Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zielona Sowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zielona Sowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 listopada 2020

Dracula - Bram Stoker


 Wydawnictwo Zielona Sowa, 2005
448 str.

Czające się w mroku zło

Jonathan Harker nigdy nie przypuszczał, że jego służbowy wyjazd do Transylwanii skończy się odkryciem mrocznej tajemnicy hrabiego Draculi. Teraz jednak, gdy niebezpieczna, krwiożercza istota postanowiła rozpocząć swój żer w ojczyźnie Harkera, w historię zostanie wplątanych więcej osób, na czele z profesorem Van Helsingiem, który nie spocznie dopóki nie powstrzyma bestii. Komu jednak przyjdzie zapłacić ostateczną cenę?

piątek, 6 września 2019

Błękit - Lisa Glass


Blue, tom 1
Wydawnictwo Zielona Sowa, 2017
400 str.

Zakochana w surfowaniu, szesnastoletnia Iris, wciąż dochodzi do siebie po niedawno zakończonym związku z długoletnim chłopakiem. To właśnie w trakcie leczenia emocjonalnych ran i składania kawałeczków serca do kupy, nastolatka poznaje Zeke'a. Przystojny, energiczny surfer wciągnie ją w sam środek tornada emocji, a Iris zacznie się uczyć co tak naprawdę kryje się pod słowami "miłość" i "pasja"

piątek, 22 maja 2015

Time Riders. Jeźdźcy w czasie - Alex Scarrow

źr.
Jeźdźcy w czasie
Alex Scarrow
Time Riders, tom 1
Zielona Sowa, 2013
430 str.

Odcisnąć piętno w historii

Umierasz. Zupełnie się tego się spodziewałeś, nie miałeś czasu na przygotowanie, spełnienie wszystkich marzeń czy choćby pożegnanie z najbliższymi. Może to wypadek samochodowy, bo właśnie dostałeś prawko i chciałeś trochę zaszaleć na szosie. Może zachciało ci się poudawać supermana i zrobić imprezę na dachu wieżowca. Może wybrałeś burzowy dzień na wycieczkę, a piorunów, jak wiadomo - nie da się kontrolować... Nie ważne w jaki sposób, nie ważne dlaczego, nie ważne kiedy - umierasz. Gdyby pojawił się przed tobą, akurat parę sekund przed śmiercią, tajemniczy mężczyzna, proponując twoje przeżycie, ale nie w realiach jakie znasz... Jeśli powiedziałby ci, że będziesz musiał wyrzec się miłości, rodziny, przyzwyczajeń, ale zamiast tego zyskasz szansę na dołączenie do wielkiego projektu i co ważniejsze - szansę na przeżycie... Zgodziłbyś się?

niedziela, 22 marca 2015

"Legenda. Patriota" - Marie Lu

źr.
Patriota
Marie Lu
Oryginał: Champion
Trylogia: Legenda, tom 3/3 (finał)
recenzja tomu I
recenzja tomu II
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 21.02.2014
Ilość stron: 352

Recenzja nie zawiera spoilerów z poprzednich tomów!

źr.
Trylogia Marie Lu, mimo że dystopijna, a więc zawierająca te same elementy, co reszta serii z tego gatunku, jakimś cudem, wybiła się ponad pozostałe twory, sprawiając że wiele, wiele osób z całego świata, zapałało do niej nieskrywaną sympatią. Z przyjemnością mogę napisać, że zaliczam się do jednej z nich. Historia June i Day'a, dwójki nastolatków, pochodzących z różnych warstw społecznych, a muszących stawić czoła wojnie nadciągającej do ich państwa - Republiki, spodobała mi się już po pierwszym tomie - "Rebeliancie", by sequelem "Wybrańcem" oczarować mnie w maksymalnym stopniu. Dość długo zajęło mi wzięcie się za "Patriotę" kończącego cykl. Bałam się, że po świetnej dwójce, finał nie sprosta zadaniu. Bałam się pożegnania z Day'em, wiedząc ile dotąd musiał przejść. Co mogę wam powiedzieć teraz, po skończeniu trylogii? Zakończenie dało radę. Naprawdę dało.

źr.
Nie będę wam opowiadać o tym co przeszli June i Day, by znaleźć się w miejscu, w którym są teraz. Jeśli czytaliście poprzednie tomy - doskonale zdajecie sobie z tego sprawę, jeśli przygoda z trylogią jeszcze przed wami - pozostaje mi zachęcić was do sięgnięcia po nią. Jeśli chodzi o "Patriotę" zaś... Mam kilka przemyśleń, którymi chciałabym się z wami podzielić w dzisiejszej recenzji. Przede wszystkim, warto tu wspomnieć o tym, jak rzucił mi się w oczy jeden element, podczas czytania tej książki. Ewoluowanie postaci. O ile w pierwszej części, obydwoje byli nieco energetycznymi dzieciakami, nie mającymi pojęcia co się dzieje wokół nich, to widać jak wielka zmiana w nich zaszła od pierwszych chwil, które z nimi spędziliśmy. Spodobał mi się ten efekt dorastania zwłaszcza w przypadku June, która do tej pory, strasznie mnie irytowała. Była bowiem kolejną bohatereczką stylizowaną na Mary Sue, a la - "uratuję świat bo jestem taka idealna". W "Patriocie" momenty mojej irytacji w związku z tą postacią naprawdę zostały zminimalizowane, co oczywiście bardzo cieszy. 

źr.
June w końcu dorasta, a autorka powieści ukazuje jej słabsze oblicze, w związku z tym widać zarówno zalety, jak i wady dziewczyny. A uwierzcie mi, że to znacznie pomaga w obdarzeniu jej jakimikolwiek uczuciami. Day z kolei, mój ulubieniec, który spędzał mi sen z powiek przez ostatnie trzy tomy trylogii "Legenda", dopełnia historię, w swojej narracji ukazując z mieszanką melancholii jak i smutku, walkę o najbliższych, walkę o liczące się wartości, walkę o ideały, w które wierzy. Po raz kolejny Marie Lu daje nam możliwość poznania obydwu perspektyw i po raz kolejny jest to zabieg, który znacznie ułatwia lekturę. Oczami June widzimy świat polityki, zwad, konfliktów, wojen i nieustających intryg, natomiast Day pokazuje słabości Republiki, cienie i błyski rządów, które mają wpływ na zwykłych obywateli. Na plus z całą pewnością trzeba również zaliczyć fakt, że autorka ogranicza figury geometryczne miłosnych rozterek towarzyszącym postaciom. Romantyczne uczucia zostają zepchnięte na dalszy plan, a na pierwszy wypycha się, nadchodząca wojna. 

źr.
"Patriota" nie był dla mnie aż tak emocjonalnym przeżyciem jak drugi tom trylogii i muszę przyznać, że trochę nad tym ubolewam, ale i tak, jako finał, zaprezentował się naprawdę świetnie. Odłożenie książki na później nie wchodziło w rachubę, bo przygody Day'a i June wciągały od pierwszych stron, by w kulminacyjnych momentach, przybijać czytelnika do powieści. Przez całą pozycję brnie się w zastraszającym tempie. Akcja nie spowalnia nawet na moment, a Marie Lu nie szczędzi bohaterów, dodając mnóstwo dynamiki, nieprzewidzianych zwrotów i cierpienia. Dodatkowym ubarwieniem "Patrioty" był także fakt, że mogliśmy dowiedzieć się nieco więcej o tym co się dzieje poza granicami Republiki i Kolonii. W końcu autorka dała nam pełniejszy obraz dystopijnej wizji świata, w którym umieściła akcję swojej trylogii. A to wszystko sprawiło, że wydawała nam się bliższa i realniejsza. 

Bardzo się cieszę, że mogłam poznać "Legendę" i napawać przygodami June i Day'a przez ostatnie trzy tomy. Nasza podróż niestety dobiegła już końca, ale otwarte zakończenie, które pozostawiła Marie Lu sprawia, że dalsze losy wszystkich postaci, które kiedykolwiek pojawiły się w trylogii, wciąż żyją w mojej głowie, a ja z uśmiechem obserwuję to co widzę. Dziękuję autorce za możliwość uczestniczenia w wojnie, zarówno tej dziejącej się w Republice, jak i tej w sercach i umysłach Daniela i June. Dziękuję za epilog, który zmienił moje nastawienie do panny Iparis i rewelacyjne zwieńczenie przygód moich ulubieńców.

Niech żyje Republika!
8/10

Pozdrawiam,
Sherry


Rebeliant | Wybraniec | Patriota


piątek, 23 maja 2014

"Legenda. Wybraniec" - Marie Lu

Źródło
Tytuł: Wybraniec
Autorka: Marie Lu
Trylogia: Legenda
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 5 marca 2013
Liczba stron: 368
W pierwszej części trylogii "Legenda" Marie Lu, zaprezentowano nam wizję państwa, które chyli się ku upadkowi. Które niszczeje przez wojny, zarazy, epidemie... W którym organ władzy narzuca swoją wolę zniewolonym obywatelom, nie mogącym nawet liczyć na zalążek sprawiedliwości. W którym najważniejsi nie mają wyrzutów sumienia po zbiorowych aktach zagłady... W którym śmierć jest rutyną... W "Wybrańcu" kontynuujemy przygodę z dystopijnym światem, lecz tym razem nie możemy liczyć na litość. Tym razem, od walki nie ma już ucieczki.

Źródło
Republika Amerykańska. Day i June uchodzą za zbiegów i zdrajców. Uciekając przez Republiką, docierają do Vegas, gdzie mają nadzieję znaleźć pomoc u Patriotów. Szesnastoletniego Day'a męczą sny tego co wydarzyło się w Republice. Wyrzuty sumienia oraz strach o młodszego brata wypalają w jego sercu chęć odwetu na ludziach, którzy go skrzywdzili. June tymczasem ma własne obawy i dręczące ją demony. Obwinia się o pewne wydarzenia, które miały miejsce w "Rebeliancie", a ponadto wciąż nie jest pewna czy może pozwolić sobie na jawne wykraczanie przeciw prawu. Wychowywanej na gwiazdę Republiki dziewczynie, trudno jest pozbyć się starych obyczajów. Ponadto, doskwiera jej przepaść, która wytworzyła się pomiędzy nią, a Day'em. Niepewna co do swoich uczuć wobec chłopaka, postanawia pomóc mu w uwolnieniu Edena, choćby nawet miała przypłacić tą przyjaźń związaniem się z Patriotami. Nieoczekiwana śmierć Elektora Primo wzbudza w niej zwątpienie i wytrąca z równowagi. Bo choć jest wierna Day'owi, jakaś nieodparta siła ciągnie ją ku młodemu Andenowi, który obejmuje przywództwo po ojcu. Im bliżej poznaje jego punkt widzenia i wizje na świat, tym mniej mniej skłonna jest poświęcić się zamachowi. Co jednak w ostatecznym rachunku zwycięży? Lojalność wobec zbiega czy nowego Elektora? Kim zaś się okaże dla niej Anden: wrogiem czy wybawcą?

Źródło
„Miłość jest nielogiczna i obciążona konsekwencjami."

Day nie ma wyjścia. Jeśli chce uratować brata, musi przełamać swoją niechęć do krzywdzenia innych ludzi, oraz wziąć udział w zamachu na Elektora. Przywódca Patriotów jest pewien, że tylko krwawa rewolucja może uratować kraj, a Day nie podważa jego rozumowania. Dziwne znaki od June i jej zachowanie, każą mu się zastanawiać, czy dziecko Republiki zdoła ostatecznie poświęcić się walce przeciw władzy. Chłopak dochodzi do wniosku, że nie ufa już dziewczynie. Lecz czy ich wspólne doświadczenia i trudna przeszłość będą w stanie na nowo zjednoczyć dwójkę ludzi z tak różnych od siebie światów? Jest jeszcze Anden. Anden, który coraz bardziej zżywa się z June. I Tess, którą Day traktował do tej pory jak młodszą siostrę. Gdy przyjdzie mu przejrzeć na oczy, zobaczy iż teraz ma do czynienia z młodą kobietą. I to zakochaną młodą kobietą... A termin zamachu zbliża się wielkimi krokami... Jakie decyzje podejmą June i Day? Po której stronie barykady staną?


Jestem zachwycona. O ile o pierwszej części trylogii Marie Lu można było powiedzieć: bardzo dobra, niezwykła, to gdy pomyślę o "Wybrańcu", do głowy nasuwają mi się...rewelacyjna, absolutnie wspaniała, świetna, cudowna! Kontynuacja "Rebelianta" spełniła oczekiwania, które wobec niej narzuciłam. Autorka znacznie lepiej radziła sobie z akcją oraz niesfornymi bohaterami i ich wątkiem miłosnym. W pierwszej części został pięknie przedstawiony, przerażający, dystopijny świat. Tym razem, czarna otchłań zwiastująca wojnę i epidemie jedynie się powiększyła, a dynamiczne zwroty sprawiały, że książkę czytało się z zapartym tchem. Jedyne co mogło przeszkadzać to ten nieszczęsny romantyzm, wręcz wciśnięty na kartki tej powieści. Nie mamy tu trójkącika miłosnego! O nie, nie! Tu jest coś więcej... Kwadracik! Ale nie skupiajmy się tu na negatywach, zwłaszcza że w książce dominowały zalety! Dowiadujemy się co się stało z resztą świata, podczas gdy Republika walczyła z Koloniami. Historia ta została bardzo ciekawie przedstawiona i autorka ma za nią ode mnie wielki plus, zwłaszcza że była wiarygodna. Marie Lu nauczyła się manipulować uczuciami i emocjami czytelnika, dzięki czemu nie jest on w stanie odłożyć pozycji na później, choćby bardzo chciał. Muszę przyznać z niechęcią, że pewne wydarzenia przewidziałam, jednak mimo wszystko, kontynuacja wypadła w moich oczach świetnie! Pani Lu zrobiła to co do niej należało. Pozostawiła nas - czytelników - głodnych finału. Jestem strasznie ciekawa jak skończy się historia mojego ulubieńca i choć jestem przekonana, że pewne rozwiązania już udało mi się wysnuć, to wręcz z dreczykiem niepokoju wyczekuję ostatniej części trylogii. Tym bardziej, że w wywiadzie Marie powiedziała, iż sama płakała przy pisaniu...

Źródło
Podsumowując: spotkanie z "Wybrańcem" było niesamowitym przeżyciem, dzięki któremu moja więź z bohaterami (a szczególnie z Day'em), powiększyła się. Zaskakujące zakończenie sprawiło, iż z niecierpliwością zaczęłam odliczać dni aż w moje ręce wpadnie "Patriota" (swoją drogą - zagraniczna okładka? PEREŁKA!). Parę rzeczy jest oczywiście jeszcze do poprawy, jednak myślę, że Marie w trzeciej części sobie już ich nie popełni. Chyba najbardziej irytujące były te pseudo "związki" i "nie związki". Gdy czytałam o fragmentach z Tess, nie mogłam się powstrzymać przed zaciskaniem dłoni w pięści, ale być może, to moje indywidualne odczucia... W każdym razie! Jeśli mieliście jakieś wątpliwości przy "Rebeliancie" to przy "Wybrańcu" możecie już być spokojni. Uważam, że warto przeczytać tą trylogię, choćby ze właśnie ze względu na tą wspaniałą, wyśmienitą, drugą część. Oczywiście polecam.

9/10
Pozdrawiam,
Sherry

Rebeliant | Wybraniec | Patriota



"Scarlett" - Barbara Baraldi

źródło
Tytuł: Scarlett
Autorka: Barbara Baraldi
Tom: 1/2
Liczna stron: 336
Wydawnictwo: Zielona Sowa

Miłość ma oczy jak lód,
śmierć jak ogień.

Dlaczego kupiłam tę książkę? Działały na to trzy przyczyny. Pierwszą  były zapewnienia znajomej, że mi się ona spodoba, gdyż według niej, jest to wspaniała lektura. Do drugiej można zaliczyć wiele, naprawdę wiele dobrych opinii na temat tej powieści, które mogłam przeczytać niejednokrotnie na wielu stronach internetowych. A trzecią - przecena w księgarni. W taki właśnie sposób obydwie książki pani Barbary trafiły na moją półkę. Niestety kiedy brałam je do ręki w księgarni i tak patrzyłam na te okładki, ani piękne, ani brzydkie, nie zdawałam sobie jeszcze sprawy z tego w co się pakuję... 

Gdy sięgałam po pierwszy tom duologii pani Baraldi, byłam nastawiona do niego bardzo optymistycznie. Moja wściekłość zatem, po skończeniu powieści, była podwójna, gdyż naprawdę nie lubię aż do takiego stopnia być rozczarowaną. O autorce, z tyłu książki piszą, iż jest ona "najwyższą autorką nowego nurtu włoskiej powieści gotyckiej", co każe mi się zastanawiać jaki poziom we Włoszech mają książki oraz jakie gnioty tam czytają. Niemalże im współczuję. NIEMALŻE. 

„Czytanie to dla mnie ucieczka w nieznane światy, pełne przygód i emocji.” 

źródło
Nie wiem co zraziło mnie do tej lektury. Na pewno nie czas teraźniejszy bo przecież niejednokrotnie czytałam "Ognistą" i "Niewidzialną" i są one jednymi z moich ulubionych, więc do tego nie mam jakichś specjalnych zarzutów. Chyba najbardziej irytowało mnie to, że główna bohaterka - Scarlett zachowywała się jak dziecko. I tu po raz kolejny się zastanawiam jaka młodzież jest we Włoszech? Czy tylko pani Barbaldi tak sobie wymyśliła swoją postać czy też kreowała ją na czyjeś podobieństwo? Mam wrażenie, że jedyne co łączy mnie z bohaterką to miłość do książek oraz umiłowanie gwiazd i nocnego nieba. Scarlett jest tak denerwującą postacią, że nieraz miałam ochotę po prostu podrzeć tę powieść i wyrzucić ją przez okno. Główna bohaterka ma beznadziejne, wręcz banalne problemy, z którymi potencjalny szesnastolatek, poradziłby sobie bez żadnej pomocy.  Natomiast Scarlett... Ma mentalność przedszkolaka (nie obrażając takowego), a na dodatek wszyscy wokół niej twierdzą, iż ta jest "dojrzała". Śmieszne! Już nie wspominając o tym, że wyżej wymieniona, lamentuje kiedy "podłe, wstrętne dziewuchy" zabierają jej ulubioną piłeczkę i nie chcą oddać. Och no i jak tu żyć bez zabaweczki? 

„Dorastać, to znaczy popełniać błędy, ale nie można bać się żyć.” 

W każdym razie... bohaterowie są płytcy jak talerze, ich wypowiedzi są pełne sztuczności, a opisy autorki? Tragedia. Co mnie za przeproszeniem, obchodzi, że dziewczyna po raz kolejny ubiera swoją ulubioną bluzeczkę, którą, nawiasem mówiąc, można by sprzedać w sklepie dla dzieci? Fabuła to czysta okrutność ze strony autorki. Wszystko słodkie, piękne i proste. Aż wieje tym szczęściem. Oczywiście nie może zabraknąć idealnego chłopaka, który nie interesował się żadną dziewczyną dopóki nie spotkał  JEJ. Przyznam, że Michael jest w pewien sposób intrygujący, tak samo Vincent i jego dziewczyna, ale nie oczarowali mnie na tyle aby moja ocena wynosiła więcej niż obecna.

„Potrzeba czasu i wysiłku, by coś stworzyć, ale w jednej chwili wszystko może się rozpaść jak zamek z piasku.”

Jeśli jesteśmy już przy tej książce to nie będę opisywać akcji, ponieważ zwyczajnie jej tam nie było. Wszystko skupiało się wokół "nieśmiałego uczucia", które połączyło gwiazdę - Michaela, z naszą szarą myszką i jakiegoś kosmicznego wątku paranormalnego, który ani odrobinę mnie nie zaciekawił. Gotyckiego klimatu również nie wyczułam, więc... Dwa słowa: Nie polecam. Nie mam pojęcia za co były te wszystkie pozytywne opinie... 

Pozdrawiam,
Sherry

2/10

"Legenda. Rebeliant" - Marie Lu

źródło
Tytuł: Rebeliant
Autorka: Marie Lu
Trylogia: Legenda 
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Wydano: 15 październik 2012
Ilość stron: 304
źródło
Przyszłość. Republika jest miejscem, które niegdyś było znane jako zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Teraz toczy wojnę ze swoimi sąsiadami - Koloniami. June Iparis to piętnastoletni geniusz militarny. Dziewczyna pochodzi z jednej z najbogatszych dzielnic miasta i cieszy się luksusami, o których niektórzy mogą co najwyżej pomarzyć. Jest urodzonym strategiem i żołnierzem, jej najsilniejszym atutem jest zdolność logicznego myślenia nawet w ekstremalnych sytuacjach. Wszystkie elementy, z którymi styka się na co dzień, analizuje, co zarówno pomaga jej, jak i przysparza kłopotów. Ma wielkie ambicje, by zostać tak jak brat - wojskowym i walczyć z Koloniami oraz Patriotami - wrogami Republiki. June jest bardzo oddana swojej ojczyźnie i wydawać by się mogło, że nic nie jest w stanie zniszczyć jej uporządkowanego życia... Któregoś dnia June dowiaduje się, że jej ukochany brat został zamordowany. Nastolatka w akcie desperacji i czystej furii poprzysięga sobie, iż pomści śmierć Metisa. Nie zważając na fakt, że mordercę trudno będzie schwytać, June od razu przystępuje do działania. Mnóstwo osób ma nadzieję, że misja młodej agentki Iparis się powiedzie, bowiem zbieg, o którym mowa napytał sobie wielu wrogów...

„Każdy dzień oznacza nowe dwadzieścia cztery godziny. Z każdym kolejnym dniem wszystko na nowo staje się możliwe. Obojętnie, czy żyjesz, czy giniesz, możesz mieć tylko jeden dzień naraz.”

źródło
Day jest piętnastoletnim chłopcem pochodzącym z jednej z najbardziej ubogich dzielnic miasta. Jednak to co wyróżnia go od pozostałych rówieśników to z całą pewnością fakt, iż jest również najbardziej poszukiwanym i nieuchwytnym przestępcą Republiki. Jego działania przeciw Republice, a także niezwykła zwinność oraz talent do maskowania się i wychodzenia z opresji czynią z niego postać niemal legendarną. Jednakże czyny, które można przypisać chłopcu na dłuższą metę nie wydają się wcale takie podłe. Day walczy o własne miejsce w świecie, ale jego słabą stroną jest rodzina, dla której zrobiłby wszystko. Nawet naraził się na ujawnienie i włamał się do pilnie strzeżonego szpitala. Przypadek powoduje, że Day napotyka na swojej drodze Kapitana Metisa Iparis. Jest to wydarzenie przełomowe w jego życiu, bowiem od tej pory jego śladem podąża rządna zemsty June, która nie podda się dopóki dziura w jej sercu po stracie brata nie zostanie zapełniona poczuciem sprawiedliwości. Jak skończy się śmiertelna gra w kotka i myszkę, w którą zostali wciągnięci nastolatkowie? Czy szala zwycięstwa przechyli się na korzyść wychowanki Republiki, "cudownego dziecka", przyszłej gwiazdy, czy też przestępcy, którego motywy pozostają tajemnicą, któremu najbardziej w świecie zależy na ocaleniu rodziny oraz który nie zawaha się, by po raz kolejny rzucić wyzwanie wojsku i Elektorowi Primo? 

„Przebił na wylot jego mądre, naiwne, uparte, nadopiekuńcze serce"

źródło
Dystopijny świat przedstawiony przez Marie Lu jest przerażający w swym pięknie. Mieszkańcy Republiki żyją pod ciągłą presją ze strony władz, jak również wojny z Koloniami oraz tajemniczych epidemii, które każdego roku zmniejszają populację Los Angeles. Jak to w innych książkach z tego gatunku bywa, rząd kontroluje obywateli, którym daleko jest od upragnionej wolności. Bohaterowie są bardzo wyraziści i świetnie wymyśleni. Marie Lu postawiła przede wszystkim na ukazaniu ich odmiennych światów oraz losów, które nieoczekiwanie się ze sobą splatają. W książce jest mnóstwo akcji, dynamiki oraz pewnej ciągłości, która sprawia, że powieści nie da się odłożyć na później. Mimo, iż niektóre sytuacje zdołałam przewidzieć to lektura dostarczyła mi mnóstwo emocji i rozrywki. Po skończeniu "Rebelianta" byłam głęboko nienasycona i wiedziałam, że muszę jak najprędzej znaleźć czas na drugą część tej fantastycznej trylogii. Mimo początkowych wątpliwości co do tej książki, jestem bardzo szczęśliwa mogąc wam ją polecić. Owszem - powieści towarzyszyło kilka niedociągnięć i historia dwójki nastolatków nie była idealna, jednak liczę, że Marie Lu w "Wybrańcu" pokaże nam, że nie da o sobie tak łatwo zapomnieć. 

„Dla mnie wygląda jak anioł, nawet jeśli jest aniołem upadłym.”

źródło
Fabuła "Rebelianta" jest świetnie skonstruowana i gdyby nie nieco naciągany, choć przyjemny i niezobowiązujący wątek miłosny myślę, że napotkalibyśmy wręcz idealną powieść, której akcja dzieje się w mrocznej przyszłości. Dystopia jest jednym z najchętniej czytanych przeze mnie gatunków, więc na powieści tego typu patrzę z przymrużeniem oka, jednakże w tej sytuacji jestem zachwycona tym, że Marie Lu potrafiła sprawić, że zapałam niemałą sympatią do prześwietnego Day'a oraz z nieskłamaną ciekawością będę przewracać kolejne kartki, aż dotrę do końca historii. Myślę, że najlepszym elementem w tej książce był fakt, iż bohaterowie zaczynają odkrywać mroczne, skrywane przez Republikę sekrety. Poza tym spodobały mi się ich twarde charaktery, które sprawiały, że obydwoje byli wręcz paradoksalnie niebezpieczni dla Republiki. Pytanie, które nasunęło mi się po skończeniu "Rebelianta" brzmiało: co gdyby dwójka wrogów postawiła się sprzymierzyć?

Czy ktoś byłby w stanie ich powstrzymać? 

W poszukiwaniu odpowiedzi, od razu biorę się za kontynuację książki.
Polecam gorąco!
8/10

Pozdrawiam,
Sherry

Rebeliant | Wybraniec | Patriota


"Jad. Chcę ukraść twoje życie!" - S.B. Hayes

Źródło
Tytuł: Jad. Chcę ukraść twoje życie!
Oryginalny tytuł: Poison Heart
Autorka: S.B. Hayes
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Data wydania: 26 kwietnia 2013
Liczba stron: 395

Źródło
Pewnego dnia w niewielkim brytyjskim miasteczku, Katy Rivers zauważa dziewczynę. I choć z pozoru niewinna sytuacja, wydaje się naprawdę nieznacząca, w rzeczywistości, jest przełomowym wydarzeniem w życiu głównej bohaterki. To od tamtej właśnie pory, jej sielanka, przeradza się w prawdziwy koszmar. Genevive jest w wieku Katy, ma podobne rysy twarzy, kolor włosów, te same zainteresowania i talenty. Mimo wszystko wydaje się być lepsza od Katy. Jest szczuplejsza, jej oczy są większe i bardziej zielone, cała wydaje się lśnić, prace są wyjątkowe, a wszystko co robi jest dopracowane, co z kolei prowadzi do tego, że dziewczyna zjednuje sobie wielu kolegów. W parę dni, zaprzyjaźnia się z przyjaciółkami głównej bohaterki, by później wziąć na celownik jej chłopaka - uroczego artystę - Merlina. Genevive w otwartej rozmowie z Katy, informuje ją, iż zjawiła się w jej życiu by je zniszczyć i ukraść. Od tamtej pory, piękna nieznajoma jest prawdziwym koszmarem dla panny Rivers. Powoli niszczy każdy aspekt codzienności Katy, w ten sposób wzbudzając w niej agresję i zazdrość, co z kolei prowadzi do tego, że traci ona i chłopaka i przyjaciółki. Ogarnięta szałem dziewczyna zastanawia się czemu tak naprawdę Genevive przybyła, skąd ją zna i jak znalazła małe miasteczko. Zaczyna podejrzewać, że za wszystkimi wydarzeniami stoi czarna magia. W miarę upływu czasu, Katy postanawia przeprowadzić własne śledztwo na temat olśniewającej nieznajomej i tym samym odkryć mroczne tajemnice z przeszłości. Prawda może być o wiele cięższa do zniesienia, niż mogłoby się wydawać... 

„Jeśli kogoś kochasz, musisz dać mu wolność.”

Źródło
Thriller psychologiczny autorstwa S.B. Hayes opowiada tak naprawdę o tym jak łatwo najbliżsi, stają się wrogami, jak szybko przyjaciele przerodzić się mogą w nieufnych znajomych, jak ludzie ulegają pięknu zewnętrznemu, nie bacząc na wewnętrzne. Opowieść co prawda skupia się na ukazaniu walki nastoletniej Katy o swoje życie, na wkraczaniu w dorosłość, na mierzeniu się z pierwszą miłością, przyjaźnią i tak dalej, ale mam wrażenie, że przede wszystkim, autorka próbowała pokazać tę zależność codzienności od losu i przypadku. W tle przewija się śledztwo Katy, tajemnice, podejrzenia i intrygi. Tak naprawdę do końca czytelnik nie jest pewien czy na następnej stronie nie natknie się na czarownice lub inne paranormalne istoty, czy też prawda okaże się znacznie bardziej skomplikowana. Historia na swój sposób jest naprawdę mroczna, klimat utrzymany jest na każdej stronie powieści, za co pani Hayes należą się wielkie brawa. I choć przypuszczenia i podejrzenia co do ostatecznego rozwiązania zagadki można wysnuć już podczas prologu, to opowieść obfituje w zaskakujące wydarzenia, które próbują zmylić i czytelnika i Katy.

„Prawda nie zawsze jest taka, jaka się wydaje.”

Źródło
Osobiście nigdy nie darzyłam thrillerów specjalną sympatią, co niewątpliwie wpłynęło na końcową ocenę, aczkolwiek samą książkę czytało się z jednej strony szybko, a z drugiej... naprawdę ciężko. Brakowało mi pewnej dynamiki, z którą w innych powieściach mam do czynienia. Śledztwo, moim zdaniem trochę za wolno posuwało się do przodu, a zachowanie bohaterów w pewnych fragmentach, przyprawiało mnie o wściekłość. Niewątpliwie autorka chciała rozbudzić w czytelniku uczucie niesprawiedliwości, kiedy Genevive jawnie zatruwała i kradła życie głównej bohaterki, ale... sama nie wiem. Od początku, wątek dziewczyny pragnącej zniszczyć komuś innemu codzienność, mi się nie podobał, co z kolei obniżyło końcową ocenę. Możliwe, że dla sympatyków tego typu książek, ta powieść będzie naprawdę niezwykłą przygodą i lekturą przyjemną jak na jedno popołudnie czy wieczór, ja jednak pozostanę przy swojej opinii. Kreacja świata była całkiem dobra, zresztą tak samo jak i postaci, choć moim zdaniem, brakowało im pewnych cech, dzięki którym czytelnik się do nich przywiązuje. Nie potrafiłam się utożsamić z główną bohaterką, ponieważ postępowała zupełnie inaczej niż ja bym sobie tego życzyła. Ostatecznie rozwiązaniu wszystkich tajemnic nie towarzyszyły fajerwerki i efekty specjalne, co też nieco wytrąciło mnie z równowagi. Natomiast jeśli chodzi o plusy to... powieść czyta się szybko (choć dla mnie była ona męcząca), parę zwrotów akcji naprawdę mnie cieszyło, ponieważ motywowało Katy do działania. Walka panny Rivers z Genevive również została ciekawie przedstawiona. Sam pomysł wydawał mi się oryginalny, a autorka naprawdę zyskała tym w moich oczach. Jednak jak dla mnie, największą zaletą pozostanie, wspomniany już przeze mnie, ponury klimat opowieści. Był niemalże namacalny i to chyba właśnie dzięki niemu, dobrnęłam do końca tej niecodziennej lektury. 

Czy powieść jest dla was? Sami musicie odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ja tymczasem wystawiam ocenę: 6/10. 

Pozdrawiam,

Sherry