środa, 1 czerwca 2016

Przekroczyć granice - Katie McGarry

źr.
Pushing the Limits
Przekraczając granice, tom 1
Wydawnictwo Muza, 8.06.2016
496 str.

Ta książka to emocjonalny rollecoaster, przy którym będziecie się śmiać i płakać. Przy którym będziecie chcieli sobie rwać włosy z głowy, tylko po to by zaraz jęczeć, że to już koniec. Nie jestem pewna, czy mogłabym kochać tą powieść mocniej, niż obecnie. Ale zacznijmy od początku...


źr.
Echo i Noah to takie przypadki nastolatków, które inni z góry uważają za skazane pozycje. Ona nosi blizny po ataku, którego nie pamięta, on utracił wszystko, tylko po to, by stoczyć się na dno i rozgościć się tam, nie próbując wypłynąć na powierzchnię. Obydwoje potrzebują ratunku. Potrzebują... normalności. Gdy więc zostają skierowani na terapie do szkolnej psycholog, która przypadkowo łączy ich też losy razem, początkowo nie są zachwyceni. Zarówno jedno, jak i drugie nie chce kolejnych kłopotów. Noah, dla Echo jest beznadziejnym ćpunem, loserem, wykorzystującym swoje boskie ciało do pieprzenia dziewczyn i porzucania ich. Echo, dla Noah, jest dziwaczką, która parę miesięcy wcześniej była szkolną gwiazdą tylko po to, by później zacząć się izolować od towarzystwa. Ona myśli, że on jest nieczułym draniem, on spodziewa się, że ona jest próżną, zadufaną w sobie, płytką jędzą. Jak zareagują zatem na wspólne spędzanie czasem, które wkrótce może przerodzić się w coś więcej?

źr.
Nawet nie macie pojęcia, jak bardzo zakochana jestem w tej książce. Zakochana zarówno w koncepcie fabularnym, w kreacji bohaterów, rysów ich przeszłości i bagażu doświadczeń, a także połączenia ich losów ze sobą. Wiadomo, że tutaj prym będzie miała relacja Noah-Echo, która jednak nie jest tak prosta jak wam się wydaje. Wiem, że powieści NA jest na rynku mnóstwo, ale musicie mi wierzyć, że czegoś takiego jak "Przekroczyć granice" jeszcze nie czytaliście. Dramaty i ból, z jakimi musieli się zmagać bohaterowie, uderzał w najczulsze struny mojego serca. Przeżywałam dosłownie wszystkie ich wzloty i upadki, tylko po to, by dobrnąć do finału, przy którym miałam ochotę płakać jeszcze bardziej niż podczas wcześniejszych rozdziałów, bo oznaczał on definitywny koniec śledzenia losów moich ulubieńców.

źr.
Jak wspomniałam, kreacji bohaterów nie mam nic do zarzucenia. Katie McGarry skupiła się zarówno na wyraźnym opisaniu charakterów postaci, jak i dodaniem im realności, czyli wad, zalet, różnych przyzwyczajeń, czy nieporozumień. Wszyscy mają skazy, własne sposoby myślenia, obawy, radości i smutki, dzięki czemu z zainteresowaniem obserwujemy poczynania nie tylko pierwszoplanowych Noaha i Echo, ale także ich znajomych, rodziny. W tej książce nie ma nic nie-interesującego. Weźmy tu pod uwagę chociażby ilość wątków, przebieg fabuły, który może nie jest jakiś szałowy i zaskakujący jak na standardy gatunku, ale płynnością i wyrazistością sprawia, że śledzimy go z zapartym tchem.

źr.
Echo pokochałam w całej okazałości. Była podatna na krzywdy, a jednocześnie buntownicza. Skrzywdzona, ale i potrafiła pokazać pazur, kiedy sytuacja tego wymagała. Jej niepewności, ból i cierpienie czy zmaganie z amnezją, były także i dla mnie ciężkie, bo utożsamiłam się z nią i to sprawiło, że czułam jakbym to ja przeżywała te tragedie. Jakbym to ja zakochiwała się w Noahu... I oczywiście tak się stało. Bo nie da się nie ulec Noahowi. To taki typ bad boy'a, który odgradza się od świata grubym murem, bo zostało mu odebrane wszystko co kochał. Teraz, gdy nadarza się szansa o walkę o pozostałości życia przed katastroficznym wypadkiem, który zniszczył mu życie, postawi wszystko na jedną kartę. Jak jednak, na jego walkę wpłynie szalone uczucie, którym zaczyna darzyć Echo?

Relacja tych dwojga była cudowna. Tak zmysłowa, a jednocześnie urocza, tak piękna, a jednocześnie tragiczna. Wywoływała we mnie uśmiechy, jak i łzy. Napady śmiechu, czy chichotu, lub histerii i gniewu na niesprawiedliwości dotykające moich ulubieńców. Tak trudno mi jest żegnać się z Noahem i Echo, wiedząc, że ich życie przez czas trwania lektury, było także częściowo moim życiem...

źr.
Ta książka uczy parę rzeczy. Nic nigdy nie jest stracone, jakkolwiek sytuacja nie wydawałaby się beznadziejna. Nie warto walczyć na siłę o normalność, bo może właśnie to dziwactwo czyni z nas cudowne osoby. Nie trzeba szukać na siłę akceptacji i miłości, ze strony ludzi, którzy na to nie zasługują, bo zrozumienie i prawdziwe uczucie przyjdzie od tych, którym można naprawdę zaufać. Katie McGarry właśnie się stała jedną z moich ulubionych pisarek, a jej "Przekroczyć granice" na zawsze wpisało się do mojego serca. I mam zamiar powracać do tej książki i płakać i uśmiechać się przy niej jeszcze co najmniej... pomyślmy - tysiąc razy? Na początek wystarczy.

Polecam.
Jeśli jeszcze to nie jest dla kogoś jasne.
10/10

Pozdrawiam,
Sherry


Przekroczyć granice | (Crossing the Line) | Dare You To | Crash into You | Take Me On

16 komentarzy:

  1. Po takiej recenzji nie pozostaje mi nic innego jak przeczytać tą książkę ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo zachęcam <3
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą w 100% - świetna książka. Czytałam ja jakiś czas temu, ale przy okazji polskiej premiery na pewno sobie ją odświeżę :)
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm bardzo zachęcasz! Jakoś nie miałam jej specjalnie w planach, bo w sumie rzadko sięgam po powieści tego typu... ale może jak gdzieś przypadkiem dorwę to się skuszę ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam zatem kciuki <3 Noah i Echo są tego warci! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  4. No cóż, nie mam wyjścia prawda? Sherry, wiem, ze masz rację i przekroczę kolejną granicę przyzwoitości dokładając na półkę tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, bardzo! Miłego czytania!
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  5. Zachęcasz! Ocena bardzo pochlebna i jej wierzę. Nie pozostawiasz wyboru, muszę przeczytać. :D Pozdrawiam! :)

    www.majuskula.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki by przypadła ci do gustu równie mocno co mnie! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  6. Jak zwykle niesamowicie zachęciłaś mnie do tej książki :)
    Oczywiście przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo, bardzo! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń
  7. Juz i tak nie mogłam się doczekać premiery a teraz juz przebieram nogami z niecierpliwości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto czekać! Serio! :)
      Pozdrawiam,
      Sherry

      Usuń

Witaj wędrowcze!

Jeśli już pojawiłeś się na Feniksie, byłabym wielce rada, gdybyś był łaskaw pozostawić po sobie jakiś ślad - znak swojej obecności. Nawet nie wiesz ile radości sprawia mi, czytanie komentarzy innych ludzi.

Na każdy z nich odpowiadam (prędzej czy później). :)
Pozdrawiam,
Sherry