środa, 5 października 2016

Serial: Masters of Sex - sezon 1

źr.
Sezony: 4
Serial skasowany
Rok produkcji: 2013 - 2016
Gatunek: Dramat

Gdzie łączy się ciekawość i nauka

Bill Masters to genialny ginekolog, który ma pomysł na nowe badania. Ten projekt ma być spełnieniem jego lekarskich ambicji - celem idealnym. Czymś co przyniesie mu sławę, uznanie, przede wszystkim jednak - pozwoli ludziom więcej dowiedzieć się o swoim ciele. Razem z nową asystentką - Virginią Johnson, rozpoczynają pionierskie badania na polu seksualnym. 

źr.

Jaki jest "Masters of Sex"?

  • Na wstępie warto by zaznaczyć, że serial opowiada o postaciach i badaniach, które rzeczywiście miały miejsce. Virginia Johnson i Bill Masters faktycznie istnieli i faktycznie zrewolucjonizowali wszystko co dotychczasowo ludzkość wiedziała o seksie. 
  • To nie jest jeden z tych seriali, których tempo akcji jest tak niewiarygodnie szybkie, że nie będziecie w stanie oderwać się od produkcji. Owszem - historia bardzo wciąga, jest interesująca, ze względu na czynniki, które opiszę zaraz, ale tempo akcji jest wolne. I po prostu trzeba na to zważyć, jeśli ktoś chciałby się zmierzyć z tą produkcją.
  • A czemu warto? Bo wad w gruncie rzeczy jest dużo mniej niż zalet. A sama historia badań i tego w jaki sposób Virginia i Bill wzięli się za projekt i jak na nich podziałał? To naprawdę fascynujące. Z czysto naukowego czy psychologicznego punktu widzenia. 
  • W serialu obserwujemy, jak Bill swoim entuzjazmem do nauki i odkrywania rzeczy, wlewa pasję także w umysł niepozornej Gini - początkowo swojej sekretarki, później asystentki w badaniach. Uwielbiam obserwować dobrze zgrane duety na ekranie, a Gini i Bill zdecydowanie są takim duetem. Duetem, którego losy naprawdę śledzi się z ciekawością.
  • Chyba moim ulubionym elementem w serialu, jest ukazanie różnych relacji, pomiędzy osobami. I oczywiście, tutaj moją ulubioną jest właśnie relacja pomiędzy Gini i Billem, początkowo tocząca się na podłożu zawodowym, później... Hm.
  • Wyobraźcie sobie, że jesteście ułożonymi lekarzami i prowadzicie badania nad seksem. Obserwujecie "obiekty" kopulujące ze sobą, masturbujące się, mając u boku piękną (lub przystojnego) asystentkę/asystenta. Do którego tak trochę czujecie miętę, że ja to tak ujmę. Zachowanie wstrzemięźliwości w takiej chwili? Cóż. Może i wykonalne, no ale bądźmy szczerzy. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi.

źr.
źr.

  • Od początku, czuć pomiędzy Billem, a Virginią ogromne napięcie. Seksualne? Może. Po prostu czuć między nimi ciężar czegoś. Jakiegoś niewypowiedzianego uczucia. Pożądania? Fascynacji? I ta chemia, pomiędzy nimi, to jak się zaczną dogadywać w różnych sprawach, a kłócić w innych, to sprawia, że człowiek z zapartym tchem śledzi rozwijającą się relację pomiędzy nimi.
  • Są jak dobrze naoliwiona maszyna, wiecie? Gini wydaje się znać Billa lepiej niż on sam zna siebie, on z kolei nie może oderwać od niej wzroku i szanuje ją za to, jak bardzo jej zależy na nauce. Znaleźć kogoś, kto byłby zapatrzony w twój pomysł, tak jak ty jesteś? To magia i właśnie ona przytrafia się Billowi.
  • Ale hej, hej! Nie bądźcie zbyt podekscytowani, czekając na prosty wątek miłosny. Virginia jest rozwódką z dwójką dzieci, natomiast Bill ma żonę. Żonę, którą kocha, a która bardzo, ale to bardzo pragnie dziecka. Jakby tego było mało - protegowany Billa - przystojny, młody lekarz - Ethan, zostaje porażony przez piękno i seksualne doświadczenie Virginii i zaczyna za nią latać jak mały piesek. Czujecie zbliżającą się konfrontację? Taaa, no właśnie.
  • Akcja serialu rozgrywa się w latach 50., a scenografia, stroje, zachowanie ludzi, tematy tabu i wydarzenia dziejące się w tle - na przykład wiadomości z gazet, radia - przenoszą nas w czasie, tak że sami wchłaniamy to co się dzieje wokół. I faktycznie czuć powiew lat 50. 
  • Świetnie dobrani są też aktorzy do poszczególnych ról. Moją prywatną gwiazdą serialu jest Lizzy Caplan (o której wspominałam w notce z ulubienicami) grająca Virginię, która pokazała charakter Gini, i swój ogromny, ogromny talent aktorski (i wokalny! <3). Jeśli ktoś miał jej dorównać, grając Billa, to dobrze, że tym kimś był Michael Sheen

źr.
źr.

  • Świetna gra aktorska wszystkich, począwszy właśnie od Lizzy i Michaela, poprzez postacie drugoplanowe czy te z tła. Mimika, przeniesienie emocji na widza, oddanie poszczególnych uczuć - naprawdę nie można narzekać.
  • Mimo że serial skupia się na badaniach Billa i Gini, śledzimy także historie osób, z którymi duet ma do czynienia. Poznajemy życie rektora - przełożonego Billa, poznajemy losy żony rektora, poznajemy losy przyjaciół czy znajomych Gini ze szpitala. 
  • I pomimo wolnego tempa akcji - o których wspomniałam, a które sprawia, że faktycznie oglądanie wymaga trochę cierpliwości, fabuła jest tak ciekawa, że ci, których serial w sobie rozkocha, nie będę w stanie sobie wyobrazić, wymazania go sobie z pamięci. Bo to jedna z tych produkcji, które jednak zostają w człowieku. Z wielu przyczyn.
  • Osobiście, jestem też fanką soundtracku - również klimatycznego i porządnego.
  • A teraz trochę o wadach - no cóż. Wspomniałam o tym tempie akcji. Czasami - zwłaszcza w początkowych kilku odcinkach sezonu pierwszego, czuć taką rozciągłość i monotonność, tym bardziej, że epizod trwa godzinę. To sprawia, że faktycznie jest to serial dla specyficznych jednostek, tych, którzy w produkcji szukają głębi, życia, emocji, a nie szybkiej i dynamicznej akcji.
  • Naprawdę nie lubię tak zwanego "openingu" to serialu. Strasznie mnie wkurza. 
  • Cóż - teraz, tak naprawdę nie wada, ale po prostu wskazówka, że jest to serial faktycznie dla osób +18. I teraz to tak mówię serio. Jako że badania dotyczą seksu... Znaczy to, że w produkcji oczywiście jest też seks. I dużo, dużo nagości. Bohaterowie nie tylko kopulują ze sobą, pokazują swoje ciało, ale też masturbują się, także szczerze - nie jesteś pełnoletni - daruj sobie oglądanie. To nie dla twoich oczu.
  • Poza tym, oprócz faktycznego seksu na obrazie, postacie mnóstwo razy mówią o seksie, o badaniach i tak dalej. I po prostu za młodych ludzi, zanudzi ten lekarski bełkot o człowieku, fizjologii, zmianach w ciele podczas uprawiania seksu. 

źr.
źr.

I pomimo że wiem, iż sporo osób nie odkryje w oglądaniu Masters of Sex takiej przyjemności jak ja - uwielbiająca klimat czasów, które już minęły - osobiście jestem wielką fanką w produkcji, a o moim uwielbieniu poczytacie sobie jeszcze w recenzjach kolejnych sezonów. 

To serial, w którym jest mnóstwo bólu, zmagań z samym sobą, bolesnych historii, okrutnej przeszłości, dramatach, o których się milczy. To także dawka humoru, nadziei i miłości. Pragnienia, namiętności, ambicji. Jeśli czujecie, że to coś dla was - zachęcam do spróbowania i bycia cierpliwym, bo serial z odcinka na odcinek, bardzo się rozwija.

Pozdrawiam,
Sherry


sezon 1 | sezon 2 | sezon 3 | sezon 4
(recenzje wkrótce!)



źr.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry