czwartek, 27 października 2016

Serial: Selfie

źr.
Sezon: 1
Serial skasowany
Rok produkcji: 2014
Gatunek: Komedia

Let me take a selfie

Eliza Dooley to ktoś kogo dorośli w dzisiejszych czasach mogliby określić słowem "zepsuta". Narcystyczna, egoistyczna, egocentryczna dziewczyna jest uzależniona od mediów społecznościowych i nie za bardzo przejmuje się uczuciami innych do czasu gdy... przypadkiem staje się pośmiewiskiem internetu oraz ludzi z pracy. W takim wypadku nie pozostaje jej nic innego, jak zwrócić się z prośbą o pomoc do Henry'ego Higgsa - speca od marketingu, który ma poprawić jej wizerunek...

źr.

Nie będę kłamać. Selfie zaczęłam oglądać wyłącznie dlatego, że w główną rolę miała się wcielać Karen Gillan, którą bardzo lubię. Z czasem jednak zauważyłam, że z pozoru głupiutki serial (którego odcinki są irytująco krótkie - btw) cieszy mnie bardziej niż przewidywałam. Czemu? Jest ku temu kilka możliwych powodów. A jednym z nich jest to, że...

... Selfie to w gruncie rzeczy, uwspółcześniona wersja My Fair Lady (czy tam Pigmaliona - zależy od punktu widzenia). A jako że uwielbiam historię z My Fair Lady, z radością obserwowałam, jak twórcy starają się ją wprowadzić w dzisiejsze realia. Wyszło im to naprawdę zabawnie i dość uroczo, a że ja cudów się nie spodziewałam - dostałam to na co liczyłam - czystą rozrywkę.

źr.

Przede wszystkim - bardzo, bardzo mnie cieszy, że twórcy nie zostawili charakteru Elizy bez odpowiedniego doprawienia go powodami, czemu dziewczyna jest taka a nie inna. Przeszłość poznajemy przez cały sezon, poprzez pryzmat jej zachowań i zaczynamy dostrzegać, że faktycznie przeżyła coś tragicznego. Poza tym, pomimo że zachowuje się jakby była zakochana w sobie i nic ją nie obchodzili inni ludzie, trudno jej nie polubić, tym bardziej, że w połączeniu z pracoholikiem - samotnikiem Henry'm tworzą duet, którego losy śledzi się z prawdziwą ciekawością.

Poza tym, podoba mi się ilość odwołań w serialu do mediów społecznościowych i tego co aktualnie jest - było (w 2014 roku, w trakcie kręcenia serialu) na topie. To w pewien sposób uświadamiające. Jak działa świat, jak zachowują się ludzie, jaką rolę w dzisiejszych czasach pełni internet, oraz jak followersi zaczynają zastępować przyjaciół.

W gruncie rzeczy, poprzez pryzmat głupiutkiej komedii, historia skrywa coś głębszego. I już nie mówię tylko o naprawdę dramatycznej przeszłości Elizy - która w finale niemal doprowadziła mnie do łez, nie wiem, może chodzi o osobiste przeżycia - ale przede wszystkim, że wraz z Elizą uczącą się życia i działania w społeczeństwie od Henry'ego, również my się czegoś uczymy.

źr.
źr.

Poza tym, bądźmy szczerzy - relacja Eliza-Henry jest tak urocza, kochana i po prostu - fajna, że nie można przerwać oglądania serialu, ot tak. Poważnie, obserwowanie jak ich przyjaźń przechodzi przez różne fazy i jak Eliza zaczyna dochodzić do wniosku czym jest tak naprawdę przyjaźń, czy posiadanie przyjaciela, to w pewien sposób odświeżające i również - uświadamiające zajęcie. 

Bardzo mi przykro, że ABC skasowało tę produkcję, bo zaczynała się rozwijać i zbierać coraz więcej fanów. Już nie mówiąc o tym, że poruszała ciekawe wątki, faktycznie bawiła i odprężała widza oraz - ŻE SKASOWALI PRODUKCJĘ W NAJGORSZYM MOŻLIWYM MOMENCIE. 

Poważnie. JAK MOGLI TO ZROBIĆ. CZEMU. Jestem trochę przybita, nie będę kłamać. Chciałabym zobaczyć kontynuację ponad wszystko inne, ale zgaduję, że sytuacji zmienić nie można. 

źr.
źr.

Jeśli chcecie się odstresować, oglądnąć coś co jest równocześnie urocze, romantyczne, szalone, zabawne i zwariowane - spróbujcie Selfie. Jak wspomniałam - odcinki są krótkie, trwają nie więcej niż pół godziny, a pierwszy sezon liczy jedynie 13 epizodów, także produkcję można oglądnąć w jeden dzień. 

Pozdrawiam,
Sherry

źr.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry