine Kiernan czytałam przed wieloma laty, ciesząc się kolejnym tytułem fantasy i nowymi przygodami do przeżycia. Nie tak dawno temu, naszła mnie ochota na odświeżenie pamięci i tym samym, po raz kolejny wgłębiłam się w mroki królestwa króla Jonathana. Mimo, że powieść irlandzkiej pisarki zalicza się do gatunku fantastyki, przez większą część lektury, elementów tych praktycznie w ogóle nie czuć. Mamy czasy średniowiecza, nieco pozmienianą, ale jednak Europę z miejscami, które potrafilibyśmy wskazać na dzisiejszych mapach. Mamy społeczność z uprzedzeniami rasowymi, religijnymi, niezadowoloną z powodu jakiejkolwiek zmiany, z zakorzenionymi wartościami i ideałami, a czasami również wąskim obszarem widzenia, nie dopuszczającą do siebie nowocześniejszej medycyny, czy nieznanych wynalazków. Mamy obywateli żyjących w ciągłym strachu przed czystkami, oskarżających niewinnych, byle tylko mieć w czyją stronę skierować niechęć i złorzeczenia.

źródło
W takie miejsce trafia młoda bohaterka "Zatrutego Tronu", która nie może odnaleźć się wśród ludzi, których myślała, że znała. Fakt, że jeden z jej najbliższych przyjaciół został usunięty z dworu, drugi jest zmuszony do objęcia tytułu dziedzica tronu, a ojciec Wyn zapada na straszliwą chorobę nie ułatwia sprawy. To wszystko jednak sprawia, że konstrukcja fabuły i świata, w który przyszło nam się wgłębić z piórem Celine Kiernan, wydaje się naprawdę wiarygodna i namacalna. Podczas czytania powieści nie możemy oprzeć się wrażeniu, że także i nas spowija mrok terroryzowanego dworu, strach przed rządami krwawego, nikczemnego króla i razem z główną bohaterką mamy ochotę zawalczyć o ciemiężone królestwo. Lektura jednak nie jest łatwa od pierwszych stron...

źródło
Szczerze mówiąc, tak jak przed paroma laty i teraz trudno mi było przedrzeć się przez kilka pierwszych rozdziałów. Wydawały mi się zbyt długie, zbyt przy-nudnawe i pozbawione akcji, w związku z czym, parę razy odkładałam książkę, zanim wzięłam się za nią na poważnie. A jednak gdy już te kilkadziesiąt stron minęło, ponownie odkryłam czar pióra autorki i uświadomiłam sobie za co tak bardzo pokochałam jej książkę, gdy czytałam ją za pierwszym razem. Z kolejnymi stronami przepływającymi nam przed oczyma, rysuje się nam bowiem klarowna historia odważnej dziewczyny, młodej kobiety, na której barki została zrzucona cała masa problemów. W mig będzie musiała powziąć decyzję czy warto ryzykować życiem i walczyć o schorowanego ojca, o znienawidzonego przyjaciela czy uznanego za zaginionego, zbuntowanego księcia. Tajemnica goni tajemnicę, a my coraz bardziej wgłębiamy się w labirynt historii wraz z Wyn i cynicznym, aroganckim Christopherem...

źródło
Mimo że autorka wyraźnie postanowiła nam przedstawić walkę o przyjaźń, walkę o ukochane osoby, dała nam również przedsmak naprawdę pięknej historii romantycznej, która po finale pierwszego tomu trylogii, tylko czeka na kontynuację. Szczerze mówiąc, charyzmatycznemu Chrisowi nie da się nie ulec, to taki typ cwaniaka, który szturmem zdobywa serca. Wszystkie postacie zresztą, są bardzo wyraziste, nie-papierowe, unikalne. Wynter przez jakiś czas jest przestraszonym, zdruzgotanym dziewczęciem, tylko po to by zaraz stać się waleczną, lojalną, wrażliwą kobietą wiedzącą, że o rodzinę i przyjaciół warto walczyć. Ta ewolucja bohaterki, plus mnożące się wątki i dynamika ciągnąca za sobą fabułę sprawia, że fani tego typu historii fantastycznych, nie mogą doczekać się sięgnięcia po kolejne tomy. Zwłaszcza, że pytania bez odpowiedzi ciągle tłuką nam się w czaszce, a niepewne losy wielu postaci każą nam zastanawiać się, czy aby na pewno nic gorszego już ich nie spotka. 

8/10
Pozdrawiam,
Sherry




wtorek, 20 stycznia 2015

"Hobbit albo tam i z powrotem" - J.R.R. Tolkien

źródło
Hobbit
J.R.R. Tolkien
Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2011
Ilość stron: 351

Hej, Bilbo! Chodź z nami, obudzić wielkiego, krwiożerczego smoka!

Wśród szczytów gór, w głębinach stu,
w otchłaniach hen, naprzeciw złu,
gdzie mrok i mgła, tam iść nam trza,
by złoty skarb odebrać mu.

"Hobbit" jak i cykl "Władcy Pierścienia" Tolkiena to chyba klasyka gatunku fantasy, którą każdy fan ów klimatów, powinien zasmakować przynajmniej raz w życiu. Ja niestety dość długo zbierałam się w sobie, by poznać pióro profesora, ale gdy już podeszłam do lektury, wiedziałam że czekają mnie jedynie zachwyty. I nie rozczarowałam się. Ale zacznijmy od początku...

źródło
Opowieść rozpoczyna się w Śródziemiu, w hrabstwie Shire, jeśli już musicie wiedzieć - w Hobbitonie. W wydrążonej norce - Bag End, zamieszkuje poczciwy hobbit Bilbo. Zamożny syn Bagginsa i Belladony Tuk, wiedzie spokojne życie, jak pozostałe niziołki, do czasu gdy wiatry przywiewają w jego strony czarodzieja - Gandalfa Szarego, który ma dla Bilba propozycję. Gdybyście odziedziczyli geny domatorów z jednej strony, a poszukiwaczy przygód z drugiej, jak myślicie, które zdominowały by was i zmusiły do podjęcia decyzji?

Bilbo wyrusza na przygodę życia. Wraz z Thorinem Dębową Tarczą i dwunastką innych krasnoludów, przyjdzie zmierzyć mu się z wyzwaniami, jakich nie pochwalili by jego przodkowie Bagginsowie. Czekają na niego trolle, obrzydliwe pająki, wyrafinowane elfy i wiele innych istot, niektóre przyjazne, większość nie, no i oczywiście cel podróży - Samotna Góra, w otchłaniach której kryją się bogactwa krasnoludzkie, a także - nie zapominajmy, potworny, zły Smaug. 

Wołają miasta, wioski,
strumieni śpiewa chór,
wnet zginą wszelkie troski,
powrócił Król spod Gór!

Ta książka jest tak męcząco dobra, że aż brak mi słów, by ją opisać. Choćbym chciała wytknąć jakiś błąd, coś co mi przeszkadzało w lekturze, nie jestem w stanie, bo wszelkie możliwe aspekty, na których pisarz powinien się skupić w swoim tworze, tutaj zostały przestawione w najlepszy możliwy sposób. 

źródło
Kreacja świata to mistrzostwo. Ale o tym powinniście wiedzieć nawet jeśli nie mieliście jeszcze styczności z Tolkienem. Sam fakt, jak wiele ras powstało w jego umyśle, w jaki sposób postanowił przedstawić je czytelnikowi i jak oczarował nas klimatem Śródziemia, zasługuje na jakąś osobną kategorię w ocenianiu, żeby całkowicie nie zdetronizować innych powieści. 

Bohaterowie są dopracowani w każdym calu. I już nie chodzi o fakt, że dzięki narracji poznajemy myśli i działania nie tylko Bilba, ale i pozostałych bohaterów, co daje nam możliwość samoistnego przeżywania historii i poszczególnych przygód, ale głównie, nie sposób się nie zachwycać wachlarzem charakterów, wachlarzem elementów charakteryzujących kolejne istoty, przedstawiane na kartach powieści. W tej pozornie małej książce kryje się tyle magii, tyle uroku, tyle epickości, że nie sądzę, by ktokolwiek mógł odebrać Tolkienowi koronę Króla Fantastyki.

Śpiewajmy razem, śpiewajmy wesoło,
szumią gałęzie, wiatr szemrze wokoło,
kwitną nam gwiazdy, lśni owoc księżyca,
tam okna jasne - to Nocy wieżyca!

Klimat całej powieści utrzymany jest, mimo wielu przerażających, niebezpiecznych przygód Bilba i towarzyszy, w pozytywnej, lekkiej, swobodnej atmosferze, co tylko świadczy o tym, że sięgać po niego może młodzież, a nawet młodsi czytelnicy, których wyobraźnia w trakcie wchłaniania treści, będzie pracować na najwyższych obrotach. Na własnej skórze poczują żar ognia Samotnej Góry, unoszącą się nad Esgarothem woń ryb, czy zapach drzew i miodu w wioskach Elfickich. A piękne, nienużące opisy i przeplatający się z dialogami humor narratora wszechwiedzącego, umilą nam podróż od pierwszej do ostatniej strony, w taki sposób, że nawet nie zorientujemy się, kiedy lektura dobiegnie końca. 

Nie byłabym sobą, gdybym "Hobbita" wam nie poleciła, choć nie sądzę by to było konieczne. Taka książka nie potrzebuje rekomendacji. Mam wrażenie, że sama wręcz opływa wybitną nutą fantastyki, przeplecionej z epicką domieszką przygodówki, by zachwycać kolejne pokolenia i poszukiwaczy pereł gatunków.  

10/10
Pozdrawiam,
Sherry

Wśród szczytów gór, w głębokich grotach,
w otchłaniach hen, gdzie skalne wrota,
gdzie mrok i mgła, u kresu dnia,
my swego wciąż szukamy złota.


I tak - teraz Sherry ma zamiar poznać Drużynę Pierścienia. :)

A tu, na dole, macie coś absolutnie fenomenalnego.
Ja. Się. Rozpływam.



sobota, 20 września 2014

Lewiatan - Scott Westerfeld


Lewiatan, tom 1/3
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: maj 2011
Liczba stron: 424

Scott Westerfeld to autor znany większości zapewne dzięki dystopijnej serii: "Brzydcy". "Lewiatan", otwierający całkiem nowy cykl, to steampunk, w którym autor przedstawia alternatywną wersję I Wojny Światowej, gdzie nie brak potężnych, bojowych maszyn Niemieckich, a także niezwykłych, żywych organizmów - wynalazków darwinistów. Kiedy najpotężniejsze mocarstwa Europejskie szykują się do wojny, gdzie znajdą swoje miejsce, nastoletni bohaterowie powieści?

źródło
Alek, a właściwie Aleksander, to syn arcyksięcia Franciszka Ferdynanda i Zofii Chotek - tragicznie zamordowanych w Sarajewie. Przez fakt, iż śmierć jego rodziców stała się motorem napędzającym nieuniknioną wojnę, Alek musi uciekać z Austro-Węgier, zanim dopadnie go polityczna intryga, której miał być ofiarą. Dobrą opcją zatem, wydaje się dla niego neutralna Szwajcaria, jednak towarzyszący mu krok w krok wrogowie, zrobią wszystko, by złapać go zanim przekroczy granicę. Tymczasem Deryn Sharp podstępem zaciąga się do brytyjskich Sił Powietrznych i z czasem, ląduje na pokładzie "Lewiatana" - gigantycznego, powietrznego okrętu-wieloryba - jednego z wielu wynalazków darwinistów, łączących w sobie mechanikę i żywe organizmy. Gdy wybucha I Wojna Światowa, losy bohaterów krzyżują się w niesamowitych okolicznościach i to właśnie wtedy, zaczyna się także ich niebezpieczna, wspólna przygoda.

źródło
Słowem wyjaśnienia, śmierć arcyksięcia Franciszka i Zofii nie jest fikcją literacką. Również w naszej rzeczywistości, ich zabójstwo stało się powodem wybuchu I Wojny Światowej. Scott Westerfeld biorąc sobie za cel, stworzenie steampunku, obsadzonego w Europie, sprawnie połączył alternatywną przeszłość z przyszłością, dodając dawnym czasom, mnóstwo mechaniki i nowych wynalazków, do których być może - dążą współcześnie naukowcy. Steampunkowy świat Westerfelda zadziwia barwami i szarościami. Wraz z bohaterami możemy obserwować szykujące się do wojny mocarstwa, a podszyte intrygami i niebezpieczeństwami przygody Alka i Deryn sprawiają, że czytelnik nie może oderwać się od lektury. Naszą wyobraźnię, wspomagają także niesamowite ilustracje Keitha Thompsona, bez którego chyba nie byłabym w stanie sobie wyobrazić tych wszystkich, opisywanych przez Westerfelda wynalazków.

źródło
Bohaterowie to kolejny plus w powieści. Zostali wykreowani bardzo pomysłowo i jak to się mówi - z głową. Zarówno Alek, jak i Denryn, czy ich towarzysze, posiadają cechy sprawiające, że mimo kolejnych, pojawiających się na kartach powieści imion czy nazwisk, nie zapominamy kto jest kim, a charakterystyczne poczynania i sposoby myślenia poszczególnych osobników, także i nam zapadają w pamięć. Mnie osobiście, bardzo do gustu przypadł książę Aleksander. Chłopiec w krótkim czasie musiał z beztroskiego książątka zmienić się w dziedzica korony nad Austro-Węgrami, uciekającego przez spiskowcami i muszącego pogodzić się ze śmiercią rodziców. Jego poczynania wydawały mi się bardzo naturalne i rzeczywiste, co sprawiało, że czułam wręcz duchową więź z Alkiem, któremu oczywiście kibicowałam, ilekroć przeżywał jakieś niebezpieczne przygody czy porachunki z wrogami.

źródło
Deryn z kolei, to temat dość drażliwy. Przez pewien czas, imponowała mi. Jej pomysł, by podstępem zaciągnąć się do Sił Powietrznych, bardzo przypadł mi do gustu, tym bardziej, że dziewczyna miała wszystko dokładnie przemyślane. Z pewnością, w tej postaci, mogą spodobać się wam takie cechy jak odwaga, czy lojalność wobec przysięgi złożonej podczas wstępowania do grona kadetów. Także jej fascynacja lataniem, wynalazkami darwinistów, czy choćby wytrwałość zapadają w pamięć. Czemu jednak ja, jakoś w połowie książki, zapałałam ogromną niechęcią do tej postaci? Bo wydawała mi się naprawdę okrutna i protekcjonalna. Jej cięty język działał mi na nerwy, a fakt, że uważała się za jakiegoś idealnego-kadeta, tylko jeszcze bardziej pogłębiał negatywne uczucia, które względem niej żywiłam. Mimo wszystko, kreację bohaterów uważam za naprawdę olbrzymi plus, bo jak wspominałam - są to bohaterowie uniwersalni i wręcz... namacalni.

źródło
Pędząca akcja i kolejne przygody bohaterów, a także naprzemienna narracja Alka i Denryn sprawiają, że przez powieść mknie się niemal tak szybko, jak porusza się pożoga - maszyna bojowa, którą podróżuje młody książę. Styl pisania pana Westerfelda skupia całą uwagę czytelnika na wydarzeniach z książki, a piękne ilustracje dodają uroku całości. Co prawda opisy pewnych działań bohaterów i mechaniki były dla mnie średnio zrozumiałe, ale steampunkowy klimat wynagradzał wszystkie nieścisłości. Nie wiem czy książka spodobałaby mi się tak bardzo, jeśli wcześniej nie byłabym zakochana w gatunku, niemniej jednak mimo wszystko, "Lewiatana" serdecznie polecam, a ja z niecierpliwością wyczekuję spotkania z drugim tomem.



7/10

Pozdrawiam,
Sherry


czwartek, 7 sierpnia 2014

"Coś pożyczonego" - Emily Giffin

źródło
Something Borrowed
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 10.01.2011
Liczba stron: 400

źródło
Darcy i Rachel przyjaźnią się od dzieciństwa. Łączy je wiele lat rozmów, zabaw, smutków i przygód w swoim gronie. Ale co takiego nadzwyczajnego jest w tej relacji? Ich odmienność charakterów. Rachel - a zarazem główna bohaterka książki, na której historii skupia się Emily Giffin, to niespełniona prawniczka, wobec której życie może nie było okrutne - bo przecież są ludzie, których dotykały poważne dramaty, ale na pewno, nie zawsze los obchodził się z nią najlepiej. Kobieta ma zasady, bardzo liczy się dla niej przyjaźń, dzięki czemu jest prawdopodobnie jedną z najlepszych przyjaciółek, jaką ktokolwiek mógłby sobie wymarzyć, a dzięki troskliwości i uprzejmości, zawsze znajdzie odpowiednie słowa, by pocieszyć znajomych. Darcy z kolei to przebojowe, egocentryczne, wiecznie piękne przeciwieństwo Rachel, które chce ciągle być w centrum uwagi. Nie liczy się z uczuciami innych, wszystko obraca wokół własnej osoby, a przy tym jest naprawdę wielką egoistką i samolubną zołzą - żeby nie nazwać jej innym, mniej łagodnym słowem. Jakimś cudem jednak, Rachel i Darcy, są dla siebie jak siostry i z całą pewnością, obydwie nie wyobrażają sobie życia bez tej drugiej. Do czasu...

„Nic nie jest idealne. Wszystko jest takim, jakie je stworzysz.”

źródło
W swoje trzydzieste urodziny, Rachel robi coś, za co w sumie nikt nie może być na nią zły, skoro  to jej święto - upija się. Co gorsza - upija się również narzeczony Darcy, a gdy zostają sami... Istotne jest tylko to, że następnego dnia, budzą się w jednym łóżku i wiedzą, że właśnie zrobili coś, czego najlepsza przyjaciółka i jednocześnie pierwsza druhna Darcy, a także jej wybranek robić nie powinni - przespali się ze sobą. Rachel ciążą wielkie wyrzuty sumienia, zwłaszcza że jak już wspomniałam - w przeciwieństwie do Darcy, główna bohaterka jest kobietą z zasadami i nigdy nawet by nie pomyślała, by sprawić tak wielką krzywdę przyjaciółce. Szereg kolejnych wypadków i wydarzeń sprawia, że sekret staje się nie tylko czymś ciążącym na duszy, ale i czynnikiem więzi jaka odradza się pomiędzy Rachel, a wspomnianym narzeczonym Darcy - Dexem, którzy przyjaźnili się ze sobą w czasie gdy podczas studiów, uczęszczali na te same zajęcia. Wkrótce staje się jasne, że początkowy grzeszek jest powodem lawiny wydarzeń i nieprzemyślanych zachowań, a także - narastającego uczucia... Ale przecież jest jeszcze Darcy, której Rachel nie jest w stanie tak dotkliwie skrzywdzić... No i ślub - ślub zbliżający się wielkimi krokami...

„Kiedy człowiek się zakocha, czasami musi zapomnieć o dumie, a innym razem musi walczyć, żeby ją zachować. To pewna równowaga. Ale kiedy jest się we właściwym związku równowaga sama się ustala.”

źródło
Książkę "Coś pożyczonego" przeczytałam przez przypadek. Nie tak dawno temu, włączyłam sobie film "Pożyczony narzeczony", a gdy okazało się, że jest to ekranizacja książki, czym prędzej go wyłączyłam, po czym zabrałam się za książkę (która szczęśliwie była w moim domu), by parę godzin później, z uśmiechem na twarzy, powrócić do oglądania filmowej adaptacji, tworu Emily Giffin. Jest to zarazem pierwsza jej powieść przeze mnie przeczytana, aczkolwiek na pewno nie ostatnia. Historia, mimo że wydawać by się mogło, banalna, wcale taka nie jest. Po jej skończeniu, miałam wrażenie, jakby pod główną fabułą i wątkami, ukrywała się nić z przesłaniem, którą tylko nieliczni, lub ci naprawdę wrażliwi mogli wyłapać. Najważniejsza jest jednak, nie życiowa głębia powieści, a fakt, że Emily Giffin skupiła się na przedstawieniu różnych charakterów i relacji międzyludzkich. A jej plastyczny język sprawdził się tak doskonale, że naprawdę trudno mi było po skończeniu "Coś pożyczonego", nie rzucić się na kolejną książkę tej pani. 

„Przeciwieństwem miłości nie jest nienawiść, lecz obojętność.”

źródło
Autorka sprawnie posługuje się piórem, a jej styl sprawia, że książka jest lekka i tak przyjemna, że powieść się wchłania, a nie czyta, a na dodatek - trudno sobie wyobrazić oderwanie od tej pozycji. I choć być może akcja nie obfituje w dynamizm czy nagłe zwroty, to "Coś pożyczonego" jest tak płynna i dobrze zbudowana, że wcale się nie dziwię, iż zbiera raczej same pozytywne oceny. Tutaj, warto także zwrócić uwagę na wspaniałą kreację bohaterów. Począwszy od cudownie prawdziwej, skromnej Rachel, która z czasem zaczyna walczyć o swoje, poprzez Ethana czy Hillary, który byli powodami moich wybuchów śmiechów, Dexa - mężczyzny początkowo przeze mnie uwielbianego, później tępionego, a na końcu... lubianego, a skończywszy na szalonej, pewnej siebie, irytująco idealnej Darcy, której wszystko przychodzi z łatwością, dzięki niesamowitej charyzmie i urodzie. Historia i zachowanie Rachel, które może powinno wzbudzać obrzydzenie i niechęć do postaci, przedstawiona przez autorkę sprawia jednak, że czytelnik trzyma za nią kciuki i wspiera we wszystkich decyzjach, jakkolwiek dziwne by one nie były. Działania kobiety często powodują współczucie do niej, złość na innych, którzy dobrze jej nie życzą, a także radość gdy wszystko idzie po jej myśli. 

„Nauczyłam się jednak, że sami tworzymy własne szczęście i że sięgnięcie po coś, czego pragniemy, oznacza również utratę czegoś innego. A kiedy gra toczy się o wysoką stawkę, strata może być bardzo dotkliwa.”

źródło
Osobiście, naprawdę bardzo zżyłam się z Rachel, a jej wzloty i upadki, przyjmowałam również na własną psychikę. Książka pani Giffin okazała się naprawdę śliczną, ale nieprzesłodzoną historią - lekką i sympatyczną, a na dodatek naprawdę uczuciową. Nie wszystkie wybory bohaterów były łatwe i choć dramatów wielkich nie było, to bywały momenty, kiedy czułam się naprawdę smutna i przybita. Nie liczyłam, że "Coś pożyczonego" okaże się tak dobrą lekturą, a jednak taka była i strasznie się cieszę, że ją poznałam. Pióro autorki cieszy się moją sympatią i wiem, że już wkrótce zapoznam się z kolejnymi jej tworami. Recenzowaną książkę oczywiście polecam, bo nie tylko czyta się ją szybko, nie tylko porusza temat przyjaźni, ale przede wszystkim zmusza nas, a także przede wszystkim Rachel - do pojęcia decyzji, czy walczyć o miłość, a tym samym stracić przyjaciółkę, czy stracić miłość, a ocalić przyjaźń. Jak widać, wybór nie jest tak prosty, jak mogłoby się wydawać...

8/10
Pozdrawiam,
Sherry

„Nie lubię początków i końców. Wolałabym wiecznie dryfować gdzieś pośrodku. Najgorsze w tym konkretnym końcu i początku jest to, że po raz pierwszy w życiu nie mam pojęcia dokąd zmierzam.” 


Inne książki Emily Giffin zrecenzowane na Feniksie:

poniedziałek, 26 maja 2014

"Na psa urok" - Kevin Hearne

Źródło
Tytuł: Na psa urok
Autor: Kevin Hearne
Saga: Kroniki Żelaznego Druida
Oryginalny tytuł: Hounded
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2011 r.
Liczba stron: 296

______________________________

Już na samym wstępie pragnę zaznaczyć, iż jestem absolutną fanką mitologii. A już tym bardziej, zastosowania jej w książkach. Mitologia celtycka (oraz grecka, ale to w tym momencie nie jest ważne) jest szczególnie przeze mnie wielbiona, może dlatego, że spędziłam naprawdę masę czasu przy poznawaniu jej. Zostałam nią oczarowana parę lat temu, kiedy wraz z rodzicami i rodzeństwem, wybrałam się na Święta do Irlandii. Już pomijając fakt, że zakochałam się w tym - absolutnie cudownym kraju (i przepięknych małych miasteczkach!), zaintrygowały mnie celtyckie symbole na pamiątkach, wierzenia dawnych ludności, a także cała masa zabytków. Po powrocie do domu poczęłam zagłębiać się w ten temat (musicie wiedzieć, że jeśli Sherry się czymś interesuje, to naprawdę wkręca się na całego) i doszłam do wniosku, że jestem urzeczona Irlandzkimi wierzeniami. Już od dawna szukałam książki, w której będę mogła znaleźć zastosowanie dawnoceltyckich elementów i tak oto, wpadła mi w oko powieść, którą dziś chciałabym wam przedstawić...
______________________________