Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akapit Press. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akapit Press. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 marca 2020

Córka medium - Alyxandra Harvey


Haunting Violet
Wydawnictwo Akapit Press, 2011
320 str.

Jak bardzo jeden duch jest w stanie zepsuć dzień?

Violet nie wierzy w duchy i gdybyście byli na jej miejscu, też byście nie wierzyli. W końcu dziewczyna całe życie spędziła asystując matce-oszustce udającej medium, wie zatem, że rytuały spirytystyczne to zwyczajne bujdy. Problem zaczyna się, gdy pewnego dnia nawiedza ją duch zamordowanej arystokratki, która to nie spocznie dopóki jej morderca nie zostanie ukarany. Violet nie ma wyjścia. Musi odkryć tożsamość zabójcy i to szybko, zanim sama znajdzie się w niebezpieczeństwie.

piątek, 12 grudnia 2014

"Zaliczenie z tragedii" - Elizabeth LaBan

źródło
The Tragedy Paper
Wydawnictwo Akapit Press
Data wydania: 17 październik 2014
Ilość stron: 327

"Wejdź i znajdź przyjaźń"

Nastoletni Duncan, właśnie wraca do ekskluzywnej Szkoły Irvinga z internatem, po wakacjach, a jednak wie, że ten rok będzie inny. Jako uczeń ostatniego roku, jest zobowiązany, tak samo zresztą jak i reszta jego rówieśników, do napisania pracy na temat tragedii, by zaliczyć klasę. Perspektywa ta, nie nastraja go zbyt optymistycznie do pracy, ponieważ jest umysłem ścisłym, ale ekscentryczny profesor angielskiego - pan Simon, nie przyjmuje do wiadomości wymówek. 

Nieoczekiwany prezent zostawiony mu w pokoju, przez absolwenta Szkoły Irvinga - Tima, sprawia jednak, że wyjątkowy, ostatni rok, staje się jeszcze bardziej niezwykły. Gdy przeplatają się dwie historie, a jedna wyraźnie wpływa na drugą, do Duncana dociera prawda o tym co się stało wcześniej, a także o prawdziwym znaczeniu słowa "tragedia". Gdy życie pisze jedną opowieść, czy inna może być dla nas lekcją?

źródło
W "Zaliczeniu z tragedii", dwie rzeczywistości, mieszają się ze sobą, dając nam ciąg przyczynowo skutkowy, a także wgląd w tragiczną historię, która wydarzyła się rok wcześniej, w Szkole Irvinga. Rozdziały opowiadają zarówno o Timie - zagubionym, osamotnionym chłopaku, który od dziecka musiał mierzyć się z wrażeniem wyobcowania od innych, a także o Duncanie, mierzącym się ze skutkami historii tego pierwszego. To wszystko sprawia, że całość przybiera na znaczeniu i opowieść Elizabeth LaBan staje się dla nas czymś naprawdę wyjątkowym i w pewien sposób namacalnym.

Kreacja bohaterów wypadła świetnie, w kontekście całej historii. Na pierwszy plan wysuwa się genialna postać Tima, który był tak rzeczywisty, tak realny ze swoim sposobem myślenia, ze spokojem, pewnego rodzaju... niepewnością i zagubieniem, że naprawdę trudno się było do niego nie przywiązać. A fakt, że wplątał się w trójkąt miłosny, tylko ubarwiał jego losy. I o ile zazwyczaj dostaję białej gorączki przy wciskaniu na siłę tych nieszczęsnych figur geometrycznych, to akurat w tym wypadku, historia wypadła bardzo autentycznie, romantycznie i... dramatycznie. 

Nie tylko Tim zaznaje jednak pierwszych miłosnych uniesień. Także w "teraźniejszości" Duncan przeżywa nastoletnią miłość, której jednak się obawia. Generalnie rzecz biorąc, to co jest najpiękniejsze w "Zaliczeniu z tragedii", to fakt, że całość oscyluje wokół dorastania, wkraczania w dorosłość i żegnania się z beztroską, poprzez poznawanie goryczy tragedii. I choć książki nie zaliczyłabym do niczego ambitnego, to jednak nie jest to również powieść banalna, płytka czy przeciętna. Wręcz przeciwnie. Jest w niej coś tak przyciągającego, że trudno uwolnić się zarówno od Tima, jak i Duncana.

Elizabeth LaBan dysponuje świetnym, lekkim, przyswajalnym piórem, a płynność tekstu i przyśpieszająca, oraz zwalniająca w odpowiednich momentach akcja, sprawiają, że na koniec tak jesteśmy przejęci historią obydwu chłopców, że żegnamy się z nimi z bolącym sercem i wilgotnymi oczami. I chociaż nie powiedziałabym, że książka mną wstrząsnęła, czy objawiła mi jakąś życiową prawdę, to jednak lekturę uważam za niezwykle udaną, a pomysł autorki na całość mogę jedynie pochwalić. 

Oczekiwałam zadowalającej, pełnej napięcia historii, dla której bez wyrzutów sumienia byłabym w stanie zarwać nockę. I to właśnie otrzymałam. Opakowana w piękną, klimatyczną okładkę książka, zmroziła mnie tragicznym klimatem, by także rozpuścić moje serce pod postacią małych, pełnych nadziei chwil. 

Spragnionym wyjątkowej, romantycznej, ale też dramatycznej, intrygującej historii młodzieżowej - serdecznie polecam. Jestem pewna, że wkraczając w progi Szkoły Irvigna, odkryjecie niejeden jej sekret, doznacie przeszywających uczuć i emocji, a także sami przypomnicie sobie emocje towarzyszące uczniom szkoły średniej. Zagubienie. Pierwsze błędy. Pierwsze przyjaźnie. Pierwsze zawody.

8/10

Pozdrawiam,
Sherry


Książka bierze udział w akcji: "Okładkowe Love"


Jak również, wliczam ją do mojego tematycznego grudnia.
Ta zimowa okładka...


niedziela, 25 maja 2014

"Czarne serce" - Elisa Puricella Guerra

Źródło
Tytuł: Czarne serce
Autorka: Elisa Puricelli Guerra
Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 11 października 2013r.
Ilość stron: 350

Pewnie niejeden z was, czytelników, marzył kiedyś by przenieść się do świata ulubionej powieści. By spotkać się z uwielbianymi postaciami, by móc przeżyć przygodę. A co gdyby to przygoda przyszła do was?

Viola Wyndham wiedzie spokojne, niczym nie wyróżniające się życie, do czasu gdy jedna z wychowujących ją ciotek - Cornelia, sławna pisarka znika w tajemniczych okolicznościach, zostawiając jedynie niedokończony maszynopis czwartego tomu, opowiadającego o przygodach bożyszcze nastolatek - Narcissus'ie Sparku. Okoliczności jej zaginięcia są podejrzane. Nie ma żadnego listu, żadnej wskazówki, żadnej oznaki nadziei, że autorka wybrała się po prostu na wycieczkę, w poszukiwaniu inspiracji, jak insynuują pozostałe dwie ciotki Violi. Ta jednak jest nieugięta. Czuje, w głębi duszy, że Cornelia nie zostawiłaby jej, ot tak - dla przyjemności. Jeśli zaś to nie zbieg okoliczności, to co właściwie się stało? Czternastolatka rozpoczyna indywidualne śledztwo, które jednak z upływem czasu przyjmuje naprawdę szalone formy... 

Nieoczekiwanie bowiem, w życiu spokojnej, nieśmiałej, skrytej Violi pojawia się jej idol - sarkastyczny, cyniczny, pewny siebie, olśniewająco przystojny, siedemnastoletni Narciussus Spark - bohater książek Cornelii Wyndham. Początkowo oczywiście, dziewczyna nie dowierza. Jakim cudem postać z powieści przeniosła się do rzeczywistego świata? Jej świata? Podążając tropem zaginionej ciotki, Viola i Narcissus odkrywają na cmentarzu Highgate, tajemniczego, mrocznego, marmurowego anioła, a na nim napis: "Czarne serce". Czy bratanica Cornelii i ucieleśnienie marzeń każdej nastoletniej dziewczyny, zdołają odkryć sens słów, zanim ich życie wystawione zostanie na naprawdę wielkie niebezpieczeństwo? Jak w nowym świecie poradzi sobie Narcissus? Czy Violi uda się poznać, co też kryje serce jej idola? I czy dwójce nastolatków i im nieoczekiwanym sojusznikom, misja odnalezienia zaginionej pisarki, się powiedzie? Wszystko przed wami!

