wtorek, 24 maja 2016

Master - Olgierd Świerzewski

źr.
Wydawnictwo Muza, 2016
528 str.

Po trupach do celu

Łatwo mi jest w tej chwili przypuszczać, że ludzie mają w sobie jakieś zasady. Stawiają sobie granice tego, do czego byliby zdolni się posunąć, by otrzymać to czego naprawdę pragną. Problem Aleksa Rymera - specjalisty w Green Stone, jest taki, że wyzbył się empatii, a naginając ludzkie prawa do własnych zachcianek i żądz, bez skrupułów manewruje w świecie finansów, manipulując, zagłuszając moralność, niszcząc i wyrywając z rąk innych wygraną. W końcu Mistrz może być tylko jeden...

"Człowiek naprawdę posiada tylko to, co jest w nim", zdanie Oscara Wilde'a przyjąłem za swoje motto.

Książka Olgierda Świerzewskiego to porażający brutalnością, okrucieństwem i realizmem thriller, skupiony wokół świata finansjery i inwestycji. Laików uspokajam, nie trzeba posiadać znakomitej wiedzy z biznesu, by odnaleźć się w historii, jaką przygotował dla nas autor, bo sam wykonał niesamowitą robotę. Skrupulatnie nakreślił nie tylko tło, pełne spółek, firm, korporacji, ale też zarysował niezwykle realistyczną walkę rekinów o władzę, pieniądze i wyniki. Na przykładzie Green Stone i dążącego po trupach do celu, pozbawionego empatii Aleksa, zbudował sieć intryg, usidlających nas, niczym w pętach, przy niebezpiecznej rozgrywce jaką prowadzi główny bohater.

Jak powiedział niegdyś Bob Kennedy: Jest wielu ludzi, którzy obserwują to, co się dzieje, i pytają: "Dlaczego?". Ja mam marzenia i pytam: "Dlaczego nie?"

Nie powiem, żeby lektura "Mastera" była historią do poduszki - lekką i sympatyczną, w sam raz na zrelaksowanie się. Wdrożenie w system, w jakim funkcjonują korporacje jest procesem, który wymaga od czytelnika skupienia, jednak kiedy już je dostanie, odwdzięcza się bezbłędnie przeprowadzoną siecią kłamstw, intryg, manipulacji i gier, jakie prowadzi Aleks Rymer. Towarzysząc mu w jego drodze na szczyt, obserwujemy jak ludzie zatracają się w żądzach, jak niszczeją, za sprawą braku skrupułów i obietnicy władzy. Obserwujemy, do czego może posunąć się człowiek w ramach zemsty, oraz jak przebiega proces dojrzewania osoby, która nigdy nie poczuła się doceniona.

Działam. Wiem też, że obok działania kluczem do sukcesu jest to, aby zachować milczenie, nie zdradzać własnych myśli i sądów. 

Dzięki pierwszoosobowej narracji z perspektywy Rymera, zżywamy się z nim i pomimo faktu, że go potępiamy, bo nie oszukujmy się - jest kawałem drania i sukinsyna - nie umiemy też zapobiec kwitnącemu w nas zaintrygowaniu mistrzowskimi taktykami stosowanymi przez Aleksa. Poznając kogoś tak wypranego z ludzkich zachowań, wypaczonego przez żądzę zemsty i władzy, mamy okazję obserwować mroczną stronę człowieka, do czego ona jest zdolna, kiedy nie wyznacza jej się granic. Zaś fragmenty z narracji trzecioosobowej skupiające się na pozostałych bohaterach powieści, pozwalają nam zrozumieć ich sytuacje rodzinne, materialne i postawy emocjonalne, dzięki czemu dostajemy pełny obraz, solidnie zbudowanej historii obsadzonej w realiach korpo-świata.

Nauczyłem się żyć tak, aby trzymać się zasady: Czego nie wezmę sam, tego od nikogo w prezencie nie otrzymam.

Olgierd Świerzewski pisze w sposób mistrzowski. Ciekawi przebiegiem fabuły, wplątuje w sieć intryg, kreuje realizm nie tylko sytuacyjny, ale i realizm postaci, a na dodatek czyni mnóstwo niesamowitych dygresji, pełnych rozważań natury filozoficznej. W historię, w którymś momencie się wsiąka, czując jak pomimo buchającego ze stron zniszczenia i wyzierającego z bohatera zła, zostawiamy gdzieś pomiędzy wierszami cząstkę własnej mrocznej natury, kiedy z satysfakcją patrzymy jak Aleks niszczy swoich przeciwników. "Master" to powieść, która zmusza do przemyśleń nad światem, nad postępowaniem ludzkim, nad tym czym i kim się w swoim życiu otaczamy. Wciąga czytelnika do świata finansowego imperium i nie wypuszcza, aż do ostatniej strony. Jakże zatem, mogłabym jej nie polecić?

8/10
Pozdrawiam,
Sherry

PS. Serdecznie zapraszam na fanpage autora.



Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa. Serdecznie dziękuję.


16 komentarzy:

  1. Po takiej recenzji żałuję, że nie zakupiłam książki na Targach, autor podpisywał egzemplarze, gdy czekałam przy innym stanowisku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Brzmi niezwykle zachęcająco, chociaż ten świat finansjery... Ale skoro mówisz, że autor się przyłożył, więc może nawet taki laik jak ja się odnajdzie w tej powieści? Mam ochotę się przekonać. :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro ja - totalny humanista, się odnalazł w tym wszystkim, z tobą będzie podobnie! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  3. Bardzo chcę przeczytać tę powieść, bo czuję, że będzie niesamowicie! Uwielbiam intrygi i wartką akcję, a do tego ta intrygująca okładka. Muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słusznie. :) Tu intryga to niemal samoistny bohater, także myślę, że jest szansa, iż ci się spodoba. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. Książkę zakupiłam na targach i mam nawet podpis autora. Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo! W takim razie - miłej lektury! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Serio? Widząc tę książkę u Ciebie, trochę się zdziwiłam ;) Sherry się zmienia, czy co? I jak Miłka żałuję, że nie kupiłam. Byłam blisko autora ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy zmienia. Ale byłam trochę znudzona wszystkim i potrzebowałam czegoś nowego. Czegoś innego. Dobrze się stało. :)
      Trzymam kciuki, byś miała okazję przeczytać tę powieść. :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. Świat finansjery nie jest ogólnie rzecz biorąc zachęcający, ale książka w całości od początku do końca już zdecydowanie tak! Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Taki świat to mnie przeraża, jedynie. Książka jednak jest warta uwagi i przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja, a samą książkę również bardzo polecam

    OdpowiedzUsuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry