poniedziałek, 17 października 2016

November 9 - Colleen Hoover

źr.
November 9
Wydawnictwo Otwarte, 09.11.16
336 str.

Książkowa incepcja

Cokolwiek robicie, czymkolwiek jesteście zajęci - przerwijcie, odłóżcie, zostawcie to, bo potrzebuję waszych cennych minut i jeszcze cenniejszej uwagi, by uświadomić każdemu z was, że koniecznie MUSICIE sięgnąć po "November 9" autorstwa niezwykłej Colleen Hoover. Kobiety do tego stopnia niesamowitej, iż potrafi burzyć i budować dokładnie w tym samym czasie...

źr.
Dziewiąty listopada to data, kiedy Fallon i Ben spotkali się po raz pierwszy, a także dzień, w którym postanowili się ze sobą spotykać, każdego kolejnego roku. I mimo że ich życia toczą się swoim rytmem, obydwoje sobie zdają sprawę, że żyją dla chwil, które spędzają ze sobą, jakkolwiek ich więź nie rozpoczęła się i rozwijała dziwacznie. Fallon jest dla młodego pisarza - Bena, inspiracją, prawdziwą muzą, natomiast on dla niej jest wybawieniem. Jedyną osobą, która zdaje się układać w niej wszystko, co na co dzień jest w chaosie. Jedyną osobą, która czuje więcej niż powinna, wie więcej niż należy i rozumie bardziej niż ktokolwiek inny na świecie... Kiedy realność i fikcja zaczynają się mieszać, serca obydwojga znajdują się na terenie zagrożonym. Mówi się, że prawda może ludzi wyzwolić. Tyle że prawda w przypadku historii Bena i Fallon.... ma szansę doszczętnie wszystko zniszczyć.

źr.
Jeśli świat literatury byłby drzewem, na gałęzi New Adult, najpełniejszym, najbardziej soczystym i pięknym owocem, byłoby "November 9". To esencja mistrzowskich zdolności CoHo, to życie podane w tak brutalnie prawdziwej postaci, że aż boli. To opowieść, w której przeplatają się dwie historie - ta w której śledzimy losy Fallon i Bena i ta, którą w swojej książce przedstawia nam Ben. Obydwie ściśle się ze sobą wiążą, obydwie są do siebie podobne, do momentu kiedy... przestają być. A my dochodzimy do wniosku, że czasami kłamstwo jest lepsze od prawdy. Tyle, że gdy ten moment następuje, jest za późno by cokolwiek zmienić - my stajemy się ofiarami talentu Colleen Hoover i równocześnie osobami, które czeka emocjonalny rollecoaster aż do ostatniej strony.

źr.
Jeśli ktoś spodziewał się, że CoHo tym razem nie napisze absolutnego arcydzieła - zawiedzie się. "November 9" to kwintesencja tego, do czego zdążyła nas już przyzwyczaić autorka. Niesamowitego stylu, który nie pozwala oderwać się od treści ani na sekundę. Absolutnie niebywałej kreacji postaci, która jest tak dobra, że czujemy jakby Fallon czy Ben, mogli wyjść zza rogu i na nas wpaść w każdym momencie. Niesamowitej historii, która jest zdecydowanie czymś więcej niż romansem, a dla czytelnika staje się centrum wszechświata. Do hektolitrów emocji.

źr.
Emocji wypływających z kolejnych stron książki. Emocji, od których pozycja wręcz bucha. Emocji, które czynią z czytelnika ofiarą okrucieństwa i hojności Colleen Hoover. Emocji sprawiających, że płakałam, chichotałam, śmiałam się wyklinałam na cały świat. Emocji, które uczyniły mnie podatną na każde pojedyncze słowo w książce - do tego stopnia, że czułam, jakby zamiast pióra, CoHo dzierżyła miecz, wbijając go we mnie coraz mocniej, z kolejnymi, mijającymi akapitami. Jeśli ktoś potrzebuje dowodu, że dla niektórych autorów, talent pisarski to równocześnie tarcza i włócznia - Colleen Hoover jest idealnym przykładem potwierdzającym tezę.

Przez te trzysta stron, czułam się tak, jakby pisarka trzymała moje serce w garści - czasami je bezlitośnie zgniatała, innym razem obdarzała najczulszymi słówkami. Burzyła i budowała. Raniła i leczyła. Zapewniając tym samym historię, o której nie da się zapomnieć - i od której z całą pewnością - nie da się uwolnić.

Chyba należy przyjąć, że na tym świecie jest kilka pewnych rzeczy. Po dniu zawsze następuje noc. Po październiku zawsze jest listopad. Colleen Hoover nie umie napisać książki, która nie byłaby absolutnie idealna.

Jeśli wiecie co dla was dobre - 9 listopada udacie się do księgarni po ten tytuł.

10/10

Pozdrawiam,
Sherry


Inne książki Colleen Hoover zrecenzowane na Feniksie:



Książka dostępna już w przedsprzedaży na empik.com!
A ja za przedpremierową lekturę serdecznie dziękuję wydawnictwu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry