poniedziałek, 11 maja 2015

Jeden dzień - David Nicholls

źr.
Jeden dzień
David Nicholls
One Day
Świat Książki, 2011
444 str.

Lepsza wersja "Love, Rosie"...

źr.
Emma i Dexter właśnie skończyli studia i odebrali dyplomy. Ona jest idealistką, pragnącą zmieniać świat, on wciąż ma w głowie zabawę, przygodny seks i przewijające się przez jego łóżko, tabuny kobiet. Jedną z nich jest właśnie Emma. Jednak splot okoliczności sprawia, że wspólnie spędzona noc, kończy się dla nich... przyjaźnią. I to jedną z tych naprawdę solidnych, których przeciętny człowiek chciałby zaznać przynajmniej raz w życiu. On zna jej cyniczny, specyficzny humor, ona wie jak postępować z nim, by poczuł, że może się zwierzyć. Niemniej jednak, zanim do obydwojga dotrze, że z przyjaźni mogłoby zrodzić się coś większego, życie sprawia, że ich losy wiodą zupełnie innymi ścieżkami. Czy w którymś momencie koegzystowania przy sobie, ale nie ze sobą, dotrze do nich, że może wszystko czego potrzebują, mają w zasięgu ręki?


"Przyszłość nigdy nie jest taka, jakiej się spodziewamy. Właśnie dlatego jest tak cholernie ekscytująca."

źr.
"Jeden dzień" Davida Nichollsa to prawdziwy bestseller. I nie chodzi tu tylko o ciekawe przedstawienie fabuły, ładnie wykreowaną historię, ale także fakt, że książka doczekała się głośnej ekranizacji z Anne Hathaway i Jimem Sturgessem w rolach głównych. Nie ukrywam, że chciałam przeczytać powieść właśnie ze względu na ekranizację, którą w końcu miło byłoby zobaczyć. Jednakże, ogólnie pomysł by przedstawić życie dwójki osób, tak od siebie różniących, na przełomie dwudziestu lat, strasznie mnie intrygował. Nie wyobrażałam sobie, by opisując jeden dzień z każdego roku od 1988 roku, do 2007, Nichollsowi udało się stworzyć dzieło, które zapadnie mi w pamięci. A jednak tak się stało. Dlaczego?

"Możesz przeżyć całe życie, nie dostrzegając, że to, czego szukasz jest tuż przed Tobą!"

źr.
Przede wszystkim warto tu wziąć pod uwagę fakt, że historia przedstawiona jest, przez narratora wszechwiedzącego i choć głównie skupiamy się na losach Emmy i Dexa, to autor nie omieszkuje także pokazać nam co myślą i jak postępują bohaterowie występujący w tle. Zabieg jest przeciekawy i pozwala nam jeszcze bardziej wczuć się w opowieść, więc zdecydowanie na tym polu Nicholls nie zawiódł. "Jeden dzień" nie jest książką pełną dynamicznych zwrotów akcji. Jak przystało na obyczajówkę-romans, łączy melancholię, pewne refleksje z ciekawie poprowadzoną historią romantyczną, która jednak  nie jest tak oczywista, jak mogłoby nam się zdawać. 

"Zazdrość to podatek, jaki się płaci od sukcesu."

źr.
Bohaterowie są wykreowani z głową, autor nie przesadził z idealizacją, wręcz przeciwnie. Przedstawił ich losy w taki sposób, że wydawały się boleśnie realistyczne. Emma i Dex przeżywają wzloty i upadki, mają własne problemy, kłopoty, z którymi przyjdzie im się zmagać. Nie zawsze lubiłam sposób w jaki myśleli, jakie decyzje podejmowali. Wręcz przeciwnie, bywały momenty, kiedy z irytacją powtarzałam sobie: "Em, Dex, co wy do diabła robicie?!", ale to wszystko, wady i zalety przyjaciół, irytujące cechy charakteru, jeszcze bardziej splatały ich losy z naszym czytelniczym pragnieniem przeżywania wszystkiego wraz z nimi. Zresztą, sama więź pomiędzy Dexem, a Em, to istne mistrzostwo. Tak pokręconej relacji już dawno nie widziałam. Obydwoje mają temperamentne charaktery, inne spojrzenia na świat. Ona wie, że na wszystko musi zapracować, jemu większość przychodzi z łatwością. A jednak razem stanowią tak niesamowity duet, że ciężko się nie uśmiechać, podczas czytania. 

"Wszystko, co wydarzy się jutro przeżyliśmy już dziś."

źr.
Przedstawić tak piękną, romantyczną, zakręconą, chwilami poruszającą historię, opisując jeden dzień na przełomie dwudziestu lat, to prawdziwe mistrzostwo. David Nicholls zaskoczył mnie. W bardzo pozytywny sposób. I choć chwilami lektura wydawała mi się przesiąknięta idealizmem - co prawdopodobnie jest winą czasów, w jakich toczy się akcja, to nie mogę odmówić książce oryginalnego sposobu na przedstawienie pięknej relacji pomiędzy Emmą, a Dexem. Autorowi udało się sprawić, bym się uśmiechała, bym skupiła się na własnym poplątanym życiu, a nawet uroniła łzy! Nicholls, na przykładzie swoich bohaterów pokazuje w jaki sposób podejmowane przez nas decyzje wpływają na przyszłość, jak cele stają się marzeniami, jak priorytety zmieniają się wraz z wiekiem, co możemy zyskać, a co stracić. Pokazuje przy czym trwać, czego pilnować, co pielęgnować. Słowem - lektura godna poznania. 

Poza tym.
Nichollsowi udało się zrobić to, co chciałabym by zrobiła Ahern.
Gratuluję zatem.

7/10
Pozdrawiam,
Sherry