Nie ukrywam, że na książkę naprawdę długo czekałam. Praktycznie odkąd przeczytałam opis, nie byłam w stanie zapomnieć o autorce. Zapytacie dlaczego? Jedno słowo - fabuła. Jeszcze naprawdę nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim pomysłem na książkę! I teraz, po przeczytaniu, jestem zachwycona! Nawet nie chodzi o to jak wypadła całość, ale... idea poprowadzenia akcji w taki sposób, by dwa światy: ten książkowy i nasz realny, tak sprawnie się ze sobą łączyły, przypomina baśń. Jestem zauroczona bohaterami, zauroczona narastającymi tajemnicami i tym, jak sprawnie pani Elisa Puricelli Guerra przeprowadziła mnie przez swój utwór. "Czarne serce" czyta się niesamowicie lekko i przyjemnie. Nie było momentu bym była świadoma upływającego czasu. Oderwana od przyziemnych drobnostek, takich jak na przykład odrabianie zadań domowych, zostałam wciągnięta do Londynu, gdzie Viola i Narcissus odkrywali kolejne sekrety. 

Co do samej książki... styl autorki jest miły, jednak myślę, że będzie przeszkadzał czytelnikowi wymagającemu. Powieść bowiem, ma to do siebie, że jest dla tych, którzy nie liczą na nic szczególnego, a jedynie na przyjemny wieczór z ciekawą pozycją, przy której będą mogli się zrelaksować, odpocząć, bądź po prostu zrobić sobie przerwę pomiędzy jedną "cięższą" pozycją, a drugą. Bohaterowie są ciekawi i barwni, choć myślę, że zabrakło stron by się do nich jakoś szczególnie przywiązać. Viola ma czternaście lat co w pewnych momentach widać po sposobie myślenia, działania, podejmowania decyzji, niemniej jednak, zdarzało jej się mnie pozytywnie zaskoczyć. Generalnie rzecz biorąc, dziewczynę da się polubić, tak samo zresztą jak Narcissusa. Oczywiście w środku nie mogło zabraknąć wątku miłosnego, lecz w pewien sposób wydawał mi się on na miejscu. Wiele sytuacji było do przewidzenia, z językiem jakim operuje pani Guerra, jednak pewne niewiadome pozostawały tajemnicą aż do samego końca. Co prawda nie było ich dużo, ale mimo wszystko, pozostawiły po sobie niedosyt, po którym czytelnik z pewnością mógł zacząć wierzyć, że druga część książki - "Nieśmiertelny", będzie tylko lepsza, i przyniesie same pozytywne rozwiązania.

Ze swojej strony, mogę książkę polecić, ponieważ podobała mi się - po prostu. Nie była genialna, wybitna czy rewelacyjna, ale naprawdę bardzo dobra, za co otrzymała, mam nadzieję, sprawiedliwą ocenę. Nie uważam, że czas który poświęciłam na książkę był czasem straconym. Bardzo miło wspominam autorkę i wierzę, że będę mieć możliwość przeczytania także kolejnej części. Przede wszystkim, ode mnie, pani Guerra ma wielki plus za wymyślenie fabuły. Jest to jeden z tych czynników, który dla mnie, jako czytelniczki, liczy się w wielkim stopniu, a autorka "Czarnego serca" świetnie spisała się na tej płaszczyźnie.

6/10

Pozdrawiam,
Sherry


"Księżniczka wampirów" - Alyxandra Harvey

źródło
Tytuł: Księżniczka wampirów
Autorka: Alyxandra Harvey
Seria: Kroniki Rodu Drake'ów #1
Wydawnictwo: Akapit-Press
Wydano: maj 2010
Liczba stron: 254


Solange Drake jest piętnastoletnią dziewczyną, mieszkającą z siedmioma braćmi, matką, ojcem i ciotką. Wywodzi się z bardzo starej rodziny wampirów, która niegdyś została wygnana. Jest pierwszą dziewczyną urodzoną w tak nadzwyczajnej rodzinie, od iluś tam setek lat, a oprócz tego wiąże ją przepowiednia o tym, że po swojej przemianie zostanie królową krwiopijców. Możecie sobie więc wyobrazić, że niezbyt optymistycznie patrzy na swoje przyszłe urodziny, które zbliżają się wielkimi krokami, a przemiana razem z nimi. Brzydzi ją widok krwi i nie wyobraża sobie, żeby kiedykolwiek mogła ją pić. Oprócz tego, ostatnimi czasy jest bardzo zdenerwowana postawą siedmiu braci, którzy są wobec niej zbyt nadopiekuńczy i nie pozwalają jej praktycznie na wychodzenie samej z domu. Doprowadza ją to do szaleństwa, ale na szczęście ma swoją przyjaciółkę, z którą zawsze może podzielić się swoimi obawami i sekretami. 


źródło

Lucy Hamilton, czy raczej Lucky - jak brzmi jej prawdziwe imię, jest śmiertelniczką w najpiękniejszym znaczeniu tego słowa. Ma szesnaście lat, rodziców, którzy nie uznają tak zwanego "śmieciowego" jedzenia i wyznają buddyzm. Jest nieznośna, pyskata, cwana i dość wybuchowa oraz impulsywna. Jest gotowa bronić Solange przed wszystkimi, nawet przed jej własnymi braćmi. A szczególnie przed jednym... Nicholas i Lucy od zawsze sobie dokuczali. Ich sprzeczki często prowadziły do rękoczynów. Z jakichś powodów dziewczynie wydaje się, że ten jeden brat jej przyjaciółki ją niezbyt lubi. Zachowuje się wobec niej bezczelnie i dość wrednie, o czym możemy się przekonać już na samym początku książki, kiedy omal jej nie zostawia na pastwę złych wampirów.

„- Jak to jest być jedynaczką?
- Skąd mam wiedzieć? Twoi bracia dokuczają mi tak samo jak tobie.
- To fakt.” 


źródło

Solange jest w wielkim niebezpieczeństwie. Obecna królowa obawia się ziszczenia się przepowiedni, o tym, że dziewczynka Drake zostanie pozbawi ją korony i zjednoczy wampiry, więc wysyła na polowanie Łowców. Nagroda jest wysoka, więc na misję wybiera się także Kieran Black - jeden z łowców. Marzy on o nagrodzie, więc jego celem staje się zabicie Solange. Tymczasem znajomość Nicholasa i Lucy ulega zmianie. Nagle obydwoje zaczynają czuć się w swoim towarzystwie inaczej. Gdy dochodzi do przypadkowego pocałunku (co prawda udawanego), coś w nich pęka. Dziewczyna nagle zdaje sobie sprawę, że od wielu lat jest zauroczona bratem swojej przyjaciółki, a on sam? Tego nikt nie może być pewien.

„- Martwisz się o mnie. To pachnie migdałami.
- Poważnie?
- Tak. Dziwne nie? - Pociągnęłam nosem jeszcze raz, zmarszczyłam brwi. - Czuję też stojącą wodę albo błoto, czy coś takiego.
- Pachnę jak zarośnięta sadzawka.” 


źródło

Dlaczego książka dostała ode mnie tak wysoką ocenę? Jest przyjemna. Czyta się ją bardzo szybko, a to coś co w powieściach szczególnie lubię. Kiedy nie jesteś zobowiązany do myślenia, po prostu czytasz, wkraczasz w piękny świat wykreowany przez autorkę i  kończysz powieść w mgnieniu oka, a chwilę później, możesz już się zabierać za następną. Fabuła jest bardzo fajnie wymyślona, może nie jest doskonała i bywa przewidywalna, ale myślę, że pisarka miała dobry pomysł na powieść. Opisy są proste, zwięzłe i na temat. Pani Harvey nie wnika w szczegóły, ale też nie pisze powierzchownie. Potrafi idealnie wyważyć szalę. Bohaterowie są przejrzyści, nieidealni, normalni. Wydają się po prostu ludzcy. Szczególnie Lucy. Akurat w tej książce jest ona moją ulubienicą i myślę, że jej sprzeczki z Nicholasem były po prostu bajeczne i całkowicie urocze! Nie zliczę ile razy na moich ustach zaigrał uśmieszek dzięki tej dziewczynie. Dialogi mają sens, często przepełnione są uczuciami i emocjami. Rozdziały są z perspektyw obydwu bohaterek więc możemy idealnie wczuć się w sytuację każdej z nich. Wątek romantyczny... a raczej wątki romantyczne, również bardzo ładnie pasują do całości.

„Nie czułam się już, jakby przejechała po mnie ciężarówka, a następnie cofnęła się - dla pewności, że zadanie wykonane poprawnie. Teraz miałam wrażenie, że tir uderzył we mnie tylko raz.”



Myślę, że "Księżniczka wampirów" nie jest dla wymagających czytelników, którzy chcą wynieść z książki coś. Ta raczej jest na nudne wieczory, kiedy czytelnik nie ma nic do roboty i szuka odskoczni od codzienności. Niemniej jednak mnie udało się spędzić z tą powieścią kilka naprawdę przyjemnych godzin, więc polecam.

Pozdrawiam.
Sherry


8/10