środa, 25 kwietnia 2018

Point of Retreat - Colleen Hoover


Slammed, tom 2
Wydawnictwo YA!, 2018
300 str.

Recenzja nie zawiera spoilerów z tomu 1!

Granice są po to, by je przesuwać

źr.
Czytanie romansów to niezwykła rzecz. Chcemy wierzyć, że po przewróceniu ostatniej strony, dalsze życie bohaterów potoczyło się bez przeszkód, a sprawy zaczęły przybierać odpowiedni obrót. Point of Retreat to pozycja udowadniająca, że czasami historia nie kończy się szczęśliwie. Że czasami po ostatniej kartce jest coś więcej - coś, co niekoniecznie przypomina świat pełen jednorożców, tęczy i słoneczek. Świat, w którym przed parą czeka mnóstwo kolejnych wyzwań, mnóstwo doświadczeń i wątpliwości. Dla Lake i Willa, to będzie bolesna przeprawa - przeprawa, w której to zaczną sobie zadawać pytania czy na pewno są ta siebie gotowi i czy decyzje jakie podejmowali do tej pory, zabrały ich w odpowiednie miejsce. Co jeśli okaże się, że wybierając siebie, tak naprawdę zabłądzili?

źr.
Zgaduję, że dla autorki, trylogia Slammed jest wyjątkowa. To jej pierwsze powieści - pierwsze zetknięcie z pisaniem i przelewaniem słów na papier. Czy zatem trudno mi uwierzyć, że po napisaniu swojej debiutanckiej książki, postanowiła wgłębić się dalej w swoją historię i kontynuować przygody Lake i Willa? Niespecjalnie. Czy rzeczywiście było to konieczne? Wszystko zależy od perspektywy. O ile w Slammed wgłębiliśmy się w umysł młodziutkiej Layken, której życie zaczęło wyślizgiwać się z rąk, o tyle w Point of Retreat zobaczymy kontynuację historii niezwykłej pary bohaterów i to z perspektywy męskiej! Colleen Hoover otwiera przed nami umysł Willa, a my mamy okazję zobaczyć jak durni potrafią być mężczyźni i jak wszystko może się zepsuć pod wpływem paru złych decyzji.

źr.
Jednym z moich zarzutów dotyczących poprzedniego tomu trylogii był fakt, że autorka w bardzo niesubtelny sposób wykreowała nieco zbyt wyidealizowanego męskiego bohatera. I na tyle na ile cieszę się, że miałam zobaczyć tym razem zobaczyć wydarzenia i związek Lake i Willa z innej perspektywy, jest mi również przykro, że Colleen nie udało się sprawić, by sam pan Cooper wydał się mniej... papierowy. To prawda, że czytelniczki potrzebują czasami powzdychać do książkowych ideałów, aczkolwiek myślę, że nawet przyjemniej byłoby powzdychać do nie-ideałów, którzy za to potrafią pozytywnie zaskoczyć i rozkochać w sobie rzesze. Wraz z rozwojem związku duetu bohaterów, zmienia się także ton historii. O ile Slammed zauroczyło mnie sposobem w jaki autorce udało się poruszyć mnóstwo trudnych tematów, łącząc je wszystkie zgrabnie w jedno, o tyle przy kontynuacji, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że nagle cała opowieść stała się nieco monotematyczna. Mnóstwo dramatów, niepotrzebnych tajemnic i nieporozumień, a wszystko to skupione na wątku romantycznym. Zabrakło mi iskier, zabrakło mi... czaru. Zabrakło mi czegoś nieoklepanego, co sprawiłoby, by z dobrego romansu, powstał wyjątkowy romans, romans pozostający w pamięci - tak jak to zwykle się dzieje w przypadku twórczości CoHo.

źr.
Nie mogę jednak napisać, że drugi tom trylogii był dnem kompletnym czy że żałuję, że poświęciłam te kilka godzin na lekturę - wręcz przeciwnie. Hoover dysponuje niespotykanym talentem do przykuwania mojej uwagi na tym co się w danej chwili dzieje i utrzymywaniu mnie w stanie nieważkości, aż do przewrócenia ostatniej strony. W tej kwestii, nic się tu nie zmieniło. Powieść pochłonęłam za jednym zamachem, nie zabrakło również chichotu, uśmiechów, a nawet delikatnego wzruszenia. Point of Retreat jest książką słodką - czasami zbyt słodką, ale jednak mimo wszystko uroczą. Jest książką o dojrzewaniu, o walce z uczuciami i wątpliwościami, o bólu, o związku i dorastaniu. Jest książką o przyjaźni, o rodzinie i miłości. Jest książką, która być może nie może uchodzić za ambitne dzieło, ale wciąż, potrafi oderwać czytelnika od monotonii na kilka godzin i zagwarantować rozrywkę. Jest książką, w której beznadziejne romantyczki podobne mnie, znajdą coś dla siebie, a fanki autorki na własne oczy zobaczą jak wyglądały początki kariery pisarskiej Hoover. Jest książką, która nie kupi wszystkich, ale też nie wszystkich rozczaruje. Sami zdecydujcie, w której grupie odbiorców macie szansę się znaleźć. Zainteresowanym życzę udanej lektury.

Pozdrawiam,
Sherry


Slammed | Point of Retreat | This Girl


Książkę mogłam poznać dzięki uprzejmości Grupy Wydawniczej FOKSAL. Serdecznie dziękuję!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry