sobota, 6 sierpnia 2016

Ulubione serialowe rodzeństwa - part 3

źr.

Cześć!

Gra o Tron ma to do siebie, że można z niej wyciągać mnóstwo... elementów czy wątków. Ma też kilka relacji, które uwielbiam, a dziś przedstawię wam pewne rodzeństwa...


Post NIE ZAWIERA spoilerów!


źr.

Starkowie
Robb - Sansa - Arya - Bran - Rickon & Jon Snow

Uwielbiam jak została wykreowana w ogóle rodzina Starków. I tak - wiem. Po części możemy to zawdzięczać oryginałowi w książce, ale... serialowe przedstawienie dzieci Starków było tak fantastyczne! Wychowane przez kochających rodziców, ale jednak w poszanowaniu do prawa, tradycji. Wciąż korzystające z okazji, by pokazać swoją indywidualność. Ceniące lojalność, honorowość, troskę o innych i mające głębokie poczucie sprawiedliwości.

Wiadomo, rodzeństwo Starków nie było idealne. Sansa była dość egocentryczną osobą, miała ciągłe zatargi z Aryą, plus absolutnie nie szanowała Jona, wzorując się na zachowaniu matki. Ale w szóstym sezonie widzieliśmy, jaką zmianę przeszła! Cieszę się więc, widząc, że oprócz ewolucji postaci, ewoluują też relacje i więzi.

Uwielbiam też relację Robba i Jona. Wychowywali się razem i choć Jon zawsze był zazdrosny o Robba, to... oni byli naprawdę blisko ze sobą. Ogólnie, trójca Bran-Jon-Robb to kolejna perła tego serialu, którą uwielbiam. Albo fakt, jak zżyli się ze sobą Bran i Rickon, pozostawieni samym sobie. 

źr.
źr.

Jon & Arya

O tej relacji specjalnie nie wspominałam na górze, wiedząc, że dwójka, o której mowa, zasługuje na własną sekcję. I nie, nie tylko dlatego, że to moja dwójka absolutnych ulubieńców i faworytów i chyba mi pęknie serce, jeśli nie będą mogli znaleźć się znów w jednym kadrze. Razem.

Jak wiemy, Arya była indywiduum samym w sobie. Nie interesowały ją rzeczy, które powinny interesować młodą damę. W przeciwieństwie do Sansy - nie marzyła o ślubie, mężu i dzieciach. Chciała walczyć. Nie tylko była inteligentna, sprytna i bystra, ale też potrzebowała miejsca, by dać upust swoim aspiracjom. A kiedy te chwile nadchodziły - Jon był przy niej. Jako, że sam był bękartem, który musiał zmagać się ze swego rodzaju odrzuceniem, wiedział jak samotnie Arya mogła się czuć. Więc popierał jej szukanie własnej drogi. Co więcej - zachęcał ją do tego i wspierał ją.

Owszem, ta więź, jeśli porównać ją do tej z książki, została przedstawiona w serialu dość enigmatycznie, ale myślę, że wszyscy od początku czuli tę dumę starszego brata i czystą miłość do młodszej siostrzyczki. Dał jej Igłę. Igłę, która dla Aryi stała się świętością. Co więcej, dał jej zrozumienie i absolutne, bezwarunkowe wsparcie. Dlatego ta relacja - na Boga, jest chyba z wszystkich relacji w GoT, moją ulubioną.

źr.
źr.

Jaime & Tyrion Lannister

Wiecie jak to jest być czarną owcą w rodzinie? Cóż, Tyrion wie to na pewno. W końcu urodził się jako karzeł. Co więcej, czy jego porodzie, zmarła matka, czego pewne osoby z rodu Lannister, nigdy nie mogły mu już wybaczyć, uznając że to on - Tyrion - dziwadło, jest wszystkiemu winny.

Jaime z kolei... Złoty chłopiec. Najlepszy wojownik w Siedmiu Królestwach. Lannister. Przystojny. Bogaty. Królobójca. Ulubieniec ojca. Ulubieniec siostry. Czy wobec tego można było się spodziewać po nim zarozumiałości, pyszałkowatości i pogardy wobec karła? Pewnie tak. Na szczęście, Jaime to prawdziwy brat Tyriona. Jego jedyna rodzina, jeśli mam być szczera.

Myślę, że GoT świetnie przedstawia jak na tę relację, zostaje rzucony promyk słońca, pokazujący cechy tej dwójki, o których byśmy ich nie podejrzewali. Ich przywiązanie do siebie, zapatrzenie Tyriona w starszego brata, poświęcenie, lojalność i rozdzierającą serce troskę. To naprawdę piękne. Ich czyny w czwartym sezonie? Naprawdę wkradły mi się do serca i sprawiły, że zaczęłam inaczej patrzeć na ród Lannisterów. 

źr.

To tyle na dziś. Ale z GoT i pojęciem rodzeństw jeszcze nie skończyliśmy, także...

Pozdrawiam,
Sherry


1 | 2 | 3 | 4


VIDEO ZAWIERA SPOILERY!

4 komentarze:

  1. Tak! Zdecydowanie zgadzam się z Tobą co do tego zestawienia. Uwielbiam tą więź między Aryią a Jonem, a Tyrion i Jaime podbili moje serca od pierwszych odcinków. Znaczy może Jaime sam w sobie nie, bo przecież wszyscy pamiętamy co zrobił Brannowi... Ale wraz z Tyrionem, tworzą niemal rodzeństwo idealne. O ile można tak nazwać rodzeństwo, które uknuło wspólnie kilka spisków...
    Pozdrawiam!
    http://szalonebookcholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. To też jest ciekawe. Że Tyriona mogliśmy pokochać od początku, a z Jaime'm trochę ta droga miała wybojów i zakrętów. :) Dobrze jednak, że skończył tak jak skończył, bo stał się... lepszym człowiekiem.
      Podoba mi się też fakt, że kiedy Jaime uczynił z Brana niepełnosprawnego, to Tyrion dał mu trochę nadziei, siłę do życia i to dziwne siodło, dzięki któremu Bran mógł jeździć na koniu. To słodkie, że młodszy brat naprawia błędy starszego.
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. O w końcu znajome twarze:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiłam tym razem. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry