czwartek, 4 sierpnia 2016

Serial: Gra o Tron - sezon 1

źr.
Sezony: 8 (zaplanowanych)
Rok produkcji: 2011 - ...
Gatunek: Dramat, Fantasy, Przygodowy

Now my watch begins

Miliony, jak nie miliardy fanów na całym świecie. Osiem zaplanowanych sezonów przedstawiających jedną, epicką historię łączącą średniowieczny klimat i elementy fantasy. Całe mnóstwo zaangażowanych aktorów i jeszcze więcej statystów, dbających o to, by wszystko wyglądało jak należy. Genialne efekty specjalne i zdjęcia w terenach, które pozwalają nam przenieść się do Westeros. Tak. Dziś w końcu nadszedł dzień, w którym opiszę wam moje wrażenia, na temat sezonu 1, głośnego projektu jakim jest serial Gra o Tron.

źr.

W nagłych i dość niespodziewanych okolicznościach, umiera Jon Arryn - Namiestnik króla Roberta. Królewska Mość życzy sobie, by następcą na tym zaszczytnym stanowisku, został jego najlepszy przyjaciel - Namiestnik chłodnej, ponurej Północy - Ned Stark. Ta decyzja zmienia bieg losów wszystkich bohaterów. Zmuszony, by zostawić resztę swoją rodziny Stark, wyrusza wraz z dwoma córkami i królewskim dworem do stolicy - Królewskiej Przystani, gdzie okazuje się, że utrzymanie przy życiu i rozwadze Roberta, będzie trudnym zadaniem.

Tymczasem gdzieś za Wąskim Morzem, Viserys Targaryen wydaje za mąż swoją młodszą siostrę - Danerys, licząc, że jej partner - srogi barbarzyńca - Khal Drogo, zapewni mu armię, z którą wyruszy do Westeros by zawalczyć o tron. Rzucona na pastwę swojego niebezpiecznego, zimnego męża Daenerys, będzie musiała szybko uporać się ze skutkami małżeństwa i swoimi obowiązkami żony, bo nigdzie nie jest bezpiecznie, a ona ma nazwisko, które król Robert bardzo chętnie wymazałby z kart historii... Dokąd zaprowadzą bohaterów ich decyzje? Czy wszyscy przeżyją próby, na jakie wystawi ich czas? W grze o tron można bowiem wygrać, albo zginąć.

źr.
źr.
źr.

Jaki jest sezon 1?

  • Już na wstępie zaznaczam, iż pierwszy sezon oglądałam trzy razy. A pierwsze podejście, w gruncie rzeczy, nie było super łatwe. Nie to, że serial mi się nie spodobał, ale jest coś takiego w dynamice pierwszego sezonu, że ogląda się go co prawda ciekawie, ale szybko człowiek wpada w taką monotonność. Swego rodzaju zmęczenie. A przynajmniej ja tak miałam.
  • Jeśli ktoś ma podobnie jak ja i powiedzmy zaciął się w pierwszym sezonie i nie ma w sobie sił do kontynuowania, pozwólcie, że napiszę - KONTYNUUJCIE. Nawet jeśli w tej chwili jesteście zmęczeni, uwierzcie mi - późniejszy rozwój fabuły? Jest wart czekania. 
  • Czemu pierwszy sezon ma taką, a nie inną dynamikę? Bo twórcy chcieli przede wszystkim, pokazać postacie takimi jakimi są, zanim życie zmusi ich do podejmowania trudnych decyzji w późniejszych sezonach. Jeśli by porównać charaktery bohaterów z pierwszego odcinka, a z ostatniego z szóstego sezonu - wielu z nich, aż nie da się poznać.
  • Także pierwszy sezon, naprawdę JEST ważny i wart oglądnięcia. To tam mamy zalążki wielkich intryg i wojen. To tam mamy knowania i orientujemy się, z kim się utożsamimy, a kogo zaczniemy wyklinać.
  • Myślę, że kolejną genialną rzeczą w tym pierwszym sezonie powinno być to, że mamy swoje sympatie i antypatie i wydają nam się słuszne, prawdziwe i jesteśmy tacy... pełni pasji, by nienawidzić czy kochać którąś postać czy ród. Natomiast kolejne sezony pokażą, że nie ma czerni i bieli i w kontekście późniejszego rozwoju produkcji, muszę rzec, że sezon pierwszy jest wprost GENIALNYM wprowadzeniem.

źr.
źr.
źr.

  • Celem pierwszego sezonu, jest wprowadzenie nas w historię, obyczaje i politykę Siedmiu Królestw. Poznajemy kilka rodów, dowiadujemy się jak działa Westeros. Czemu Robert nienawidzi Targaryenów. Przede wszystkim jednak, towarzyszymy Starkom w ich przygodach i mierzeniu się z wrogami.
  • Ród Starków jest jednym z najważniejszych elementów całej historii, czy to w przypadku książki Martina, czy to w przypadku serialu. Ned Stark to honorowy człowiek i chyba właśnie ta cecha - honorowość, w połączeniu z bezwzględną lojalnością oraz troską o rodzinę i przyjaciół, jest powodem, czemu tak mocno się z nim związujemy. Na dworze, jego wartości i idee będą wystawione na ciężką próbę, zwłaszcza w otoczeniu perfidnych Lannisterów. 
  • Tyle, że kolejną bardzo interesującą postacią, którą uwielbiają... no wszyscy... albo zdecydowana większość jest Tyrion Lannister. Inteligentny karzeł, reprezentujący cechy i wartości, które mogą albo przypaść do gustu w pierwszym sezonie, albo w kolejnych. Zależy jak długo będziecie się bronić przed polubieniem go.
  • Różnorodność bohaterów i swego rodzaju autentyczność w tym co robią, jest kolejną rzeczą, którą uwielbiam. Książka miała aż osiemset stron, by przedstawić nam poszczególne postacie, z kolei twórcy serialu mieli tylko dziesięć odcinków, by ukazać początki. I wykonali naprawdę solidną robotę.

źr.
źr.
źr.

  • W serialu mamy dużo sekwencji i dużo perspektyw, tak samo zresztą jak w książce. W jednej chwili możemy śledzić losy Daenerys w otoczeniu Dothraków, po to, by w następnej znaleźć się w Stolicy u boku Neda i Aryi, a w ostateczności skończyć na dalekiej Północy, na murze, wraz z Jonem Snowem - bękarcim synem Neda. To pozwala nam być na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami, a także daje nam możliwość zobaczenia całego obrazu, a nie tylko jednej jego części.
  • Aktorzy są naprawdę znakomici. HBO na szczęście ma na tyle środków, by nie musieć inwestować w kogoś kto nie byłby w stanie wiernie oddać wszystkich uczuć czy emocji, także na tym polu, castingi okazały się trafione.
  • Gra o Tron to jednak nie tylko średniowieczny klimat, o którym wspomniałam - z turniejami rycerskimi, monarchią, wojną, nienawiścią wobec rodów, surowymi warunkami, w jakich żyją ludzie, ale też produkcja łącząca realizm z fantasy w najlepszy możliwy sposób. Elementy fantasy bowiem - jak legendy o Innych czy wilkory, wpasowują się tak idealnie w tło - dopełniając całości, że można być jedynie zachwyconym.
  • Dialogi są w gruncie rzeczy, kopalnią złotych myśli. Tyriona Lannistera można cytować i cytować, także fani szukania głębi w prostych zdaniach, będą mieć swoją szansę.
  • Słusznie jednak "Grę o Tron" określa się mianem krwawej produkcji, przeznaczonej dla ludzi +18. Myślę, że o takiej a nie innej kategorii wiekowej świadczy nie tylko brutalność i nagość oraz sceny seksu w serialu, ale przede wszystkim, właśnie płynność i dynamika. Mam wrażenia, że młodsi szukają w serialach akcji, romansu, czegoś znajomego. "Gra o Tron" jednak jest serialem bardziej dojrzałym, powolnym, budującym napięcie jednak, od pierwszej minuty.

źr.
źr.
źr.

Owszem, pierwszy sezon ma trochę wad, jak chociażby tempo. Ale z miejsca, w którym obecnie się znajduję - a więc po szóstym sezonie, mogę z ręką na sercu przyznać, iż twórcy wykonali wspaniałą robotę. A fani to dostrzegli. 

Nie jestem w stanie zatem wam tej produkcji nie polecić. I choć będę mieć na to jeszcze okazję w recenzjach kolejnych sezonów, to już teraz napiszę - spróbujcie. Zaryzykujcie. I jak wspomniałam - bądźcie cierpliwi, bo Gra o Tron nie przez przypadek jest jedną z najlepszych produkcji jakie widział ten świat. 

Pozdrawiam,
Sherry


sezon 1 | sezon 2 | sezon 3 | sezon 4 | sezon 5 | sezon 6 | sezon 7 | sezon 8
(recenzje wkrótce!)



źr.

6 komentarzy:

  1. Do tego serialu przymierzałam się kilkakrotnie i dopiero teraz "zaskoczyło" i mi się spodobało. Zakończenie tego sezonu wmurowało mnie na pół dnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie, ostatni odcinek szóstego sezonu był FENOMENALNY. To mój ulubieniec, zdecydowanie. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Odpadłam po jakichś 3 odcinkach, serial nie podszedł mi, ale może kiedyś spróbuję jeszcze raz

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedawno zaczęłam oglądać i sama naskrobałam jakieś tam swoje pierwsze wrażenie... Dlaczego scen z Daenerys jest tak mało?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej chwile jeszcze nadejdą, nie martw się. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry