![]() |
źr. |
Cześć,
W kwietniu przedstawiłam wam part 1 cyklu, w którym prezentuję ukochane shipy z seriali. Dziś mam dla was kolejną porcję ulubieńców. Miłego czytania/oglądania!
Post nie zawiera spoilerów z seriali, których dotyczą shipy!
![]() |
źr. |
Mini & Alo
Minerva McGuinness & Aloysius Creevey
Skins - 3 generacja
Wiem, zaczęłam tak na dobrą sprawę od końca, bo w poprzednich generacjach też mam swoje shipy, ale to właśnie Alo i Mini, uważam za najbardziej dobranych i najbardziej uroczych, więc myślę, że zasługują na poświęcenie im uwagi, w pierwszej kolejności.
Kim więc są? Kiedy poznajemy generację numer trzy, w sezonie piątym Skins, Mini jest wredną suką. Wiecie, najpiękniejsza dziewczyna w szkole, ma swoje kochane przyjaciółeczki i przystojnego chłopaka, uważa więc, że może innymi dyrygować, a jeśli ktoś nie daj Boże zagrozi jej pozycji Królowej, niech ma się na baczności. W głębi jednak, jest zranioną, nieufną, skrzywdzoną młodą osóbką, która potrzebuje znaleźć swoje miejsce w świecie. Która potrzebuje kogoś, kto sprawiłby, że czułaby się w pełni sobą. Potrzebuje kogoś, przed kim nie musiałaby udawać.
Alo z kolei, to beztroski chłopak, wychowany na farmie. Żyje, jak na haju, czerpiąc z życia garściami, nie dbając o opinię innych, całkowicie zadowolony ze swojego położenia. Ma najlepszego przyjaciela, odpowiednie podejście i brakuje mu tylko... cóż. Przekreślenia słowa "prawiczek" w życiorysie. Na rozpoczynający się właśnie rok szkolny, ma więc cel. Znaleźć tę, która dostąpi zaszczytu rozdziewiczenia go.
Relacja Mini i Alo, nie wybucha. W końcu jak Królowa mogłaby się zainteresować prostym chłopakiem, z farmy? Więź pojawia się więc z czasem, w trakcie którym oni dowiadują się sporo rzeczy o własnych życiach, o tym co faktycznie się liczy. Zaczynają też ze sobą spędzać czas. Beztroska, którą emanuje Alo, zdaje się przyciągać przywykłą do udawania Mini, z kolei Mini... No cóż. Kto mógłby jej nie ulec?
Szczerze - absolutnie ich kocham. Sezon szósty to tornado emocji, w moim wypadku, uwielbiam rozwinięcie ich znajomości, uwielbiam kolejne etapy, które oglądaliśmy w serialu. To jak wzajemnie na siebie oddziaływali, jak Mini się zmieniła pod wpływem Alo, jak on dojrzał pod wpływem Mini. I serio, warto oglądać Skins, choćby po to, by w sezonie piątym ich poznać i potowarzyszyć im do... cóż. Finału, który sprawił, że uśmiechałam się niemal przez łzy.
![]() |
źr. |
![]() |
źr. |
Jaspenor
Eleanor Henstridge & Jasper Frost
Lenny jest księżniczką, którą można określić mianem "zbuntowanej". Bliźniaczka dziedzica korony, w przeciwieństwie do złotego chłopca-brata, upodobała sobie kontrowersję, czuje się w ich otoczeniu, jak w domu. Uchodzi za silną, o ciętym języku, kierującą się w życiu mottem - "mam wszystko w dupie", nadużywającą narkotyków, alkoholu i przypadkowego seksu. Głęboko w środku jednak, jest zagubiona. Cholernie zagubiona. Przyzwyczajona do poczucia odrzucenia przez matkę, udaje że ma nad wszystkim kontrolę, tylko po to, by wewnętrznie się rozpadać. Jak każdy członek rodziny królewskiej, ma przydzielonego ochroniarza, którego jednak szybko się pozbywa. Na miejsce starego, zostaje jej przydzielony nowy, który jest hm...
... Jasperem Frostem, w rzeczy samej. Młody. Przystojny. Zdeterminowany. Sprytny. Cwany. Tajemniczy. Lenny się tego nie spodziewała. Nie spodziewała się także, że Jasper okaże się bezwzględny w pewnych kwestiach i obudzi w niej emocje, których wcześniej nie było. Ich relacja jednak... Powiem tylko, że naprawdę nie jest całkowicie zdrowa.
Generalnie ship Jaspenor ma swoich zwolenników, jak i tych, którzy go nie rozumieją, ze względu na pewne... kontrowersje związane z tym jak postępują bohaterowie wobec siebie. I rozumiem argumenty antyJaspenor'owych ludzi. Serio. Nie jestem ślepa. Wiem, że to co wykwita pomiędzy Len i Jasperem jest w pewien sposób toksyczne. Ale na przestrzeni tych dwóch sezonów, które obejrzałam? Nie mam żadnych wątpliwości, że zasługują na szczęście. Razem.
Bo owszem, obydwoje nie są bez skaz. Obydwoje mają swoje na sumieniu. Są jak dwa płomienie, ich połączenie grozi wybuchem. Wzajemnie, docierają jednak do swoich najwrażliwszych strun. A fakt, jak dotkliwie wzajemnie mogą się krzywdzić, znaczy jak bardzo zdążyli się poznać, jak wiele już dla siebie znaczą. Ich relacja to rollecoaster emocji. Załamywałam się i płakałam z nimi. Śmiałam się jak głupia z ich kłótni i ciętych uwag wobec siebie. Zadowolona patrzyłam na prowokacje. Przerażona obserwowałam wypływające na wierzch tajemnice. Nie potrafię ich jednak przestać kochać i shipować. Bo wiem, że oni są dla siebie jak powietrze. Nie przetrwają osobno. Nie bez srogich kosztów i głębokich ran na duszy.
![]() |
źr. |
![]() |
źr. |
Richard Cypher & Kahlan Amnell
Miecz Prawdy
Chyba wszyscy ludzie, którzy oglądali "Miecz Prawdy", zgodzą się, że Richard i Kahlan razem, są po prostu perfekcyjni. Perfekcyjni!
Richard jest zwykłym chłopakiem, mieszkającym w zwykłej wiosce, po nie-magicznej stronie, wielkiej bariery, oddzielającą magiczną-stronę, od tej zwyczajnej. Przekroczenie jednak przez Kahlan - Spowiedniczkę, bariery, burzy cały porządek rzeczy, czyniąc z Richarda jedyną osobą, mogącą uratować ludzi przed terrorem okrutnego władcy. I cóż. Trudno się dziwić, że Richard ulega pięknu Kahlan niemal od pierwszego wejrzenia. W końcu jest piękna, wojownicza i ma swoje tajemnice, które go do niego przyciągają. Nic nie jest jednak takie łatwe. Kahlan nie może pozwolić sobie na uczucie do Richarda z paru przyczyn, a jedną z nich jest fakt, że mogłaby go pozbawić zdrowych zmysłów... I to dosłownie.
Fakt, że uczucie pomiędzy nimi jest absolutnie niedozwolone, jest coś, do czego obydwoje nie mogą dopuścić, nie sprawia jednak, że ów uczucie pomiędzy nimi się nie pojawia. Bo pojawia się. I jest potężne. Bolesne. Trudne. Ale też piękne.
Na przestrzeni dwóch sezonów, nauczyłam się kochać tę dwójkę razem, całym sercem i kibicować im, nie ważne jak wiele osób nie przypominało im, że to niedozwolone, absolutnie niemożliwe. I nie powiem, że było łatwo, w końcu fakt, że oni nie mogli się czasami nawet dotykać, sprawiał, że człowiek podupadał na duchu, ale czymże byłoby shipowanie bez dramatu?
Razem są... niezniszczalni. W sensie... on wykwita na wojownika, mądrego, czasem narwanego i naiwnego, ale także odpowiedzialnego, lojalnego i troskliwego, z kolei ona uczy się odpychać maskę profesjonalizmu i otwierać na nowe, wcześniej nieznane uczucia. Cierpieli, cieszyli się, a widz razem z nimi. Ale hej. Takie historie są najlepsze, co?
Richard jest zwykłym chłopakiem, mieszkającym w zwykłej wiosce, po nie-magicznej stronie, wielkiej bariery, oddzielającą magiczną-stronę, od tej zwyczajnej. Przekroczenie jednak przez Kahlan - Spowiedniczkę, bariery, burzy cały porządek rzeczy, czyniąc z Richarda jedyną osobą, mogącą uratować ludzi przed terrorem okrutnego władcy. I cóż. Trudno się dziwić, że Richard ulega pięknu Kahlan niemal od pierwszego wejrzenia. W końcu jest piękna, wojownicza i ma swoje tajemnice, które go do niego przyciągają. Nic nie jest jednak takie łatwe. Kahlan nie może pozwolić sobie na uczucie do Richarda z paru przyczyn, a jedną z nich jest fakt, że mogłaby go pozbawić zdrowych zmysłów... I to dosłownie.
Fakt, że uczucie pomiędzy nimi jest absolutnie niedozwolone, jest coś, do czego obydwoje nie mogą dopuścić, nie sprawia jednak, że ów uczucie pomiędzy nimi się nie pojawia. Bo pojawia się. I jest potężne. Bolesne. Trudne. Ale też piękne.
Na przestrzeni dwóch sezonów, nauczyłam się kochać tę dwójkę razem, całym sercem i kibicować im, nie ważne jak wiele osób nie przypominało im, że to niedozwolone, absolutnie niemożliwe. I nie powiem, że było łatwo, w końcu fakt, że oni nie mogli się czasami nawet dotykać, sprawiał, że człowiek podupadał na duchu, ale czymże byłoby shipowanie bez dramatu?
Razem są... niezniszczalni. W sensie... on wykwita na wojownika, mądrego, czasem narwanego i naiwnego, ale także odpowiedzialnego, lojalnego i troskliwego, z kolei ona uczy się odpychać maskę profesjonalizmu i otwierać na nowe, wcześniej nieznane uczucia. Cierpieli, cieszyli się, a widz razem z nimi. Ale hej. Takie historie są najlepsze, co?
![]() |
źr. |
To tyle, na dziś.
Jak wspomniałam w poprzednim parcie - notek z tego cyklu będzie baaardzo, baaardzo dużo, ale wierzę, że nie zanudzę was na śmierć. Tylko troszkę. :)
Miłego dnia!
Pozdrawiam,
Pozdrawiam,
Sherry