piątek, 21 października 2016

Ulubione serialowe shipy - part 5

źr.

Cześć!

Dawno nie było zachwytów nad shipami, nie? Trzeba to zmienić.

Post NIE ZAWIERA spoilerów z seriali!


źr.

Tate & Violet

Zanim ktoś na mnie nakrzyczy - tak, oglądałam Murder House. Tak, jestem przy zdrowych zmysłach. I tak, wciąż shipuję tę dwójkę. Pozwólcie, że wbrew logice, wyjaśnię wam dlaczego cholernie trzymałam kciuki za ich happy end.

Bądźmy szczerzy - żadna sytuacja w AHS: Murder House nie jest do końca dobra, albo do końca zła. Jest popieprzona, całkowicie szalona, a bohaterowie są obłąkani. Normalność zniknęła ze słownika. Czemu więc nie kibicować relacji, która może i z racjonalnego punktu widzenia jest... no zła i niewłaściwa, ale w klimacie AHS po prostu prezentuje się znakomicie? No właśnie.

Jeśli ktoś wciąż nie zna AHS, już tłumaczę kim jest dwójka, o której mowa. Tate to... chłopak z PROBLEMAMI. Jest aspołeczny, wyizolowany, dziwaczny, a niektórzy uważają go za nieco stukniętego i niebezpiecznego. Dlatego chłopak ląduje na wizycie u psychiatry. Psychiatry, którego córką, nawiasem mówiąc - jest nastoletnia Violet.

Violet buntująca się przeciwko światu, normalności, rodzicom i zasadom. Violet, która się nie boi. Violet, która ma depresję. Łapią wspólny kontakt. Łączą ich problemy, łączy ich aspołeczność i dziwaczność. Łączy ich uczucie i zrozumienie. I fakt, dzieje się sporo złego. I... koniec końców normalni ludzie powiedzieliby, że więź Tate-Violet jest chora.

Ale nie mogę nic poradzić na to, że ich wątek romantyczny absolutnie mnie rozczulał, doprowadzał nawet do poruszenia i... wydawał mi się wyjątkowy. Specjalny. To jak jedno drugiego... przywracało do życia... Nie wiem. To nostalgiczne, piękne i melancholijne i absolutnie to uwielbiam.

Ale jestem beznadziejną romantyczką, także wiecie.

źr.
źr.

Chair
Chuck Bass & Blair Waldorf
Gossip Girl

Tu też szykują się kontrowersje i sprzeciwy, hm? Ale hej. Spójrzmy prawdzie w oczy. Gossip Girl to serial, w którym postacie są toksyczne. W którym niemal każda relacja jest toksyczna. W której rządzi intryga, knucie, działanie przeciw sobie, niszczenie się nawzajem. Tak po prostu jest. Ale relacja Chair... Bądźmy szczerzy - to jedna z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły się tej produkcji.

Charles Bass to syn miliardera. Rozpuszczony, ceniący luksus i kobiety, typ wiecznego kawalera, który spiskuje, nie liczy się z uczuciami innych i zagina świat do swojego widzimisię. Blair z kolei to przywykła do bogactwa, nieco płytka, egocentryczna panna z dobrego domu. Romantyczka, marząca o księciu z bajki. Obydwoje w pewnym sensie są narcyzami, obydwoje potrafią tak druzgocąco niszczyć innych, że bycie ich wrogiem nie popłaca. 

Początkowo się nie znoszą. Ona uważa go za obrzydliwego drania, bawiącego się dziewczynami. On ją uważa za rozpuszczoną księżniczkę, uważającą się za lepszych od innych. I obydwoje mają co do siebie rację. Ale może właśnie to ich toksyczne części, tak bardzo ich do siebie przyciągają. Tak czy inaczej, to co pojawia się pomiędzy nimi? To pożądanie? Nieokiełznana namiętność? Potrzeba bycia ze sobą? Powiedzmy tylko, nie-spoilerując, że przez wszystkie sześć sezonów ewoluuje na wiele różnych sposób.

Wzajemnie się ramią. Przyciągają. Kochają. A dla widza Chair staje się OTP. Ot tak. Bo Chuck i Blair to po prostu Chuck i Blair. Nie umieją istnieć bez siebie nawzajem. ABSOLUTNIE. UWIELBIAM.

źr.
źr.

Stalia
Malia & Stiles

Skoro dziś lecę z samymi kontrowersjami, to przedstawię wam jeszcze Stalię, którą zdaję sobie sprawę, że wiele osób nienawidzi. Ale cóż. Ja nie cierpię Stydii, więc zgaduję, że po prostu musicie to przełknąć. Nie hejtuję Stydii, mimo że ich nie lubię jako pary, więc wy uszanujcie moje zdanie odnośnie Stalii. Proste? Proste. Czemu więc Stalia...?

Przy recenzowaniu poszczególnych sezonów TW, wspominałam już nie raz nie dwa, że Stiles to mój ulubiony męski bohater, a Malia to moja ulubiona żeńska bohaterka. Skoro więc pomiędzy moimi ulubieńcami, od pierwszego spotkania zaiskrzyło... czemu do cholery, miałabym ich NIE shipować? Tylko dlatego, że fani TW hejtują wszystko co nie jest Stydią? Ta, jasne. Może i jestem w mniejszości, ale swojego zdania nie zmienię, pomimo... wydarzeń z piątego sezonu i tego co najpewniej będzie się działo w szóstym. OTP to OTP. Takie jest życie.

Stiles to sarkastyczny geniusz, który od lat był zakochany w egocentrycznej Lydii. Malia z kolei, to dziewczyna, która niesie ze sobą dzikość, doznania, czyste emocje, czasami bez logiki, która jest domeną Stilesa. Połączyła ich ich wspólna niezręczność, fakt jak obydwoje mają problem ze światem i rzeczywistością. Połączyła ich słodycz, prostota  tak piękna i ujmująca, że po prostu wkradła się w moje serce i nie dała o sobie zapomnieć.

Macie jedną z moich najukochańszych scen Stalii. <3 CUDO. W sumie to NON-SPOILER


Shipuję tę dwójkę od połowy sezonu trzeciego, ABSOLUTNIE ich razem uwielbiam - to  jak lojalna Malia jest wobec Stilesa. Jak troszczy się o niego, jak zrobiłaby dla niego WSZYSTKO. To jak Stiles uczy ją uczuć, emocji. Uczy ją życia. Abstrakcji. Tego co niesie rzeczywistość. Nie wiem, to wszystko po prostu jest czarujące i przemawia do mnie na poziomie przekraczającym moje rozumowanie.

Poza tym, spójrzcie jak oni do siebie pasują. Ile ich łączy. Jak IDEALNI są razem? Video, które pokazałam wam na górze... to tylko wierzchołek góry lodowej, a i tak już pokazuje subtelne odwołanie, czemu Stalia to życie. Zgaduję, że nie-oglądacze TW nie zrozumieją przesłania powyższej sceny, ale oglądacze zgadną o jakie powiązanie mi chodzi.

Także może i Stalia nie jest endgame. Nie wiem, nieważne. Wiem, że w moim sercu będzie na zawsze OTP i koniec kropka. Będę oglądać ich wspólne sceny zwłaszcza z czwartego sezonu, prawdopodobnie jeszcze XXX razy. Bo są najlepszym przykładem na szczere, nie-toksyczne, cudowne, chwytające za serce połączenie.

źr.

Postaram się, by następna notka z shipami pojawiła się w przyszłym miesiącu, bo stęskniłam się za zachwycaniem moimi ulubieńcami. <3 A tymczasem dajcie znać, czy shipujecie i znacie pary z dzisiejszego postu.

Miłego weekendu!
Pozdrawiam,
Sherry


1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry