sobota, 8 października 2016

Talon - Julie Kagawa

źr.
Talon
Talon, tom 1
Wydawnictwo Mira, 2015
416 str.

Rnesh karr slithis

źr.
Kojarzycie te stare baśnie, w których szlachetni rycerze walczyli z paskudnymi stworami? Albo dzielni śmiałkowie próbowali wkraść się do jam poczwar, by zdobyć niesamowity skarb, skryty gdzieś w głębinach? Cóż, Zakon Świętego Jerzego, od wieków stara się zmieść smoki z powierzchni ziemi, ale widać do swojej pracy nie przykładają się należycie, bo ich walka z Talonem - smoczą organizacją zrzeszającą stwory, trwa w najlepsze, a jej końca nie widać. Mimo to, szesnastoletniej Ember Hill nie w głowie konflikty czy niebezpieczeństwa. Młoda smoczyca wysłana w ciele nastolatki do słonecznej Kalifornii, po raz pierwszy bowiem, zazna rozkoszy wolności. Wkrótce jednak się okaże, że oprócz złocistych plaż, krzyków mew czy szumu morza, małe miasteczko przyniesie też Ember coś więcej. Uczucia oraz co ważniejsze... wątpliwości. Wątpliwości, których konsekwencje będą zabójczo niebezpieczne.

"Żyjemy w świecie ludzi, ale nimi nie jesteśmy. I nigdy nie będziemy."

źr.
"Talon" to perfekcyjny przykład na to, że ciekawy koncept fabularny czasami może zostać doszczętnie zniszczony, przez coś co nazywam antytalentem autora. Z przykrością muszę bowiem napisać, że smocza powieść Julii Kagawy jest po prostu beznadziejna. Pisarka zawaliła na każdym możliwym froncie, tworząc coś, co z pewnością nie zostanie w mojej pamięci na długo. A wszystko zaczęło się wraz z kreacją postaci... która właściwie bardziej przypominała niewyraźny szkic. Bohaterowie w tej książce byli albo papierowi albo irytujący. Tak czy inaczej - czytelnik nie mógł przeżywać ich przygód, przejmować się tym co czują, czy w żaden sposób zaangażować się emocjonalnie w lekturę, bo po prostu autorka mu to uniemożliwiła. Postacie pierwszoplanowe, które z zasady powinny prowadzić czytelnika wgłąb całej opowieści, same nie widziały gdzie zmierzają, w związku z czym, nawet wiele narracji i perspektyw nie pomogło nam w ich poznaniu czy zżyciu się z nimi.

"Nienawidzą nas, bo jesteśmy inni, a ludzie zawsze boją się kogoś, kogo dobrze nie rozumieją."

źr.
W równie opłakanym stanie, po beznadziejnej kreacji bohaterów, jest kreacja relacji pomiędzy poszczególnymi postaciami. Już o tragicznym, płytkim, przewidywalnym i przesłodzonym wątku romantycznym nie wspominając. Człowiek nie zdążył mrugnąć okiem, a tu już serce jednemu czy drugiemu przyśpieszało, a w brzuchu wierciły się motylki. Na dodatek, autorka na koniec dała niezwykły popis groteski i dramatu, wprowadzając swego rodzaju zapowiedź czegoś co jak mniemam, ma być trójkątem miłosnym w przyszłości...? A wciąż nie wydawało się to ani trochę logiczne, autentyczne czy realne. Czy możemy zatem mówić o jakimkolwiek rollecoasterze emocjonalnym związanym z zawirowaniami romantycznymi Ember? Nie, nie bardzo. 

"Czyżby dlatego smokom odmawiano prawa do ludzkich uczuć, bo z tymi uczuciami zawsze wiążą się wielkie komplikacje?"

źr.
Jednak najgorszą wadą "Talona" jest po prostu - NUDA. Czytając, nie czułam, by w powieści cokolwiek się działo, by akcja w ogóle ruszała do przodu, już nie wspominając o tragicznym i niewybaczalnym braku dynamiki czy płynności. Spodziewałam się, że może po połowie w końcu autorka zrobi... cóż. COKOLWIEK, niestety do samego końca - do ostatniej strony, nie zdarzyło się absolutnie nic co przyciągnęłoby moją uwagę czy mnie zaciekawiło. Plus ten absolutnie fatalny język i styl pisarki... Dawno nie czytałam czegoś co wydawałoby mi się tak banalne, proste, naiwne i płytkie. Chwilami miałam wrażenie, jakbym czytała internetowe opowiadanie nastolatki, a nie książkę kobiety, która bądź co bądź - ma już na swoim koncie jakiś-tam-dorobek literacki. Beznadziejne opisy, jeszcze gorsze dialogi... Julie Kagawo - co się z tobą, u diabła, dzieje?!

"[...] oni to tylko ludzie, dla nas środek do celu. Nic więcej."

"Talon" to zbitek słów i niewykorzystanego potencjału. Bo w gruncie rzeczy - to właśnie ona - sama idea książki i takiej a nie innej historii, zyskała moją uwagę i sympatię. Cios rozczarowania podczas poznawania lektury, był jednak powalający, bo nie spodziewałam się, że Julie Kagawa może aż tak spaprać swoje dzieło. Jeśli mimo powyżej wypisanych wad macie ochotę by spróbować... cóż. Życzę cierpliwości. 

Osobiście - nie polecam.
3/10

Pozdrawiam,
Sherry


Talon | Buntownik | Soldier | Legion | Tom 5


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry